Gość: Ania
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.07.06, 21:44
Bylam dzis w przychodni i chcialam sie dostac do ginekologa. Juz w
rejestracji pani uprzejmie poinformowala mnie ze pani dr ma juz komplet
zarejestrowanych pacjentek i powiedziala aby wejsc do gabinetu i zapytac czy
zostane przyjeta.
Acha... dodam ze chcialam od pani tylko jedna recepte. Nie musiala mnie badac
ani przeprowadzac ze mna zadnej rozmowy...
Weszlam do gabunetu, zapytalam czy mnie przyjmie a ona stwierdzila ze ma juz
dzis TYLE pacjentek i TYLE pracy... Kazala przyjc jutro... Nawet fakt ze
chcialam jedna glupia recepte jej nie przekonal. Wystarczylo napisac kilka
slow i przybic (jesli sie nie myle) dwie glupie pieczatki...
Wytlumaczcie mi czy te limity to z NFZ czy oni sobie sami wyznaczaja jakies
ograniczenia?? I czy dla lekarza wypisanie jednej recepty jest tak
wyczerpujace...
Dodam ze limit to 15 pacjentek... lekarka przyjmuje od 8 do 14... co oni
robia gdy juz te 15 pacjentek przyjma...?? ida do domu czy popijaja kawke??
I jeszcze smią strajkowac... do cholery!! na cos te skladki placimy...