Dodaj do ulubionych

budzą się we mnie mordercze instynta :(

14.05.09, 23:21
Kolejna forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=95320909&a=95320909
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: 15.05.09, 02:06
      Pewnie mnie wykasuja, ale i tak napisalam, co mysle...
      • a.nancy Re: 15.05.09, 09:20
        właśnie weszłam na forum, żeby wam ten watek podrzucić
        ja tam nawet się nie wpiszę, bo szkoda moich nerwów
    • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 09:21
      ręce i cycki do ziemi.
    • moonshana Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 10:14
      trochę się dziwię... postępowanie tej kobiety jest zupełnie... normalne?
      z tego co pisze, to nie jest JEJ pies. to pies jej męża. można wywnioskować że
      od początku nie chciała tej suki i nie pała do niej sympatią. może i podłe ale
      ona ma do tego prawo. nie chciała psa, nie wzieła go - pies pojawił się razem z
      facetem. jeśli kogoś kopnęłabym w tyłek to właśnie tego faceta - rzeczywistego
      właściciela psa. a nie babkę która psa nie chciała, a teraz boi się o dziecko.
      jak ktoś słusznie zauważył nie ma obowiązku kochać pieski kotki i wężyki. ja np.
      nie lubię pająków. brzydzę się ich i boję. gdyby mój facet pojawił się w moim
      życiu z trzema tarantulami, a następnie zauważyłabym jak pająki łażą po
      niemowlaku ( potencjalne niebezpieczeństwo) - przez drzwi najpierw wyleciałby
      facet a zaraz za nim jego hodowla. a co? mam prawo bać się pająków a właściciel
      pająków ma obowiązek pilnowania aby się nie rozlazły.
      tak?
      dziewczyna zamieszkała z facetem + jego amstaffem. czy to oznacza że ma
      obowiązek pokochać tego psa? tak by było najlepiej, ale życie nie jest tak
      piękne jak byśmy chcieli. otóż ona ma wolną wolę. pokocha albo i nie.
      pies warczy na dziecko? to jest powód do niepokoju. i tu do diabła pytam, gdzie
      jest jego pan? czemu przez ładnych parę miesięcy nie postarał się przyzwyczaić
      psa do dziecka? gdzie on był do cholery?
      to jego pies i jego zas...ny obowiązek obserwować, szkolić psa. a nie tej babki
      która winna nie jest.
      jak to jest według Was?
      jak mi mąż przytaska do chałupy boa to mam go pokochać? a kij, węże lubię tak
      samo jak pająki. a ktoś inny tak samo lubi psy.
      • majenkir Moonshana 15.05.09, 13:20
        moonshana napisała:
        > postępowanie tej kobiety jest zupełnie... normalne?
        > z tego co pisze, to nie jest JEJ pies. to pies jej męża. można
        wywnioskować że od początku nie chciała tej suki i nie pała do niej
        sympatią.

        Ja mojego meza wzielam z calym dobrodziejstwem inwentarza -
        nastoletnim synem i psem beaglem. I decyzja byla prosta - albo
        decyduje sie na full package, albo rezygnuje. Do glowy by mi nie
        przyszlo zachecanie do pozbywania sie kogokolwiek, mimo ze beagle
        jest na szarym koncu moich "ulubionych" ;).
    • suche Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 11:15
      Wszystko pięknie. Tylko skoro to nie jej pies, to dlaczego podejmuje decyzje o nim ?
      Jej chłopak wydaje się bardzo nie odpowiedzialny, ale ona też. W końcu będąc w ciąży powinni się dogadać, że chłopak ma przygotowywać psa na przyjecie dziecka ( byłoby super jakby oboje przygotowywali). Chłopak zwłaszcza widząc niechęć swojej lubej powinien zadbać o odpowiednie przygotowanie psa i nauczyć postępowanie po pojawieniu się dziecka.
      Swoją drogę uważam, że dziecko nie powinno zbliżać się do legowiska psa. To powinno być miejsce jego odpoczynku i azylu. Dzięki temu może on się ukryć przed dzieckiem, kiedy te staje się zbyt natarczywe, co pozwala uniknąć karcenia i grożenia. Co nie znaczy, że warczenie w przypadku kiedy dziecko już się zbliży jest dopuszczalne.
      • demonsbaby wszystko pięknie, ale 15.05.09, 11:25
        suche napisała:

        > Wszystko pięknie. Tylko skoro to nie jej pies, to dlaczego
        podejmuje decyzje o
        > nim ?
        > Jej chłopak wydaje się bardzo nie odpowiedzialny, ale ona też. W
        końcu będąc w
        > ciąży powinni się dogadać, że chłopak ma przygotowywać psa na
        przyjecie dziecka
        > ( byłoby super jakby oboje przygotowywali). Chłopak zwłaszcza
        widząc niechęć s
        > wojej lubej powinien zadbać o odpowiednie przygotowanie psa i
        nauczyć postępowa
        > nie po pojawieniu się dziecka.
        > Swoją drogę uważam, że dziecko nie powinno zbliżać się do
        legowiska psa. To pow
        > inno być miejsce jego odpoczynku i azylu. Dzięki temu może on się
        ukryć przed d
        > zieckiem, kiedy te staje się zbyt natarczywe, co pozwala uniknąć
        karcenia i gro
        > żenia. Co nie znaczy, że warczenie w przypadku kiedy dziecko już
        się zbliży jes
        > t dopuszczalne.


        niestety ze strachem nie podyskutujesz - tym bardziej matki ze
        wględu na bezpieczeństwo własnego dziecka.
        Nieodpowiedzialni??? SKRAJNIE! Dla mnie sygnał, że jak nie potrafią
        wychowac psa, to samo może dotyczyć dziecka.
        Faktem jest, że to nie "jej" pies, ale "widziały galy co brały". Z
        drugiej strony, gdyby szanowny tata miał pod opeika krnąbrne dziecko
        z poprzedniego związku i to okładałoby nowego członka rodziny - to
        wówczas "mały agresor" do adopcji?
        Tak czy siak najlepszym rozwiązaniem jest adopcja. Przysporzy psu
        cierpień, ale jest szansa, że trafi na odpowiedzialnych ludzi.
      • moonshana Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 11:38
        nie wiemy czemu to właśnie ona podejmuje takie decyzje. może jej facet ma to
        koło nosa? nie mam pojęcia. strasznie łatwo oceniać kogoś nie znając sytuacji.
        ja po prostu stoję na stanowisku że to właściciel odpowiada za wychowanie psa a
        nie osoby z nim mieszkające.
        wiem to z autopsji. gdy moja siostra urodziła dziecko (mieszkali wtedy z nami w
        domu rodzinnym) to do mnie należało przyzwyczajenie suki, dosyć agresywnej
        zresztą, do nowej sytuacji. pies był mój i to ja kombinowałam jak by tu zrobić
        aby wprowadzenie dziecka w nasz świat przeszło bezboleśnie. z całym szacunkiem
        do mojej rodziny - to nie oni szukali wiadomości co należy robić - ja się
        "wyedukowałam" i wprowadzałam tak rodzinę jak i sukę w nową sytuację. i nie mam
        żalu do rodziny - to był mój pies i mój obowiązek.
        zgadzam się z Tobą że dziecko nie powinno zbliżać się do legowiska psa.
        żal mi tej dziewczyny. najwidoczniej ma w domu nieodpowiedzialnego faceta i psa
        którego nigdy nie chciała. a teraz na dodatek boi się o dziecko. strasznie się
        zaplątała.
        ale, niestety, pewnie jak zwykle najbardziej ucierpi pies. pies który miał
        nieszczęście trafić do rąk niewłaściwego człowieka.
        • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 11:50
          i wydaje mi się, że brak chęci tu również występuje.
          Sorry, ale gdyby to dotyczyło sytuacji w moim domu, spekulacje na
          temat uśpienia czy adopcji mogłyby zakończyć się chyba rozwodem ;)
          nie wiem teoretyzuję.
          Mieli czas przed przyjściem dziecka - jak z psem postąpić. Poczytaj
          dokładnie, dziewczyna zaprzecza sama sobie w ielu postach. Niby ona
          kładzie się do jej legowiska, pies jest kontaktowy i chętny do
          współpracy, a za chwilę go demonizuje bo pies kłapnął czy warknął na
          dziecko.

          Przykro mi bardzo, a kto pozwala raczkującemu włazić do legowiska
          skoro NATURALNYM objawem może być niechęć do dziecka spowodowana:
          jego piszczeniem, natarczywością w kontaktach, itp.?
          Na mojego syna suka kłapała pyskiem nie raz (tzw. "puste
          kasowniki" :)) i dziecko było uczone od początku - to miejsce jest
          psa, nie wolno, nie ciągnij za uszy, etc. Można? Można. Mały ma dziś
          3 lata i respektuje sukę. Co więcej - mają niesamowity kontakt (co
          dla mnie jest nowością), a i ta pozwala na "goszczenie" się w jej
          legowisku, obok niej (etap tej "niechęci" / zaskoczenia przy
          podchodzeniu do legowiska miał miejsce właśnie w okresie
          raczkowania / niezborności ruchowej mojego synka), a jak zaczyna
          sobie mały terrorysta pozwalać pies wykonuje gwałtowne ruchy i
          wyłazi z legowiska albo go z tego najzwyczajniej wypycha.
          • moonshana Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 12:06
            przeczytałam teraz całość. wynika jedno: ona tego psa nigdy nie chciała, i
            niestety ma do tego prawo. wnioskuję że próbowała coś robić a przy najmniejszym
            niepowodzeniu - z ulgą odpuściła. nie będę jej za to wieszać, to nie jej pies.
            moja suka też warczała na dziecko. o dziwo, tylko wtedy gdy widziała jak ktoś
            dorosły to widzi. taki przekaz: zabierzcie to pełzające małe ode mnie. dziecko
            się zabierało, sukę się wołało do siebie i dziecka i odchodziło głaskanko.
            ponieważ suka była jedynym domownikiem który nie piał z zachwytu nad dzieckiem -
            dla dziecka gdy tylko zaczeło chodzić natychmiast stała się najbardziej pożądaną
            towarzyszką zabaw. latał za nią jak nakręcony a my tłumaczyliśmy mu że
            podchodzić nie wolno bo piesek chory. i tak dalej, i tak dalej. JA wiem że można
            przyzwyczaić psa do dziecka. ale trzeba chcieć to zrobić. a autorka wątku nie
            chce. i to , niestety jej prawo.
            • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 12:17
              to, że jej prawo ... nie ulega niestety żadnym wątpliwościom. Co
              jako matka umiem zrozumieć. Tylko, że tacy ludzie - zwierząt mieć
              nie powinni i szkoda, że do takich konkluzji dochodzą po fakcie
              dokonanym.
    • sadosia75 Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:05
      To ja sie chyba okazalam dziwna istota :)
      Mamy w domu psa wyszkolonego na psa obronnego. jest to pies meza w
      papierach i przez pierwsze kilka m-c kiedy to ja do psa przywyknac
      musialam a i chcialam. jak bylam w ciazy to przyzwyczajalismy psa,
      ze mniej juz mu mozna, ze tu nie wejdzie, tam nie zajrzy i tego nie
      zrobi. kiedy wrocilam do domu z corcia na rekach Drago nie byl
      zachwycony. w koncu cos malego, piszczy, wszyscy nad tym czyms
      stoja i sie zachwycaja a Drago co?
      jak Jula zaczynala raczkowac to oczywiscie, ze testowala na ile
      moze podejsc do psa i na ile moze wejsc do jego legowiska czy na
      ile sobie moze pozwolic przy psie. ale ani razu nie mialam mysli w
      glowie, zeby oddac psa komus bo warczy na dziecko. no warczy a co
      ma robic skoro COS lezie w jego strone, cale zaslinione, wydaje z
      siebie dziwne dzwieki i co chwila sie przewraca. no przeciez to COS
      jest dziwne a i pies ma prawo dziwnie na dziwne COSIE reagowac
      prawda?
      teraz po 4 latach Julka to oczko w glowie naszego psa. oczywiscie,
      ze to byla ciezka praca nad psem, dzieckiem, nad nami rodzicami.
      ale kurcze po tych 4 latach widze, ze bylo warto. dzieci wychowuja
      sie ze zwierzetami, zwierzaki z dziecmi, my mamy taki dom jaki
      zawsze chcielismy miec.
      dlaczego ludziom tak ciezko poswiecic kilka chwil ze swojego
      codziennego zycia na to, zeby poznac COSIA w domysle dziecko z psem
      i psa z COSIEM?
      nie rozumiem ludzi...
    • semi-dolce Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:12
      A mnie zastanawia, co na to wszystko jej chłop? Bo dla mnie taka sytuacja i
      wybryki narzeczonej to kamień milowy do rozwodu.
      • majenkir Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:20
        Hehe, nie ma slubu - nie ma rozwodu ;).
        • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:37
          majenkir napisała:

          > Hehe, nie ma slubu - nie ma rozwodu ;).

          ale sprawa w sądzie rodzinno - opiekuńczym przy ustalaniu alimentów
          i opieki nad dzieckiem ;P
          • sadosia75 Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:40
            ja jestem za tym zeby to facet zalozyl sprawe kobicie o jakies
            odszkodowanie. ma facet psa, baba widzi co bierze w swoje rece.
            zachodzi w ciaze pies warczy a tu juz panika bo agresja... facet
            nie dosc, ze ma panikare niedouczona w domu to jeszcze
            zestresowanego psa, ktory wyraznie czuje sie nie chciany w domu i
            placzace dziecko.
            szkoda mi i faceta i psa i dzieciaka. a kobita sama sobie winna.
            wybaczcie mi ale agresor sie wlaczyl po dokladnym przeczytaniu
            watku...
          • moonshana Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:49
            napisałam co napisałam, ale ten tekst że pies jest przyjacielem jej faceta
            zupełnie mnie rozłożył.... co to za kobieta?
            pomijając już jej stosunek do psa, ok. ma prawo go nie lubić, to własnego faceta
            chyba kocha? chyba jej na nim zależy?
            i co, nie chce się podjąć wysiłku ułożenia psa choćby tylko w celu oszczędzenia
            ukochanemu facetowi bólu z powodu rozstania z psim przyjacielem? to jak to jest?
            " kocham cię , chłopie ale nie chce mi się zaangażować w wychowanie twojego psa,
            bo go nie lubię"? " wiem, że to twój przyjaciel, ale go uśpimy, ty pocierpisz -
            bo nie mam chęci ci pomóc?"
            zgłupiałam. ta kobieta ma przedziwny stosunek do... ludzi.
            • semi-dolce Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:58
              Też o tym pomyślałam - zero szacunku do uczuć człowieka, którego teoretycznie kocha.

              Tym bardziej, że sytuacja nie jest tragiczna. Jest prosta, łatwa do zrozumienia
              i dość łatwa do wyprostowania.

              Chociaz w sumie psu chyba będzie lepiej w nowym domu, miejmy nadzieje, że dobrze
              trafi, niż z pancią idiotką.

              A chłop cóż - długo żyć z kimś, kto nie szanuje ciebie i twoich uczuć i nie
              podejmuje najmniejszego wysiłku byś nie musiał cierpieć, kto podejmuje za ciebie
              decyzje o tym, co stanie się z twoim ukochanym psem, się nie da. W końcu
              przeniesie się dziewczyna z niemowlęcia na samotne mamy.
      • edith31 Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 13:53
        A mnie zastanawia, co na to wszystko jej chłop? Bo dla mnie taka
        sytuacja i
        wybryki narzeczonej to kamień milowy do rozwodu.

        Chyba odwrotnie, to ja na miejscu dziewczyny rozwiodłabym sie z
        takim nieodpowiedzialnym tatuśkiem(porzucil gdzies 1 dziecko)
        i "psiarzem" - bo pies go tez chyba malo obchodzi.
        • roksanaa22 Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 14:44
          Durna baba.Durny chłop.Ucierpi pies i prawdopodobnie dziecko.
          ps.Edith-masz maltana???:)
          • edith31 Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 15.05.09, 19:51
            TAK :)
        • demonsbaby edith jesli lubisz obrazac psiarzy 17.05.09, 09:30
          a i tu semi-dolce szczególnie to dziwią mnie twoje komentarze na tym forum.
          głupia
          babo???

          zła
          matka???


          Kobieto, na tym forum uczestniczą ludzie dzielący podobne poglądy -
          odpowiedzialne podejście do psa, jako członka rodziny, a nie dodatku.
          • demonsbaby Re: edith jesli lubisz obrazac psiarzy 17.05.09, 10:26
            A i tu sprowadzasz się do postaci trolla. Człowiek, który uznaje się za
            człowieka odpowiedzialnego:
            - wspiera nielegalne hodowle;
            - daje poklask rozmówcom sugerującym uśpienie psa, który warczy - ponieważ jest
            to objaw agresji.

            Rozumiem, że jeżeli maltańczyk zawarczy w obliczu dziecka - też zostanie
            uśpiony? To dobrze, przynajmniej będzie można zgłosić na policję czyn karalny.
            • edith31 Re: edith jesli lubisz obrazac psiarzy 17.05.09, 19:15
              > Rozumiem, że jeżeli maltańczyk zawarczy w obliczu dziecka - też
              zostanie
              > uśpiony? To dobrze, przynajmniej będzie można zgłosić na policję
              czyn karalny.

              Nie czytasz chyba postow ze zrzumieniem, nigdy nie powiedzialam ze
              popieram uspianie psow a pozatym moj maltanczyk ma gdzies Wasze
              glupie gadki i jest najbardziej kochanym pieskiem przez nas pod
              sloncem .
              • demonsbaby Re: edith jesli lubisz obrazac psiarzy 17.05.09, 19:34
                edith31 napisała:


                > Nie czytasz chyba postow ze zrzumieniem,
                To jest TWÓJ ewidentny problem, nie mój. Od podobnych do ciebie różni
                mnie ta mistyczna granica logiki i konsekwencji w wypowiedziach.

                nigdy nie powiedzialam ze
                > popieram uspianie psow
                Nie??? Dziwne, własnie tak powiedziałaś na tamtym forum przyklaskując kobiecie,
                która takie rozwiązanie podawała za racjonalne i przynajmniej otwarcie i
                szczerze twierdzi, że pies w domu to debilizm.

                a pozatym moj maltanczyk
                O mlatańczyki i kundelki to dwie różne "rasy".

                ma gdzies Wasze
                > glupie gadki
                Nie gadki, a dyskusje specjalistów hodowlanych.

                i jest najbardziej kochanym pieskiem przez nas pod
                > sloncem .

                Nie wątpię. Pewnie długo nie pożyje.
    • demonsbaby taaa, piesek z metryką 16.05.09, 13:47
      zwichrowany psychicznie ... ale agresję okazał w wieku 9 lat, no przecież to
      naturalne, że psa się od dziecka izoluje ... powiedzcie mi - jak to się dzieje,
      że restrykcji hodowlanych w Polsce jeszcze nie ma? Agresja, o ile występuję to
      albo:
      1. problem braku kontroli rozrodu;
      2. właściciel - debil.
      Gdyby wyeliminować i jedno i drugie - nie ma problemu wtórnego - pogryzień.
      Moim skromnym zdaniem - konkretne rasy dla konkretnych ludzi. I nie widzę
      żadnego problemu, żeby dla dobra ogółu jak i samej rasy psów - restrykcjom się
      poddać.
      • semi-dolce Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 14:18
        Powiedz mi jak wyeliminowac włascicieli debili? Bo powiem ci, że jak bys
        kupującego od ciebie nie sprawdzała, to niestety na wylot nie prześwietlisz i
        takie "kwiatki" sie zdarzają.
        • demonsbaby Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 14:24
          nie sądzę, że jest to możliwe w wykonaniu właściciela hodowli, a zasadniczo
          niewykonalne. Na etapie wdrożenia zapisów odnośnie obowiązków wynikających z
          posiadania konkretnych ras. Czyli dawne zakusy: od badań psychologicznych
          (umożliwiających weryfikację przyzwyczajeń, zachowań danego człowieka) po
          obowiązek szkolenia i wykazani się takim szkoleniem / zaświadczeniem, itp.
          Sądzę, że w ten sposób jest to możliwe. Dalej kontrola rozrodu - na podstawie
          rejestracji w ZK, zatem powracamy do ustawowych definicji co oznacza "rasa" i
          "kontrola rozrodu".
          • demonsbaby Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 14:25
            przede wszystkim zniechęci to potencjalnego "debila" czy też 5minutowego
            pasjonatę do podjęcia decyzji o posiadaniu takiego psa. Nie sądzisz?
            • semi-dolce Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 14:35
              Pewnie, że sądzę. Tylko niestety jest tak, że po czasie dom zmienia zazwyczaj pies, który został sprzedany ludziom robiacym najlepsze wrażenie i najbardziej upartym i zdecydowanym na zakup. Naprawdę. I sytuacja taka, że ludzie oddają psa bo dziecko to pół biedy. Gorzej jeśli okazuje się, że pies jest zaniedbany, głodzony, bity. A i tak się zdarza, choćby hodowca nie wiem jak się starał.

              Przykład z mojego podwórka - wróciła do mnie suka. Suka była zamówiona jako jedno z pierwszych szczeniat z miotu, przed kryciem jeszcze. Kupiła ja dziewczyna, która wczesniej miała dogi, wystawiała, hodowała. Zależało jej na pięknym psie na wystawy i do dalszej hodowli. Dostała najlepszą sukę z miotu. Odebrała ją bardzo wcześnie bo w wieku 8 tygodni, ale że taka zapalona i doswiadczona to uległam. I było wszystko pięknie, szczenię zadbane, wychuchane, wszystko ok. Ale dziewczyna miała też syna w wieku wczesnoszkolnym. Ów syn się rozchorował, psychicznie i był agresywny. Krótko mówiąc bali się o zdrowie psa, że dziecko sukę skrzywdzi. Mieli podstawy - trwale uszkodził na przykład kolege w szkole. No i zadzwonili, że chca oddać. Pojechałam i zabrałam (i mam ;)). Ludzie, co do których w zyciu by mi do głowy takie coś nie przyszło.
            • semi-dolce Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 14:37
              Ale tak, masz rację żeby zniechęcić. Ja w ogóle sprzedajac psy to cham jestem i
              zniechęcam jak mogę. No i wiekszość potencjalnych nabywców odpada. Ale hodowca
              nie jest jasnowidzem, choćby nie wiem jak się starał.
              • demonsbaby Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 14:46
                stąd nie twierdzę, że hodowca ma być obarczony obowiązkiem "prześwietlenia"
                nabywcy. Jednak i sama doskonale wiesz o tym, że nie należysz do szerokiego grona ;)
                • semi-dolce Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 14:50
                  Taką mam rasę, wiesz? Tu większość hodowców to takie świry jak ja.

                  Czyli co? Pozwolenia na psa?
                  • demonsbaby Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 15:01
                    może i forma pozwoleń. Jakkolwiek by tego nie nazwać - ograniczenia. Tyle, że
                    kij ma zawsze 2 końce. Z drugiej strony nie wierzę, że psy po rodowodowych
                    rodzicach kupują mała-zaangażowani, a co za tym idzie znający z literatury czy
                    doświadczeń daną rasę, co za tym idzie obowiązków, możliwości współpracy, itp.
                    Wystarczy, że chociaż jest wiedza i jakiś zapał (który nie zgaśnie za 2 m-ce).
                    Faktem jest, że w konkretnych państwach odpowiedzią na rosnącą statystykę
                    pogryzień przez daną "rasę" była jej eliminacja i zakaz sprowadzania. Wolałabym
                    unikać takich drastycznych ruchów i zastosować mniejsze "zło".
                    • semi-dolce Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 15:08
                      No tak, tylko w Polsce sprawcami większości pogryzień są kundle. W typie, nie w
                      typie, ale kundle.
                      • semi-dolce Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 15:11
                        O, ale to niezła myśl - wyeliminowac rasę, która ma na koncie najwięcej
                        pogryzień. Zakazać hodowli i posiadania. Inaczej - wyeliminować mieszańce ;)
                        • demonsbaby Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 15:19
                          mieszańce jak mieszańce ... hmmm w typie mixa? Takiego podstodolniaka?
                          generalnie w typie / rasopodobnego i mixa ras "uznawanych za agresywne".
                          Szczerze mówiąc to jest wręcz niewykonalne (bo wymagałoby eliminacji żródła
                          dochodu nie jednego fikoła co trzyma 15 czy 20 sztuk rasopodobnych i z
                          systematycznego "co cieczkę" rozmnażania żyje. A jak ograniczyć populację na
                          wsiach, gdzie burek z burkiem ;)
                          No i chyba przyznasz, że są wśród grona ZK i tacy, co postrzegają świat podobnie
                          jak rozmnażacze. I nie stosują konkretnych ograniczeń co do rozrodu. Nie każda
                          tez hodowla zarejestrowana zapewnia odpowiednie warunki socjalne. O tym się
                          mówi, ale za plecami - ot taki czeski film.
                          Tyle, że te hodowle to odchył od normy w znikomym procencie niż norma
                          pseudohodowlana 100%.
                          • semi-dolce Re: taaa, piesek z metryką 16.05.09, 15:36
                            No i chyba przyznasz, że są wśród grona ZK i tacy, co postrzegają świat podobni
                            > e
                            > jak rozmnażacze. I nie stosują konkretnych ograniczeń co do rozrodu. Nie każda
                            > tez hodowla zarejestrowana zapewnia odpowiednie warunki socjalne. O tym się
                            > mówi, ale za plecami - ot taki czeski film.

                            Ano są. Ale jest ich niewiele, regulamin zwiazkowy jest jasny i sie takich
                            rozmnażaczy eliminuje - w kazdym razie tych, co krzywde psom robia i miewaja
                            lewe mioty. Co do psychiki psów - jesli pies ma uprawnienia hodowlane to nic
                            zrobić nie można. I mówi sie o tym, mówi, w kazdym razie w środowisku hodowców
                            mówi i działa.
    • friendii Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 16.05.09, 15:45
      Kobieta wyraźnie napisała, że nie lubiła i nie lubi tego psa - to
      wg. mnie sedno problemu. Kto wie, może nawet była/jest zazdrosna o
      czas, który narzeczony poświęca tej suce? Może w ogóle nie lubi
      psów, ale znosiła sukę ze względu na narzeczonego? Może ta suka non
      stop przypomina jej, że narzeczony był wcześniej z kim innym?
      Pojawienie się dziecka daje autorce wątku doskonałe alibi, by sie
      psa pozbyć. Myslę, że w takiej sytuacji najlepiej zachęcać, by
      oddali psa w maksymalnie dobre rece - ktoś już pisał, żeby oddali do
      fundacji opiekujacej się amstafami.
      Choćby hodowca zwinął się w przysłowiowa pętelkę nie wyeliminuje
      wszelkich sytuacji, które niesie życie, a które mogą zadecydować o
      oddaniu psa. Ale to juz stres hodowców i nie do końca im współczuję,
      w końcu choćby nie wiem jak chuchali na szczeniaka, pieślili, a
      wczesniej jeszcze - zadbali, by szczeniak miał najlepsze na świecie
      geny - oni psa sprzedają za pieniądze. Nikt nie da im gwarancji, że
      zarobią, a w dodatku zawsze bedzie tylko miło: rasowe psy kupią sami
      odpowiedzialni, kochający zwierzęta, z uregulowaną sytuacją życiową,
      zdrowi i długowieczni ludzi.
      Przy regularnej hodowli goła statystyka decyduje, że takie
      nieprzyjemne sytuacje bedą się pojawiać i nie ma jak ich
      wyeliminować.
      • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 16.05.09, 16:12
        nie mam hodowli, ale tu bym się tak z tym czynnikiem finansowym nie rozpędzała.
        Mając znajomych z renomowanymi hodowlami to wcale tak różowo zarobek nie
        wygląda, a często i gęsto potrafią do "interesu" dokładać. Autentyczny przykład:
        szczeniak leciał do stanów w transporterze i prawdopodobnie spadł w luku.
        Przyszły właściciel nie połapał się na "dzień dobry", że coś jest nie tak -
        przypisując zachowanie (otępienie) jeszcze działaniu leków / zmęczenia. Okazało
        się po jednak, że pies miał zgruchotane stawy biodrowe - z p. widzenia
        użytkowości i szkoleń - koniec kariery na ringu ... Mimo, że oczywistym było, iż
        pies trafił sprawny do samolotu, dziewczyna pokrywała koszt przelotów w obie
        strony i zwróciła za psa - tego zabierając jako kalekę. Na jakimś etapie
        odpuściła sobie dochodzenie przed sądem cywilnym roszczeń z liniami lotniczymi
        (bo były 2 i każda twierdziła, że to nie miało miejsca na jej etapie podróży) -
        i odpuściła.
        Mimo wszystko w większej mierze - hodowcy - to pasjonaci i raczej leży im na
        sercu, gdzie trafi pies, a jak mają możliwość to i zabierają z powrotem.
        • friendii Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 16.05.09, 16:38
          Może na tamtym forum podać autorce wątku jakiś konkretny namiar na
          fundację i zaproponować, że oni jako właściciele, którzy suki nie
          chcą moga pokrywać koszty jej utrzymania np. w hotelu wskazanym
          przez fundację do czasu znalezienia nowego właściciela. Ten facet
          mógłby się nawet swoją suką w takim hotelu zajmować, wyprowadzać ją
          na spacer itp. Nawet z tak trudnej sytuacji jest wyjście, o ile oni
          się nie nakręcą na wariant "uspić i już".
          Możnaby też zachęcać, żeby kobieta się przełamała, ale wg. mnie
          zdanie, że "pies powinien automatycznie wiedzieć, że jest niżej niż
          MOJE dziecko" zwiastuje pewien problem :(
          • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 16.05.09, 18:21
            semi-dolce podała jej namiary na fundację. Ja zaoferowałam się z pomocą,
            ponieważ znam dziewczynę, która taką fundację pilotuje, chętnie weźmie nawet na
            DT do siebie - czekam na odzew. Poprosiłam o dane, zdjęcia, etc ... cisza i
            głusza. Znasz już odpowiedz?
            • minniemouse Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 16.05.09, 22:19
              jak baba sie dziwi ze pies warczy jak dziecko sie zbliza do jego
              legowiska to juz swiadczy ze nie ma pojecia o psach
              a juz to ze wymaga aby pies myslal ze dzieciak jest od niego wyzej
              w hierarchii (smiechu warte) to paranoja



              szkoda tylko psa, obawa o dziecko,

              moze i lepiej zeby albo a. odeszla z dzieckiem od psa i faceta
              albo b. oddali psa w dobre rece.

              Minnie
    • semi-dolce Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 16.05.09, 22:35
      Na pisała, że nie oddają, że pies zostaje.
      Zaoferowałam pomoc. Spodziewam się, że zostanę z tego tytułu raczej zwyzywana...
      • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 17.05.09, 10:52
        semi-dolce napisała:

        > Na pisała, że nie oddają, że pies zostaje.
        > Zaoferowałam pomoc. Spodziewam się, że zostanę z tego tytułu raczej zwyzywana..
        > .

        zwyzawała to już ciebie konkretnie edith i babie się chyba dobrze we łbie
        poprzestawiało. Żal mi pseudo-maltana - kolejny pójdzie na przemiał.
        • semi-dolce Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 17.05.09, 19:11
          Tak, zauważyłam :) Kurcze miłość od nienawiści to faktycznie cienka granica
          dzieli. Tak mnie kochała...
          • edith31 Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 17.05.09, 19:17
            Nie kochalam ale szanowalam Twoje wypowiedzi bo wiedze masz i nigdy
            temu nie zaprzeczylam, dopoki Ty sie na mnie nie uwzielas jak reszta
            uczestnikow Jerry Springer Show!
            • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 17.05.09, 19:36
              Oprócz kultury dyskusji, to zwrotem "głupiej baby" możesz się pochwalić w
              stosunku do kogokolwiek, jeżeli rzeczywiście będziesz renomowanym hodowcom z
              osiągami na lokatach suk hodowlanych albo reproduktorów. Możesz wtedy pokusić
              się o krytykę - na razie reprezentujesz poziom poniżej zera. Głębokie dno w
              ciemnogrodzie.
              • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 17.05.09, 19:42
                demonsbaby napisała:

                > renomowanym hodowcom
                hodowcą ;) ot analfabetyzm wtórny :P zaniżam poziom (w sumie się sobie nie dziwię)
          • demonsbaby Re: budzą się we mnie mordercze instynta :( 17.05.09, 19:30
            hahaha coś ty semi trollom takie odczucia są obce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka