Dodaj do ulubionych

do jul-kot

27.07.09, 16:25
Witam,
mam wielką prośbę do Jul-kota lub innych osób, które stosowały u
kotów z przewleklymi ,nieustającymi infekcjami nosa sulfarinol w
kroplach, aby odpowiedziały jak koty to znoszą ,czy nie było
powikłań? U jakiej ilości kotów Julu to stosowałeś? Jak można
zastosować technicznie to naświetlanie podczerwone? Są jakieś
lampy? Pani weterynarz nieco sie boi reakcji kotki [11lat] na
sulfarinol, ponieważ ponoć kot może po takich kroplach zacząć się
dusić ?
Ja męczę się z zatkanym nosem u kotki juz drugi rok. Ciągle jest na
innych antybiotykach [po wymazie wiadomo co stosować]. Infekcja
powraca jak bumerang po 14 dniach od zakończenia leczenia. Kotka
zaczyna kichać kilkakrotnie,czasem jakby sie dławiła.Próbowałyśmy
samych kropli i to samo. Nie ma w nosie nic innego jak bakterie,
które podobno normalnie są w nosku. Na prawdę już rozpacz bierze,
kot biedny, ja na pożyczkach , a poprawy nie ma.
Teraz coraz częściej czytam o takich kłopotach z nosami kocimi. Może
coś im wyraźnie szkodzi, saszetki, żwirek?
Dziekuję za zainteresowanie.Bożena.
Obserwuj wątek
    • jul-kot Re: do jul-kot 27.07.09, 23:44
      Witaj,
      Takie infekcje występują zwykle u kotów, które przechorowały koci
      katar bez leczenia, albo niedoleczony, w wyniku przewlekłego stanu
      zapalnego zatok. Weterynarze zwykle uważają, że jest to sprawa nie
      do wyleczenia, niektórzy robią wymazy i zwalczają te bakterie, które
      się tam rozmnożyły, ze słabym efektem, bo te infekcje to sprawa
      wtórna. Stąd ten pogląd, że się nie da.
      A trzeba leczyć przyczynę. Ja stosuję sulfarinol, bo sam kiedyś
      miałem przez wiele lat zapaprane zatoki, mi pomogło, plus jeszcze
      naświetlanie solluxem, plus słoneczne lato. Żarówka, zwykła lub
      podczerwona to taki uproszczony sollux, delikatne nagrzewanie okolic
      noska i czoła kota ma na celu pobudzenie tych okolic, jest zalecane
      przez niektórych weterynarzy, jako środek pomocniczy, np. w książce
      Doris Quinten-Graef "Co dolega mojemu kotu". Nagrzewa się kilka razy
      dziennie po ok. 10 minut, z takiej odległości, żeby kota nie
      oparzyć, np. 30-40 cm. Koty to lubią i zwykle drzemią przy takim
      zabiegu. Nie powinno się tego stosować, jeśli kot gorączkuje, nie
      powinno się świecić w oczy. Sulfarinol zakrapla się kilka razy
      dziennie (np. 2-3), po kropli kolejno do obu dziurek, przy lekko
      uniesionej głowie, należy kota trochę tak potrzymać, żeby lek
      wpłynął głębiej. Nigdy nie zauważyłem reakcji alergicznej w rodzaju
      duszenia, już samo zwilżenie wnętrza nosa ułatwia kotu oddychanie.
      Czasem takie leczenie wystarcza, ale lepiej jest, jeśli kot dostaje
      też antybiotyk ogólnego działania, stosowany przy kocim katarze.
      Poza tym można stosować immunostymulatory, np. zylexis, który zwykle
      podaje się trzy razy, raz, potem dzień przerwy, potem drugi
      zastrzyk, potem trzeci po tygodniu. U kota, którego moja znajoma
      wzięła ze schroniska i nic mu trwale nie pomagało, była skuteczna
      dopiero kuracja z sześciu zastrzyków, trzy w odstępie jeden dzień,
      pozostałe co tydzień. Ja tego jeszcze nie próbowałem, ale podobno
      teraz tak się czasem robi.
      Moim zdanie można spróbować na razie bez tego wszystkiego,
      sulfarinol jest bez recepty, żarówka może być podczerwona, ale i
      zwykła też, tylko zwykła bardziej oślepia, podczerwona jest
      łagodniejsza. Ja stosowałem to u wielu kotów, powiedzmy u
      dziesięciu, dokładnie nie pamiętam, zwykle była poprawa lub
      całkowite wyleczenie, nigdy nie było komplikacji.
      Żywy organizm może zareagować alergicznie na każdy lek. Jeśli się
      coś takiego zaobserwuje, po prostu trzeba przerwać podawanie leku.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • bo1511 Re: do jul-kot 29.07.09, 08:22
        Ogromnie dziekuję za wyczerpującą odpowiedź. Skonsultuje sie i na
        pewno zastosuje. Moja kocia też jest adoptusiem. Wzięłam ją 2 lata
        temu ,miała ok.10 lat i pół roku było wszystko OK. Jest zadbana i
        wypieszczona aż za bardzo:) Te problemy pojawiają sie z różną
        częstotliwością i kompletnie nie wiem kiedy i dlaczego. W każdym
        razie na 100% ma nos nie całkiem drożny, bo to z bliska słychać.
        Życzę pomyślności i radości z każdego zwierzaka wydanego w dobre
        ręce. Pozdrawiam i dam znać jakie efekty.
    • krynia58 Re: do jul-kot 02.08.09, 17:21
      I ja mam prośbę do jul-kot. Widzę, że stosujesz różne metody walki z
      dolegliwościami u kotów. Mam kotów..... a może i więcej. No, takie
      mniejsze przytulisko. Chodzi mi o świerzbowiec uszny. Zdiagnozowany.
      Ok 1,5 roku temu wyleczony preparatem Oridermyl. Ale nastapił nawrót
      choroby. Oridermyl też już nieosiągalny. Nie mówiąc o kosztach.
      Chciałabym też oszczędzić kotom znowu potężnego stresu wizyt u
      weterynarza lub weterynarza w domu. Weterynarz proponował
      Stronghold. Dla mnie to katastrofa finansowa. Może znasz jakies
      sposoby, choćby leczenie trwało dłuzej, ale sama bym sie z nim ,
      bezstresowo dla zwierzaków i kieszeni, jakoś uporała.
      Pozdrawiam z nadzieją.
      • jul-kot Re: do jul-kot 03.08.09, 18:28
        Witaj,
        Znam, jeśli świerzbowiec jest niepowikłany, to znaczy nie ma stanu
        zapalnego i grzybicy przy okazji, można czyścić uszy oliwką dla
        niemowląt, która działa poprzez uniemożliwienie świerzbowcom
        oddychania. Leczenie trwa dosyć długo, ale nie jest przykre dla
        kotów i jest tanie.
        Sposób bardziej skuteczny to zastosowanie iwermektyny, którą
        weterynarze zwykle podają w postaci zastrzyku. My robimy to mniej
        obciążająco, nauczyła nas tego nasza weterynarz, po oczyszczeniu
        uszek zakrapla się do każdego po 2-3 krople. Czasem wystarczy to
        zrobić jeden raz. Nazwa handlowa tego preparatu to np. biomectin.
        Pozdrawiam, Juliusz.
        • jul-kot Re: p.s. 03.08.09, 21:06
          Zapomniałem o crotamitonie, jest to lek stosowany na świerzbowca u
          ludzi, skuteczny i dla kotów. Jest tani, ale chyba na receptę. Do
          czyszczenia uszu używałem maść, jest też w płynie, ale z alkoholem,
          który szczypie i sprawia kotom ból. Czyści się maścią, a potem
          rozprowadza trochę w uchu. Nie za dużo, bo jeśli koty to wyliżą,
          mogą się zatruć. Kiedyś o tym nie wiedziałem i podtruły mi się
          trochę kocięta, które się wzajemnie wylizały.
          Pozdrawiam.
          • krynia58 Re: p.s. 03.08.09, 22:16
            Dzięki za porady. Chyba zacznę od olejku dla dzieci. Chociaz dzisiaj
            kupiłam Crotamiton - płyn, nie wiedziałam, że szczypie. Maść też
            była. Dokupię i maść. I tak bedę jakoś działać, oczywiście nie
            mieszając preparatów u tego samego kota. Już mi jakoś lżej, chociaż
            robota przedemną że hej. Dam znać jak mi poszło.
            Pozdrawiam i dziekuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka