Psychologia walki pod silnym stresem

IP: *.client.comcast.net 05.09.04, 04:04
Nie znam się na tym za bardzo, ale może na tym forum ktoś mi w tym pomoże.
Rozumiem emocje itd, ale spodziewam się odpowiedzi chłodnej i analitycznej.
Otóż pytanie jest następujące: siedzisz na dachu przez trzy dni pod silnym
stresem, wiesz że i tak pewnie zginiesz, różne myśli przechodzą ci przez
głowę, a tu nagle widzisz wycieńczone małe dzieci uciekające na oślep,
płaczące i zdesperowane. Jak silny musi być twój stres, i czy w ogóle taki
stres może być w ogóle możliwy, że zaczynasz strzelać tym dzieciom w plecy. I
co więcej robiąc to wołasz swojego Boga.
Na czym polega psychologia pod silnym stresem i czy takie sytuacje są normalne
na polu walki?
    • Gość: Paul Re: Psychologia walki pod silnym stresem IP: *.nwrk.east.verizon.net 05.09.04, 08:49
      Sytuacja do ktorej nawiazujesz nie ma nic wspolnego z "post-combat syndrome",
      czy "stresem pola walki". Chyba ze uznamy iz zjawisko terroryzmu jest
      spowodowane i motywowane stresem, ale to i tak nie zmienia sedna. Terrorysci
      chca zrobic "statement", chca zaznaczyc swoje racje terrorystycznymi metodami.
      Obojetnie czy uznamy, ze terroryzm jest motywowany stresem, czy wyrachowaniem,
      to przemyslane oktucienstwo w terorryzmie jest metoda, narzedziem, celem, kiedy
      w walce jest tylko produktem ubocznym. Wojsko nie potrzebuje psychopatow
      owladnietych wyzszymi, osobistymi przeswiadczeniami. Wojsko potrzebuje ludzi
      ktorzy wykonaja zadanie na rozkaz i na rozkaz przestana go wykonywac. Ludzie
      zwykle tego ne pojmuja, jak mozna taki zawod wykonywac. Ja nie pojmuje jak
      z "zamilowania" mozna zostac chirurgiem, czy dentysta. To znaczy pojmuje, ale
      nie ma we mnie.....powolania do ciecia kogos ostrym, malym nozykiem przes
      godziny. Chirurg nie ma powolania do odbierania komus zycia. To chyba tyle.
      Uszanowanie,
      Paul
      • _misza stress jest zlym doradca 05.09.04, 16:49
        Wszystko wylonane w stressie jest gorzej wykonane niz bez. To jest blad
        powtarzany przy roznych okazjach ze stress jest dobry. Stress nie jest dobry do
        niczego. Czlowiek nie jest maszyna ze mozna ja wlaczyc lub wylaczyc. Niestety i
        na razie.
        • Gość: Radek Re: stress jest zlym doradca IP: *.2015.com 09.09.04, 18:42
          Doradca to napewno jest zlym, ale nie jest prawdo ze stres nie jest dobry do
          niczego. Stres powoduje odplyw krwi z mozgu i narzadow wewnetrznych a
          zwiekszony naplyw tej krwii do miesni, powoduje wyzsza fizyczna wydolnosc
          organizmu, wyzsza odpornosc na bol, zmieczenie, wysilek, jednoczesnie zwieksza
          sile i szybkosc. Takze na polu walki ma wiele plusow, szczegolnie jak nie
          ttzeba wiele myslec.
          Jesli natomiast chodzi o psychologie stresu, to kazdy zmysl ma pewno tolerancje
          na bodziec ktora sie zmienia jesli bodziec zaczyna wykraczac poza ramy
          poczatkowej tolerancji, w ostatecznosci przy przekroczeniu wszelkich granic
          organizm sie zupelnie uodparnia na odbior pewnych bodzcow. To naturalna obrona
          organizmu przed sytuacja ktora go przerasta. Po odpowiednio dlugim i
          intensywnym wyatwieniu organizmu na stres, czlowiek zupelnie sie uodparnia,
          staje sie obojetny i apatyczny.
          • Gość: Ekspert Walk nie masz racji, powtarzasz banaly IP: 80.227.56.* 26.12.04, 23:39
            Wez zacisnij piesc. Mocno. Sprobuj teraz ruszyc ramieniem w kontrolowany sposob
            w ktoras strone i z powrotem. Ciezko, co? A teraz rozluznij miesnie i zrob to
            samo. Latwo, co? Jak chcesz sie wiecej dowiedziec to musisz miec pieniadze a na
            przyszlosc wczytaj sie w tekst i nie debatuj jak masz poziom wiedzy z Tygrysa.
            • Gość: Radek Re: nie masz racji, powtarzasz banaly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 00:31
              > Wez zacisnij piesc. Mocno. Sprobuj teraz ruszyc ramieniem w kontrolowany
              sposob
              >
              > w ktoras strone i z powrotem. Ciezko, co?

              Nie, i nie o tym byla mowa tylko o reakcji organizmu na pewne hormony.
              To raz.

              > Jak chcesz sie wiecej dowiedziec to musisz miec pieniadze a na

              Mam pieniadze, no i????
      • Gość: Polak Re: Psychologia walki pod silnym stresem IP: *.crowley.pl 29.09.04, 15:03
        Gość portalu Paul napisał:

        > Wojsko nie potrzebuje psychopatow
        > owladnietych wyzszymi, osobistymi przeswiadczeniami. Wojsko potrzebuje ludzi
        > ktorzy wykonaja zadanie na rozkaz i na rozkaz przestana go wykonywac.

        NO WŁAŚNIE, rekrut po przeszkoleniu w formacji, w której służył Paul, staje się
        ROBOTEM z zablokowanym odczuwaniem emocji.


        System treningu z tej formacji, może służyć (po ukierunkowaniu na inne cele) do
        szkolenia terrorystów.







        Wiktor Suworow w książce "Specnaz" lub "Akwarium" opisuje metody szkolenia
        żołnierzy Specnazu:
        - dla redukcji stresu ogólnowojskowego przywożono z rzeźni krew i flaki
        zwierząt i pokrywano tym tor przeszkód
        - zaś dla redukcji odczuwania (jak to Paul wdzięcznie określił) "wyższych
        osobistych przeświadczeń" żołnierz specnazu musiał rozciąć brzuch ciężarnej
        kotce. Tępą żyletką.
        • Gość: Paul Nie bardzo wiem co piszesz....n/t IP: *.nwrk.east.verizon.net 29.09.04, 15:07
          • Gość: Polak Re: Nie bardzo wiem co piszesz.... IP: *.crowley.pl 01.10.04, 10:32
            Chodzi mi o to, że:
            z takiej samej broni, z jakiej strzelają żołnierze, mogą również strzelać
            terroryści,
            i takie same metody szkolenia używane do treningu psychicznego żołnierzy, mogą
            być również użyte do treningu psychicznego terrorystów.
            • Gość: Paul Acha....... IP: *.nwrk.east.verizon.net 01.10.04, 15:52
              Gość portalu: Polak napisał(a):

              > Chodzi mi o to, że:
              > z takiej samej broni, z jakiej strzelają żołnierze, mogą również strzelać
              > terroryści,
              > i takie same metody szkolenia używane do treningu psychicznego żołnierzy,
              mogą
              > być również użyte do treningu psychicznego terrorystów.
              To prawda. Mimo to przygotowanie czlowieka na poziomie dzialania terrorysty
              jest o wiele trudniejsze. Motywacja do dzialania u terrorysty wyplywa z jego
              najglebszego przekonania o slusznosci tego co robi, nie z przekonania ze dobrze
              wykonuje swa robote. To zasadnicza roznica. Uszanowanie,
              Paul
              • Gość: Sram na Marines Hey Paul IP: 80.227.56.* 26.12.04, 23:43
                Jeden taki sierzant marines od siedmiu lat
                www.informationclearinghouse.info/article7431.htm
                No wiec ten super shit-sempre-fi asshole zebrze o azyl w Kanadzie, taough
                matherfucer, ma problemy ze strzelaniem. Ty tez taki sku..el jests, Paul? Ze
                na papierze to co tnie ty a jak przychodzi co do czego to zrobilbys posmiewisko
                na caly swiat zeby dupe ucronic? No, pozdrow braciszka pewnie taki sam lewus
                jak i ty.
                Acha, chooj ci w doope!
        • Gość: Słoju Suworow jako ekspert!!! IP: *.tele2.pl 29.09.04, 15:53
          Wiktor Suworow zdecydowanie przesadził w swojej ksiązce z opisem Specnazu,
          zarówno pod względem liczebności jak i potencjalnych zadań oraz oczywiście
          metod szkoleniowych. Według niego specazowcy to, połączenie maszyn do zabijania
          z psychopatami. Prawda jest bardziej prozaiczna. Specnaz to formacja dalekiego
          rozpoznania, w pewnym zkaresie elitarna ale nie jacyś nadludzie. Można mu
          wytknąc mase błędów logicznych w tym opisie.
          pzdr
          • _misza rosyjskie metody treningowe na najwyzszym szczeblu 29.09.04, 16:46
            uwazaja ze stres jest negatywny i tego stressu nie stosuja. Maj piekne
            rezultaty o jakich swiatu sie nie snilo. Sam bylem na takim treningu i nie mogl
            uwierzyc ze tak mozet byt.
          • Gość: Polak Re: Suworow jako ekspert!!! IP: *.crowley.pl 01.10.04, 10:34
            Gość portalu: Słoju napisał:
            > Można mu wytknąc mase błędów logicznych w tym opisie.

            Tak ?
            To podaj choć kilka przykładów tych błędów logicznych.
          • polak_pl Re: liczebność Specnazu 26.12.04, 23:03
            Gość: Słoju napisał:
            > Wiktor Suworow zdecydowanie przesadził w swojej ksiązce z opisem Specnazu,
            > zarówno pod względem liczebności

            Suworow twierdził, że jednostki Specnazu były zamaskowane jako jednostki innych służb.


            W czasach Układu Warszawskiego jednostki radzieckie stacjonowały na zachodzie Polski. W centrum były tylko dwie:
            a) sztab Układu Warszawskiego w Warszawie
            b) "jednostka transportowa" w... Warszawie

            Po co była Ruskim "jednostka transportowa" w stolicy, w centrum Polski, kiedy praktycznie wszystkie jednostki znajdowały się na zachodzie i transport do nich odbywał się za pomocą koleji?
            • Gość: reforger Re: liczebność Specnazu IP: 80.227.56.* 26.12.04, 23:50
              www.abovetopsecret.com/forum/thread82009/pg7#pid937948
          • wladca_pierscienii Re: możliwości specnazistów 24.02.05, 20:24
            Słoju napisał:
            > Wiktor Suworow zdecydowanie przesadził w swojej ksiązce z opisem Specnazu,
            > zarówno pod względem liczebności jak i potencjalnych zadań oraz oczywiście
            > metod szkoleniowych.

            " Kiedy 25 grudnia 1979 roku sowieccy komandosi wkraczają do Kabulu, by obalić "samozwańczego" prezydenta Hafizullaha Amina, "specnazowcy" są tu już od kilkudziesięciu godzin. Już w maju wybrano 550 żołnierzy pochodzących ze środkowo-azjatyckich republik i zgrupowano ich na intensywnych ćwiczeniach w górach. O żołnierzy nie było trudno, ale o dowódców tak - kariera w specnazie kończy się na stopniu pułkownika. Specżołnierz ma być skutecznym narzędziem, a nie przywódcą. Dzięki tej filozofii generałów rosyjska mafia rośnie w siłę, a jej ludziom żyje się coraz dostatniej. Sfrustrowani specweterani Afganistanu tylko przez nią zostali docenieni.
            Na trzy miesiące przed agresją na Afganistan nikt o tym nie myślał. Każdy żołnierz o wyraźnie wschodnich rysach twarzy, przydzielony do nowo powstałego pod Taszkientem batalionu, musiał wykazać się znakomitą kondycją w wielogodzinnych marszach po górach. Musiał też mauczyć się kierować bojowymi wozami piechoty BMP-1 i transporterami BTR 60 PB, które nie były na wyposażeniu specnazu. Żołnierze, których do tej pory szkolono w obsłudze sprzętu będącego na wyposażeniu "kraju docelowego" (np. Niemiec, Austrii, Finlandii, Norwegii, Chin czy Japonii) znacznie mniej czasu spędzali na nauce "powożenia" własnymi czołgami czy transporterami. Tym razem nikt nie rozliczał ich z paliwa ani amunicji. Dzieki temu 25 grudnia, gdy do Kabulu wkraczały pierwsze jednostki komandosów (nie mylić ze specnazem), w mieście nie działały już telefony, a wierne prezydentowi oddziały zostały "uziemnione". Specnaz unieruchomił stacjonujące w Kabulu afgańskie czołgi, komandosi i gwardia prezydencka zostały zablokowane w koszarach lub w miejscach postoju. Kilkunastu żołnierzy specnazu z marszu wzięło do niewoli dowódców batalionu czołgów, którzy wyjeżdżali z koszar, by bronić pałacu prezydenckiego. Ta sama grupa żołnierzy zastrzeliłą kilkudziesięciu (!) afgańskich czołgistów, którzy byli już pod pałacem. Żaden z nich nawet nie zdążył się dostać do swej maszyny. Dlatego zdobycie pałacu zajęło radzieckim komandosom z KGB tylko 20 minut. "

            Fragment artykułu "Kto prosił ruskie?" z magazynu "CKM" nr 12 (18) grudzień 1999.

            Władca_Pierścienii
            (vel Polak, vel Polak_Pl)
    • Gość: uziel Re: Psychologia walki pod silnym stresem IP: *.bicom.pl / *.bicom.pl 01.10.04, 11:02
      wydaje mi sie ze ci terrorysci mieli wyprane z emocji mozgi. dla nich te dzieci
      to tacy sami wrogowie jak zolnierze (dlaczego tak mysleli to inna sprawa moze
      sami stracili dzieci). cofneli sie do pierwotnych instynktow - wrog to wrog,
      dziecko tez bo jak podrosnie to moze zagrozic. moim zdaniem oni byli o tym
      swiecie przekonani. a stres mogl wplynac jedynie na ich celnosc, szybkosc i
      trafnosc podejmowanych decyzji.
      cala ta sytuacja nie ma nic wspolnego z stresem pola walki - ale jak mowie to
      moja opinia
    • Gość: barnaba Re: Psychologia walki pod silnym stresem IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 27.12.04, 11:17
      Odpowiedź jest taka:
      Siedzisz w stresie na dachu, widzisz ruch, zaczynasz strzelać.

      Potem zastanawiasz się do kogo.
Pełna wersja