Gość: Mario
IP: *.eranet.pl
12.10.07, 09:38
Nic dziwnego, jeśli amatorzy biorą się za prowadzenie intratnego
biznesu, jakim jest prywatna uczelnia. Nie czarujmy się przecież -
im przede wszystkim chodzi o kasę, a nie o to, czy ktoś tam się
czegoś nauczy, czy nie. Stąd też piętrzące się bariery księgo-
kratyczne. Może niedoszły student machnię ręką na ten tysiąc
złotych, jeśli ma wizję borykania się z całą masą idiotycznych
pseudo-procedur.