Dodaj do ulubionych

Limity w przychodniach...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.06, 21:44
Bylam dzis w przychodni i chcialam sie dostac do ginekologa. Juz w
rejestracji pani uprzejmie poinformowala mnie ze pani dr ma juz komplet
zarejestrowanych pacjentek i powiedziala aby wejsc do gabinetu i zapytac czy
zostane przyjeta.
Acha... dodam ze chcialam od pani tylko jedna recepte. Nie musiala mnie badac
ani przeprowadzac ze mna zadnej rozmowy...
Weszlam do gabunetu, zapytalam czy mnie przyjmie a ona stwierdzila ze ma juz
dzis TYLE pacjentek i TYLE pracy... Kazala przyjc jutro... Nawet fakt ze
chcialam jedna glupia recepte jej nie przekonal. Wystarczylo napisac kilka
slow i przybic (jesli sie nie myle) dwie glupie pieczatki...

Wytlumaczcie mi czy te limity to z NFZ czy oni sobie sami wyznaczaja jakies
ograniczenia?? I czy dla lekarza wypisanie jednej recepty jest tak
wyczerpujace...

Dodam ze limit to 15 pacjentek... lekarka przyjmuje od 8 do 14... co oni
robia gdy juz te 15 pacjentek przyjma...?? ida do domu czy popijaja kawke??

I jeszcze smią strajkowac... do cholery!! na cos te skladki placimy...
Obserwuj wątek
    • Gość: barbie88 Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.06, 22:07
      moja lekarka przyjmuje o "ciut krocej"-tak mniej wiecej w teori 3 godziny. bylam w srode u gin i bylam 16 pacjentka, a koniec to 18 i lekarka konczyla o 15 a ja zostalam przyjeta o 16.mnie sie raz zdarzylo ze "nie ma wiecej pacjentek"-rejestrowalam sie tel o 9:20, a w przypadku na samym poczatku dzwonilam grubo po 10:30. dzisiaj postanowilam isc sie zap osobiscie.postalam w kolejce godzinke i mialam numerek 2, sie zdziwilam,bo byla godzina 9-lek przyjmowala ja nie zostalam jeszcze przyjeta a na orytarzu byla "14" i sie pozniej wscieklam bo przyszly dwie babki z skierowaniem na usg i siedzialy po 20 min, kolejna czyli nr 1 tez siedziala-30 min.
      ja zreszta tez :P-wyobaz sobie, ja wychodze 10:40, gin przyjmuje do 12 , a ma jeszcze 12- moze ciut wiecej, numerkow/pacjetnek.
      • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.06, 23:13
        ja w ciagu miesiaca juz bylam trzy razy i za kazdym razem to samo... "mamy
        komplet pacjentek"
    • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.06, 10:41
      no i nikt mi nie powie jak to jest z tymi limitami?? moze jakis lekarz sie
      wypowie...
      • Gość: dr Re: Limity w przychodniach... IP: *.internal.bupa.co.uk / 194.75.37.* 18.07.06, 14:51
        Nie wolno tak ot sobie wypisac glupiej recepty.
        Informacja o wypisaniu recepty musi byc rowniez wpisana do dokumentacji
        pacjenta, a brak takiego wpisu skutkuje karami nakladanymi przez NFZ. Wypisanie
        recepty musi byc poprzedzone ustaleniem wskazan do zaordynowania leku - nawet
        jesli chory nie zostanie zbadany, a lek byl tylko przedluzany. zatem wymaga to
        wykonania calej wizyty, ktorej nie obejmuje limit przyznany przez NFZ. Nie ma
        to nic wspolnego z czasem pracy. Czas pracy lekarza zazwyczaj pozwolilby na
        przyjecie wiekszej liczby chorych, niz pozwala na to limit narzucony przez NFZ.
        • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.06, 21:15
          no to moze ktos mi powie po co lekarz ma okreslony czas pracy np od 8 do 14
          skoro po przyjeciu kilkunastu pacjentek wiecej juz nie przyjmuje??
          poza tym wiem z doswiadczenia ze nie kazdy lekarz MUSI zbadac pacjentke przed
          wypisaniem recepty np na tabletki antykoncepcyjne, ktore bierze sie od powiecmy
          pol roku...
          a to ze kazda recepta musi byc wpisana w karte pacjenta wiem, ale to tylko
          (albo AŻ) dwa-trzy slowa + pieczatka + podpis...

          po prostu nie rozumiem jak mozna pacjentowi powiedziec "mamy komplet
          pacjentow"... to tak jakby karetka nie przyjechala do chorego dziecka bo juz
          byla u 10 pacjentow i koniec!!!!!!!!!!!
          • Gość: dr Re: Limity w przychodniach... IP: 194.75.37.* 20.07.06, 16:17
            Nie ma znaczenia, czy zbada czy nie. Powodem ordynacji leku moze byc jego
            przedluzenie na kolejne okresy. Ale to trzeba napisac. Wpis w karcie pacjenta
            oznacza, ze byla wykonana wizyta. Poza tym za ordynacja leku idzie
            odpowiedzialnosc za skutki jego zastosowania.

            Pacjentowi mozna spokojnie powiedziec, ze skonczyl sie limit. Tak sie robi na
            calym swiecie. I zapisuje sie pacjenta do kolejki. A jak chce poza kolejnoscia,
            to idzie sobie prywatnie i placi.

            Karetka jedzie do stanu zagrozenia zycia (a przynajmniej powinna, bo w Polsce
            czasami wozi wate dla miesiaczkujacej leniwej baby np.) i porownywanie
            przedluzania recepty z ratowaniem zycia dziecka w sytuacji naglej swiadczy albo
            o pomieszaniu klepek albo o swiadomosci typu homo sovieticus, ktoremu sie
            wszystko nalezy, najlepiej od zaraz.
        • Gość: ewa Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 17:51
          Ciekawy temat.Tylko który pacjent ma być badany 10 minut a który 30 minut.Czy
          mają to ustalać biznesmenki oczekujące na korytarzy czy jeszcze ktoś inny.W jaki
          sposób nakazać lekarzowi aby szybciej przyjmował.Ludzie -pokręciło się niektórym
          w głowie To NIE SPRZEDAŻ PAPIEROSÓW CZY PIWA.
    • Gość: md Re: Limity w przychodniach... IP: 62.6.139.* 18.07.06, 14:14
      Gość portalu: Ania napisał(a):
      > ... Nawet fakt ze
      > chcialam jedna glupia recepte jej nie przekonal. Wystarczylo napisac kilka
      > slow i przybic (jesli sie nie myle) dwie glupie pieczatki...


      No to zrob sobie takie dwie "glupie pieczatki" i sama sobie wypisz ta "glupia
      recepte", "madra" kobieto. ;)

      Ja sobie zrobilem normalne pieczatki i je uzywam, gdy tylko potrzebuje normala
      recepte.
    • Gość: GOSC Re: Limity w przychodniach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.06, 23:28
      Najgorzej kiedy trzeba iść z dzieckiem do specjalisty też są limity i kolejki.
      Uważam że nasza służba zdrowia jest chora, chory jest także personel i niestety
      niektórzy lekarze którzy niepowinni być lekarzami. W tej chwili korzystam z
      prywatnej pomocy lekarskiej ale wiem że nie każdego na to stać.
      • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.06, 20:08
        no wlasnie: aby bez problemow dostac sie do jakiegokolwiek lekarza trzeba
        pojsc do gabinetu prywatnego... cala ciaze chodzilam do prywatnego ginekologa,
        bo wiedzialam ze kazda moja prosba o usg czy jakiekolwiek inne badanie bedzie
        od razu spelniona bo w przychodni to bym musiala chyba 2 tyg czekac.

        wydaje mi sie ze kiedys tak nie bylo... a moze bylam mlodsza i nie zwracalam
        uwagi...
        • Gość: Doktor Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.06, 21:03
          Wcale nie chcę bronić chorej służby zdrowia. Ale postawcie się na chwilę w
          naszej sytuacji - NFZ płaci mi ok.10-12 PLN na godzinę. W tym czasie przyjmę
          np. 4 pacjentów. Wychodzi 2,50 za usługę. Jednocześnie w gabinecie prywatnym
          mogę przyjąć 3 osoby po 50 PLN na godzinę. Taka jest sytuacja. Co zrobić ?
          Zakazać prywatnej praktyki ? A może zapłacić w poradniach trochę więcej za
          każdego pacjenta ? A może w kamasze ? A może odwoływać się do Hipokratesa (
          który nakazywał również domagać się godziwej zapłaty za usługę )? Oczywiście
          można też powiedzieć, że pieniądze są nieważne... Na krótką metę może tak, ale
          po 10 latach tyrania za pół-darmo optyka się zmienia.
          P.S. Tak się zastanawiam - co ktoś zrobi dla mnie za 2,50 ? Umyje samochód ?
          Skosi trawę w ogródku ( gdy będę go miał)? Może chociaż zetnie włosy ? Chyba
          nic z tych rzeczy. A podobno to zdrowie jest bezcenne.
          • Gość: do Doktora Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.06, 21:47
            Nie grzesz człowieku wielu ludzi w tym kraju pracuje za stawkę 2,50 zl godzina
            i co mają powiedzieć, wielu z nich ma wykształcenie wyższe i co na to powiesz,
            jak im za godzinę nie podniosa to koniec z twoim gabinetem prywatnym bo nikt
            nie przyjdzie i nie wyda 50 zł (dla wielu ludzi to bardzo dużo) a tak sie
            składa że nie wypisujecie rachunków???ciekawe co skarbówka na to a ciagle
            narzekacie ech wstyd
          • Gość: zc Re: Limity w przychodniach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.06, 21:52
            Jak widzisz według forumowiczów za 2,50 możesz otrzymać głupia receptę z dwoma
            głupimi pieczatkami.
          • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.06, 21:58
            no tak, ok. a u mnie jest taka sytuacja: ja nie pracuje bo jestem w domu z
            dzieckiem (ma dopiero 4 mies), maz pracuje w prywatnej firmie i zarabia tam ok
            1300zl i po odciagnieciu podatku zostaje nam ok 1000zl. Za to musimy oplacic
            wszytskie rachunki po czym zostaje ok 380 zl na zycie na caly miesiac. Nie wiem
            czy ktorys lekarz ma taka sytuacje w domu. Poza tym jeste komfort otworzenia
            tak jak pisales gabinetu prywatnego. dwa dni w tyg po powiecmy 3 godz i sie nie
            przepracujesz a za to zarobisz... a ja co mam robic?? skrecac dlugopisy??

            w takiej sytuacji ja nie moge za kazdym razem chodzic prywatnie do lekaza tylko
            dlatego ze chce recepte. a w przychodni jest limit...

            • Gość: Doktor Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.06, 22:34
              No tak. Lekarze w Polsce to mają bosko ! Zapraszam więc na studia ( 6 lat),
              potem rok stażu, 5 lat specjalizacji. Musimy rozszerzać nasz system na inne
              kraje, tam nie wiadomo dlaczego lekarze są dobrze opłacani. Trzeba to zmienić !
              Ale może tam chodzi o to, by nie czekać w kolejkach i być przyjętym przez
              zadowolonego ze swojej pracy specjalistę ?
              Ciekawe jest to forum, właśnie się dowiedziałem, że 2,50 to dużo gdy się komuś
              rozpoznaje jakąś chorobę i wpływa na całe jego życie, być może je przedłużając
              o kilkadziesiąt lat ! Nic, tylko równać do tej kwoty - np. u lekarzy
              weterynarii, gdzie nie wiadomo dlaczego stawki są dużo wyższe !
              • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.06, 22:40
                sam sobie wybrales...

                i inni tez. ja nigdy w zyciu nie chcialabym byc lekarzem i nie odnosi sie to do
                plac. chociaz jak bylam mala to bawilam sie w robienie zastrzykow...

                uwazam ze jesli ktos wybral taki zawod i studiowal 6 lat i robil specjalizacje
                i staz to chyba nie po to zeby tyyyyle zarabiac...

                poza tym wiem ze w innych, wiekszych przychodniach rowniez sa limity ale
                lekarze przyjmuja wiecej osob niz to ustalone. a wynagrodzenia chyba to samo...
              • Gość: Kxenia Re: Limity w przychodniach... IP: *.man.czest.pl 20.07.06, 14:17
                A pan doktor z powołania czy dla kasy? Przecierz od lat jest tak a nie inaczej
                w służbie zdrowia to po co było sie pchac na studia i męczyc 6 lat i więcej...
                żeby teraz narzekać że kilka etatów że mało zarabiaja. To jest z góry zawód pod
                tytułem SŁUZBA ZDROWIA, i to powinno być na pierwsyzm miejscu nie kasa kasa
                kasa. Nie uważam że lekarz ma zarabiac marne grosze, ale bez przesady takich
                pazernych ludzi to najwięcej włąsnie wśród lekarzy którym z czasem dochodiz
                znieczulica na ludzkie cierpienie. Owszem neich zarobią tyle ile sa warci,
                tylko że takich jes mało oj bardzo mało.
                • Gość: dr Re: Limity w przychodniach... IP: 194.75.37.* 20.07.06, 16:24
                  Nazwa sluzba pochodzi z czasow komunistycznych, podobnie jak Twoje poglady.
                  Przypuszczam,ze w Twoim zawodzie rowniez sa same pazerne i niedoksztalcone
                  miernoty, z nielicznymi wyjatkami, ktorych jest 'malo, oj bardzo malo'.
                  Niedlugo juz bedzie duzo lepiej, tak ze wszelkie powody do narzekania sie
                  skoncza.
          • Gość: zzz Re: Limity w przychodniach... IP: 80.48.49.* 19.07.06, 22:45
            Oczywiście ja rozumiem, że przychodnia nie może przyjąć więcej pacjentów niż
            wynosi limit z NFZ-tu bo ponosi wtedy koszty których fundusz nie zwróci. Jednak
            kiedy usłyszałam dzwoniąc do poradni ginekologicznej aby umówić się na wizytę że
            nie zostanę przyjęta ponieważ limity są za małe i przyjmują tylko pacjentki
            które mają już założoną tam kartę to ręce mi opadły. Jak to? To NFZ płaci od
            nazwiska a nie za faktycznie przyjętych pacjentów? Przecież nigdzie nie jest
            powiedziane że ktoś kto był u lekarza w styczniu będzie tam chodzić co miesiąc –
            i co jeśli te pacjentki nie zjawią już w tym roku to oznacza że lekarz będzie
            siedzieć w pustym gabinecie tylko dlatego ze nie przyjmie kogoś kto chce dopiero
            zacząć się leczyć? To jest naprawdę chore.
            • Gość: Doktor Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 10:07
              Oczywiście, że taki zawód sobie wybralem. Tak samo jak np. radcy prawni, którzy
              gdy wybierali zawód za PRL-u zarabiali grosze, a teraz są zamożnymi
              przedstawicielami klasy średniej. Przywróćmy więc wszystkim pensje jak za PRL-
              u, bo przecież takie zawody sobie wybrali. To żaden argument, poza tym takie
              myślenie tylko wydluży kolejki a o tym chyba rozmawiamy ? Zresztą ten argument
              ma jeszcze taki minus, że za PRL-u lekarze mieli szereg udogodnień, np. dość
              często ,,dostawali" mieszkania. Nie widzę u Was żadnego pomyslu, poza tym, że
              lekarz ma pracować non-stop, być uprzejmy, wykwalifikowany, wypoczęty,
              serdeczny, a przy okazji zarabiać poniżej średniej, bo spoleczeństwo jest
              biedne. Takie myślenie jest trochę naiwne, ale cóż... Macie taką ochronę
              zdrowia, jaką chcecie.
              • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 13:53
                nie non-stop tylko w godzinach pracy...
        • Gość: Lenka Re: Limity w przychodniach... IP: *.man.czest.pl 20.07.06, 14:11
          Ja chodze do przychodni, jestem miesiącu, USG miałam robione bo wymagała tego
          sytucja juz 6 razy. Wszystko zalezy od lekarza, owszem ma tłumy pacjentek i
          zawsze z rejestracji każa zapytac czy przyjmie kolejną, ale jakoś nie am
          problemu.
          • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 15:07
            no wlasnie... dlaczego u jednego lekarza nie ma problemu a u innego jest??
    • Gość: Arek Re: Limity w przychodniach... IP: *.prio140.trustnet.pl 20.07.06, 15:12
      W przychodni na Wolności okuliści przyjmują wg. informacji na drzwiach od 8 do
      18 ,z tym ,że rejestrują tylko 10 osób,klientka w rejestracji proponuje przyjść
      zarejestrować się przed 7,ale z doświadczenia wiem ,że kolejka ustawia się ok 6
      rano-jaja czy co?
    • Gość: gość Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 15:19
      Odpowiedz na Twoje pytanie jest prosta . Limit to ilość porad lekarskich za
      które NFZ zapłaci danej placówce i nikt nie ma ochoty pracować za darmo.
      • connie1 Re: Limity w przychodniach... 20.07.06, 15:28
        I dopóki nie bedzie zdrowej konkurencji i oplacania procedury , to ten kto jest
        dobry będzie po prostu tylko... bardziej zmęczony( z powodu większej ilości
        pacjentow). A jak cenimy swoje zdrowie i prace tych co go chronia widac po
        powyzszym watku
    • Gość: gosc Re: Limity w przychodniach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.06, 00:19
      ja rozumiem że lekarz aby być dobrym lekarzem musi się uczyć całe życie i
      powinien mieć solidne wynagrodzenie ja też jestem po studiach dziennych
      pięcioletnich i coś mnie bierze że lekarze traktuja pacjentow jak zło
      konieczne. Jestem zła na służbę zdrowia ostatnio córka miala bóle brzuszka i
      nie chciano na parkitce zrobić badań bo był strajk!!! ludzie moja córka ma
      dopiero 3 lata nie było wiadomo co jej było i potrzebne były badania aby
      postawić diagnozę i zastosować leczenie na drugi dzien poszłam prywatnie do
      tych samych osób które pracują w szpitalu ależ oczywiście nie było żadnego
      problemu wstyd i hańba.A druga rzecz jak idę do przychodni z dzieckiem leczenie
      jest jedno antybiotyk a jak idę prywatnie wówczas jest całkiem inne leczenie i
      wiem że córcia ma pełną opiekę. A przy okazji mogę sobie porozmawiać z lekarzem
      czego w przychodni nie ma.
      • Gość: md Re: Limity w przychodniach... IP: 62.6.139.* 21.07.06, 11:34
        Z czego plynie sluszny wniosek, ze jak sie zaplaci to sie ma usluge na wyzszym
        poziomie niz jak sie idzie za darmo.
        Ups ... nie za darmo, tylko za ok. 2,50 zl za porade. ;)))
        • Gość: barbie88 Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 12:46
          to czemu w mojej przychodni na 3 godziny pracy gin przychodzi az 18 osob?i niech teraz 3 pacjentki siedza po 30 min hehe.
          potrafie zadzwonic o 8:30(od tej mozna rej tel) i jestem np 3, zadzwonilam raz o 10:50 i bylam 16.rzeczywiscie co do kolejek to chyba jest tak, ale mam szczescie bo w tej przychodni stoja zwykle ludzie 40-wiecej i zazwyczaj do internisty, chirurga i jeszce gdzies. nastalam sie raz niecala godzine za ginekologiem od 7:30 i bylam 2. :)), oby nic nie zmienili.jedna dziewczyna na forum ogolno polskim dot kobiety wypowiedziala se ze chodzi na ksiezycowa, a nie mozna sie juz zapisac bo wszytskie terminy za zarezerwowane do pazdziernika.aaa., bylam na mireckiego a wizyta dopiero za miesiac, moja przych jest jedynie normalna :)
          • Gość: Ania Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 14:40
            na mireckiego?? czy to przychodnia "poludnie"? wlasnie tej przychodni dotyczy
            watek...
          • Gość: Doktor Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 14:43
            Powtarzam,że nie bronię obecnego systemu, jest chory. Ale chore i nierealne są
            oczekiwania wobec lekarzy. W 1989 roku zadecydowaliśmy, że chcemy kapitalizmu.
            A w ochronie zdrowia ma być służba i socjalizm... Wyobraźcie sobie, że
            nakazujemy np. adwokatom pracować w takich prawniczych poradniach po 2,50 od
            klienta. Jak myżlicie ? Bylibyście lepiej załatwieni niż teraz w przychodniach
            lekarskich ? Obawiam się, że kolejki byłyby 5-letnie, a kiwnięcie palcem to już
            byłby szczyt tego co pan mecenas dla was zrobi. Nie krytykujcie więc bezmyślnie
            wszystkiego tylko zaproponujcie wyjście z sytuacji.
            • Gość: barbie88 Re: odp do ani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 18:36
              to ciebie rozumiem, gdzies mam zapisane nazwisko tej dr bo wkoncu 2 razy przyszlam tam.....sie rozejrzec, dzwonilam 5 lutego i chcialam sie rejestrowac, odp byla ze wolny termin byl na 21.ja ogolnie od 15 roku zycia(mam 18) to jestem na alejce , przyjmuje mnie obecnie dr witkowska(wczesniej starszak), wiec jesli potrzebuje nagle sie widziec z nia,rejestruje sie w dniu wizyty dr.nie ma problemu, najwyzej poczekam na kolejke 2 godziny(jesli bede miala 16 numerek).
        • Gość: Sussi Re: Limity w przychodniach... IP: 80.48.49.* 22.07.06, 15:39
          Gość portalu: md napisał(a):

          > Z czego plynie sluszny wniosek, ze jak sie zaplaci to sie ma usluge na wyzszym
          > poziomie niz jak sie idzie za darmo.
          > Ups ... nie za darmo, tylko za ok. 2,50 zl za porade. ;)))

          Nie tak za darmo - każdemu z pensji odtrącają co miesiąc składkę a nie wszyscy
          chodzą do lekarza na co dzień. Niektórzy przychodnię odwiedzają raz na rok lub
          nawet rzadziej
          • Gość: Emeryt Re: Limity w przychodniach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.06, 18:00
            Dzisiaj każdy ma rację.A lekarze powinni każdego wyleczyć tak żeby każdy żył
            ponad 100 lat.Nie fajnie by było.Niech się tylko te głupole którzy po pijanemu
            jeżdżą samochodami się pozabijają to będzie lużniej na drogach.Przecież chyba
            nikt w Polsce nie rozumie że na drogach ginie więcej osób niż w czasie wojny w
            Iraku.Ludzie opamiętajcie się przecież w wypadkach giną najczęściej ludzie
            młodzi.Co wy na to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka