asta6265
15.02.08, 21:29
Pani Kasiu! Planujemy z mężem drugie dziecko, jednak po pierwszej
bardzo trudnej ciąży i równie ciężkim rozwiążaniu strasznie się
boję. Mianowicie całą ciążę miałam wysokie ciśnienie tętnicze, w
związku z czym 5 długich pobytów na patologi ciąży i przez całą
ciążę leki - Dopegyt, w 25 tygodniu ciąży szyjka macicy bardzo się
skróciła i szybciutko zakładano mi szew Helveta (bodajże tak to się
nazywa) Z tym szwem dotrwałam do początku 37 tygodnia ciaży kiedy to
po przebudzeniu się rano i wstaniem z łóżka dostałam bardzo silnego
krwotoku i wyleciało ze mnie (przepraszam za wyrażenie)coś co
wyglądało jak kilogram wątroby - poprostu koszmar!!! Nie wiem co to
było ale podejrzewam że chyba skrzep. Nie miałam żadnych bóli,
jednak szybko pojechaliśmy z mężem do szpitala, trwało to jakieś 40
min zanim zajechaliśmy, a po drodze po prostu chlustało ze mnie
krwią. Po przybyciu na izbę przyjęć, okazało się że łożysko się
odkleiło, a tętno dziecka było bardzo słabiutkie i wolniutkie.
Szybko zrobiono cc. To był ostatni moment na uratowanie mojego
dziecka. Pani Kasiu proszę mi wierzyć że na obchodzie lekarz
powiedział mi że powinnam na kolanach do Częstochowy iść i dziękować
Bogu że wszystko się szczęśliwie zakończyło, bo i mnie i dziecku
groziła .........! Dlatego pytam czy taka ciąża i poród jest
wskazaniem do następnej cesarki. Podejrzewam że przy następnej
ciąży również będą problemy z nadciśnieniem a i szew na 100% będzie
założony. Nie chciałabym żeby sytuacja się powtórzyła tylko żeby
ciążę zakończono planowanym cc.