Dodaj do ulubionych

ciężko...

06.05.08, 17:44
No piszcie coś fajnego, bo człowiek zwariuje... Niby 36tc ale ja chcę już, chociaż wiem, że będzie lepiej, jak jeszcze nie. Nie mam siły ani chęci na rozrywki z córą, mąż wraca z pracy późno a i tak z...ny jak koń, a mnie tylko to forum pozostało, bo koleżanki już nie chcą słuchać jak to ja nie mogę się doczekać. No i okazało się, że mój dobry humor jest jednak przeplatany takimi chwilami jak ta, czyli buuu! Ciuszki niemowlęce mam już poprane, wózek w drodze, łóżeczko czeka na złożenie. a Wy??? Może jakaś bratnia dusza blisko rozwiązania się znajdzie i odpisze. Nawet wolę martwić się cudzymi problemami, niż zaprzątać sobie głowę swoimi licznymi bakteriami w moczu. A teraz mała poszła do babci, bo "nudno". I tak jak cały dzień siedziałam sama, to teraz znowu. I już mam dosyć wymyślania co na obiad, a jak pytam ślubnego, to myśli, że na rękę mi idzie odpowiadając "co ci wygodniej kochanie" ha!
No przyznam bywało mi lepiej. Pozdrawiam. Nawet głupi "klan" zaczął mi się podobać...
Obserwuj wątek
    • mala-beti Re: ciężko... 06.05.08, 18:16
      Witam cię!
      Jak czytam to co piszesz tio jakbym sama siebie czytała:)

      Ja jestem w 38 tygodniu (dokładnie 37i5dni) i wariuję już
      dosłownie:)
      Aż mi czasami męża szkoda,bo marudze już jak ta stara baba;) haha,
      ale nic na to nieporadzę.
      A bo a to nogi bolą i puchną stopy,a to nie da się wygodnie
      ułożyć,niewygodnie mi spać,ciężko się już chodzi,a to za
      goraco,często swędzi brzuch i piersi:)
      Tak chyba wyglądają te końcóweczki ciąży.Pocieszmy się , że już
      niedługo!

      Najlepsze jest to że myśleliśmy z męzem,że poród już, a tu jeszcze:/
      A objawy same na to wskazywały jak nic-bo 30 kwietnia odszedł mi
      czop,rozwarcie mam od około 2 tygodni na 2 palce, już 2 noce miałam
      skurcze co 6 minut i rano jak wstałam się rozeszły... ból dołu
      pleców i 2 razy biegunkę. Ale dalej maluszek się upiera żeby w
      brzuszku siedzieć;)

      Wczoraj bylam na ostatnim usg- z maluszkiem- Kacperkiem to znaczy,
      wszytsko w porządku, waży 2900g,ponoć do terminu może dojść do
      3500g,ale wiem jak to jest z tym usg- pewnie będzie więcej:)
      Pierwszy raz miałam kolorowe usg twarzyczki- no taki słodki jest że
      nie wiem, pucki takie fajne,usteczka pełne- po mamie chyba:)nosek
      śliczny. Ale będzie przystojniak!:))) I cały czas rączka przy
      twarzyczce jak na każdym usg;)

      A ja latam jak ta szalona, pranie, gotowanie, sprzątanie. Mąż się
      śmieje, że chyba baaardzo chcę już urodzić:) No a jak!
      Łóżeczko mamy złożone już, ze śliczną beżową pościelą w krateczkę i
      misie,z baldachimem z tiulu.I karuzelą do kompletu :) Ubranka już
      oczywiście poprane i wyprasowane, dziś ostatnia partia się suszy na
      balkonie:)
      Wózeczek zamówiony, także czekamy na niego- wybraliśmy zielonego X-
      Landera trójkołowego 3w1, czyli gondola, spacerówka i fotelik
      samochodowy (i torba) :) Ma być ok 10 maja.
      A babcie Kacperka (moja mama) zrobiła nam niespodziankę i zamówiła
      dla niego w prezencie na allegro śliczną kołyskę z
      karuzelą ,melodyjkami, przerabia się ją na przewijak. Cudo
      normalnie:) i tez czekamy na przesyłkę.
      Takze jesteśmy w pełnej gotowości. I już się nie moge doczekać jak
      go utulę w ramionkach i ucałuję te małe stupeczki:)
      Ależ się rozpisałam :)
      Ps. Mój mąż tak samo odpowiada jak pytam co zrobić na obiad:;))

      Pozdrawiam miłego wieczorku!
    • karolina.chonly Re: ciężko... 06.05.08, 19:12
      ehhhh, to chyba u kazdej tak :)
      Mnie tez sie nic nie chce za bardzo, chociaz wczoraj pol dnia
      kosilam ogrod, bo by chyba zarosl na amen, dzis pucowanie
      mieszkania :)
      Wszystko gotowe wlasciwie: lozeczko zlozone (tylko jeszcze bez
      poscieli, co by sie nie kurzyla), wozek gotowy juz od grudnia, hihi
      (tak jakos byla okazja wiec kupilismy), ciuszki gotowe, moja walizka
      oczywiscie tez :)
      Nic tylko czekac... ja to najbardziej nazekam na siusianie, a
      wlasciwie to pseudo-siusianie :) ale byle do przodu :)
      Pozdrawiam wszystkie czekajace!! I zycze wytrwalosci!!
      • zuzkus Re: ciężko... 06.05.08, 19:38
        Hej! Jestem nowa na tym forum, choc mozna powiedziec, ze jestem doswiadczona mamuska-dzieci 7 i 4 lata, trzecie w drodze 36 tydzien. Ja tez mam juz wszystko poprane poprasowane itd. Przez dzien jakos sie tocze, ale wieczorem...koszmar. Jak sie czlowiek juz ukokosi w lozku oblozy poduszkami to musi zaraz wstac i gnac do wc, czasami mam wszystkiego dosc i juz bym chciala urodzic, ale jak pomysle o samym porodzie to caly czas powtarzam "jeszcze nie teraz". W koncu i tak wyjdzie nie ma innego wyjscia :-) Pozdrawiam
        • matysiaczek.0 Re: ciężko... 07.05.08, 07:21
          To to z tymi nocami jest.. Niestety to najgorsza pora doby dla mnie. Budzę się po kilkanaście razy, to na lewy to na prawy bok, czasem na wznak z nogami na kaloryferze, ale to chyba tylko po to żeby się zmączyć i szybciej zasnąć w innej pozycji. Siusianie? Nie wiem czy to dobrze ale powstrzymuję się do ostatniej chwili.
          A co do doświadczenia, to mam 4-letnią córkę i wcale nie czuję się doświadczoną ciężarówką. Choć w 1 ciąży czytałam więcej i niepotrzebnych rzeczy też, to teraz bardziej panikowałam i czepiałam się różnych nieistotnych szczegółów dot ciąży.
          A może jakoś fajnie na Was mówią ślubni?? Mój kochany upodobał sobie "zmutowana biedronka" albo "olinek okrąglinek" (to z bajki dla dzieci). Nawet najbardziej paskudny humor poprawia mi się jak tak do mnie rzecze :))) Pozdrawiam
          • andy322 Re: ciężko... 07.05.08, 09:51
            bardzo ciężko... a tu jeszcze trochę trzeba wytrzymac.. w dzien oprócz
            opuchlizny czuję się jak młody bóg, za to nocą... nie mam siły zwlec się z
            łóżka.. tak sobie myslę, ze jak mam byc w nocy taka nie do życia, to lepiej
            urodzic w dzien... ale jak na razie to nic nie wskazuje na szybkie rozpakowanie
            się( z usg wychodziło 20, 26 maj, z om 2 czerwiec) sama już nie wiem.. mąż nie
            każe mi nic gotować, ale ja nie potrafię lezec cały dzien choc przy tym
            zatrzymaniu wody powinnam... jak do mnie mówi ... ippopotamek;)ale dzielnie to
            wszystko znosi i chyba też się nie może już doczekac.. popakował mnie, a co
            dzien ogląda wózek albo coś szykuje dla malucha...
            • mala-beti Re: ciężko... 07.05.08, 10:00
              Dzieńdobry dziewczynki:) Kolejna noc "za nami" :) Kręcenia się ,
              stękania, że niewygodnie:) Ale na szczęście już ranek i piękna
              pogoda za oknem:) Mój dzisiejszy plan- pomyć wszystkie podłogi,
              pościerać kurze i wyprasować ostatnią partię ubranek dla Kacperka,
              które już podeschły.Obiadek mam jeszcze z wczoraj tylko ziemniaczki
              dogotować:)
              A mąż do mnie mówi "muminek" bo stwierdził że mój brzuch przypomina
              mu ich twarz;) haha i kurcze nie moge sobie przypomnieć co jeszcze,
              jak sobie przypomnę to napiszę, a było ich trochę:) a najczęściej
              mówi "mała" :) co mi obecnie odpowiada:)
              Całuski dla wszystkich i miłego dzionka:)

              --------------------

              "A może to dziś ... ?"
              • matysiaczek.0 Re: ciężko... 07.05.08, 11:28
                Ja to dziś smażę rybkę, a jestem już na nogach od 4.16 bo nie mogłam spać, teraz zaliczyłam krótką drzemkę, było nawet miło, bo nic nie bolało i nie ciągnęło. Mam teraz dużo siły to pojade na miasto, może kosmetyków trochę skompletuję...pozdr wszytskie małe i te większe..:))
    • karolina.chonly Re: ciężko... 07.05.08, 11:33
      Dzien dobry ponownie. No wiec u mnie w nocy to az tak zle nie
      jest... owszem, plecy, a wlasciwie miednica boli okropnie, ale jak
      znajde dobra pozycje to jakos przesypiam. Dzieki Bogu chociaz w nocy
      mam spokoj z siusianiem... w dzien latam 50 razy, ale w nocy ani
      razu!!!
      Co mnie jeszcze troche meczy to to, ze pogoda tu gdzie mieszkam
      zrobila sie ladna... az za ladna. Temp. dochodzi do 25 stopni i to
      cieplo troche dokucza, ale lepsze to i tak niz deszcz i zimnisko.
      Moj maz wola na mnie po prostu... arbuz. Czasami idzie przede mna
      krokiem kaczki i sie nabija :)
      Moj plan na dzis: niestety zalatwianie urzedowych spraw, czego
      strasznie nie lubie.
      Milego dnia i pozdrowionka!!
      • kulma.m Re: ciężko... 07.05.08, 16:03
        Oj pamietam to... pamietam.

        Moja mala ma 4 miesiace, teraz sobie slodko spi i mam chwilke czasu i kilka
        dobrych rad :)
        1. Spijcie ile wlezie, potem nawte jak dziecko bedzie slodko spalo mamusia nie
        bedzie mogla - glownie ze stresu czy wszytsko ok i czy oddycha.

        2. W sumie pracwoalam do 9 miesiaca ale bylo juz bardzi ciezko sie toczyc, tyle
        ze w dzien spalo mi sie cakiem dobrze za to noce nieprzespane. Energii mialam w
        sumie duzo tyle ze brzuch przeszkadzal :)

        3. W nocy zeby nie myslec o strachu przed porodem czytalam... czytalam tyle ze w
        koncu dostalam znizke w osiedlowej ksiegarni i nawte corka wlascicleki wiedziala
        kim jestem ( nie widzac mnie wczesniej ze zdziwniem przyjela fakt ze place
        gotowka (bo wczesniej zawsze karta placilam)). Maz nie kazal mi gotowac i
        przyjmowal ze zrozumieniem jedzenie poza doamem lub z tzw. Torebki, morzonki itp.
        za to 3 tygodnie po porodzie, moj nadzwyczaj spokojny malzonek, w desperacji
        stanal na srodku kuchni i stwordzil z pretensja ze dosc ma obiadow z torebki i
        mam znowu zaczac gotowac :) A ja mama 3 tyg. kruszynki drzaca o kazdy oddech w
        stresie i chyba lekkiej depresji zdebialam, ale poslusznie gulaszyk na obiad
        ugotowalam :)

        Pozdrawiam
        Marta
        • matysiaczek.0 Re: ciężko... 07.05.08, 16:26
          No niezła jesteś...ha u mnie torebki by nie przeszły, bo córa 4-letnia ma apetyt na zupki ziemniaczki mięsko itp. A ja zresztą też lubie dobrze zjeść. Nawet lepiej robię. Od jakiegoś czasu chomikuję zupe w słoiku, kotleta albo gulaszyk czy co tam - wszystko do zamrażarki i wszystko na potem tzn jak Maciuś już z nami będzie. Polecam! Wypraktykowałam poprzednim razem, nieźle się sprawdza na pierwsze dni po powrocie ze szpitala :)
          • zuzkus Re: ciężko... 08.05.08, 09:52
            Moj maz lubi gotowac i dobrze gotuje, tylko niestety nie bardzo ma czas. Ale od soboty bierze urlop wiec znow mnie bedzie rozpieszczal. Dwa poprzednie razy gdy bylam w szpitalu po porodzie przynosil mi pelno jadla, az panie z pokoju nie mogly sie nadziwic, ze to naprawde moj maz gotuje. Teraz mam nadzieje tez nie da mi z glodu umrzec, bo na szpitalnym wikcie daleko bym nie zajechala, pozdrawiam. To juz tylko trzy tygodnie...
    • marzenkaka1 Re: ciężko... 09.05.08, 21:21
      Wiem co czujecie kobitki i z pewnym rozrzewnieniem wspominam kiedy czułam
      dokładnie to samo co wy. Dziś mój synek ma 7 tygodni i jest cudowny. Mogę wam
      udzielić jednej rady: delektujcie się ciążą, wypoczywajcie i śpijcie ile się da
      bo jak wasze dzieciaczki przyjdą na świat będzie z tym kłopot :-))))
      Wszystkim życzę wytrwałości, pięknych porodów i cudnych dzieciaczków

      Maksymilian z nami od 13.03.2008
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka