modespia
09.06.09, 10:42
Witam,
Mój prawie 13 letni jamnik od urodzenia jest chorowity, jak był mały łapał
wszystkie "psie" choroby, w wieku 3 lat miał paraliż kręgosłupa, przez kilka
miesięcy nie chodził, do tamtej pory ma czasami przejściowe problemy z
kręgosłupem. Przez długi czas miał problemy z prostatą, zdarzało się że sikał
krwią - dostawał ogormne ilości zastrzyków, wreszcie pomogła kastracja. Ma
reumatyzm, dwa tygodnie zerwał sobie więzadło w kolanie - na szczęście obyło
się bez operacji, pomogły leki i w miarę normalnie chodzi.
Od piątku na problem z oddawaniem moczu, właściwie przestał sikać, lecą same
kropelki. Widać że pies cierpi, jest osowiały, nie chce jeść ani pić. Dostał
cipropol, a ponieważ nie było żadnej poprawy, wczoraj zrobiliśmy mu rtg i
okazało się, że ma kamicę moczową. Kamień około 2,5 cm na 1,5 cm
niejednorodny. Na zdjęciu kamień wygląda jak zlepek kilkudziesięciu malutkich
kamyków. Lekarz zaproponował cewnikowanie - jeśli dobrze zrozumiałam - w celu
rozbicia tego kamienia na mniejsze.
Operacji póki co lekarz nie bierze pod uwagę ze względu na wiek i na ogólny
stan zdrowia psa. Jestem przerażona tym cewnikowaniem, bo podobno jest bardzo
duże ryzyko, że mniejsze fragmenty kamienia mogą zatkać całkowicie cewkę i
pogorszyć sytuację. Do tego dochodzi ból związany z "rodzeniem" kamieni, bo
jak rozumiem to jedyna droga, aby się ich pozbyć?
Czy ktoś miał podobne doświadczenia z kamicą moczową u psa? Jedziemy dzisiaj z
na to cewnikowanie, ale strasznie się boję...
Usłyszałam wczoraj od taty, aby "dać już psu spokój" czyli uśpić, ale o tym
nawet nie myślę...