mamajaktalala
20.05.13, 14:58
Pani Kasiu, drogie mamy, proszę podpowiedzcie, powiedzcie o swoich doświadczeniach, poradźcie.
jeszcze parę miesiecy temu truchlałam o to czy ciąża przetrwa, może niektóre z Was pamiętały moje wpisy. teraz już 7my miesiąc i poród coraz bliżej. i zaczynam wierzyć że to się uda i trzeba pomyśleć jak rodzić.
Proszę o wpisy mam, które miały pierwsze cc i rodziły ponownie, co wybrałyście, dlaczego? jakie macie doświadczenia? czy żałujecie?
Panią Kasię proszę o żenetlną ocenę mojej sytuacji i odpowiedź na kilka pytań.
pierwsza ciąża - nadcisnienie indukowane ciążą, dopegyt, skoki ciśnienia od ok 36 tygodnia dochodziło do 170/100 + szacowana duża masa płodu (już w 36tc było ok 4500) + zalecenie lekarza żeby rodzić cc+ moja chęć porodu sn=wywołanie porodu przez lekarza prowadzącego gdy miałam skończone 38tc+0d
Lekarz powiedział że jeśłi chcę rodzić sn to tylko teraz, bo dziecko dużó i za kolejne 2-3 tygodnie jego głowa urośnie jeszcze i skostnieje tak że trudniej będzie o zejście płatów czaszkowych i przeciśniecie przez kanał rodny.
Abym mogła urodzić lekarz dokonał następujących "czynnosci" przygotowujących mnie a raczej szyjkę-na badaniu w gabinecie zrobił mi rozwarcie na palec (bolesne to było), po 2 dniach już w szpitalu założono cewnik foleya, który wypadł po kilku godzinach bólu miesiączkowego, zostawiając 3 cm rozwarcie, ale nie wywołał porodu. Potem po kolejnych 2 dniach lekarz dokonał czegoś co nazywało się chyba odklejeniem bieguna pęcherza płodowego, ale to też nie wywołało porodu. poszło dopiero kolejnego dnia po zastrzyku z oksytocyny (skurcze miarowe niebolesne) oraz po przebiciu pęcherza płodowego (od tego mementu zaczęły się bolesne). Pęcherz przebito mi zeby nie było już odwrotu, bo ze wzgledu na nadciśnienie które pojawiało sie skokowo lekarz uważał że musze już tego dnia urodzić i nie przedłużać ryzyka.
Co pani sądzi pani Kasiu o całej tej procedurze tylu kroków wywoływania porodu? Nie było to dla mnie jakieś straszne, ale w głębi duszy czuję że nie godzę się na takie "nienaturalne metody", chciałabym przy drugim porodzie tego uniknąć. Boję się takie majstrowanie mechaniczne przy szyjce może jej zaszkodzić w kolejnych ciążach, mimo że teraz w 2giej nic się nie dzieje.
Rezultat był taki że doszłam do 8 cm (tak mi mówiono), ale dalej rozwarcie nie postępowało mimo skurczy. kolejne 2 godziny jeszcze próbowałam ale pobrano mi już krew na badania przed cc, podłączono kroplówkę i niespiesznie-co ważne, bez stresu zrobiono mi cc, dziecko zdrowe, bez żadnych problemów typu zakłócenia tętna. Ja doszłam do siebie bardzo szybko, czopek przeciwbólowy wzięłam tylko na pierwszą samodzielną noc, potem odczuwałam tylko nieznaczne kłucie macicy przy karmieniu, nic specjalnego. komfort super, gojenie super, blizna niemal niewidoczna, połóg lekki, obyło się bez powikłań popunkcyjnych itp.
Gdyby ktoś mi dał gwarancję (co jest niemożliwe) że taki będzie drugi poród cc-umówiłabym się bez zastanowienia na cc na zimno. Ale...
Pani Kasiu jakie są zalecenia co do kolejnego porodu po cc? Czy to prawda że mogę życzyć sobie kolejnego cc, nawet jeśłi nie będzie przeciwwskazań do porodu sn?
Z drugiej strony-druga ciąża-również nadciśnienie indukowane, nieco wcześniej wystąpiło, na razie pomiary są ok, biorę dopegyt 3xdziennie, wydaje się że ciśnienie pod kontrolą. Szyjka znów-długa, twarda, zamknięta, boję się że jeśli dotrwa te 4 cm do porodu to znów będą przejścia jeśli będę się upierać na sn.
Nie wiem czy pod koniec nie będzie zagrożenia gestozą, gdyby było-ok, cc, godzę się bo siła wyższa.
ale gdyby nie było to chyba chciałabym urodzić naturalnie. boję się jednak powikłań i po cc i po sn. Po cc są powikłania książkowe, opisane, co do których nikt nie da mi gwarancji, np. bóle popunkcyjne itp.
Pani Kasiu czy skoro nie miałam blizonwca, zrostów ani endometriozy po pierwszym cc to znaczy że nie mam do tego skłodnności i raczej nie dostanę ich po kolejnym cc?czy nie ma na to reguły?
Przy sn boję się że dziecko znów będzie duże (wszyztko na to wskazuje), lekarz przed pierwszym porodem straszył mnie nietrzymaniem moczu po porodzie dużego dziecka, poza tym boję się zablokowania dziecka w kanale rodnym, boję się niedotlenienia dziecka no i boję się panicznie nacinania, traktowania kobiety w sposób schematyczny, zmedykalizowany, ze ja głupia nigdy nie rodziłam więc mam się skupić na wykonywaniu polecen...
Gdybym miała rodzic w swoim tempie, bez kroplówki z oxy, w dowolnej pozycji, bez całego tego komitetu powitalnego podczas parcia, bez wyciskania, bez vakuum, bez nacinania, z poszanowaniem i docenieniem ćwiczeń na baloniku epino (mam i używałam przed pierwszym porodem, ale bez zgody lekarza, bo uważał że to bzdura, położenw moim szpitalu-super kobiety, ale nie znają tego sprzętu) ,bez łyżeczkowania macicy po, bez szycia-to chciałabym, ale wiem jak te porody przebiegają a poza tym boję się że popędzać będą bo mam nadciśnienie....
no i bądź tu człowieku mądry...
znam kilka dziewczyn które rodząc naturalnie miały problemy-z gojeniem ran, z niedoitlenieniem dziecka, z szyjką w kolejnej ciąży bo wyciskali dziecko lub szyjka pękła podczas porodu, widziałam też w szpitalu kilka dziewczyn któ?e chciały sn po pierwszym cc i żałowały bardzo-ból, dochodzenie do siebie itp.
Poradźcie dziewczyny, jakie argumenty Was przekonały za konkretną stroną i czy nie żałowałyście?
aha, zakładam że moja blizna jest ok, ale jednak będę się bała wlewu z oksytocyny bo chyba wtedy skurcze są mocniejsze, ryzyko pęknięcia macicy-czy tak jest Pani Kasiu?
i jeszcze jedno. położna na bloku porodowym podczas mojego pierwszego rodzenia powiedziała mi na początku że nie mogę dostać zzo bo dziecko bardzo duże, a ja nie dopytałam jej wtedy dlaczego. Co Pani o tym sądzi Pani Kasiu? powiedziano mi wtedy że są inne metody (pewnie gaz, dolargan)-co sądzi Pani o ich bezpieczeństwie? ja znieczulenia nie potrzebowałam i nie chciałam (bałam się wkłucia w kręgosłup), teraz tez się boję - czy po zzo też moga być bóle popunkcyjne i inne powikłania tak jak po podtwardówkowym?
piszcie proszę, doradźćie