Dodaj do ulubionych

peknięcie szyjki macicy

13.02.08, 14:15
Właściwie nie wiem czy to pytanie może być zadane na tym forum, ale
zapytam.
W trakcie porodu doszło u mnie do pęknięcia szyjki macicy, lekarz
zdejmując szwy po porodzie nic na ten tamet nie powiedział, okazało
się dopiero podczas wizyty kontrolnej, ale nie usłyszałam żadnych
konkretów. Proszę o radę czy mozna "z tym żyć"? Dziękuję za
odpowiedź.

więc nie wiem czy to miejsce nie zostało zszyte czy sie nie zrosło.
Proszę o odpowiedź czy można to tak zostawić?
Obserwuj wątek
    • jola7117 Re: peknięcie szyjki macicy 13.02.08, 15:51
      Witam. Przy pierwszym porodzie również miałam zszywaną szyję macicy. Wszystko dobrze się zagoiło. Przy drugim dziecku akcja porodu przebiegała bez zastrzeżeń( szyjka nie pękła). Teraz jestem w trzeciej ciąży i wszystko przebiega O.K. Myślę, że możesz być spokojna. Wszystko będzie dobrze.
    • katarzynaoles Re: peknięcie szyjki macicy 13.02.08, 17:11
      Proszę się nie martwić, żyć z tym można na pewno. Nie wiem
      natomiast, bo nic Pani o tym nie pisze, czy pęknięcie zostało
      zaszyte. Jeśli tak - to prawdopodobnie wszystko się ładnie wygoi, bo
      szyjka ma duże możliwości regeneracyjne. Tak samo w wypadku
      niewielkiego pęknięcia, które nie zostało zaopatrzone (niedużych
      pęknięć, które nie krwawią często się nie szyje). Jeśli duże
      pęknięcie się nie zrosło szyjka będzie osłabiona i w kolejnej ciąży
      może gorzej spełniać swoją funkcję. Tego jednak nie da się
      powiedzieć, dopóki nie jest Pani w tej sytuacji, a ponieważ jest
      Pani, jak rozumiem, niedługo po porodzie to może się okazać, że uraz
      jednak się zregeneruje. Jeśli sprawa ma Panią niepokoić, to proszę
      omówić ją dokładnie na następnej wizycie u ginekologa, który będzie
      mógł ocenić sytuację w badaniu.
      • ula401 Re: peknięcie szyjki macicy 14.02.08, 15:16
        Witam, nie sprecyzowałam dokładnie swojego postu. Nie wiem czy to
        miejsce zostało zszyte, od porodu minęło 3 lata, więc już szans na
        regenerację nie ma; nie planuję kolejnej ciąży.
      • ula401 Re: peknięcie szyjki macicy 14.02.08, 15:18
        Witam, nie sprecyzowałam dokładnie swojego postu. Nie wiem czy to
        miejsce zostało zszyte, od porodu minęło ponad 3 lata; nie planuję
        kolejnej ciąży. Dodam tylko, że mam częste grzybice, czy to może ma
        jakis związek.
        • katarzynaoles Re: peknięcie szyjki macicy 20.02.08, 20:07
          Nie myślę, żeby grzybice miały jakiś związek z tym urazem. Proszę
          spróbować po leczeniu p/grzybiczym preparatem co jakiś czas
          profilaktycznie stosować globulki Lactovaginal, któe odbudowują
          prawidłową florę bakteryjną w pochwie.
          • penellopa Re: peknięcie szyjki macicy 20.02.08, 21:53
            Witam. Ja natomiast jestem 5 miesięcy po porodzie i planuję jeszcze dzieci. U mnie to samo - szyjka pekła, nie zauważono tego i nie zszyto. wg mojego ginekologa trzeba było zszyć. Teraz może byc tylko zrobione to operacyjnie, a na to jakoś nie mam ochoty:0 Jak będzie to wpływać na kolejne ciąże? Dodam, że nie krwawiłam zbytnio.
            • katarzynaoles Re: peknięcie szyjki macicy 20.02.08, 23:27
              Krwawienie nie ma tu nic do rzeczy, choć mogłoby sugerować, że uraz
              nie był zbyt wielki - ale zdanie ginekologa jest inne, jak rozumiem,
              a to on widział szyjkę. Nie mogę powiedzieć na ten temat nic innego,
              poza tym, co już napisałam. Jeśli nie chce Pani zabiegu
              operacyjnego - którego efekty też mogą być poniżej oczekiwań - po
              prostu trzeba poczekać, co będzie się działo w kolejnej ciąży. Jak
              już mówiłam to kobiece narządy naprawdę dobrze się regenerują - vide
              macica po cc. Czego i Pani życzę :)
              • ula401 Re: peknięcie szyjki macicy 21.02.08, 14:56
                Witam, a co z ewentualnym wypadaniem macicy? czy to ma jakiś związek.
        • highscreen87 Re: peknięcie szyjki macicy 13.09.08, 18:01
          witam,
          ja tez mam popekana macice od 2 lat,dopiero teraz bylam u ginekologa.I
          powiedziala mi ze szybko musze isc do szpitala na zabieg bo im dluzej zwleka sie
          to pozniej moga wystapic problemy z ciaze.Tez mam rozne infekcje i to wlasnie od
          popekanej macicy
      • aga9001 grzybice itp. 15.04.08, 06:29
        A ja akurat wczoraj byłam u ginekologa, który jako jedyny (a
        rodziłam prawie 5 lat temu) powiedział mi, że mam pękniętą szyjkę po
        porodzie. I żeby było śmiesznie pęknięcie jest tak duże, że sprzęt
        którym robił zdjęcie nie objął początku i końca pękniecie :(
        Według tego co mówił sytuacja taka może wywoływac stany zapalne,
        grzybice itp.
        Jeżeli w moim przypadku wg niego to nie zostało zszyte jakie to może
        miec konsekwencje dla kolejnej ciąży?? Tym bardziej, ze pierwszej 3
        ostatnie miesiace przeleżałam :(
    • p_linka Re: peknięcie szyjki macicy 14.03.08, 09:33
      Ja miałam bardzo popękaną szyjkę i duże krwawienie. Była pocerowana
      podobno jak "korona cierniowa" i cały czas czuję jakby nie wszystko
      tam w środku było na swoim miejscu (tzn. np. jak wkładam tampon).
      Od porodu minął rok. Jaki to może mieć wpływ na kolejną ciążę i
      poród?
      Bardzo ciekawi mnie dlaczego tak się stało, a mam wrażenie, że nie
      powiedziano mi całej prawdy.
      Dodam jeszcze, że miałam ręczne wydobycie łożyska więc wszystko
      działo się na śpiocha i nawet nie byłam świadoma całej sytuacji,
      krwawienie zaczęło się jak już mnie znieczulono.
      • elena_77 Re: peknięcie szyjki macicy 12.09.08, 12:44
        Mam 31 lat i 3 miesiące temu urodziłam synka. Poród był ciężki wg mnie. Bóle parte miałam ponad 2,5 h, na karcie informacyjnej wpisali mi 1,5 h. 4 położne i jedna lekarka juz pod koniec zaczeły ostro panikować i szaleć. Gdy lekarka przymierzała sie do kleszczy położne wypchali mi małego z brzucha. Łożysko urodziłam sama, ale duzo straciłam krwi(położne szeptały). Popękała mi strasznie szyjka macicy. Anastezjolog mnie uśpił i mnie zszyli. Po porodzie nie udzielili mi informacji co i jak w środku sie stało, ale podobnie jak pani moja anatomia sie zmieniła. Lekarz ginekolog powiedział mi ze to juz nigdy nie wróci do normy. Szyjka macicy po prostu znajduje sie za nisko , macica opadła i juz na góre nie wróci bo grawitacja ciągnie ją do dołu. Wszystko przesuneło sie do dołu. Kolejny poród grozi wypadnięciem macicy. Mam też zakaz dzwigania i parcia przy opróżnianiu sie.
        Może ktoś zna lekarstwo????????
        • elena_77 Re: peknięcie szyjki macicy 12.09.08, 13:09
          Źle napisałam w poprzednim poście. Mi szyjka macicy nie pękła tylko została rozerwana w czasie wypychania dziecka przez połozne.
        • katarzynaoles Re: peknięcie szyjki macicy 12.09.08, 18:28
          Muszę powiedzieć, że przebieg Pani porodu nie jest dla mnie jasny -
          bo skoro popękała szyjka, to znaczy, że nie była do końca rozwarta.
          A Pani pisze, że parła aktywnie ponad dwie godziny... Według mnie,
          jeśli chodzi o obrażenia szyjki to nie ma znaczenia, czy to położne
          wypchnęły dziecko, czy lekarka założyłaby kleszcze - w każdym
          przypadku szyjka ucierpiałaby, jeśli nie była całkowicie
          rozwarta. "Panikowanie" personelu świadczy o tym, że były podstawy,
          żeby synek urodził się szybko - a w takich sytuacjach wybiera się
          tzw. "mniejsze zło" - mam wrażenie, że tak właśnie było. Jeśli
          narząd rodny jest mocno obniżony, to z całą pewnością będzie trzeba
          podjąć działania naprawcze. Kwestia tego kiedy i jakie - to sprawa
          do indywidualnego rozważenia. Konkretnych informacji powinien
          udzielić Pani ginekolog. Pozdrawiam :)
          • elena_77 Re: peknięcie szyjki macicy 12.09.08, 20:55
            Ma pani racje, szyjka nie była całkowicie rozwarta. Rodziłam przy 9 cm. Do porodu szłam z 3 cm , a w czasie skurczy połozna robiła mi masaż szyjki i kolejno miałam rozwarcie po kazdym masażu na 5cm, 7cm i 9cm.
            Dzisiaj pani ginekolog powiedziała, że na razie moge z tym obniżeniem narządów żyć. Mam sie zgłosić narazie do urologa(problem z opróżnianiem pęcherza).
            Ja uważam ze nie powinnam z tym czekać. Zarejstrowałam sie prywatnie do ponoc dobrego ginekologa, ale na wizyte musze czekać miesiąc. Do tego czasu będę ćwiczyć mięśnie Kegla.
            Mam duży żal do lekarzy, że na wizytach kontrolnych nie poinformowali mnie o stanie moich narządów rodnych. Słyszałam tylko "w porządku" , "jest dobrze". Ale nie jest...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka