olen-ka38
13.05.10, 09:16
Pierwszy moj porod ,przebiegał dosyc szybko ...rano odeszly mi wody ok. 7 rano bylam juz na oddziale z skurczami co 15 minut a mojego synka trzymalam w ramionach juz o 11.Jedyny minus calej sytuacji to fakt ze musialam lezec w lozku na lewym boku - ale to 19 lat temu wiec i porody byly inne .17 lat pozniej urodzilam drugiego synka , z powodu sytuacji rodzinnej do szpitala dotarlam juz z rozwarciem na 7 palcow , zdazylam sie zalapac na lewatywke ...3 koleczka po pokoju przygotowawczym i jak sie "wpakowalam" na lozko to za 20 minut syneczek juz ogladal swiat lezac mi na brzuchu :o))) Biorac pod uwage tempo porodu z 3 dzieckiem zglosilam sie kilka dni po terminie - rano , bo zaczelam krwawic jak sie pozniej okazalo odszedl czop i pomalu zaczynalo sie robic rozwarcie .Jako ze to juz 3 dziecko zostalam na oddziale i wieczorem udalam sie na porodowke .Rozwarcie postepowalo dosyc szybko , jednak maluch byl dosyc wysoko ulozony i nie zszedl do kanalu .Polozne mimo iz chcialy mi pomoc to niestety nie bardzo mogly bo jak "zmusic" upartego maluszka zeby zszedl nizej ?Dostalam pilke i sobie skakalam ale co uparciuszek to uparciuszek chyba bylo mu dobrze w brzuchu mamy bo nie chcial zejsc nizej.Jak przyszla lekarka dostalam leki dozylnie ( szczerze powiedziawszy nie pamietam co to bylo , bylam juz zbyt zmeczona skurczami , skakaniem ..a po zastrzyku polozyli mi do lozka i mialam lezec ) Najpiekniejsze w tym wszystkim byly sekundy snu miedzy skurczami a pozatym bylo mi bardzo zle .Bo nie wiedzialam co moge zrobic zeby pomoc maluszkowi zeby obnizyl sie a rozwarcie postepowalo.Wybawieniem byla ranna zmiana personelu - przyszedl lekarz ktory zrobil lekarce karczemna awanture gdyz podane leki skreslily mnie z ciecia cesarskiego i mialam rodzic naturalnie . Czulam sie jak "nacpana" owszem slyszalam co do mnie mowili jednak moje reakcje byly opoznione .Wrocilam spowrotem na lozko porodowe i mimo iz maluch byl wysoko zaczely sie skurcze parte , lekarz nacisnal mi na brzuch ( troche nizej niz klatka piersiowa ) i poczulam jak maluch zszedl nizej jednak fakt jak glowka wchodzila w kanal rodny pamietam jako koszmar , bol nie do opisania i nawet bole krzyzowe byly niczym w porownaniu z tym faktem .Mialam wrazenie ze miednica peka mi na pol .Ulga nadeszla przy kolejnych kurczczach partych po tym jak moj synek pojawil sie juz na zewnatrz :o))) Wazyl 4500 g , obwod glowki 35,5 cm klatki piersiowej 36 cm dostal 10 punktow. Z uplywem lat wspomnienia sie zacieraly , lecz teraz ozywiaja na nowo bo za 14 tygodni poraz kolejny bede mama.Strasznie sie boje porodu mimo iz to juz kolejny i wiem czego mozna sie spodziewac .Lekarz prowadzacy powiedzial ze mam tendencje do rodzenia duzych dzieci i kazde kolejne jest wieksze od poprzedniego , teraz maluch w 26 tygodniu mial juz 1100 g . i bardzo mozliwe ze przerosnie swojego poprzednika :o))) Nie wiem , jak zakonczy sie ciaza czy sn czy przez cc ,dlatego chcialabym sie dowiedziec Pani Kasiu czy moge cos jeszcze zrobic dla mojego malenstwa gdyby sytuacja sie powtorzyla ze akcja porodowa postepuje ale malenstwo jest wysoko ulozone .Czy skakanie na pilce to jedyne rozwiazanie , chcialabym uniknac sytuacji ze lekarz bedzie wypychal malucha i naciskal na brzuch .Z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam :o)))