Dodaj do ulubionych

czy zdążę dojechać?

14.07.11, 08:23
Jestem w 38 tc, to moja pierwsza ciąża, odległość do mojego szpitala to 3 godz. jazdy samochodem. Powodem tej odległości jest to, że muszę rodzić w szpitalu specjalistycznym ,mam mieć cc. Problem w tym że mój gin nie chce umawiać się na konkretny termin, tylko mam czekać do akcji porodowej. Stresuje mnie to bardzo, bo nie wiem czy zdążę dojechać, czy za późno się nie zorietuję że to już się zaczyna. Może ktoś mógby mi coś doradzić.
Obserwuj wątek
    • naana26 Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 08:59
      Gdzie ty mieszkasz?

      Jeździłam po różnych mieścinach ale nie wierzę w miejscowości które są oddalone o 3 godziny jazdy (czyli 200-250km?) od szpitala w którym zrobią cesarkę!
    • tara78 Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 09:20
      Przecież cc jest przeważnie robione w 38 tc więc nie rozumiem dlaczego Twój lekarz ma problem ze wstępnym ustaleniem terminu.Nie powinnaś czekać aż akcja porodowa sama się zacznie,bo jak dzidziuś wejdzie już do kanału to będziesz musiał sn rodzić. Porozmawiaj ze swoim lekarzem i naciskaj na wstępną datę cc.
    • natalinek.j Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 14:18
      Najbliższy szpital masz 300km od siebie???
      Dlaczego chcesz rodzić tak daleko? Kurcze, później takie właśnie problemy się robią np. w Warszawie, że kobieta mieszkająca w warszawie jeździ po szpitalach i szuka miejsca, bo niektóre sobie wybierają np. Warszawę do rodzenia. Tak najłatwiej, mieszkać u siebie tam płacić podatki, a do Warszawy rodzić i leczyć się, i później opowiadać jaka to ta Warszawa okropna. Nie mówię to o Tobie, bo nie wiem ani gdzie chcesz rodzić, ani nie znam Twojej sytuacji.... po prostu jakoś tak mi się skojarzyło i wykorzystałam Twój wątek do wylania żalu.
      Jak byłam na Karowej na IP, przyjechała dziewczyna z pękniętym pęcherzem w bodajże 33tc, to jest szpital z III stopniem referencyjności, ratują najmniejsze wcześniaki właśnie dla takich jak ta dziewczyna zawsze powinno być miejsce i tak było, ale położna robiąc mi ktg mówiła, że odesłali w tym dniu kilka osób do innych szpitali, bo nie mają miejsc, a muszą mieć też awaryjne na takie sytuacje właśnie, że kogoś nie można już odesłać. Zresztą przy mnie odesłali dziewczynę, której już nawet wody odeszły, ale jeszcze rozwarcia pełnego nie było i skurcze nieregularne... kłóciła się, że ona ma do domu 400 km i specjalnie tu przyjechała, bo chciała właśnie w tym szpitalu rodzić. Znaleźli jej miejsce chyba w Wołominie. No i pojechała obrażona.... No ale do kogu tu pretensja??? Do warszawskich szpitali, że nie mają miejsca dla osób spoza okolic???? Eh... szkoda słów.
      Przecież poród boli, czy to będzie ten szpital, czy tamten. Cesarka to operacja też bez względu na to w jakim szpitalu..... i tak będzie po niej ciężko. Tym bardziej wydaje się logiczne leżeć w szpitalu blisko domu, rodziny.
      Generalnie jestem za rejonizacją, a szpitale o najwyższym stopniu ratownictwa dla zagrożonych przypadków.
      • klarci Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 14:48
        i zgadzam się i nie.
        bo z jednej strony zgadzam się co do Karowej, czy innych szpitali tego typu. z drugiej rozumiem kogoś kto chce rodzić 'po ludzku', a niestety nie we wszystkich szpitalach się da :(
        inna sprawa, jak czytam, że ktoś chce rodzić w Warszawie dla wpisu miejsca urodzenia :>

        a co do Wołomina - to przecież dobry szpital. laska ewidetnie nieobeznana. z tego co wiem do Wołomina wiele kobiet bardzo chce się dostać i nie wiem czy opieka (pomijając sprzęt) nie jest lepsza niż na Karowej
        • natalinek.j Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 15:24
          No ja rozumiem, że nie wszystkie szpitale są identyczne i mają różne warunki.... ale gdzie w takim razie mają rodzić kobiety z Warszawy, kiedy nigdzie w ich mieście nie ma miejsca, gdyż spoza okolic przyjechały inne kobiety, bo wybrały szpital w Warszawie np. uważając że jest lepszy? Uważam, że pierwszeństwo zawsze powinny mieć osoby zamieszkałe w danym mieście, a jak będą wolne miejsca lub w nagłych wypadkach te spoza.
    • klarci Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 14:44
      trudna sprawa. może zaufaj lekarzowi, ale jedź do szpitala po pierwszych skurczach i jeżeli okaże się, że alarm był fałszywy, to już zostań.
      3 godziny to dużo. trochę zastanawia mnie, że skoro musisz jechać do tak specjalistycznego szpitala, to wskazuje na poważne możliwe powikłania, więc też pogadała z lekarzem, czy jest pewien, że to bezpieczne.
    • sanpja Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 14:50
      Dziwne to jest, ale ja bym na twoim miejscu po prostu pojechała bez skurczów i powiedziała że miałam skurcze. Ktg na pewno jakieś skurcze na tym etapie ciąży wykaże. Potem zawsze możesz powiedzieć że ci się wydawało albo że bolało i przeszło, nie musisz wiedzieć jak to jest i jak to ma być jeśli masz rodzić pierwszy raz.
      Cesarkę robią prawie na każdym położnictwie, na pewno musisz jechać aż tyle km z powodu samej cesarki? Skąd jesteś?
      • katriel Re: czy zdążę dojechać? 31.08.11, 01:34
        > Ktg na pewno jakieś skurcze na tym etapie ciąży wykaże.
        Niekoniecznie. Leżałam przed porodem tydzień na patologii - połowa dziewczyn
        (ze mną włącznie) nie miała żadnych skurczów pokazujących się na ktg aż do
        ostatniego dnia przed porodem (naturalnym, nieindukowanym).
    • natalinek.j Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 15:15
      A odpowiadając na Twoje pytanie, to moim zdaniem nie powinnaś czekać aż akcja porodowa się rozwinie. Wydaje mi się to nielogiczne. Przecież z tego co się orientuję (nigdy nie miałam cesarki) przed cc trzeba być ileś czasu na czczo. Poza tym może być już za późno na cięcie i zrobi się problem. Wiesz jednak to jest kawał drogi, przy skurczach... no marnie to widzę. Porozmawiaj ze swoim lekarzem jeszcze raz, cc powinna być umówiona na konkretny termin, przynajmniej z tego co ja wiem.
      • klarci Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 17:02
        > cc powinna być umówiona na konkretny termin, przynajmniej z tego
        > co ja wiem
        niekoniecznie. jeżeli nie ma zagrożenia zdrowia lub życia, to czeka się do naturalnej akcji. z wielu względów.
        • natalinek.j Re: czy zdążę dojechać? 14.07.11, 23:02
          O widzisz.... tu mnie zaskoczyłaś ;) bo do tej pory nie spotkałam się z taką sytuacją, ale tak jak mówię, ja nie miałam nigdy cc, tyle co wiem od koleżanek/sąsiadek i rodziny.
          • klarci Re: czy zdążę dojechać? 15.07.11, 11:02
            polecam sąsiedni wątek o cc dopiero jak zacznie się akcja :)
    • quick-share Re: czy zdążę dojechać? 15.07.11, 13:50
      gdybyś miała blisko do szpitala to rozumiem postawę Twojego lekarza że chce czekać na naturalne rozpoczęcie akcji, to lepsze zarówno dla matki jak i dziecka

      ale jak Ty masz 3 godziny to może jeszcze spróbuj pogadać z tym lekarzem, nigdy nie wiadomo jak szybko wszystko pójdzie.. choć raczej w większości przypadków od pierwszych skurczy mija dużo czasu do urodzenia dziecka, tylko często pierwsze skurcze są na tyle lekkie że nie traktujemy ich poważnie (ja np miałam skurcze cały dzień, od 6:00 rano ale jak doszłam do wniosku, ok 19:00 że chyba jednak coś z tego będzie to w szpitalu okazało sie że to już 8cm i za pół godziny urodziłam :D )
    • katarzynaoles Re: czy zdążę dojechać? 16.07.11, 00:01
      Nie wiem, czy Pani zdąży dojechać i pewnie nikt nie da takiej gwarancji. Nie jest dla mnie jasne medyczne tło decyzji o tak długiej jeździe do szpitala, bo jeśli wymagany jest wysoki stopień referencyjności szpitala ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia to w okolicach TP hospitalizuje się matkę - tym bardziej, jeśli brany jest pod uwagę tak odległy szpital. Jeśli denerwuje się Pani długą drogą, to może poszukać odpowiedniego szpitala bliżej? Radziłabym przedyskutować raz jeszcze sprawę z lekarzem. Pozdrawiam :)
      • agnisaw Re: czy zdążę dojechać? 16.07.11, 07:41
        Dziękuję wszystkim za rady, na następnej wizycie porozmawiam jeszcze raz z lekarzem.
        • klarci Re: czy zdążę dojechać? 29.08.11, 22:23
          no i co, jak się to skończyło?
    • antosiczek Re: czy zdążę dojechać? 29.08.11, 22:16
      Sytuacja o której piszesz jest mi znana z doświadczenia mojej przyjaciółki; została oddelegowana do specjalistycznego szpitala oddalonego od miejsca zamieszkania o 130 km, ponieważ miała w macicy mięśniaka wielkości dużej pomarańczy - wskazanie do cc. Nikt jej nie wyznaczył terminu, nie przyjął wcześniej na oddział, by mieć sytuację pod kontrolą. Kazali przyjechać jak się poród zacznie! Dla mnie to skandal!!!!
      Dzięki temu, że w tym mieście, gdzie kazali jej rodzić miała koleżankę ze studiów, na tydzień przed porodem przyjęła ją pod swój dach, by w odległości 2 km od szpitala a nie 130 czekała na rozpoczęcie się akcji porodowej. Pytanie, jak rozwiązała by sytuację gdyby nie miała w tym mieście żadnej przyjaznej duszy; płacić kosmiczne sumy za hotel i czekać do Bóg raczy wiedzieć kiedy? Nasz system opieki jest chory, niewydolny i do bani.
      • agnisaw Re: czy zdążę dojechać? 31.08.11, 07:33
        Dziękuję wszystkim za rady i swoje wpisy. Wszystko skończyło się szczęśliwie, na kolejnej wizycie 5 dni przed terminem miałam nieregularne skurcze potwierdziło ktg, a że był to piątek, gin wolał już mnie zostawić.
        W rezultacie przyszedł na świat zdrowy syn z wagą 3350.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka