Dodaj do ulubionych

poród domowy

20.05.10, 22:09
Witam
Zacznę , ze jeszcze nie jestem w ciązy ciągle myślę , zastanawiam się i boję
... ale :)
porody wcześniejsze były szpitalne ( oksytocyna , przebicie pęcherza ,
nacięcie 2 razy , uciskanie brzucha , kleszce przy 1porodzie problem z
wyparciem syna 4200 , przy drugim złamany obojczyk - zaklinował się barkami
4500.Porody oczywiście na plecach :)
Czy jest szansa na poród domowy .Spokojny w pozycji innej niz leząca , bez
oksytocyny , przywiązania do ktg?
Byłam w 3 ciązach - druga zakończona w 10 hbd łyzeczkowaniem- obumarcie
W szpitalu w moim miesie nie ma oddziału na którym można rodzić w innej
pozycji niz na .
Czy rozsądnie jest rodzenie w domu w ojej sytuacji?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ja27-09 Re: poród domowy 20.05.10, 23:11
      A tutaj zaglądałaś?
      forum.gazeta.pl/forum/f,45447,porod_domowy.html
    • claire1983 Re: poród domowy 21.05.10, 23:08
      Bardzo się Tobie dziwię, że po tych wszystkich przejściach nadal
      rozważasz porod domowy. Pewnie zaraz ktoś mnie zaatakuje, ale jest
      to ostatnia rzecz na jaką bym się zdecydowała. Może i rodzącej jest
      przyjemniej rodzić w domu, ale dla dziecka to za duże ryzyko. Ktoś
      może powiedzieć, że od tysięcy lat kobiety rodziły w domu.... - No
      właśnie, rodzily i część z nich umierało, umierały też dzieci. Skoro
      teraz opieka medyczna jest na tyle dobrze rozwinięta aby ograniczać
      ryzyko do minimum to nie rozumiem kobiet które tak uparcie chcą
      rodzić w domu. Przecież komplikacje zdarzają się naprawdę dość
      często wbrew pozorom, pępowina, niedotlenienia, spadek tętna u
      dzieci, konieczność nagłej cesarki i tysiąc innych. Przemyśl to
      jeszcze czy naprawdę będziesz się czuła bezpieczniej rodząc w domu?
      Ja to bym chyba zwariowała ze strachu
      • kropkaa do Claire1983 22.05.10, 00:19
        Jeśli nie rozumiesz kobiet, które chcą rodzić w domu, to
        przynajmniej przyjmij do wiadomości, że:
        1. wbrew pozorom komplikacje nie zdażają się aż tak często, a jeśli
        się zdarzają, to najczęściej są konsekwencją wcześniejszych,
        szpitalnych, rutynowych działań;
        2. konieczność nagłej cesarki nie bierze się znikąd i tym
        bardziej nagle, no chyba, że coś ktoś (tym kims jest zwykle personel
        szputala) schrzani;
        3. osobiście czułam się bardzo bezpiecznie w domu, tak bezpiecznie,
        iż urodziłam wszystkie moje dzieci (czyli dwójkę);) Co gorsza, choć
        się zarzekałam, że to koniec, to jeszcze bym chciała:) Gdy sobie
        przypomnę (właściwie to nie muszę sobie przypominać, bo właściwie
        nie zapominam) tego małego człowieczka otwierającego niebieskie
        oczka pod wodą, a potem wypływającego do nas; a wkoło absolutna
        cisza, spokój, brak jakiegokoliwek pośpiechu, szumu, hałasu, ostrego
        światła... Właściwie to jest nie do opisania jak to jest naprawdę
        samemu urodzić dziecko - po pierwszym porodzie mogłam góry
        przenosić, teraz żałuję, że to już koniec;( Jakość narodzin nie do
        ocenienia.
        • claire1983 Re: do Claire1983 22.05.10, 13:35
          Tak, to sprawa indywidualna każdej kobiety i każda z nas powinna
          mieć prawo decydować o tym gdzie i jak urodzi. Ja nigdy bym się
          jednak nie zdecydowała na poród domowy, tylko i wyłącznie ze względu
          na bezpieczeństwo dziecka. Gdybym mogła postawić się na miejscu
          takiego dziecka przebywającego w brzuchu mamy i mogłabym podjąc
          decyzję to prosiłabym mamę aby urodziła mnie w szpitalu, niestety
          dzieci nie mają za wiele do powiedzenia. Jestem zwolenniczką
          ograniczania ryzyka do minimum. Dobrze, że w Twoim przypadku
          wszystko zakończyło się pozytywnie i nie było żadnych niemiłych
          niespodzianek. W mojej rodzinie to co poród to inna przerażająca
          historia. Synek siostry zaplątał się w pępowinę, był reanimowany,
          mimo, że ciąża przebiegała idealnie, poród też. Teraz jest zdrowy i
          śliczny ale gdyby poród był w domu to w ogóle by go nie było. Synek
          mojej przyjaciółki zaraził się paciorkowcem którego nie wykryli u
          niej wcześniej i gdyby nie szybka pomoc medyczna to też nie wiadomo
          jakby się to skończyło a kiedy rodziła drugie dziecko to nagle akcja
          porodowa ustała i musieli pilnie podać leki aby dziecko szybko
          przyszło na świat. Pozatym podczas porodu warto mierzyć tętno
          dziecka bo bez wód płodowych jest ryzyko podduszenia, nieznaczne ale
          jednak jest. Ja wiem, że przyjemniej w domu, jakby to odemnie
          zależało to nie wahałabym się, ale przecież dziecko nie może podjąć
          decyzji czy chce ryzykować, Gdyby coś się stało to ja bym sobie
          nigdy nie wybaczyła. Myślę, że i moja rodzina cale życie by mnie
          obwiniała, że "zachciało się wyrodnej matce w domu rodzić". Ja nie
          oceniam Waszych decyzji, to Wasza sprawa i nie mowię, że to jest
          złe. Tj mówiłam, każdy ma prawo decydować.
          • szczur.w.sosie Re: do Claire1983 22.05.10, 16:16
            Ja mam mięśniaka 10cm i mimo to położna wstępnie zgadza się na poród domowy.
            Mimo ewentualnego ryzyka, które w takim przypadku jest. Ale warunkiem jest poród
            od 37tc. co może przy mięśniakach być trudne.
            Czyli trzeba porozmawiać z kompetentną położną i nie koniecznie słuchać, co
            niektóre panikujące osoby mają do powiedzenia na ten temat.
          • kropkaa Re: do Claire1983 22.05.10, 17:13
            Wiele opowieści dziwnej treści znam i z opowiadań "na żywo", i z
            przyjaciółka przyjaciółki, nie mówiąc o historiach forumowych. I
            zawsze jedno mnie dziwi: dziewczyny zwykle nie widzą związku
            przyczynowo-skutkowego. Najpierw leżą jak kłoda, posłuszne
            wszystkim, tylko nie swemu instynktowi, pozwalają się faszerować co
            komu z szafki wypadnie, a potem dzwią się, że tętno słabe, że oddech
            nierówny, że to, że śmo.
            Pomimo, że potrafię się nie poddać idiotyzmom, ale nie zawsze się
            da - przyznaję. Miałam robione KTG i położna, jak dziki osioł uparła
            się, że mam leżeć na plecach. Protestowałam, lekarka (gdy
            naskarżyłam na małpę) powiedziała, że nie raz i nie dwa zwracała
            uwagę. No ale zanim z tych pleców się przekręciłam, trochę czasu
            minęło - zapis płaski, w dodatku dziecko spało i nie wiem, czy jeden
            ruch był. Lekarka kazała za dwa dni powtórzyć, obowiązkowo, a jeśli
            coś by mnie niepokoiło, to wieczorem jechać do szpitala. I co?
            Mogłam spanikować, ubrać przerażenie w odpowiednie słowa i nawet
            tego samego dnia mieć cc. Bo wiadomo - tętno słabe, ruchów nie ma, a
            zdrowie dziecka najważniejsze. I mam to na wydruku! Dziecko wyjęte
            byłoby całe i zdrowe i oczywiście uratowane przez lekarzy!
            Wiedziałam jednak czemu zapis jest jaki jest i w ogóle się nie
            martwiłam. Kolejny KTG od razu na lewym boku, zjadłam coś słodkiego,
            by pobudzić malucha, zapiłam małą czarną i wszystko było ok.
            Gdybym była swoim dziećmi, bardzo bym chciała mieć takie porody,
            jakie one miały. I nie watpię, że dobrze im z tym, jak i gdzie się
            urodziły i w życiu na szpital bym mojej łazienki i wanny nie
            zamieniła.
          • katarzynaoles Re: do Claire1983 23.05.10, 00:28
            Oczywiście może mieć Pani własne preferencje dotyczące miejsca
            rodzenia - i takim wybranym przez siebie miejscu powinna Pani
            urodzić. Nie znaczy to jednak, że rodzenie w domu jest
            niebezpieczne - jest to poparte wieloma dowodami naukowymi. Takie
            jest też nasze - położnych domowych - doświadczenie. Przez ostanie
            20 lat (a wcześniej po prostu nie wiem) nie zdarzył żaden przypadek
            śmierci dziecka podczas planowanego porodu domowego, a ponad 90%
            dzieci rodzi się w stanie bardzo dobrym 9-10 pkt Apgar. Chciałam też
            powiedzieć, że co najmniej 1/3 (jeśli nie więcej) dzieci jest
            okręcona pępowiną - jeśli poród przebiega naturalnie to występują
            mechanizmy chroniące malucha i o fakcie dowiadujemy się najczęściej
            dopiero po pordzie. Nie wiem też skąd pomysł, że w domu nie słucha
            się tętna dziecka? Unikamy stosowania jakichkolwiek interwencji, ale
            jesteśmy przygotowane, żeby w razie czego je podjąć. Każda z nas
            jeździ do porodu z dużą walizką i bynajmniej nie mamy w niej
            prześcieradeł tylko narzędzia, leki, kroplówki i cały potrzebny
            medyczny ekwipunek. Pozdrawiam :)
    • wanioliowa Re: poród domowy 22.05.10, 12:57
      Wiesz co komplikacje mogą być, a nie muszą i tego nie przewidzisz. Gdybyś tą
      dwójkę która szczęsliwie z medyczną pomocą przyszła na świat rodziła w domu bez
      niczyjej pomocy, jesteś pewna że byłoby ich dwoje?

      Ja bym nie ryzykowała. Jeśli chodzi tylko o pozycję - jesteś doświadczoną mamą,
      z pewnością rozpoznasz skurcze przepowiadające. Choćbyś miała godzinę jechać do
      innego szpitala - zdążysz, dlatego może po prostu poszukaj innej placówki bez
      takich restrykcji.
    • katarzynaoles Re: poród domowy 23.05.10, 00:19
      Nie wydaje mi się, żeby poród w domu był w Pani przypadku dobrym
      rozwiązaniem - wprawdzie jest bardzo możliwe, że kłopoty, które się
      pojawiły były natury jatrogennej (to znaczy związane z działaniami
      służby zdrowia), ale jednak można się spodziewać kolejnego dużego
      dziecka, a co za tym idzie liczyć się z dystocją barkową. Do tego
      miała Pani łyżeczkowanie jamy macicy, co jest dodatkowym obciążeniem
      historii położniczej. Myślę, że najlepszy były naturalny, aktywny
      poród w przyjaznym szpitalu. Pozdrawiam serdecznie :)
    • katisza Re: poród domowy 27.05.10, 15:05
      dziękuję bardzo za odpowiedzi .
      Nie upieram się na porodzie domowym .Chciałam urodzić spokojnie ...
      Przy porodach na dzień dobry przebito mi pęcherz , podłączono oksytocynę , i
      strasznie cięzko było mi przeć na leżąco .Czułam potrzebe stania , chodzenia .
      Zresztą mimo , ze wiedziano o duzych dzieciach usg , pierwszym porodzie
      kleszczowym nikt nie chciał słuchać o c.c. Zresztą długa historia omijano mnie
      po porodzie szerokom łukiem abym tylko nie zapytała czy nie miał mój lekarz
      racji ( chodziło o wagę- w szpitalu ordynator gwaratował wg usg ze syn będzie
      ważył góra 3400.Ja miałam usg miesiąc wcześniej w 35 tyg i mały ważył 3600 )
      Rodziłam ze swoimi "położnymi" ale musiałam podporządkować się zwyczają lekarzy .
      Ktoś napisze , ze mogłam się nie zgodzić .Ja jednak nie protestowałam ,wyraziłam
      swoje potrzeby jednak nie były możliwe do zrealizowania :(
      Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi .
      Pozdrawiam
    • wanioliowa Re: poród domowy 28.05.10, 00:00
      Wiesz co pierwsze rodziłaś 6 lat temu, drugie nie tak dawno, ale 2 lata w
      położnictwie ostatnimi czasy to sporo.
      To poniekąd zasługa akcji Rodzić po ludzku i pracy wielu osób a także większej
      świadomości kobiet - ale takie praktyki jakie opisujesz są dziś już na prawdę
      rzadkością.

      Nie sądzę aby dzisiaj - w dobie szkół rodzenia i tego, że kobiety mają prawo
      domagać się ochrony krocza czy tego aby im nie podawać oxy i nie masować szyjki
      - ktoś namiętnie łamał te zasady. To już jest poniekąd norma i nie po to są
      szkoły rodzenia aby ktokolwiek dziś kazał ci leżeć na łóżku. Sale są wyposażone
      w piłki i inne "cuda" i nie są tam one dla ozdoby :) dlatego wcześniej zobacz
      sobie na stronę rodzić po ludzku, poszukaj najbliższego szpitala, zobacz co tam
      się preferuje. Ja wlaśnie chodzę sobie do SR przy moim szpitalu i wiem jakie są
      procedury i czego mogę się spodziewać. Ponadto przyda się partner - który w
      chwilach kiedy ty nie będziesz trzeźwo myśleć - pogada z położnymi jakie są
      twoje życzenia lub czego sobie nie życzysz (np. podawania niektórych środków
      przeciwbólowych, cięcia krocza bez potrzeby) etc.

      A że nie jesteś jeszcze w ciaży, czyli rodzić będziesz powiedzmy za prawie rok -
      to w tej materii jeszcze wszystko pójdzie o krok do przodu więc sądzę że twoje
      obawy będą już w ogóle całkowicie bezpodstawne :)
      • dziub_dziubasek Re: poród domowy 28.05.10, 10:05
        Oj niestety tu się mylisz. W wielu szpitalach jest nadal oksytocyna na dzien
        dobry, nakaz leżenia i ciągłe ktg, a o parciu w innej niz leżąca pozycji można
        zapomnieć (patrz chociażby Karowa w Warszawie)
      • kropkaa Re: poród domowy 28.05.10, 11:52
        Wanioliowa, bardzo optymistyczny Twój post:), szkoda tylko, że nadal
        nieprawdziwy... Akcja akcją, a przyzwyczajenia przyzwyczajeniami,
        niestety. Nacinanie, oxy, leżenie na plecach to nadal częściej
        codzienność niż wyjąki. Sale zmieniły kolor na morelowy, personel
        podejścia już tak pięknie nie wyremontował.
      • edytadk Re: poród domowy 28.05.10, 17:08

        > ale 2 lata w
        > położnictwie ostatnimi czasy to sporo.

        Serio? A miałaś może okazję samodzielnie to zweryfikować?:-) Ja rodziłam w
        najbardziej przyjaznym szpitalu w dużym mieście - specjalnie pod tym kątem
        wybierałam - i skończyło się na porodzie na leżąco i nacięciu. Na temat
        (nie)leżenia nie było żadnej dyskusji, odnośnie nacięcia zostałam co prawda
        "spytana", ale brzmiało to: "Oj, tu się nic nie rozciąga, chyba dużo Pani na
        rowerze jeździła, trzeba naciąć...". I to byłoby tyle, jeśli chodzi o próby
        ochrony krocza. Oksytocynę w pakiecie pewnie też bym dostała, ale na porodówkę
        weszłam z pełnym rozwarciem i bólami partymi i zwyczajnie nie zdążyli;-).

        Pewnie, o wiele rzeczy można się niby wykłócać i próbować egzekwować, ale ja
        chcę urodzić moje dziecko w spokoju i skupieniu, a nie prowadzić wojnę z całym
        personelem medycznym. Tymczasem sam personel medyczny jest skupiony na jak
        najszybszym i zgodnym z ustalonym protokołem odfajkowaniem kolejnej rodzącej i w
        nosie ma (z nielicznymi może chlubnymi wyjątkami, osobiście mi nie znanymi)
        fizjologię i zdanie się - gdzie tylko można - na Naturę...
        • katisza Re: poród domowy 28.05.10, 19:12
          "Pewnie, o wiele rzeczy można się niby wykłócać i próbować egzekwować, ale ja
          chcę urodzić moje dziecko w spokoju i skupieniu, a nie prowadzić wojnę z całym
          personelem medycznym. Tymczasem sam personel medyczny jest skupiony na jak
          najszybszym i zgodnym z ustalonym protokołem odfajkowaniem kolejnej rodzącej "
          Zgadzam się tak było u nas :(
    • uartig_varulv Re: poród domowy 29.05.10, 01:52
      Polecam super strone o porodach domowych:
      www.homebirth.org.uk/homebirth1.htm
      Co prawda sytuacja w UK jest troche inna, bo kazda kobieta ma prawo wybrac porod
      domowy i dostanie dwie polozne. W linku podanym wyzej opisanych jest wiele
      historii kobiet po porodach szpitalnych, takze z powiklaniami, ktore bez
      problemu urodzily w domu.
      Porody szpitalne maja duzo wyzszy odsetek interwencji i co za tym idzie
      komplikacji, chociazby dlatego ze nie rozwijaja sie naturalnie i zgodnie z
      potrzebami kobiety.

      Ja co prawda jeszcze nie jestem w ciazy ;) ale juz planuje porod domowy w wodzie xD
    • iw1978 Re: poród domowy 01.06.10, 11:47
      Pani Kasia już Ci napisała, że domowy to w Twoim przypadku duże ryzyko, więc nie będę się powtarzać. Rozumiem powody, dla których chcesz rodzić w domu, bo sama chciałam tak urodzic drugie dziecko. Niestety, łyżeczkowanie po pierwszym porodzie przekreśliło moje plany. Pierwszy poród był typowym porodem szpitalnym, nie najgorszym może, ale też dalekim od ideału - leżenie, wyciskanie, nacięcie, oksytocyna do urodzenia łożyska podana bez zastanowienia, wyciąganie łożyska i łyzeczkowanie.
      Dlatego postanowiłam, że drugi poród będzie inny. Umówiłam się z położną i wybrałam super szpital. Urodziłam klęcząc w wannie. Bez wenflonu, oksytocyny, nacinania i innych atrakcji. Syn niemały (4100, głowa 38) a wyszedł na trzech partych, ja nie miałam żadnych obrażeń. Poród od 4cm do narodzin małego trwał niespełna godzinę.
      Poród od domowego różnił się scenerią. Pewnie, że wolałaym własną wannę, ale nie zawsze się da. Może jednak w Twoim mieście jest szpital, gdzie można znaleźć samodzielną położną i sensownego lekarza. Może w nieodległym mieście mas przyjazny szpital. Poszukaj. W szpitalu też można. Ważne, żeby wtedy, kiedy jest on jedyną opcją sprawić, by był przyjazny i otwarty na Twoje potrzeby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka