Dodaj do ulubionych

Takie przemyślenia...

07.02.09, 11:06
mam za sobą dwa porody. Pierwszy ok, chociaż ze wspomaganiem oksytocyną,
szybkim odpępnieniem dziecka i zabraniem go na noworodki (oddano mi synka
dopiero po dobie od porodu, wczesniej nie mogłam go nawet karmić...)- w sumie
do tej pory nie bardzo wiem dlaczego. Drugi poród w zeszłym roku- bez
przyspieszania, córcia połozona u mnie na brzuchu, pępowina przecięta dopiero
jak przestała pulsować, przez pierwsze 2 godziny moje maleństwo było przy
mnie, pierwsze karmienie na sali porodowej, potem krotkie rozstanie na badania
i w tych pierwszych dniach córka cały czas ze mną.
I tak sobie teraz patrzę na zachowanie moich dzieci. Synek jako niemowlę sporo
płakał, należał do tych niespokojnych dzieci, które ciągle domagają się
noszenia i przytulania, zresztą do tej pory jest raczej nerwowy. Córka jest
dzieckiem, które cały czas się uśmiecha i prawi wcale nie płacze. I tak sobie
myślę czy przebieg porodu mógł miec na to wpływ, a zwłaszcza ten pierwszy
kontakt po porodzie, którego mój syn został pozbawiony? może ktoś tez ma
jakieś podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • myszboz Re: Takie przemyślenia... 07.02.09, 19:23
      Miałam 3 porody takie ja Twój drugi ( z ta różnicą, że pępowinę przecięto
      szybko) i tylko pierwsza córka była/jest krzykaczem:) pozostała dwójka
      zdecydowanie różni się od niej. Może taki przebieg porodu ma znaczenie, ale ja
      nie w naszym przypadku. Ot taki charakterek i już:)
    • silije.amj Re: Takie przemyślenia... 07.02.09, 21:03
      Może niekoniecznie, może to wrodzony charakter?
      Ja rodziłam 3 razy: 1 córka długi poród, dolargan :-(, niezbyt ludzki szpital;
      2 córka poród migiem, bez środków farmakologicznych ale szpital też nieciekawy -
      z zabieraniem dziecka od razu mamie;
      3 syn poród domowy idealny, a kontakt z mamą bez żadnej przerwy.

      Najstarsza to choleryk, chodząca burza z piorunami, ale jedyna z moich dzieci
      jest wybitnie zdolna;
      Najspokojniejsza jest średnia córka, taki typ flegmatyczny, całkowicie
      pozbawiona agresji :-)
      Najmłodszy "dobrze urodzony" bardzo pogodny, wesoły, ale umie być napastnikiem
      (może to kwestia płci).

      Prawdopodobnie dobry lub zły poród determinuje samopoczucie w pierwszych
      tygodniach dziecka (ale jeszcze większy wpływ na to ma poziom stresu u młodej
      mamy!!!!) ale nie determinuje charakteru i całego życia. Geny to potęga ;-)
    • katarzynaoles Re: Takie przemyślenia... 07.02.09, 23:21
      Myślę, że coś w tym jest... Często słyszę o tym, że dobrze urodzone
      dzieci (niezależnie od tego, gdzie się urodziły) są spokojniejsze i
      bardziej zrównoważone niż ich rodzeństwo. Nie ma to nic wspólnego z
      temperamentem dziecka, chodzi raczej o rodzaj wewnętrznej zgody na
      otaczający świat. Nie raz mówiły mi o tym moje podopieczne, no i
      mogłam to tez sama zobaczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka