Dodaj do ulubionych

Jak być asertywnym w trakcie porodu????

10.12.10, 14:58
Tak wiem, jakie mamy prawa czeg nie powinni robić w szpitalu i wogóle. Przy pierwszym porodzie sprawa wyglądała następująco. Nie można było umówić polożnej ale znałam przelożona wiec sie nie martwiłam( nie wiem czy dobrze). Pojechałam ze skurczami co 5 minut, na izbie ustały ( pewnie ze stresu). O to czy chce lewatywe nikt mnie nawet nie pytał, nawet się nie zorientowłam kiedy mialam rurke w ... Dostałam kroplowke( oczywiscie pani polozna nie powiedziala co to) i zaczelo sie. Jazda na maxa 3 godziny po czym wyprosiłam zoo. komentarze pani ploznej na moje jeki( nie wrzasnelam ani razu) typu" Jzeu porod musi bolec, nie jeczec". Przyszlam anastezjolog z wielkim fochemi zaczela sie wkuwac w kregoslup. Znieczulenie nie zadzialalo ani chwile, co skwitowali , ze mi sie zdaje( nooo to ciekawe). natomiast to co sie wtedy stalo ze mna to byla juz totalna masakra. W ciazu godziny dostalam penlnego rozwarcia z 5 cm Zaczelam miec parte, na co moja pani polozna krzyknela zza biurka( nawet nie podeszla)" Nie wolno jeszcze przec". Jak sie juz pofatygowala, zaczelam. Po godzinie parcia powiedzialam , ze nie urodze na lezaco( nie pozwolily mi zejsc z lozka porodowego i rodzilam w pozycji standard. Chcialam kucnac, powiedziala nie. Po 3,5 godziny parcia lekarz przepchnal dziecko przez jakis prog i w dwoch parciach urodzilam. Nie wiem czy to jest mozliwe ale polozna wogole nie dostosowywala swoich polecen do mojego parcia, jak ja parlam sie na mnie darla a chciala zebym to robila w momencie, w ktorym nie odczuwalam potrzeby. Szyli mnie ok pol godziny, nawet nie wiem ile mialam szwow( oczywiscie bez znieczulenia,jak spytalam czemu to sie tylko smiali). A a sam koniec przyszla moja znajoma i powiedziala ze jest zbulwersowana moim zachowaniem i ta polozna ktorra odbierala tez> Dodam, ze nikogo nie zwyzywalam, nie darlam sie i wogole.teraz jestem w drugiej ciazy i wybralam lekarza z tego samego szpitala w ktorym rodzilam. Boje sie samego porodu jak diabli, do dzis lecze hemoroidy i do dzis nie wiem gdzie jest moja jakas wina i jak byc asertywnym w przypadku kiedy jest sie tak naprawde bezbronnym i boli jak diabli.
Obserwuj wątek
    • mrs.g dodam jeszcze 10.12.10, 15:00
      ze uslyszalam od znajomej iz naczytaly sie dziewczyny glupot i wymyslaja( to sie tyczylo moich prosb iz chce urodzic w pozycji kucznej
      • mysza_myszynska Re: dodam jeszcze 10.12.10, 15:32
        kurczę, współczuję, bardzo niefajna sytuacja dla Ciebie. Oczywiście wszystko to, co opisujesz mówi o patologii w polskim położnictwie..

        Myślę, że bycie asertywną podczas porodu nie jest łatwe, szczególnie w warunkach szpitalnych i nieprzychylnego/zaściankowego personelu. Pewno trzeba jednak w sposób nie znoszący sprzeciwu domagać się swego, niech sobie myślą co chcą, i w razie czego straszyć ich konsekwencjami. To oczywiście teoria, a to jak wygląda praktyka jak się jest obolałym i zdanym na łaskę lekarzy/położnych przy jednoczesnym strachu o siebie i dziecko to wiadomo.

        właśnie ze wzgledu na wszystko co opisałaś ja swój trzeci poród planuję w domu,, nie mam ochoty na przepychanki na sali porodowej, choć z natury jestem baaardzo asertywna.

        pozdrawiam
        • madziab83 Re: dodam jeszcze 10.12.10, 18:10
          Wg mnie warto być asertywnym jeszcze przed porodem i wybrać właściwy szpital do porodu, gdzie na pytanie o pozycje wertykalne przy porodzie nikt nie robi wielkich oczu i spokojnie bez owijania w bawełnę odpowiada na twoje pytania. Myślę, że to połowa sukcesu.
          Później jak już przyjedzie się do porodu, warto czytać wszystko co się podpisuje, wcale z góry nie trzeba wyrażać zgody na podanie oxy, zrobienie lewatywy etc., wiadomo, że w razie konieczności każda z nas się na to zgodzi, ale nie wyrażanie zgody " z góry" daje sygnał personelowi, że w tym przypadku bez wyjaśnienia racjonalnego nie ma co podchodzić do zbędnych procedur. Ponadto w spokojnej rozmowie z położną i lekarzem, jak już jesteśmy na porodówce, warto zaznaczyć, że nawet siłą Cię do pozycji leżącej nie zaciągną, więc nie warto próbować, powiedzieć należy to w sposób miły, przyjazny aczkolwiek nie pozostawiający wątpliwości.
          Kolejna kwestia, to właściwe przeszkolenie męża, by w razie naszej niemożności walczył o nasze prawa.
          • mrs.g Re: dodam jeszcze 11.12.10, 09:42
            W moiejscowosci,w ktorej mieszkam sa cztery szpitale i mysle ze w kazdym z nich moze byc podonie. Rozwazam teraz zmiane na inny szpital ze wzgledu iz w jednym mozna umowic sobie polozna i zastanawiam sie czy to nie bloby lepsze rozwiazanie. baba ktora odbierala moj pierwszy porod miala 65 lat!!!!!!!! Miala rowniez takie podejscie jak z czasow Sredniowiecza. O nacieciu nie wspomne, kazala mi przez z otwartymi oczami i widzialam jak beirze nozyczki , oczywiscie chlasnela nie na skurczu. Przez jakies dwa miesiace pamiertalam nie porod, pamietalam jak mnie nacinala.
            Co do meza, uczestniczylismy oboje w szkole rodzenia, ale tak naprawde to bylo takie teoretyczne pitolenia( ani razu nie bylo cwiczen z oddychania itp.) i tak naprawde chyba nie bardzo wiedzial co mial robic, mam do dzis do niego spory zal.
            • madziab83 Re: dodam jeszcze 11.12.10, 13:37
              Powiem Ci tak, rodziłam w dwóch różnych szpitalach, pierwszy raz w Wołominie drugi raz w MSWiA w Bydgoszczy, nigdy nie chodziliśmy z mężem na szkołę rodzenia, a mimo to miałam dwa super fajne porody. Za pierwszym razem był to szpital, w którym pracował mój lekarz, ale podczas porodu nie był go na dyżurze, za to był lekarz, przed którym przestrzegała mnie znajoma. Mimo to, w moim przypadku okazał się miły, no i generalnie nie przeszkadzał w porodzie, pojawił się na skurcze parte, popatrzył, pogratulował i wyszedł. Położną miałam z dyżuru, mąż, zgodnie z sugestią mojego lekarza, dał położnej 200 zł, by poświęciła nam swój czas. Na samym początku poprosiłam o ochronę krocza i powiedziałam, że nie zamierzam spędzić porodu w pozycji leżącej. Naprawdę położna sprawdziła się super, choć z perspektywy czasu, myślę, że niepotrzebnie wykonywała masaż szyjki, choć naprawdę zrobiła to super delikatnie i nie bolało mnie to wcale. Proponowała mi różne pozycje, kąpiel w wannie, skakanie na piłce itp. Do samego końca mogłam być w dowolnej pozycji, jednak na 2 ostatnie skurcze postanowiłam sama wejść na fotel, bo nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Krocza zgodnie z prośbą mi nie nacięła, nawet nie popękałam, stosowała ochronę krocza. Miała lekkie otarcia, godzinę po porodzie swobodnie chodziłam.
              Drugi poród miałam nietypowy, bo pośladkowy. Szukała szpitala, który zdecyduje się takowy przyjąć i znalazłam. Wcześniej rozmawiałam z położną z tego szpitala i z lekarzem. Stwierdzili, że to bardzo mądra decyzja z mojej strony, że nie chcę dać się pociąć, tylko dlatego, że synek ułożył się pośladkowo. Gdy pojechała w dniu porodu, spotkałam tę samą położną ,z którą wcześniej rozmawiałam i tego samego lekarza. Położnej nie opłacaliśmy, lekarza też nie. Poród był w pełni darmowy. Położna była super miła, ustaliłyśmy, że zgodnie z wcześniejszą rozmową, poród będzie aktywny i że nie ma nacinać krocza mimo ułożenia synka. Tak też się stało. Lekarz od czasu do czasu przychodził, mówił, że świetnie sobie radzę. Położna była prawie cały czas. Doradzała różne pozycje. Zgodnie z ustaleniami, skurcze parte były na łóżku porodowym w pozycji siedzącej, gdyż lekarz musiał przyjąć dziecko i obrócić małego barki. Zgodziłam się również uprzednio na podanie oksytocyny w trakcie partych, gdyż istniało ryzyko osłabnięcia skurczy w związku z ułożeniem synka. Parte trwały 10 minut, oksy, dostałam na ostatni skurcz. Nie nacięto mnie, lekko pękłam, na 2 szwy, czyli mniej niż nacięcie.Po godzinie swobodnie chodziłam.
              Reasumując warto znaleźć szpital zgodny z naszymi oczekiwaniami, gdzie nasze ustalenia będą respektowane. Na wszelki wypadek, należy przeszkolić męża, w sprawach , na których nam zależy.
    • boo-boo Przede wszytskim... 11.12.10, 16:02
      ...weź kogoś ze sobą do porodu i na kartce tej osobie spisz na co ma zwracać uwagę w trakcie- kartkę ma mieć ze sobą na sali porodowej.
      Jak by mi ktoś powiedział,że nie mogę zmienić pozycji to nawet w bólach ale bym tą osobę wyśmiała. Jak mówią "nie"- to albo przyjmujesz wygodną ci pozycję sama jeśli jesteś w stanie albo z pomocą osoby towarzyszącej- przecież do łóżka cię nie przywiążą. Na piśmie im daj przed porodem,że nie życzysz sobie oksy w nieuzasadnionym przypadku oraz nacięcia krocza. Wierz mi można i bez jednego i drugiego urodzić. Mój pierwszy poród trwał ponad 30 godzin z mega bolesnymi skurczami- jak by mi ktoś jeszcze oksy podał to chyba tylko umierać z bólu- znieczulenia nie brałam mimo,że mogłam. No i rodzić mogłam w pozycji wygodnej dla mnie, skończyło się jednak na leżącej bo po tylu godzinach nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Aa.... i urodziłam bez nacięcia- lekko pękłam- mały 4100 ważył.
      Nie daj się i walcz o swoje.
      Przed porodem przejedź się do szpitala który bierzesz pod uwagę na poród i zorientuj się jakie mają "procedury" i stanowczo im powiedz czego sobie nie życzysz- w końcu to twój poród i ty jesteś jego podmiotem, a nie przedmiotem-oni tam są dla ciebie,a nie ty dla nich.
      I jeszcze jedno ci powiem- moja kuzynka rodziła we Wrocku i też ją lekarz zaczął szyć bez znieczulenia to mu nogą kopa zapaliła na oślep gdzie popadnie i się wydarła do niego czy on sobie myśli,że ma z krową do czynienia- od razu znieczulenie się znalazło.
      • justcam Re: Przede wszytskim... 17.02.11, 14:11
        o rety mam nadzieję że to był taki lekarz , któremu sie nalezało brzydko mowiąc ;-)
        a no nie jest czasem łatwo o swoje zawalczyć i postepować wprew personelowi zwłaszcza jak człowiek umiera z bólu. Daltego przestudiowanie rad Pani Kasi jest już krokiem w przód dają otuchę i poczucie wiary w swój kobiecy instynkt w czasie porodu i zaufanie do własnych potrzeb gdy już rodzimy jak juz będziesz pelna wiedzy którą podaje na tym forum Pani Kasia wiytacja szpitali ze spisanymi na kartce pytaniami, a najlepiej poszukiwanie poloznej z więdzą podobną jak prezentuje tu P. Kasia to najlepsza recepta na poród w pełnym relaksie. Jeśli nie z polozna to najlepiej ze spisanym planem porodowym gdzie zaznaczyz swoje zapatrywania + osoba towarzysząca która tez bedzie uświadomoiona jakie są naduzycia a jakie sa mozliwości .
        Powodzenia
    • ieb Re: Jak być asertywnym w trakcie porodu???? 11.12.10, 19:32
      Bardzo współczuję takiego beznadziejnego personelu szpitala przy pierwszym porodzie.
      Myślę, że wybór szpitala to jednak bardzo ważna sprawa. Moim zdaniem wybieranie szpitala tylko dlatego, że pracuje w nim lekarz prowadzący ciążę, to nieporozumienie. Ważniejsza w trakcie porodu, żeby był on dobrym porodem, jest położna. Co z tego, ze lekarz tam pracuje, jak przecież nie on będzie przy porodzie przez kilka lub kilkanaście godzin prawie non-stop, poza tym może nie mieć akurat dyżuru.
      Wybierz się na "zwiedzanie" szpitali, które będziesz brać po uwagę. Jeśli będzie możliwość obejrzyj salę porodową (zobacz czy są np. piłki, drabinki, dostęp do wanny lub natrysku i zapytaj czy można z tego wszystkiego dowolnie korzystać). Wypisz sobie na kartce, żeby nie zapomnieć, wszystko o co chcesz zapytać, na czym Ci zależy (zwróć uwagę nie tylko na to co Ci odpowie położna, ale także na to jak to powie - w wielu szpitalach deklarują oczywiście, że chronią kroczę i rodzić można w różnych pozycjach itp. , natomiast w praktyce zdarza się to tylko w jednym na kilka porodów, a nie jest standardem).
    • katarzynaoles Re: Jak być asertywnym w trakcie porodu???? 13.12.10, 21:20
      Tak samo jak w każdych innych okolicznościach - czyli najpierw trzeba uwierzyć, że ma się prawo do obrony własnych poglądów. Żeby poczuć się pewniej dobrze jest zapoznać się ze swoimi prawami, obejrzeć wcześniej porodówke i poznać zasady na niej panujące i iść do porodu z osobą towarzyszącą, która będzie gotowa wziąć na siebie ciężar negocjacji, jeśli okażą się potrzebne. Życzę powodzenia, pozdrawiam :)
      • lilka69 czy pani oprocz okraglych slow ma jeszcze 16.02.11, 15:20

        cos do powiedzenia?
        bo prawa to kobiety znaja ale pani kolezanki po fachu odznaczaja sie nieposzanowaniem drugiego czlowieka.
        sama nie mam takich obserwacji, asertywna jestem i ponad to rodzilam w szpitalu przez cc gdzie ginekologiem jest ktos z najblizszej mojej rodziny. ale czytam i slysze. albo dziecka nie wydadza na karmienie sztuczne, terror laktacyjny, pozycje do porodu...itp.
        rozumiem, ze za wszelka cene musicie udowodnic, ze tez jestescie wladza w szpitalu?
        • mysza_myszynska Re: czy pani oprocz okraglych slow ma jeszcze 21.02.11, 19:30
          dziewczyno, trochę szacunku. a jeśli do tej pory czytając to forum nie zdążyłaś zauważyć, że Pani Kasia jest w pełni po stronie rodzących to coś z tobą nie tak. o okazywaniu jakiej władzy pleciesz?
          • lilka69 Re: czy pani oprocz okraglych slow ma jeszcze 21.02.11, 21:01
            niedawno zaczelam bo od niedawna jestem w ciazy. to jedno a drugie pani ekspert ma latwosc wyslawiania sie i swietny styl pisania jednak czesto widze, ze wydaje sie zyc w innej rzeczywistosci niz ta, ktora opisuja kobiety po porodach. a ja dodam, ze akurat nie ze zlosci to pisze, rodzilam u tesciowej(ginekolog-poloznik) i zadna polozna ani pielegniarka nie pozwalala sobie mnie tak traktowac jak pisza o tym setki kobiet.

            w szpitalu kobiety nie maja zanych praw-popytaj kolezanki jakie maja doswiadczenia.czyja to wina.lekarzy ale nie tylko, takze poloznych ktore jak pierwsze przez wiele godzin maja kontakt z rodzaca kobieta.
            • mysza_myszynska Re: czy pani oprocz okraglych slow ma jeszcze 21.02.11, 21:23
              to może jak więcej poczytasz to zrozumiesz niestosowność swojej wypowiedzi. wrzucanie wszystkich do jednego worka i stosowanie odpowiedzialności zbiorowej zawsze jest głupią taktyką.
    • tully.makker Re: Jak być asertywnym w trakcie porodu???? 22.02.11, 16:40
      Niestety, z moich doswiadczen wynika, ze wiele zalezy od nas samych. poczawszy od wyboru szpitala - jesli masz 4 w okolicy, to w sumie niewiele, mozna sie przeleciec po wszystkich. Zaden nie bedzie idealem, wiec warto sie zastanowic, co jest dla ciebie rzeczywiscie wazne i wybrac najbvrdziej pasujacy do oczekiwan.

      Sluszne sa porady dotyczace ososby towarzyszacej - w koncu chyba glownie po to ja zabierasz, BY CIE WSPIERALA W TRAKCIE PORODU? No to niech sie przygotuje i niech wspiera.

      Niestety, chamstwo jest powszechne w tym kraju, a sluzba zdrowia nie jest wyjatkiem Jakbys tak jak ja polezala na sali porodowej sluchajac jak polozne w pokoiku obok pijac kawe rozprawia co drugie slowo rzucajac Qooooooorwa, to dopiero bys byla w szoku. ja niestety wtedy mialam 21 lat i nie umialam ich uciszyc - ale to tez przychodzi z wiekiem i doswiadczeniem, o ktore teraz jestes juz bogatsza.
      • julita165 Re: Jak być asertywnym w trakcie porodu???? 22.02.11, 17:02
        Na szczęście jak dotychczas moje szpitalne doświadczenia ograniczają się do kilku odwiedzin u rodziny lub znajomych ale z ich opowieści, jak i własnych, choć ubogich doświadczeń, odnoszę wrażenie, że najgorszy jest tzw. średni personel czyli pielęgniarki i położne. No normalnie myślałam, że się przewrócę jak usłyszałam taką jedną mówiącą do mojej mamy ..."niech wejdzie i poda..." ( chodziło o jakiś dokument ). Jaki dorosły i chyba co najmniej średnio wykształcony człowiek nie wie, że do obcych osób zwracamy się per Pan/Pani ! Ale że mama lubi się powygłupiać to odpowiedziała tej pielęgniarce " niech weźmie i się zapozna". Zrobiła oczy jak 5 zł :-)
        Z lekarzami ( przynajmniej w większości przypadków ) to można normalnie porozmawiać, podyskutować, przedstawić kulturalnie i stanowczo swoje oczekiwania, ale pielęgniarce trzeba po prostu komunikować, że ma być tak a nie inaczej, żądać, straszyć bo niestety inaczej nie rozumieją. Np. coś takiego ( wiem, że w porównaniu z porodem to głupstwo ) ale chyba daje obraz tego o czym mówię. Poszłam kiedyś do mojego lekarza rodzinnego z bólem gardła. Jako że w państwowej służbie zdrowia bywam mega rzadko to ich obyczajów nie znam. Więc mówię w pkt określonym jako rejestracja, że chciałam zapisać się do lekarza. Siedzą dwie baby z przetłuszczonymi włosami i gapią się na mnie takim wzrokiem jakbym co najmniej oświadczyła, że życzę sobie lecieć na Marsa. I milczą. Trochę zgłupiałam i zaczęłam się zastanawiać czy na pewno dobrze trafiłam aż w końcu ktoś z czekających pacjentów stwierdził, że chyba chciałam "wyciągnąć kartę" do lekarza. Ok. jak zwał tak zwał ale chyba ta recepcjonistka rozumiała co mam na myśli ! Ale to nie koniec. Wyciągnęła jakieś papiery i dała mi kartkę mówiąc " tu podpisze bo musi wybrać położną". Zdębiałam ! Tłumaczę grzecznie, że ja z bólem gardła i nawet jeszcze nie myślę o ciąży na co ona, ze położną muszę wybrać i mam podpisać. Na mnie hasło " musisz" działa jak płachta na byka więc oczywiście stwierdziłam, że nic nie muszę i na pewno nie będę niczego w ciemno podpisywać, że jak będę potrzebowała to sobie położną znajdę bez jej pomocy itp, itd. Ona w kółko, że trzeba podpisać, że każdy. Wkurzyłam się bo na dodatek naprawdę źle się czułam, już się normalna afera zrobiła w tej rejestracji aż nagle wyszła lekarka, zapytała o co chodzi i powiedziała tej babie żeby dała mi spokój !
        • kaeira Re: Jak być asertywnym w trakcie porodu???? 22.02.11, 17:23
          >pielęgniarce trzeba po prostu komunikować, że ma być tak a nie inaczej, żądać, straszyć bo niestety inaczej nie rozumieją.

          Bzdura. Tak bywa, ale nie zawsze oczywiście.

          julita165 napisała:
          > stwierdziłam, że nic nie muszę i na pewno nie będę niczego w ciemno podpisywać,

          Musisz - jeżli chcesz korzystać z darmowej sluzby zdrowia na NFZ.

          To co od ciebie chciano, to po prostu wymagany przez NFZ - nie przez przychodnię - wybór położnej (na takiej samej zasadzie jak wybór lekarza pierwszego kontaktu), który dotyczy wszystkich kobiet. To NFZ wymaga dokonania takiego wyboru, czyli w praktyce wypełnienia formularza.

          A to że trafiłaś jak widać na przychodnię z obyczajami rodem z PRLu, to inna sprawa. Gdybyś się bardziej orientowała, wiedziałabyś że są też takie, gdzie korzystając z usług NFZ wszystko załatwia się normalnie, komunikatywnie i uprzejmie. Przez wiele lat chodziłam do takiej w W-wie (Medycyna Rodzinna), do takiej teraz chodzę w nowym miejscu zamieszkania pod Warszawą. Tyle, że wybierając przychodnię, trzeba zrobić małe badanie rynku i znaleźć porządną.
          • julita165 Re: Jak być asertywnym w trakcie porodu???? 22.02.11, 17:36
            Ja wiem, że z tym wyborem położnej to wymaganie NFZ tylko co z tego ? Dotychczas żadnej nie wybrałam i chyba do więzienia mnie nie wsadzą :-) Wkurzyłam się wtedy właśnie z powodu sposobu przedstawienia mi tego wymagania ( które na marginesie uważam za wyjątkowo głupie bo służące wyliczaniu ile której położonej należy się kasy z NFZ niezależnie od tego ile usług faktycznie świadczy bo po co komu położna dopóki nie ma dziecka ? ). gdyby baba się grzecznie zaprezentowała, coś typu: witam , jestem położną ( albo proponuję położoną ) z takim i takim doświadczenie, kwalifikacjami itp, itd to może bym podpisała. Ale ona dała mi do podpisu pustą kartkę ( nawet nazwiska tej położnej tam nie było ) i dosłownie "kazała" mi podpisać ! A kazać to ona sobie może ... :-) A przychodnie wybrałam w 1999r. po powstaniu kas chorych na takiej zasadzie, że mam do niej 100 m, jest malutka, jeden lekarz dla dorosłych, jeden dla dzieci i dentysta, można iść do lekarza z marszu, najwyżej kilku pacjentów i mogę w domu poczekać na swoją kolej, przez te 11 lat byłam tam 2 razy, a lekarka jest naprawdę bardzo sympatyczna tylko personel zatrudniła do bani. Jak ja bym usłyszała, że mój pracownik zwraca się do klienta " niech podpisze" to wyleciałby z pracy natychmiast. A w przychodniach czy szpitalach takie zachowania się toleruje, bo ludzie nie wymagają niczego innego. Tyle się mówi o tym, że obywatel jest klientem w urzędzie itp, itd, a służbie zdrowia jakoś cisza w tej sprawie. A tam też jesteśmy klientami, tylko dopóki nie zaczniemy tego egzekwować nie będą nas tak traktować.
        • katarzynaoles Re: Jak być asertywnym w trakcie porodu???? 22.02.11, 21:32
          Nie zdziwi się Pani specjanie, jak napiszę, że trudno mi czytać takie posty? Znam chamskie położne i prymitywnych lekarzy. Znam też z autopsji takie rodzące, że nóż mi się w kieszeni otwiera na samo wspomnienie. I co w związku z tym? Mam się odnosić do wszystkich jakby były wrednymi babami? Po prostu trzeba unikać takich ludzi jak się da i unikać uogólnień, bo są zawsze krzywdzące.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka