Dodaj do ulubionych

problem na spacerze

29.07.09, 10:18
jest tak - szczeniak ma 6 m-cy (owczarek niemiecki), jest z nami od
trzech , ma do dyspozycji duży ogród i codzienne spacery . problem w
tym że boję się go spuścić ze smyczy na spacerze . gdy biega po
ogrodzie przychodzi na wezwanie , chyba że bawimy się i ucieka mi dla
draki mając w pysku zabawkę , wiem że to dla draki bo ogląda się za mną
czy za nim lecę :) ale na spacerze ? gdzieś w otwartej przestrzeni np
pola ? (mieszkam na wsi) trochę się boję - wróci ?
Obserwuj wątek
    • tenshii Re: problem na spacerze 29.07.09, 10:37
      Kup 15 metrową linkę i puszczaj go z linką uczepioną do smyczy.
      Starj się trzymać w promieniu tych 15 metrów.
      Zawsze można linkę przydepnąć, a pies nie będzie czuł się uwięziony.
      Nagradzaj za przychodzenie na zawołanie.
      • tenshii "linką uczepioną do obroży" ;) 29.07.09, 10:38

    • etta2 Re: problem na spacerze 29.07.09, 18:33
      Wszystkie szczeniaki tak mają, że za świetną zabawę uważają zwiać
      panu/pani. Na początek pomysł z długą linką jest b.dobry. Ale już na
      tym etapie ćwicz, by przybiegał na zawołanie. Za każde
      przybiegnięcie dawaj smakołyk. Moja suczka bardzo szybko załapała i
      wystarczyło, że zawołałam i skierowałam rękę do kieszeni, a już była
      przy nodze. Ogólnie każde poprawne wykonanie komendy powinno być
      nagradzane smakołykiem (z czasem oczywiście coraz rzadziej).
    • rianka Re: problem na spacerze 29.07.09, 23:27
      Długa linka jak najbardziej, do tego nigdy nie goń psa, raczej
      uciekaj w przeciwną stronę, a za przyjście nagradzaj. Aha i podczas
      spaceru wielokrotnie przywołuj pieska, żeby nie skojarzył komendy z
      powrotem do domu.
    • shecat Re: problem na spacerze 30.07.09, 11:31
      oprócz uciekania znam jeszcze 2 sztuczki, zeby pies przybiegł.
      można nawoływać, ale nie takim normalnym głosem, tylko wydawać
      niezrozumiałe dźwięki w wysokim tonie (cokolwiek, pipipi, albo
      lalala, albo uuu-uuu). wtedy pies nawet rozkojarzony zwroci na
      Ciebie uwage i to juz polowa sukcesu. co z tego ze bedziesz mu
      uciekac jak on tego nie zauwazy.
      drugi sposob to wykorzystanie jezyka psa. psy jak chca sie bawic to
      przednie lapy wysuwaja przed siebie, klada lepek na tych lapach, a
      tylek do gory. zrob to samo i masz duze szanse ze pies zrouzmie, ze
      chcesz sie z nim bawic i przybiegnie.
      aha, no i zlota zasada.jak wolasz psa, nawet kiedy 15 minut nie chce
      przybiec, nawet jesli przyniesie w pysku zdechla zabe, jak tylko
      przybiegnie trzeba go pochwalic. nigdy nie karc psa jak zrobi to co
      od niego chcialas/es.inaczej skutek bedzie odwrotny.
      • rianka Re: problem na spacerze 30.07.09, 17:09
        shecat napisała:

        > co z tego ze bedziesz mu
        > uciekac jak on tego nie zauwazy.

        Uczy się że non stop musi mieć pana na oku, żeby mu przypadkiem nie
        uciekł... Pies, powinien być puszczany wolno tylko w bezpiecznym
        miejscu, zwłaszcza taki, który nie jest jeszcze nauczony
        przychodzenia na zawołanie. Wcześniej czy później szczeniak się
        zorientuje, że ukochany pan mu ucieka.

        > drugi sposob to wykorzystanie jezyka psa. psy jak chca sie bawic to
        > przednie lapy wysuwaja przed siebie, klada lepek na tych lapach, a
        > tylek do gory. zrob to samo i masz duze szanse ze pies zrouzmie, ze
        > chcesz sie z nim bawic i przybiegnie.

        Widziałam to w telewizji... Moim zdaniem nie trzeba robić z siebie
        idioty, żeby nauczyć psa posłuszeństwa ;)
        • rudy_kot1 Re: problem na spacerze 03.08.09, 10:59
          eeee tam ... linka nic nie pomogła , młody bał się odejść dalej jak już
          się trochę odważył - tak na długość trzech smyczy to pędem wracał
          ciągnąc i placząc linkę za sobą - nie nadążałam jej zwijać , oglądał
          się też ze strachem co też się za nim ciągnie plącząc ją jeszcze więcej
          ...
          • sadosia75 Re: problem na spacerze 04.08.09, 11:32
            My nie uczylismy psa wracania za pomoca linki itp. po prostu na
            duzej ogrodzonej powierzchni puscilismy ja wolno i wolalismy.
            przychodzila to byla nagroda. jak przyszla po dluzszym czasie to i
            tak byla nagroda. oplacalo sie jej przychodzic jednym slowem :)
            a teraz Fionik biega sobie po naszej codziennej trasie i jak
            znikamy z jej oczu to wraca do nas natychmiast. najpierw kontrolne
            szczekniecie my ja wolamy i ona przybiega.
            im mniejszy pies tym bardziej strachliwy. i po czesci na tym
            strachu bazujemy uczac ja powrotow. czasem sie chowamy od niej i
            wolamy. i robimy tak i w domu i na spacerach na otwartej
            przestrzeni i ogrodzonej. pies sie uczy a ja mam spokojniejsze
            serce, ze jak by co to wroci. chyba :) z nia to nie wiadomo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka