elle2006
11.08.08, 11:01
Urodziłam 03.08.08r., poczułam potrzebę napisania o moim porodzie ;)
Nawet w najśmielszych marzeniach nie myślałam, że mój poród będzie
tak pogodny i szybki(2godz 15min). Bałam się strasznie,ale obiecałam
sobie, że nie będę skupiała się na sobie i na bólu tylko na tym co
rzeczywiście należy zrobić.
Miałam to szczęście, że skurcze (te małe i te duże) mnie nie bolały.
Mąż, który wcześniej nie był zdecydowany czy zostanie do samego
końca, nawet nie pomyślał żeby wyjśc z porodówki, cały czas
żartował, rozśmieszał mnie. Był to naprawdę wesoły poród. Trafiliśmy
na cudowną położną z dużym poczuciem humoru.Była przy mnie większość
czasu, rozmawialiśmy, tłumaczyła czego mogę się spodziewać.
Jasne, że ostatnie 15 min bólu nie do opisania, ale faktycznie
szybko się o nim zapomina, szczególnie jak położna położyła mi małą
na piersi.
Już po zszyciu dostałam czystą koszulę, obiad i za moment przynieśli
mi dzidzię a za chwile cała rodzinka zwaliła się żeby zobaczyć to
cudo :) (wcześniej myślałam, że nie będę chciała nikogo widzieć ;P)
Po dwóch godzinach położna zawiozła mnie na salę i poszła ze mną pod
prysznic (nie dosłownie :))).
Wychodzi na to, że i w państwowym szpitalu i bez wynajmowania
lekarza czy położnej można urodzić po ludzku i mieć b.dobre
wspomnienia.
Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego porodu :))