Gość: mm
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
04.08.05, 15:26
A dla mnie powodem do dumy jest robotnicza dzielnica Częstochowy Raków. Tutaj
się urodziłam, za tym miejscem tęskniłam mieszkając poza Częstochową i tutaj
wróciłam po latach. Jestem piątym pokoleniem mieszkającym na Rakowie i kocham
to miejsce. Pamiętam czasy świetności dzielnicy, zadbane osiedla, nawet "stare
fabryczne" i podwórka, linię tramwajową, powstające szkoły podstawowe i
średnie, kino, basen, piękne parki i skwery. Miły mej pamięci jest też
codziennie powtarzający się obrazek - setki pracowników Huty przechodzących
nad torami do i ze starej bramy prowadzącej do Huty. I ludzie byli jacyś
radośniejsi... Wówczas nikt nie mówił o Rakowie jako o dzielnicy cudów, o
Brooklynie Częstochowy, mieszkać na Rakowie było tak modnie jak obecnie na
Grabówce. Szkoda, że w tym dzikim pędzie rodzimego kapitalizmu zapomina się o
takich miejscach jak Raków, szkoda, że upycha się na Rakowie eksmitowanych z
całej Częstochowy, a później się mówi o Rakowie jako miejscu najbardziej
niebezpiecznym w mieście. Szkoda, że nie inwestuje się w tę dzielnicę, że nic
się nie odnawia, a buduje się tylko kościoły, nawet w miejskich parkach i na
skwerach. Może kidyś, ktoś pomyśli i uchroni tę dzielnicę od degradacji, zrobi
z niej ciekawe miejsce Częstochowy. Chętnie się przyłączę do tych działań.
Pozdrowienia dla p. Prezydenta obecnego i jego poprzedników.