ida_marcowa1
11.01.08, 20:25
dziś się dowiedziałam, że pomimo ukończenia obowiązkowej szkoły rodzenia w
moim mieście nie ma porodów rodzinnych ( takie polecenie ordynatora) i
przyznam, że się załamałam. panicznie boje sie porodu, kojarzy mi się z
najgorszym, nie ufam lekarzom ( jakoś tak dziwnie mam). jedyną podporą miał
być mąż, z nim czułabym sie odrobinę bezpieczniej. a teraz w 37 tc zostałam z
ręką w nocniku...nie mam prawa do obecności bliskiej osoby, nie mam prawa do
znieczulenia.
jestem przerażona perspektywą szukania innego szpitala, w innym
mieście...czuję się jak zaszczute zwierze ;-[