Dodaj do ulubionych

Koniec romansu LOT-u na Gujanie.

IP: *.union01.nj.comcast.net 26.04.03, 14:39
W najbliższy poniedziałek (lub środę) PLL "Lot" oblepiony kalkomaniami linii
1-go samolotu p.t. "Universal" odbędzie ostatni lot z Gujany na JFK.
www.airliners.net/open.file/342010/L/
Obserwuj wątek
    • Gość: STYRO Re: Koniec romansu LOT-u na Gujanie. IP: *.Red-80-38-99.pooles.rima-tde.net 26.04.03, 17:34
      Witaj Mirko!

      Co to oznacza w praktyce? To dobrze czy zle??? Teraz bedzie latal w barwach
      lotu czy tez moze w barwach lotu bedzie stal i porastal trawa.... Ja
      zaslyszalem gdzies, ze LOT bedzie chcial sprzedac 767i za to kupic wiecej
      malych samolotow - nie wiem czy embraer czy 737...

      Pozdrawiam
      • Gość: Mirko Re: Koniec romansu LOT-u na Gujanie. IP: *.union01.nj.comcast.net 27.04.03, 00:30
        Dziki szef tej linii wyplacil z kasy kase do zera.
        W praktyce oznacza to jeden samolot wiecej na trasie atlantyckiej.
        Moze do Toronto gdzie kupienie biletu na LOT graniczy z wygraniem na loterii?

        Sprzedawac 767? No owszem, tylko ze one sa juz dawno sprzedane i aktualnie w
        lesingu w Locie, wiec nie za bardzo mozna je sprzedac jesli nie jest sie ich
        wlascicielem, he, he...

        Co bedzie dalej nikt nie wie, chyba takze Ci co powinni. Emb zamiast 767 ? No
        to jeszcze trzebaby zeby dokupili pare C130 do tankowania w locie z Warszawy
        na JFK, he, he.

        Jesli obecne 767 maja zakonczyc sluzbe w barwach "Lot-u" to czym zostana
        zastapione - oto jest pytanie? Nowymi 767 czy Airbusami? Airbusy sa ladne i
        bardziej nowoczesne a i pewnie Unia sypnelaby kasa ale namalowanie niebieskich
        literek "LOT" to chyba nie wszystko bo zmiana typu oznacza rowniez POTEZNE
        koszty szkolen osprzetu itd.
        Mowilo sie w "kregach poinformowanych", ze dla udobruchania obrazliwej Unii
        wojsko kupi Saaby a dla udobruchania obrazliwych Amerykanow - LOT zostanie
        przy Boeingach, ale teraz?
        Tego nawet najstarsi gorale nie wiedza...
        Ktos pewnie musi rzucic moneta...
        • Gość: Andy Re: Koniec romansu LOT-u na Gujanie. IP: *.acn.pl 07.05.03, 20:24
          Czesc Mirko,
          Dawno mnie tu nie bylo, ale widze ze jestes dobrze poinformowany.....
          Dzis wlasnie Papa Bravo w barwach Uniwersalu wyszedl z hangaru po kolejnym
          przegladzie.Tych "bananow" nie zerwalismy i poszedl "na start".Nawet nie wiem
          gdzie bedzie pracowal, ale milo slyszec Twoj glos....
          Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: Mirko Potem... IP: *.union01.nj.comcast.net 17.05.03, 16:31
            Czesc Andy,
            tym razem i mnie tu nie było kilka dłuższych chwil. Mam ostatnio mniej czasu,
            usiłuję rozpocząć własny, poważny (?!) biznes (POLSKI produkt!!) zająłem się
            też komputerami lokalnego harcerstwa lotniczego, którymi nikt się nie zajmował
            od roku czy dwóch.

            Przyznam, że z polskich - to forum jest "najpowolniejsze" z kilku mi znanych
            ale i najprzyjemniejsze, najbardziej profesjonalne, bez oszołomów i
            rozwydrzonej gówniarzerii z oblaną kolą klawiaturą, co jednak - mam zawsze
            nadzieję - zmniejsza ilość opsikanych sprayem murów i połamanych w parkach
            ławek.
            Szkoda tylko, że tak "powolne" tzn trochę mało popularne. Ale może to i dobrze?

            Przeczytałem dzisiaj przy śniadaniu (wstałem wcześniej, więc nikt nie
            widział!) artykuł w papierowym (czerwiec 2003) wydaniu
            www.flyingmag.com p.t. "Goodby to an old aluminium friend" o
            odstawieniu na pustynię Mojave na wieczny odpoczynek starego "Diesel 9" (DC-9)
            w którym autor, Kpt. Julio Alegria spędził pół swojego profesjonalnego życia.
            Artykuł podobny nieco do tego
            www.flyingmag.com/article.asp?section_id=12&article_id=171 tyle, że
            męski romantyzm/sentymentalny dramatyzm tym razem jest o klasę lepszy.
            Niestety nie mogę podać linku .... zaraz, zaraz!! Jakto nie mogę??!! Przecież
            WSZYSTKIE WYSZUKIWARKI są REWELACYJNE w wyszukiwaniu tzw "text strings"!
            Faktycznie, wystarczyło wpisać w gugla pierwsze zdanie artykułu z "Flying"
            żeby go znaleźć w pierwszym trafieniu!!
            Oto link cf.alpa.org/internet/alp/1999/novfriend.htm

            Przeczytaj, powinien Ci się spodobać.
            Czy mechanicy na Okęciu tak samo myśleli o Tutkach czy może emocje związane z
            nadlotem pachnących powietrzem Zachodu Boeingów zabrały czas przeznaczony na
            sentymenty za Iłami itp Kaczorami?
            • Gość: Andy Re: Potem... IP: *.acn.pl 21.05.03, 20:03
              Czesc Mirko,
              Trudno powiedziec co sie mysli o starych maszynach.Nie dziwia mnie sentymenty
              pilotow ktorzy spedzili kawal zycia za sterami i teraz musza to zostawic.
              Inaczej jest nieco z mechanikami.Dla nas praca to kwestia dostepu do agregatow,
              ilosci usterek i uciazliwosci zwiazanych z obsluga.Pamietasz "osiemnastki"?
              Cztery motory...ile trzeba sie nabiegac przy przegladzie, i to do kazdego po
              schodkach, - ale nie bylo duzo wypadkow z nimi.
              Najgorsze to "il-62".Awaryjne silniki, ale kto z ludzi postronnych wie ze nie
              mielismy do nich dostepu jak sie nalezy.Tylko filtry do wymiany, a jesli
              jakakolwiek usterka to zdjac go i do sojuza wyslac.Przychodzil inny i zakladalo
              sie, nie dolatal chyba zaden swego resursu - a ludzie gineli.Trudno o sentyment
              do takiego sprzetu.Sami tez latalismy doVancouver na wymiany zalog rybackich.
              Epoka skonczona, ale czasem jeszcze "tutka" przyleci do nas w barwach
              np.Litwy...
              Dzis mamy GE, motorki doskonale, bez resursu, wygodne w obsludze/dostep z
              poziomu plyty/, przyjazne mechanikom.
              Czasy inne - lepsze.
              Jestem na kursie Boeingowskim /737/ do polowy Czerwca.
              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Lukasz a propos GE's CF-34 ... na 737 IP: 204.60.124.* 22.05.03, 15:05
                Za Business Week 5 maja 2003.

                O problemy z silnikami CF-34 ktre lataja na BBJ-ach (737-700/800), i otym jak
                GE zajelo 3.5 roku na systmatyczne naprawienie problemu.

                Podobniez GE wiedzialo juz 1998 ze jego silnik CF-34 moze doswiadczac czeste
                zmiany cisnienia oleju na wysokich wysokosciach co powoduje ladowania awaryjne.
                Z dobrze poinformowanych kregow ktos mi powiedzial ze nawet takie ladowanie
                zdazylo sie nowemy prezesowi GE, Jeff Immelt'owi, w jego pierwszym m-cu
                urzedowania i podobniez byl "uziemniony"przez pare dni w seattle (...gdzie do
                niedawn miescila sie siedziba Boeinga - teraz w centum Chicago)



                GE: Keeping Fliers in the Dark?

                The first time an engine in his private plane set off an alarm, forcing an
                emergency landing, CMGI Chairman David Wetherell thought it was a fluke. The
                second time, he asked GE Aircraft Engines and planemaker Bombardier Aerospace
                for a refund. They refused, and he sued.

                The parties settled out of court in mid-April. Wetherell will get his money
                back, and neither GE nor Bombardier admitted to any liability. But the suit
                could still have some embarrassing fallout for GE. Court documents show the
                aircraft engines group knew in 1998 that its CF-34 engine could experience
                fluctuating oil pressure readings at high altitudes, and that this could lead
                to emergency landings. It took GE 3 1/2 years to find the cause, develop a
                solution, and offer a free fix, even though regional carrier Mesa Air Group had
                the problem several times during that period. GE spokesman Rick Kennedy says
                this was not a safety issue and that the Federal Aviation Administration agreed.

                Customers wanted action, even as GE investigated. "I'd worry about sharing this
                at this early stage....I suggest we do a little more internal staffing before
                we dump this turd on the table," wrote GE engineer Anthony Scianna in a Jan.
                12, 2000, internal e-mail. Just 13 days later, a Bombardier e-mail cites a
                complaint from Slovenia's Adria Airways: "The problem has been known for too
                long now and we request a more effective action." Kennedy says GE wanted to
                fully understand the problem before recommending a fix.

                In October, 2001, GE proposed a solution: retrofitting 190 planes with a new
                oil pump over two years. About 80% of the planes now have the new part.
                By Faith Keenan

                • Gość: Mirko Re: a propos GE's CF-34 ... na 737 IP: *.union01.nj.comcast.net 27.05.03, 18:43
                  Ciekawe.

                  Nie przypomina to problemów z silnikami do amerykańskiej rakiety Atlas
                  www.space.com/missionlaunches/atlas2a_launch_020308.html zrobinej
                  przez... Boeinga i Lokheed Martin.
                  Mimo STRASZNEJ kasy jaką kosztowały badania i próby nad amerykańskimi, nowe RD
                  180 o znacznie lepszych parametrach niż wszystkie poprzednie ale z biura...
                  Kuźniecowa okazały się bezkonkurencyjne.

                  Przypomina to jednak trochę bardzo NIEsłynny problem z kaptonem w przaktycznie
                  wszystkim cywilnym co lata i jest starsze niż 10 lat.
                  www.kapton-dupont.com/
                  Kapton to dlaczego spadł w Atlantyk Swissair po starcie z JFK.
                  www.vision.net.au/~apaterson/aviation/kapton_mangold.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka