katisza
11.03.08, 10:33
Witam
Urodziłam 3 tyg temu poród "fizjologiczny" syna 4500 ,60 cm .Do
szpitala poszłam ze skierowaniem i opisem usg z 36 tyg ze płód jest
duży i wazy ok3600(pierwszy poród 3 lata temu dziecko 4150 poród
klesczowy).Lekarka po przyjęciu zrobiła sama usg w szpitalu (40
tydzien ciązy)i stanowczo powiedziała ,ze dziecko nie będzie wazyc
więcej niz 3800.Wywołano mi poród .Problem zaczął się z wydobyciem
barków .Lekarka wyciskała małego skacząc mi po brzuchu a połozna
próbowała go wyciągnąc .Trwało to dłuzszą chwilę.Po urodzeniu synka
mały był zmęczony jak to okresliła połozna .Lezał siny .Po chwili
dopiero zaczał płakac i ruszac się .mimo to powiedziano nam ze
dostał apgar 9 w wypisie okazało się ze 10 .Dziecko ma złamany
obojczyk .Juz się zrosły kosci jednak ma ograniczone ruchy
rączki .Ordynator przy naszym wypisie odpowiadając nam na pytanie
dlaczego nie miałam cc powiedział ,ze złamanie obojczyka to b.częsta
sprawa ,dziecko dostało apg 10 i nie ma czym się przejmować.
Mały dochodzi do siebie ,ja równiez bo krocze mam bardziej nacięte
niz przy porodzie kleszczowym.Dodam ze jestem szczupła ,waze 49 kg .
Moje pytanie do Pani czy zeczywiscie nie było wskazań do cięcia ,czy
ten złamany obojczyk to taka "częsta" sprawa jak okresla ją pan
ordynator szpitala.
A najgorsze w tym wszystkim jest jeszcze zarozumiałosc Pani doktor
robiącej usg i Pana ordynatora który na dowidzenia powiedział ,ze za
duzo przytyłam w ciązy -13 kg
pozdrawiam Kasia