Dodaj do ulubionych

Prawa pacjentki

07.11.10, 18:11

Mam tez drugie pytanie, bardzo mnie nurtuje. Wiem że jako, iż jestem dorosłą, samostanowiącą o sobie osobą, teoretycznie w czasie porodu powinni pytac mnie o wyraźną zgode przed zastosowaniem kazdej medycznej procedury. Z drugiej strony wiem ze w praktyce robią swoje a zdaniem rodzącej nikt sie nie przejmuje. A ja nie chce żeby ktos ładowal we mnie oksytocynę, ciął krocze, siłą wyciągał dziecko kleszczami czy wyciskal (o zgrozo!) skacząc na brzuch :/ Nie zgadzam sie na takie procedury i tyle. Albo urodzę sama, albo niech mi zrobią cesarkę, nie chcę przeżywać żadnych horrorow na porodowce.

Jak to wygląda prawnie: czy jesli przed/ w trakcie porodu powiem wyraźnie że nie zgadzam się na tego typu procedury, personel MUSI moje zdanie uwzględnic? nie wyobrażam sobie żeby mnie ktos ubezwlasnowolnil tylko dlatego że rodzę... jak w praktyce wyegzekwowac żeby liczono się z moim zdaniem i moimi decyzjami? Czy to w ogole możlwe?

Dziękuję za odpowiedz
Obserwuj wątek
    • mysza_myszynska Re: Prawa pacjentki 07.11.10, 18:38
      teoria to jedno, praktyka drugie, a Twoje samopoczucie a co za tym idzie postawa podczas porodu to trzecie.
      Ja na codzień jestem bardzo asertywną osobą i silną osobowością, a podczas pierwszego porodu dałam ze sobą zrobić absolutnie wszystko co złe i byłam potulna jak baranek. Był to w dużej mierze skutek mojej ówczesnej niewiedzy czy wręcz ignorancji na wielu polach ale też i fatalnego szpitala i personelu medycznego.

      Z mojego doświadczenia to grunt to wiedzieć, czego się nie chce, zdobyć gruntowną wiedzę o porodzie (to forum w to obfituje), oraz znaleźć sprawdzoną położną o takim podejściu do porodu, jakie Ty reprezentujesz (jak rozumiem w Twoim przypadku jest to podejście naturalne) oraz zrobić wszystko, żeby z nią rodzić. Położna jest najważniejsza.

      pozdrawiam


      Car Mikołaj - 17 sierpnia 2006
      Król Stanisław - 27 kwietnia 2008
    • katarzynaoles Re: Prawa pacjentki 07.11.10, 20:13
      Prawa pacjenta spisane są w ustawie, z którą dobrze się zapoznać i wynotować sobie szczególnie przydatne fragmenty. Tekst ustawy tu: www.nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=2&dzialnr=5&artnr=3831. Z mojego doświadczenia wynika, że warto zrobić sobie listę procedur, na które nie wyraża Pani zgody i w razie potrzeby zrobić z niej użytek. Absolutnie nikt nie ma prawa robić niczego wbrew Pani woli i powinna Pani jasno wyrażać zgodę na każdą procedurę. Na pewno ma sens zrobić wycieczkę na porodówkę, na której zamierza Pani rodzić i dobrze rozpoznać sytuację jeszcze przed porodem. Warto też rozpoznać jak wygląda sytuacja na pobliskich porodówkach. Mam nadzieję, że uda, pozdrawiam :)
      • m00nlight Re: Prawa pacjentki 08.11.10, 13:23
        Dziękuję serdecznie za odpowiedź, z ustawą się oczywiscie zapoznam, na pewno się przyda.

        Niestety w szpitalu w ktorym zamierzam rodzic (ze względu na lekarza prowadzącego) nie ma możliwości wykupienia indywidualnej opieki położnej, co zapewne rozwiązaloby większość problemów, więc niejako będę zdana na łut szczęścia kto się akurat trafi na dyżurze.

        Głównie chodzi mi o to że w szpitalu tym 2 faza porodu zwyczajowo przebiega na leżąco, a tego glownie chcialabym uniknąć- doedukowalam się już że wspomagając się grawitacją rodzi się sprawniej i minimalizuje ryzyk nacięcia czy pęknięcia- i glownie to chcialabym przeforsowac, w takim razie wystarczy ze wyraznie powiem że nie chcę leżeć i to powinno wystarczyc. Jestem osobą młodą, zdrową, wysportowaną, ciąża jak dotąd przebiega superprawidlowo, więc nie wyobrażam sobie że ktoś będzie rutynowo katował mnie jakimiś dziwnymi niepotrzebnymi zabiegami, myślę że poradze sobie sama. Tymczasem tyle sie słyszy i czyta o takich przypadkach, gdzie bez potrzeby podaje się oksytocynę, nacina itd. Przy czym zdarza się że ten sam szpital ma różne opinie i nie wiadomo komu wierzyc- zapewne zależy to od 'zmiany' w sensie na kogo się trafi.
      • mrs.g Re: Prawa pacjentki 08.11.10, 15:05
        jak ci dziecko utknie w kanale rodnym to nikt ci cesarki nie zrobi( co niby beda je musieli cofnac do brzucha), a z dwojga zlego mojac do wyboru kleszcze czy wyciskanie, wybioerzesz to drugie, uwierz.
        Niestety nikt ,prawdopodobnie, nie bedzie cie sluchal, poprostu jakbys gadala do sciany. jestem drugi raz w ciazy i tego najbardziej sie boje, czulam sie poprostu jak idiotka, sama do dzis nie wiem czemu.
    • puellapulchra Re: Prawa pacjentki 08.11.10, 00:52
      Karta praw pacjenta sobie, a życie sobie...
      Ja radzę poszukać szpitala, który traktuje pacjentki po ludzku i wtedy protesty/niewyrażanie zgody nie będą potrzebne.
      Podam na moim przykładzie:
      Pierwsze dziecko rodziłam 2,5 roku temu, wybraliśmy nieduży szpital powiatowy pod Warszawą (wtedy był straszny baby-boom w stolicy, a nie chciałam być odesłana gdzieś daleko), ale za to bardzo pozytywnie opiniowany.
      Od dnia terminu jeździłam tam na KTG, 4 dni po terminie okazało się, że mam rozwarcie na 4 cm, bez skurczy, więc postanowiono mnie zatrzymać. Przy wypełnianiu papierów na IP lekarz spytał, czy może jednak zamiast na patologię, chcę iść na porodówkę i "spróbujemy urodzić dziś". Zgodziłam się. Zgodziłam się więc na przebicie pęcherza płodowego. Jakieś skurcze się pojawiły, rozwarcie 5 cm. Spytano, czy chcę oksytocynę, zgodziłam się. Nikt nie robił nic wbrew mojej woli. O wyrażeniu zgody na zabiegi (cc, nacięcie krocza, vacuum) podpisałam papier na IP, ale tam wyrażnie napisane było, że "w razie konieczności". I niestety zaszła konieczność "pomocy", bo kiedy główka córki już prawie wyszła, ja opadłam z sił i odmówiłam parcia (no - głupie, ale w II fazie porodu nie myśli się logicznie), więc położna nacięła (nic nie czułam) i kazała ostatni raz przeć. I rzeczywiście na tym jednym parciu urodziłam. Gdybym uprzednio nie wyraziła zgody na zabiegi, mogłabym mieć dziecko niedotlenione lub nawet martwe, bo tętno jej zaczęło spadać.
      Wiem, że nie nacięto mnie rutynowo, gdybym miała więcej sił, może dałoby się tego uniknąć.
      Polecam wybrać dobry szpital, gdzie rodząca jest człowiekiem, bez potrzeby wykrzykiwania swoich praw pomiędzy bolesnymi skurczami.
      Życzę dobrego porodu!
      • martaaa778 Re: Prawa pacjentki 08.11.10, 10:27
        puellapulchra, który to szpital... ??:)
        • puellapulchra Re: Prawa pacjentki 08.11.10, 15:33
          W Wołominie :)

          Rodziłabym tam również drugie (za 6 tygodni), ale teraz mieszkam w DE.
          • martaaa778 Re: Prawa pacjentki 08.11.10, 16:39
            też rodziłam córke w małym szpitalu w lubuskiem (sulechów) i byłam zachwycona. Teraz mieszkam w centrum i rodzę w Wawie stąd moje pytanie. Poczytam trochę o Wołominie :) Dziękuje.
            • madziab83 Re: Prawa pacjentki 08.11.10, 17:17
              rodziłam córkę w Wołominie, mam bardzo dobre wspomnienia, choć przyznam,że poród synka wspominam jeszcze lepiej, rodziłam go w Bydgoszczy w MSWiA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka