Gość: M&M
IP: *.chello.pl
02.02.06, 10:38
Czy tegoroczne lato będzie dla kilku milionów pasażerów warszawskiego Okęcia
horrorem? To możliwe. Opóźniają się prace nad budową nowego dworca
lotniczego. Miał być gotowy do 15 kwietnia, będzie - najwcześniej w grudniu.
No nie! Spóźnienie w przebudowie?! Już dziś Warszawa jest najgorszym
lotniskiem w Europie, w ubiegłe lato przez tłok w starym terminalu cztery
razy spóźniłem się na samolot - mówił w środę wściekły Alan, Irlandczyk,
właściciel firmy budowlanej, który odlatywał z zatłoczonego Okęcia po
południu.
Czy w te wakacje będzie jeszcze gorzej?
Więcej rękawów, nowe terminy
Warszawskie lotnisko od kilku lat trzeszczy w szwach. Budynek zaprojektowany
był dla 3,5 mln pasażerów rocznie. Tymczasem w ubiegłym roku Okęcie odprawiło
ponad 7 mln osób, z czego tylko w sezonie letnim (od maja do końca września) -
3,5 mln. Pasażerów będzie jeszcze więcej, bo polski rynek szybko rośnie: w
ubiegłym roku na krajowych lotniskach odprawiono o 31 proc. więcej osób niż w
2004. W Warszawie - o ponad 16 proc. Dlatego warszawskie lotnisko się
poszerza. Stary i nowy budynek (terminale 1 i 2) mają razem pozwolić na
obsługę ok. 10 mln osób.
Nowy terminal buduje firma Budimex. Miał być gotowy w kwietniu, ale nie
będzie. Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu, tłumaczy: Musimy wykonać
dodatkowe prace zlecone przez inwestora, czyli Przedsiębiorstwo Państwowe
Porty Lotnicze (PPL). Zdaniem Kozła, PPL chce m.in.: • zwiększyć liczbę
rękawów w północnej części terminalu z 14 do 20, • wzmocnić konstrukcję
wielopoziomowego parkingu, tak aby można było na nim nadbudować hotel.
PPL i Budimex właśnie negocjują aneks do umowy, w którym ma być nowa data
oddania całości do użytku. Edyta Mikołajczyk, rzecznik PPL, uspokaja: -
Jeżeli podpiszemy aneks z Budimeksem, północna część terminalu będzie gotowa
do końca maja - mówi. Kiedy ma być gotowa reszta? - Najpóźniej do końca
grudnia, ale do tego czasu będą uruchamiane kolejne części terminalu; zrobimy
wszystko, by ułatwić pasażerom życie, współpracujemy z liniami - dodaje.
Podpisanie aneksu Budimex - PPL już trzykrotnie przekładano, bo firmy nie
mogły się dogadać co do terminu zakończenia poszczególnych etapów prac i
ewentualnych kar umownych.
Wakacyjny horror?
To nie koniec kłopotów. W wakacje razem z otwarciem części nowego terminalu
PPL zamknie częściowo stary. Hale odlotów i przylotów będą co prawda działać,
odprawa pasażerów - też. Ale nie będzie można np. wsiąść do samolotu
bezpośrednio z rękawa starego terminalu - bo będzie tam trwała przebudowa. Co
na to linie lotnicze?
- Operowanie w lecie na części terminalu będzie dla nas wielkim wyzwaniem.
Lotnisko ma problem, chcemy pomóc PPL w jego rozwiązaniu. To leży również w
naszym interesie - mówi Leszek Chorzewski, dyrektor biura komunikacji i
informacji w LOT. - Niestety, wiemy, że wiele systemów lotniskowych nie
będzie działało od razu sprawnie.
LOT-owi najbardziej zależy na tym, żeby terminal działał sprawnie jak
najszybciej. Jest największą linią latającą z Okęcia i od nowego terminalu
zależy kondycja firmy.
Inne linie - anonimowo - są bardziej dosadne. - Ubiegłoroczne lato to był
chaos na Okęciu. Tegoroczne to będzie masakra: jeszcze nigdzie na świecie
nowy terminal nie ruszył bez awarii, przestojów - mówi "Gazecie" pracownik
jednej z linii. - Jeżeli mamy nowy system bagażowy, to on musi się dotrzeć.
Na samym początku może się zatrzymywać bez powodu. Pasażerowie będą dłużej
czekać na bagaż. I do kogo pójdą ze skargą? Jasne, że do nas! - wylicza.
Terminal pełen nieszczęść
Rozbudowa lotniska na Okęciu od samego początku, czyli lipca 2002 r., budziła
kontrowersje.
Najpierw Zbigniew Lesiecki, już odwołany ze stanowiska dyrektor generalny PPL
w ostatniej chwili zmienił skład komisji przetargowej (w sumie zmieniał się
siedem razy). Tłumaczył to reorganizacją w firmie. Podjął też decyzję o
zmianie zasady punktowania ofert, najważniejszym kryterium wyboru stała się
cena. Uzasadniał, że musi wybrać wykonawcę szybko, bo inaczej nie uda się
zbudować terminalu w ogóle.
Najmniej, bo198 mln dol., za rozbudowę zażądało polsko-hiszpańskie konsorcjum
Budimex, Ferrovial Agroman, Estudio Lamela. Wygrali przetarg. Konkurencja -
Strabag i Hochtief - wściekła się. Przegrane firmy mówiły: nikt nie potrafi
wybudować lotniska za taką cenę. Twierdziły też, że firmy zwycięskie
zaoferowały niską cenę, licząc, że zarobią na podpisywanych później aneksach
do kontraktu.
Zarzuty wobec przetargu wysunął również NIK. Kontrolerzy napisali: "Jeden z
największych polskich przetargów został przeprowadzony nieprawidłowo pod
względem gospodarności, legalności i rzetelności".
W 2004 r. Budimex musiał zaksięgować 68,5 mln zł straty z powodu kontraktu na
rozbudowę Okęcia. - Zdrożała złotówka, stal oraz paliwa - tłumaczy rzecznik
spółki Krzysztof Kozioł. Czy inwestycja była opłacalna dla Budimeksu?
- Przede wszystkim inwestycja trwa i nie można w tej chwili przesądzać o jej
wyniku - komentuje Kozioł. Wiadomo, że firma zarobi ekstra pieniądze - kilka
milionów dolarów na robotach dodatkowych.