Dodaj do ulubionych

streptococcus - rosyjska ruletka?

27.05.09, 12:01
Jeszczę drążę temat. Przepraszam wszystkie mamy za pesymistyczne
podejście do sprawy, ale po prostu próbuję zrozumieć co grozi mojemu
dziecku.
Przy wykryciu paciorkowca podaje sie antybiotyk (albo nie, mi dano
do zażywania), antybiotyk zadziała lub nie, z tego co wiem raczej
nie.
- antybiotyk przy porodzie, który ma ochronić dziecko, musi być
podany 4 godz. przed porodem, zeby dotrzec do dziecka, albo zdąży
albo nie (to mój 3 poród, ostatni trwał 3 godz...)
- jesli antybiotyk nie chroni dziecka, dziecko może sie zarazic,
albo nie (jakie są szanse??)
- jesli się zaraziło powinni to odkryć (zdarza się, że nie)
- jesli odkryli powinni wyleczyć, ale może byc ciężko, bo to dla
dziecka groźna bakteria

Czy wszystko dobrze zrozumiłam? Czy tak naprawdę nic nie można
zrobic, by było 100 procent pewności, ze dziecko się nie zarazi? Czy
w końcu to tylko kwestia szcześcia i przypadku??
j.
Obserwuj wątek
    • dziub_dziubasek Re: streptococcus - rosyjska ruletka? 27.05.09, 12:58
      Z tego co mówiła mi moja lekarka, to jesli nie zdążą podać antybiotyku podczas
      porodu (czyli minie mniej niż te 4 godziny) to dziecko dostaje antybiotyk
      niezależnie czy ma jakieś objawy czy nie. I wtedy jak rozumiem nie zachoruje.
      • erlenmeyerka Re: streptococcus - rosyjska ruletka? 27.05.09, 15:03
        Ja miałam wykryte Streptococcus w ciąży, przyjmowałam antybiotyk, po porodzie
        już nic nie dawali ani mi, ani dziecku.

        Tyle tylko, że nikt nie wpadł na pomysł "leczenia" męża, więc sama sobie
        prewencyjnie zaleciłam wstrzemięźliwość seksualną ;)

        Teraz pewnie znów mam Streptococcus Agalactiae, bo skoro ja miałam, to i mąż
        miał, nawet jak mnie wyleczono, to mąż ponownie zaraził.

        Można coś z tym zrobić na stałe?
      • daswort Re: streptococcus - rosyjska ruletka? 27.05.09, 15:09
        masz rację, to brzmi sensownie. Muszę jeszcze upewnić się, czy w
        Irlandi też maja taka procedurę..
        dzięki, pozdrawiam!
        j.
    • pruella Re: streptococcus - rosyjska ruletka? 27.05.09, 17:23
      to ja dorzucę jeszcze swoje trzy grosze...
      Moja kuzynka (naukowiec mikrobiolog, ale po medycynie) proponuje jeszcze inną strategię, która akurat do mnie przemawia.
      Jeśli w wymazie z pochwy w czasie ciąży stwierdzimy obecność złych bakterii, to pierwsze co powinnyśmy zrobić to ustalić, czy mamy w naszym organizmie aktywną infekcję (badanie krwi) - bo może się okazać, że z danymi mikrobami żyje nam się całkiem układnie, nasz system odpornościowy dobrze sobie z nimi radzi, trzyma je pod kontrolą, co oznacza też, że mamy odpowiedni poziom przeciwciał, który wraz z pierwszym mlecznym posiłkiem przekażemy też naszmu maleństwu, co będzie stanowiło najlepszą dla niego osłonę. W takiej sytuacji podawanie antybiotyków może przynieść więcej szkody niż pożytku, bo możemy sobie wyhodować bestię odporną na antybiotyki, a na dodatek niebezpieczną i dla nas i dla dziecka (a na dodatek nasze ciała wyjałowione przy okazji z dobrych mikrobów są bardziej podatne na kolonizację przez najgorsze szczepy zarazków szpitalnych).
      Natomiast jeśli w naszych drogach rodnych trwa infekcja, to nie ma rady - trzeba podawać antybiotyki, ale najlepiej jak najbliżej porodu, żeby je wytrzebić zanim dziecko będzie się przeciskało przez kanał, ale nie za wcześnie, żeby się nie zdążyły odnowić ani zmutować.

      W obu przypadkach należy bacznie monitorować noworodka.
      I znowu - nie dręczyć malucha niepotrzebnymi antybiotykami.
      Za to sprawdzać, czy doszło do zarażenia i zachorowania - wymaz z uszka w pierwszej, 3-5 (ewentualnie) i 14-21 dobie (to badania zupełnie nieinwazyjne) oraz przy każdorazowym pobieraniu krwi na badania przesiewowe robić też CRP.

      Kuzynka zwróciła też uwagę, że jeśli mamy paciorkowca (gronkowca, plus pare innych wredot) to bezwzględnie powinnyśmy wymagać sprawdzenia, czy nasze dzieci się nimi nie zaraziły, zanim zgodzimy sie na podanie dziecku szczepionek, dotyczy to zwłaszcza dzieci poniżej 6 miesięcy.
      (A w ogóle to ona zalecałaby robienie posiewów wszystkim dzieciom, które były narażone na szczepy szpitalne. Twierdzi ona, że robili badania i nawet w toaletach miejskich były mniej groźne drobnoustroje niż w szpitalach..)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka