Dodaj do ulubionych

Dziecko zginęło na torach

IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 23:30
Słuchajcie opanujcie się z komentarzami. Co ma to do całej sprawy, że
maszynista był trzeźwy czy nie. Jak byłby pijany, to by być może w ogóle tego
nie zauważył. On jedzie pociągiem, który na tym odcinku może mieć 60-90 km/h,
więc Bogiem nie będzie i nie stanie w miejscu. Problem jest inny, dlaczego
rodzice coraz częściej wypuszczają dzieci samopas i w ogóle się nimi nie
interesują. Osobiście jestem nauczycielem i obserwuję to zjawisko non stop,
np. o tym że jedna z uczennić jest po wypadku dowiaduję się od ... koleżanek,
a groziła jej jedynka na semestr. Ten problem Drodzy Redaktorzy poruszczie:
jak rodzice dbają obecnie o swoje pociechy. Czasy są trudne, ale zawsze na
początku można nie płodzić dzieci, których nie mamy za co wyżywić albo
upilnować, bo pracujemy od rana do wieczora.
Obserwuj wątek
    • Gość: kkk Re: Dziecko zginęło na torach IP: *.realestate.net.pl 13.02.04, 08:44
      ... i prawdopodobnie rodzice odpowiedzą za brak opieki nad tym dzieckiem. Z
      drugiej strony - sama jestem rodzicem i zdaję sobie sprawę, że nie zawsze i nie
      wszędzie można dopilnować wszystkiego (jeśli nie chcę ograniczać samodzielności
      dziecka). Zgadzam się jednak, że jest wiele rodzin, gdzie dzieci starsze i
      młodsze wychowują się gdzieś obok rodziny (pełnej rodziny) i nie chodzi tu już
      tylko o dopilnowanie w trakcie poruszania się po mieście. Z racji zawodu często
      rozmawiam z rodzicami. Oni najczęściej w ogóle nie mają pojęcia jakie potrzeby
      ma dziecko. Są w stanie pomóc dziecku, ale najczęściej cudzymi rękami np.
      obarczając szkołę i krytykując za zbyt małe postępy. Sami chcą odpowiadać tylko
      za pełny brzuch dziecka i inne elementarne podstawy. Roszczeniowa postawa
      przeważa nad własnym, rodzicielskim wysiłkiem.

      Kondolencje dla rodziny chłopca. kkk
    • Gość: lunch Re: Dziecko zginęło na torach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 14:09
      O kurde, nauczyciele się wzięli za dyskusję.
      Po pierwsze zastanawiam się, czy szanowny Pan czytał już kiedyś doniesienia o
      jakimkolwiek wypadku. Na wszelki wypadek informuję, że informację o trzeźwości
      prowadzących należy podać jako pierwszą, bo ta kwestia prowadzi zazwyczaj do
      spekulacji, często krzywdzących.
      Jeśli natomiast Pańskim zdaniem 10-letnie powinno stale przebywać pod
      fartuszkiem mamusi w obawie przed wypadkiem, to nie chciałbym być w skórze
      Pańskich dzieci w momencie ich startu w dorosłe życie. W większości znanych mi
      przypadków kończyło się to alkoholem, narkotykami, podejrzanym towarzystwem
      itp. Mnie również ciarki przechodzą na myśl, że moje dzieci będą zyć w tym
      niebezpiecznym świecie, ale starając się je chronić na siłę, wyrządzę im tylko
      krzywdę. Wiadomo wszak, co dzieje się z organizmem żywym po opuszczeniu
      inkubatora...
    • Gość: jojo Re: Dziecko zginęło na torach IP: 213.199.204.* 13.02.04, 15:28
      Zdanie "można nie płodzić dzieci" jest powalające. Panie nauczycielu !!! Pan
      uważa że w chwili podejmowania decyzji o prokreacji człowiek jest w stanie
      przewidzieć swój status majątkowy na przestrzeni kilkunastu lat ???
      • Gość: veris Re: Dziecko zginęło na torach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.04, 21:44
        A co ma status majątkowy do pilnowania żeby gówniarz się nie pętał po torach
        albo do odpowiedzialności za swoje czyny - w tym i za dzieci które się
        spłodziło? Twoj sposób myślenia jest "powalający".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka