Dodaj do ulubionych

Do Pani Kasi

04.03.08, 19:24
Witam Panią serdecznie. Jestem już w trzecim trymestrze ciąży,będzie
synek, córcie już mam:)
Rodziłam cztery lata temu naturalnie. Nie obyło się bez nacięcia
krocza, ale na szczęście nie czułam go, szwy się ładnie zgoiły,
prawie śladu nie ma. W ogóle poród dobrze wspominam, był przy mnie
cały czas mąż i bardzo mnie wspierał.
Chciałam Panią zapytać bo przeczytałam taką czyjąś wypowiedź o Pani,
że Pani uważa, że lepiej jest pęknąć podczas porodu niż być
naciętym. Czy to prawda? Pytam bo do tej pory myślałam, że o wiele
gorsze jest samoistne pęknięcie.
Proszę o odpowiedź
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • katarzynaoles Re: Do Pani Kasi 05.03.08, 12:18
      Witam. Tak właśnie myślę. Chciałabym jednak, żeby było jasne, ze nie
      uważam, że należy unikać nacinania za wszelką cenę - są bowiem
      stytuacje, kiedy zastosowanie go jest konieczne. Cały problem z
      zaakceptowaniem pęknięć podczas porodu ma, według mnie, dwie
      podstawowe przyczyny. Jedną z nich jest podejście "historyczne" - to
      znaczy opieranie się na niepotwierdzonych badaniami poglądach, że
      nacięcie krocza chroni przed niedotlenieniem dziecka, oszczędza
      mięśnie dna miednicy, zapobiega obniżaniu narządu rodnego itd. Takie
      poglądy wyznaje w Polsce jeszce większość położników i znacząca
      część położnych. Drugim ważnym powodem, dla którego powszechnie
      stosuje się rutynowe nacięcie jest bariera psychologiczna -
      pęknięcie wydaje się czymś zupełnie poza kontrolą, a większość
      personelu medycznego ma znacznie większą wprawę w nacinaniu i szyciu
      nacięcia. Badania nie potwierdzają takiego punktu widzenia - poważne
      pęknięcia krocza (III i IV stopnia) są najczęściej powikłaniem
      nacięć, a nie samoistnych pęknięć. Nacina się rutynowo, pęka się
      tyle, ile potrzeba. Boczne nacięcia, które stosuje się w Polsce
      odpowiadają pęknięciom II stopnia, czyli naruszają nie tylko pochwę
      i krocze, ale także mięśnie dna miednicy - dlatego krwawienie jest
      większe, a ich gojenie się jest trudniejsze i bardziej bolesne.
      Peknięcie samoistne przebiega w innym miejscu - w dół krocza - mniej
      krwawi a dolegliwości z nim związane są mniejsze. Rzadko zdarza się,
      zeby powikłaniem była utrudniająca życie blizna. Oczywiście, aby
      peknięcie było niewielkie potrzeba przygotowania krocza, współpracy
      rodzącej i położnej i odpowiedniego sposobu prowadzenia II okresu
      porodu, ale o tym już pisałam w innym miejscu (chyba w tym wątku o
      sądzie). Dużo konkretnych informacji na ten temat znajdzie też Pani
      na stronie FRpL - proszę tam zajrzeć. Pozdrawiam serdecznie:)
      • mala-beti Re: Do Pani Kasi 05.03.08, 15:48
        Dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź. Przyznam szczerze, że
        mało wiedziałam na ten temat i cieszę się, że mi to Pani uświadomiła.
        Bardzo dziękuję i pozdrawiam.
        • wiewioreczka-to-ja :) Ale to ja pytałam :) 05.03.08, 15:51
          Dziękuję za odpowiedź Pani Kasiu, widać nie tylko mnie dręczył ten
          temat.
          Pozdrawiam cieplutko :)
          • mala-beti Wiem, przepraszam:) 05.03.08, 16:04
            Ale naprawdę mnie to trochę "zszokowało".
            Ale człowiek nie jest nieomylny. Uczy się cały czas.
            Pozdrawiam:)
            • wiewioreczka-to-ja Nie ma za co! :))))) 05.03.08, 16:17
              Nic się nie stało. Nie musisz mnie przepraszać.)
              Ja też wcześniej uważałam inaczej. Ale Pani Kasia rozwiała te
              wątpliwości. Dobrze, że Ją tu mamy.. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka