Dodaj do ulubionych

Debata unijna

14.05.03, 08:03
Pragnę wyrazić zdziwienie, iż prodziekanem w jednej bielskich wyższych
uczelni jest osoba, która niedawno ukończyła studia wyższe, przy czym ( o ile
wiem) nie posiada zbytniego dorobku naukowego. Nie mam nic osobiście
przeciwko temu panu - jednak dawniej byłoby to raczej niemożliwe. Pamiętam od
zawsze, iż w szanujących się uczelniach funkcje takie pełnił co najmniej dr -
posiadający spory dorobek naukowy. Jak widać, zmiana czasu - zmiana obyczaju.
Obserwuj wątek
    • Gość: w Re: Debata unijna IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 14.05.03, 09:33
      Pan O. (bo myślę, że o nim mowa) za swoją walkę z komunizmem powinien być
      rektorem, a nie jakimś tam prodziekanem i nieważne, że niedawno ukończył
      studia. Prodziekanem został bo widocznie ma odpowiednie kwalifikacje ku temu +
      wspomniane już zasługi (kombatant i basta ! - przecież na początku lat 80-tych
      miał już całe 14 lat i jaką wysoką świadomość!).
      Ale tak na marginesie - skąd w tym przypadku taki tytuł: "Debata unijna" ?
      • maximuss1 do W. 14.05.03, 15:14
        Walka z komunizmem, na którą się powołałeś jest dla każdego uczciwego Polaka
        prawdziwym zaszczytem. Ale nie jest ( i nie powinna być) w żadnej mierze dla
        szanujacej się uczelni podstawą do mianowania takiej osoby prodziekanem,
        dziekanem, rektorem. Są za to inne sposoby wyróżnienia takich osób przez
        uczelnie wyższe.
        Z komunizmem walczyło wiele osób, które znam - wierz mi - o wiele większe
        ofiary ponosili niż pan O.
        • Gość: w Re: do W. IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 15.05.03, 08:46
          maximuss1 napisał:

          > Walka z komunizmem, na którą się powołałeś jest dla każdego uczciwego Polaka
          > prawdziwym zaszczytem. Ale nie jest ( i nie powinna być) w żadnej mierze dla
          > szanujacej się uczelni podstawą do mianowania takiej osoby prodziekanem,
          > dziekanem, rektorem. Są za to inne sposoby wyróżnienia takich osób przez
          > uczelnie wyższe.
          > Z komunizmem walczyło wiele osób, które znam - wierz mi - o wiele większe
          > ofiary ponosili niż pan O.
          >
          Ach te umysły ścisłe - przeczytaj moją wypowiedź z przymróżeniem oka. Przecież
          jasno napisałem o "kombatanctwie" 14-to letniego "antykomunisty".
          • maximuss1 Re: do W. 15.05.03, 10:40
            Sorry.. Wszak dzisiaj cholera wie, jak co odebrać.. Takie czasy...
    • Gość: prodziekan Re: Debata unijna IP: 217.96.34.* 16.05.03, 15:39
      maximuss1 napisał:

      > Pragnę wyrazić zdziwienie, iż prodziekanem w jednej bielskich wyższych
      > uczelni jest osoba, która niedawno ukończyła studia wyższe, przy czym ( o ile
      > wiem) nie posiada zbytniego dorobku naukowego. Nie mam nic osobiście
      > przeciwko temu panu - jednak dawniej byłoby to raczej niemożliwe. Pamiętam od
      > zawsze, iż w szanujących się uczelniach funkcje takie pełnił co najmniej dr -
      > posiadający spory dorobek naukowy. Jak widać, zmiana czasu - zmiana obyczaju.

      Szanowny maximussie (oraz pozostali uczestnicy tego wątku)!
      Nazywam się Janusz Okrzesik i jestem osobą o której z taką elegancją piszecie.
      Wiem, że internet ma swoje prawa, m.in. anonimowość pozwala na mówienie
      każdego głupstwa i obrażanie każdego, nie zmienia to jednak faktu że uważam
      takie postępowanie conajmniej za brak kultury. Ponieważ przez kilkanaście lat
      publicznej działalności usłyszałem i przeczytałem o sobie wiele głupstw, trochę
      się do tego przyzwyczaiłem i nie robię z tego tragedii, ale jednak chciałem
      sprostować trochę waszych nieprawdziwych sądów i opinii, może wzbudzi to w was
      jakąś refleksję (choć wątpię, bo ludzie skłonni do refleksji raczej nie
      produkują takich postów...).
      Zaczynam:
      1) nigdy nie obnosiłem się ze swoim kombatanctwem, bo też pomimo kilkuletniego
      zaangażowania w podziemie antykomunistyczne zadna wielka krzywda mi się nie
      stała: największa to ta, że zostałem usunięty ze studiów na UJ. Właśnie
      dlatego, a nie z lenistwa, skończyłem studia z kilkuletnim opóźnieniem - wcale
      się tego nie wstydzę. Studiowałem politologię na UJ, socjologię na KUL i
      dziennikarstwo na UW, wszędzie z dobrym efektem - życzę Ci maximussie abyś mógł
      sie pochwalić podobnym życiorysem.
      2) sam nie znoszę kombatanctwa (choć wielu moich przyjaciół straciło w walce z
      komuną zdrowie i spędziło po parę lat w więzieniu), ale jeszcze bardziej nie
      znoszę ludzi, którzy się z kombatantów (nie kombatanctwa) naśmiewają. Mam
      wrażenie że leczą w ten sposób swoje kompleksy, spowodowane bezczynnosścia
      wtedy kiedy trzeba było czynów albo też przekleństwem późnego urodzenia(nie
      zdążyli się załapać na historię, zostały tylko historyjki).
      3) Nie wiem skąd pomysł że pracuję na uczelni za jakieś kombatanckie zasługi?
      To porządna prywatna firma i nikogo nie zatrudnia się za zasługi, tylko ze
      względu na przydatność. Ja zostałem zatrudniony żeby rozwinąć politologię i
      chyba mi się to udaje, bo jak przychodziłem to miałem 40 studentów, a teraz
      150. Jesli moim jedynym atutem bedzie mój zyciorys, to następnego dnia mnie
      zwolnią, bo tu nie płaci się za życiorys tylko za pracę.
      4) prodziekan to stanowisko administracyjne, a nie naukowe. Jeśli kończyłeś
      studia, to powinieneś o tym wiedzieć. Oczywiście na uniwersytetach takie
      funkcje sprawują przeważnie pracownicy naukowi z tytułem doktora, ale WSBiF to
      nie uniwersytet, lecz prywatna uczelnia w b. mieście wojewódzkim. W wielu
      takich uczelniach takie funkcje pełnią magistrowie, bo stopień naukowy nie ma
      tu żadnego znaczenia oprócz prestiżowego.
      5) mój dorobek naukowy faktycznie nie jest imponujący, ale pracę nad nim
      rozpocząłem dopiero półtora roku temu, przedtem zajmowałem się po prostu czym
      innym. Wbrew Waszym złośliwościom dorobek jest już jednak na tyle istotny, by
      wystarczył do otwarcia przewodu doktorskiego na UŚ ( a jednym z elementów zgody
      Rady Wydziału jest ocena publikacji i dorobku naukowego). Jakoś większe
      zaufanie budzi we mnie opinia Rady Wydziału niż Wasza, ale to kwestia gustu,
      może mam do czynienia w waszych osobach z wybitnymi ekspertami z dziedziny
      politologii...

      Proszę, nie traktujcie tego jako płaczliwej samoobrony. Wasze opinie nie
      spędzają mi snu z powiek. Po prostu denerwuje mnie kiedy czytam bzdury o sobie.
      Jest taka moda (od siebie dodam: łatwa moda) żeby dowalać wszystkim osobom
      publicznym: wszyscy to hochsztaplerzy, złodzieje, nieroby itp. Jeśli wszystkich
      wrzuci się do wspólnego worka z napisem "złodzieje" albo "nieudaczni
      kombatanci" to po prostu nie będzie opłacało się być innym i do polityki będą
      pchały się już tylko same miernoty. Nikomu z tym nie będzie dobrze.
      Ja poszedłem do polityki w czasach, kiedy za to nie płacili, chyba tylko
      represjami. Wszystkie funkcje które pełniłem były wybieralne: to ludzie
      decydowali że chcą żebym był posłem, senatorem, radnym. Nigdy żadni kolesie
      mnie nigdzie nie powoływali po znajomości na żadną funkcję publiczną. Te
      kilkanaście lat to nie był dla mnie łatwy kawałek chleba, ale mam poczucie że
      warto było, choćby dlatego żeby moje dzieci mogły żyć normalnie, nie schodzic
      do konspiracji i skończyć studia wtedy kiedy będą chciały a nie wtedy jak im
      władza pozwoli. Od nikogo nie domagam się pochwał dla mnie i moich poglądów,
      ale zawsze będę domagał się szacunku. Od Ciebie maximussie anonimusie też.
      • Gość: w Re: Debata unijna IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 18.05.03, 13:34
        Gość portalu: prodziekan napisał(a):

        > Szanowny maximussie (oraz pozostali uczestnicy tego wątku)!
        > Nazywam się Janusz Okrzesik i jestem osobą o której z taką elegancją
        piszecie.

        Brawo, pochwalam nie chowanie głowy w piasek jak to czyni obecnie
        wielu "kombatantów" i udzielenie odpowiedzi pod własnym nazwiskiem.

        > Wiem, że internet ma swoje prawa, m.in. anonimowość pozwala na mówienie
        > każdego głupstwa i obrażanie każdego, nie zmienia to jednak faktu że uważam
        > takie postępowanie conajmniej za brak kultury. Ponieważ przez kilkanaście lat
        > publicznej działalności usłyszałem i przeczytałem o sobie wiele głupstw,
        trochę
        > się do tego przyzwyczaiłem i nie robię z tego tragedii, ale jednak chciałem
        > sprostować trochę waszych nieprawdziwych sądów i opinii, może wzbudzi to w
        was
        > jakąś refleksję (choć wątpię, bo ludzie skłonni do refleksji raczej nie
        > produkują takich postów...).

        Głupstw rzeczywiście o różnych ludziach można przeczytać wiele - ale czasami
        sądy o kimś są ferowane na przykładzie przypadkowych kontaktów i stąd moje
        kilka słów na Pana temat, które pozwoliłem sobie zamieścić i poniższych, które
        pozwolę sobie dodać.
        A więc parę lat temu (może nawet więcej niż parę) miałem okazję przysłuchiwać
        się dyskusji jaką prowadził Pan (wtedy kandydat na posła) z wyborcami (były to
        osoby przypadkowe, można rzec, zwykli przechodnie) - odbywało się to obok
        DT "Klimczok". Ton w jakim Pan się wtedy wypowiadał (nie wspominając o
        poglądach), pozwolił mi nie zostać Pana zwolennikiem. Po pierwsze wtedy z racji
        Pana młodego wieku, a więc oczywistego braku politycznego (i życiowego)
        doświadczenia - Pan podkreślał wtedy właśnie swoją "walkę" (teraz po latach
        nazywa się to "kombatanctwo"), a po drugie z racji Pana poglądów.
        Może będzie Pan łaskaw przypomnieć jak Pan i jego koledzy z UW (tylko nich Pan
        nie stawia na pierwszym miejscu Panią Staniszewską - którą niezwykle cenię)
        głosowaliście w sprawie likwidacji woj. bielskiego ? Może wtedy zmienię zdanie
        o Panu i Pana ugrupowaniu - na razie sądzę, że nie ma ku temu podstaw !
        A co się tyczy prywatnej uczelni - to jest to jej sprawa kogo zatrudnia. Słyszę
        bez przerwy o wyjazdach na wykłady pewnego "plytyka" - no i dobrze, niech
        jeździ, chcą go słuchać i jeszcze za to płacić, O.K. - to ich sprawa. Ale też
        zauważam pewną tendencję - wielu (bardzo wielu) polityków, którzy "nie załapali
        się" do sejmu lub senatu wykłada teraz na uczelniach - najczęściej prywatnych.
        Czy naprawdę nie zastanawia Pana ta tendencja ? Naprawdę myśli Pan, że tu
        chodzi wyłącznie o naukę, możliwość przekazania wiedzy (?), no właśnie, co Pan
        o tym sądzi ?

        • Gość: Janusz Okrzesik Re: Debata unijna IP: 217.96.34.* 19.05.03, 10:58
          Gość portalu: w napisał(a):

          > Gość portalu: prodziekan napisał(a):
          >
          > > Szanowny maximussie (oraz pozostali uczestnicy tego wątku)!
          > > Nazywam się Janusz Okrzesik i jestem osobą o której z taką elegancją
          > piszecie.
          >
          > Brawo, pochwalam nie chowanie głowy w piasek jak to czyni obecnie
          > wielu "kombatantów" i udzielenie odpowiedzi pod własnym nazwiskiem.
          >
          > > Wiem, że internet ma swoje prawa, m.in. anonimowość pozwala na mówienie
          > > każdego głupstwa i obrażanie każdego, nie zmienia to jednak faktu że uważa
          > m
          > > takie postępowanie conajmniej za brak kultury. Ponieważ przez kilkanaście
          > lat
          > > publicznej działalności usłyszałem i przeczytałem o sobie wiele głupstw,
          > trochę
          > > się do tego przyzwyczaiłem i nie robię z tego tragedii, ale jednak chciałe
          > m
          > > sprostować trochę waszych nieprawdziwych sądów i opinii, może wzbudzi to w
          >
          > was
          > > jakąś refleksję (choć wątpię, bo ludzie skłonni do refleksji raczej nie
          > > produkują takich postów...).
          >
          > Głupstw rzeczywiście o różnych ludziach można przeczytać wiele - ale czasami
          > sądy o kimś są ferowane na przykładzie przypadkowych kontaktów i stąd moje
          > kilka słów na Pana temat, które pozwoliłem sobie zamieścić i poniższych,
          które
          > pozwolę sobie dodać.
          > A więc parę lat temu (może nawet więcej niż parę) miałem okazję przysłuchiwać
          > się dyskusji jaką prowadził Pan (wtedy kandydat na posła) z wyborcami (były
          to
          > osoby przypadkowe, można rzec, zwykli przechodnie) - odbywało się to obok
          > DT "Klimczok". Ton w jakim Pan się wtedy wypowiadał (nie wspominając o
          > poglądach), pozwolił mi nie zostać Pana zwolennikiem. Po pierwsze wtedy z
          racji
          >
          > Pana młodego wieku, a więc oczywistego braku politycznego (i życiowego)
          > doświadczenia - Pan podkreślał wtedy właśnie swoją "walkę" (teraz po latach
          > nazywa się to "kombatanctwo"), a po drugie z racji Pana poglądów.
          > Może będzie Pan łaskaw przypomnieć jak Pan i jego koledzy z UW (tylko nich
          Pan
          > nie stawia na pierwszym miejscu Panią Staniszewską - którą niezwykle cenię)
          > głosowaliście w sprawie likwidacji woj. bielskiego ? Może wtedy zmienię
          zdanie
          > o Panu i Pana ugrupowaniu - na razie sądzę, że nie ma ku temu podstaw !
          > A co się tyczy prywatnej uczelni - to jest to jej sprawa kogo zatrudnia.
          Słyszę
          >
          > bez przerwy o wyjazdach na wykłady pewnego "plytyka" - no i dobrze, niech
          > jeździ, chcą go słuchać i jeszcze za to płacić, O.K. - to ich sprawa. Ale też
          > zauważam pewną tendencję - wielu (bardzo wielu) polityków, którzy "nie
          załapali
          >
          > się" do sejmu lub senatu wykłada teraz na uczelniach - najczęściej
          prywatnych.
          > Czy naprawdę nie zastanawia Pana ta tendencja ? Naprawdę myśli Pan, że tu
          > chodzi wyłącznie o naukę, możliwość przekazania wiedzy (?), no właśnie, co
          Pan
          > o tym sądzi ?

          Na posła startowałem w 1989 roku (wygrałem) i w 1991 roku (przegrałem), więc
          zapewne spotkanie o którym Pan pisze(to pod Klimczokiem) miało miejsce właśnie
          te kilkanaście lat temu, w tamtej atmosferze jakieś odwołanie się do walki z
          komunizmem chyba miało większy sens, ale przyznaję szczerze że takiego
          spotkania nie pamiętam, więc nie polemizuję. Oczywiście nie chodzi mi o to, czy
          ktoś jest moim zwolennikiem (czy też moich poglądów) ale o szacunek dla osób i
          prawdy. Naprawdę uważam że takie generalne i automatyczne potępianie w czambuł
          wszystkich polityków, i tych głupszych i tych mądrzejszych, i tych uczciwych i
          nieuczciwych, kończy się po prostu tym, że nie opłaca się być uczciwym i
          merytorycznie pracować, bo w oczach ludzi i tak pozostanie się bezużytecznym
          idiotą myślącym tylko o własnym interesie. Nie twierdzę że nie ma takich
          polityków, jasne że są, ale wolałbym - już jako obywatel - żeby do polityki
          szli również ludzie inni, a takim generalnym potepieniem zniechęca się
          wszystkich w miarę normalnych. I to tyle gwoli wytłumaczenia, skąd mój głos: to
          tylko wezwanie do - mówiąc językiem "biblijnym" - odróżniania dobrego od złego
          (od razu dodam, że nie ze wszystkiego co robiłem w życiu politycznym mogę się
          czuć teraz po latach dumny, więc to "złe" dotyczy również mnie, ale akurat
          Maximussie z tym wykształceniem i moją pracą to chyba trafiłeś kulą w płot).
          W sprawie województwa: tak jak umiałem walczyłem o zachowanie województwa
          bielskiego, kto się tym interesował to wie jak było. Głosowałem do końca
          przeciw jego likwidacji łamiąc dyscyplinę partyjną i narażając się na izolację
          we własnym klubie parlamentarnym. Osobiście pisałem i przeprowadziłem przez
          Radę Miasta rezolucję w tej sprawie. Z mojej inicjatywy został opracowany i
          zgłoszony w parlamencie projekt ustawy zakładający istnienie województwa
          samorządowego na Podbeskidziu. Zasłużyłem też na prześmiewcze felietony Kutza w
          Dzienniku Zachodnim, po przeczytaniu których babcia mojej chrześniaczki, która
          pochodzi z Jastrzębia, zakazała jej kontaktów ze mną (na szczęście
          nieskutecznie), bo jej zdaniem chorobliwie nienawidziłem Ślązaków. Po
          przegranym głosowaniu w sprawie województwa odchorowałem to przez dwa tygodnie -
          była to moja największa porażka polityczna w karierze. Gdy powstało
          województwo śląskie, pomimo powszechnej niechęci czy wręcz nienawiści jaką
          spotykałem w Katowicach, odwrotnie niż Grażyna Staniszewska nie toczyłem dalej
          beznadziejnej wojny na epitety lecz podjąłem współpracę z nowymi władzami zeby
          wywalczyć jak najlepsze miejsce dla swojego miasta. Trochę mi się udało zrobić:
          Jędrusiński jako wicemarszałek załatwił parę spraw dla BB, np. kolegium
          nauczycielskie czy remont Zamku, udało się powiększyć okręg wyborczy o Pszczynę
          dzięki czemu BB ma o jednego posła więcej itp. Uważam że właśnie to było moim
          obowiązkiem a nie bezuzyteczne pyskowanie. Tyle o województwie, szkoda że
          pomimo że wyglądasz na faceta który się co nieco orientuje w życiu publicznym
          to akurat tego nie zauważyłeś. Widać jednak dosadny język i ew. trochę łez na
          ekranie bardziej zapada w pamięć niż konkrety.
          A co do zatrudniania na uczelniach polityków i b. polityków, myślę że powodów
          jest więcej:
          1. jedna i druga praca jest podobna, polega głównie na gadaniu
          2. wśród polityków jest wielu wykładowców i oni po prostu często wracają do
          swojego poprzedniego zajęcia
          3. dla uczelni to jest też element promocji, jeśli nazwisko jest dobre
          4. w mojej uczelni wykłada Osiatyński i Rosati (obaj byli tu już zanim ja
          przyszedłem) i są świetnymi, cenionymi wykładowcami, z olbrzymim dorobkiem
          naukowym i renomą międzynarodową - i co, należy ich zwolnić bo zajmują się
          polityką - przecież chyba nie o to chodzi?

          Nie widzę innego powodu dla którego zatrudnia się b. polityków - podejrzenia że
          robi się to dla załatwienia jakichś spraw dla uczelni nie są chyba słuszne: o
          statusie uczelni, szczególnie prywatnych decyduje Państwowa Komisja
          Akredytacyjna, złożona z naukowców wybieranych przez środowisko. To ona ocenia
          szkoły wyższe i ministerstwo nie ma tu większego wpływu. Tu mechanizm
          odpolitycznienia działa całkiem dobrze, odwrotnie niż np. w mediach. Ale z
          drugiej strony tak całkiem naiwny nie jestem, może są też jakieś układy i
          interesy, ja o nich nic konkretnego nie moge powiedzieć.
          Przepraszam za długość postu, ale chciałem być w miarę precyzyjny. Mam
          nadzieję, że nie będę już musiał zabierać głosu na swój temat, bo to mi jednak
          nie sprawia wielkiej radości.
          Pozdrawiam, Janusz Okrzesik
          >
      • maximuss1 Re: Debata unijna 19.05.03, 11:40
        SZNOWNY PANIE PRODZIEKANIE!!
        Pozwoli Pan, iż będę wtrącał sie w Pana wypowiedź.

        Gość portalu: prodziekan napisał(a):

        > maximuss1 napisał:
        >
        > > Pragnę wyrazić zdziwienie, iż prodziekanem w jednej bielskich wyższych
        > > uczelni jest osoba, która niedawno ukończyła studia wyższe, przy czym ( o
        > ile
        > > wiem) nie posiada zbytniego dorobku naukowego. Nie mam nic osobiście
        > > przeciwko temu panu - jednak dawniej byłoby to raczej niemożliwe. Pamiętam
        > od
        > > zawsze, iż w szanujących się uczelniach funkcje takie pełnił co najmniej d
        > r -
        > > posiadający spory dorobek naukowy. Jak widać, zmiana czasu - zmiana obycza
        > ju.
        >
        > Szanowny maximussie (oraz pozostali uczestnicy tego wątku)!
        > Nazywam się Janusz Okrzesik i jestem osobą o której z taką elegancją
        piszecie.
        > Wiem, że internet ma swoje prawa, m.in. anonimowość pozwala na mówienie
        > każdego głupstwa i obrażanie każdego, nie zmienia to jednak faktu że uważam
        > takie postępowanie conajmniej za brak kultury. Ponieważ przez kilkanaście lat
        > publicznej działalności usłyszałem i przeczytałem o sobie wiele głupstw,
        trochę
        >
        > się do tego przyzwyczaiłem i nie robię z tego tragedii, ale jednak chciałem
        > sprostować trochę waszych nieprawdziwych sądów i opinii, może wzbudzi to w
        was
        > jakąś refleksję (choć wątpię, bo ludzie skłonni do refleksji raczej nie
        > produkują takich postów...).

        I tu się pan myli
        (prezynajmniej w moim przypadku) - są skłonni!

        > Zaczynam:
        > 1) nigdy nie obnosiłem się ze swoim kombatanctwem, bo też pomimo
        kilkuletniego
        > zaangażowania w podziemie antykomunistyczne zadna wielka krzywda mi się nie
        > stała: największa to ta, że zostałem usunięty ze studiów na UJ. Właśnie
        > dlatego, a nie z lenistwa, skończyłem studia z kilkuletnim opóźnieniem -
        wcale
        > się tego nie wstydzę. Studiowałem politologię na UJ, socjologię na KUL i
        > dziennikarstwo na UW, wszędzie z dobrym efektem - życzę Ci maximussie abyś
        mógł
        >
        > sie pochwalić podobnym życiorysem.

        Ależ ja wcale nie przeczę. Pana osiągnięcia są spore, jak na człowieka w
        Pańskim wieku - wręcz imponujące!

        > 2) sam nie znoszę kombatanctwa (choć wielu moich przyjaciół straciło w walce
        z
        > komuną zdrowie i spędziło po parę lat w więzieniu), ale jeszcze bardziej nie
        > znoszę ludzi, którzy się z kombatantów (nie kombatanctwa) naśmiewają. Mam
        > wrażenie że leczą w ten sposób swoje kompleksy, spowodowane bezczynnosścia
        > wtedy kiedy trzeba było czynów albo też przekleństwem późnego urodzenia(nie
        > zdążyli się załapać na historię, zostały tylko historyjki).

        Ależ nie naśmiewam się z kombatantów, nie naśmiewam się z osób walczących o
        lepszą Polskę - stwierdziłem dokładnie to, co pan napisał. Wiele osób walcząc z
        poprzednim ustrojem (walka ta miała oczywiście różne formy)poniosło ofiary
        większe od poniesionych przez Pana. Jak napisałem - dla każdego działalność w
        podziemui antykomunistycznym jest zaszczytem i przykładem do naśladowania!

        > 3) Nie wiem skąd pomysł że pracuję na uczelni za jakieś kombatanckie zasługi?
        > To porządna prywatna firma i nikogo nie zatrudnia się za zasługi, tylko ze
        > względu na przydatność. Ja zostałem zatrudniony żeby rozwinąć politologię i
        > chyba mi się to udaje, bo jak przychodziłem to miałem 40 studentów, a teraz
        > 150. Jesli moim jedynym atutem bedzie mój zyciorys, to następnego dnia mnie
        > zwolnią, bo tu nie płaci się za życiorys tylko za pracę.
        > 4) prodziekan to stanowisko administracyjne, a nie naukowe. Jeśli kończyłeś
        > studia, to powinieneś o tym wiedzieć. Oczywiście na uniwersytetach takie
        > funkcje sprawują przeważnie pracownicy naukowi z tytułem doktora, ale WSBiF
        to
        > nie uniwersytet, lecz prywatna uczelnia w b. mieście wojewódzkim. W wielu
        > takich uczelniach takie funkcje pełnią magistrowie, bo stopień naukowy nie ma
        > tu żadnego znaczenia oprócz prestiżowego.

        Tutaj wyraziłem jedynie swoje zdziwienie - do czego (jak sądze) mam prawo. Nie
        było wszak moim celem obrażać Pana (może źle ująłem to w swoim poście - jeżeli
        tak to zostało odebrane - przepraszam)Zdanie, które przedstawia Pan powyżej
        sprawia, iz patrzę na całą sprawę inaczej, niż dotychczas.

        > 5) mój dorobek naukowy faktycznie nie jest imponujący, ale pracę nad nim
        > rozpocząłem dopiero półtora roku temu, przedtem zajmowałem się po prostu czym
        > innym. Wbrew Waszym złośliwościom dorobek jest już jednak na tyle istotny, by
        > wystarczył do otwarcia przewodu doktorskiego na UŚ ( a jednym z elementów
        zgody
        >
        > Rady Wydziału jest ocena publikacji i dorobku naukowego). Jakoś większe
        > zaufanie budzi we mnie opinia Rady Wydziału niż Wasza, ale to kwestia gustu,
        > może mam do czynienia w waszych osobach z wybitnymi ekspertami z dziedziny
        > politologii...

        Cóż, każdy, kto zaczyna działać na polu nauki - na poczatku posiada niezbyt
        duży dorobek. Życzę więc powodzenia w pracy naukowej.

        > Proszę, nie traktujcie tego jako płaczliwej samoobrony. Wasze opinie nie
        > spędzają mi snu z powiek. Po prostu denerwuje mnie kiedy czytam bzdury o
        sobie.
        >
        > Jest taka moda (od siebie dodam: łatwa moda) żeby dowalać wszystkim osobom
        > publicznym: wszyscy to hochsztaplerzy, złodzieje, nieroby itp. Jeśli
        wszystkich wrzuci się do wspólnego worka z napisem "złodzieje" albo "nieudaczni
        > kombatanci" to po prostu nie będzie opłacało się być innym i do polityki będą
        > pchały się już tylko same miernoty. Nikomu z tym nie będzie dobrze.
        > Ja poszedłem do polityki w czasach, kiedy za to nie płacili, chyba tylko
        > represjami. Wszystkie funkcje które pełniłem były wybieralne: to ludzie
        > decydowali że chcą żebym był posłem, senatorem, radnym. Nigdy żadni kolesie
        > mnie nigdzie nie powoływali po znajomości na żadną funkcję publiczną. Te
        > kilkanaście lat to nie był dla mnie łatwy kawałek chleba, ale mam poczucie że
        > warto było, choćby dlatego żeby moje dzieci mogły żyć normalnie, nie schodzic
        > do konspiracji i skończyć studia wtedy kiedy będą chciały a nie wtedy jak im
        > władza pozwoli. Od nikogo nie domagam się pochwał dla mnie i moich poglądów,
        > ale zawsze będę domagał się szacunku. Od Ciebie maximussie anonimusie też.

        Oj, dowalanie osobom publicznym było, jest i będzie modne. Taki juz los osób
        piastujących funkcje publiczne. Nie wytykałem wszakże Panu - jako osobie
        publicznej hochsztaplerstwa, złodziejstwa oraz wrodzonego lenistwa. Nie
        pisałem: został prodziekanem pomimo faktu, że jest leniem wrodzonym i
        cwaniakiem - znowu bez przesady!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka