Gość: ojciec IP: 80.54.173.* 23.09.06, 17:55 Mam pytanie kto orientuje się ile sąd może przyznać alimentów na dziecko jeżeli zarabiam 1350zł netto.Proszę piszcie! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: paolo Re: Kto wie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.06, 18:09 trzeba bylo nie pic, ani nie rozrabiac w innej postaci to alimentow by teraz nie bylo. a zapewne duzo zasadzi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojciec Re: Kto wie? IP: 80.54.173.* 23.09.06, 18:11 Zapomniałem dodać,że nie jesteśmy małżeństwem Odpowiedz Link Zgłoś
anna.scott Re: Kto wie? 23.09.06, 18:22 Sąd bierze pod uwagę sytuację ekonomiczną matki dziecka oraz potrzeby dziecka: np. jeśli dziecko uczęszcza na jakieś zajęcia dodatkowe, ponieważ jest uzdolnione w tym kierunku, to wtedy sąd uwzględnia koszt w alimentach. Powinno to wyglądać w ten sposób, że matka, starająca się o przyznanie alimentów na dziecko, powinna spisać wydatki miesięczne na dziecko, w tym koszty utrzymania, wydatki na szkołę itd. Sąd analizuje taką listę, ale wcale nie musi uwzględnić wszystkich kosztów wypisanych przez matkę. Zwykle, jeśli rodzice się dogadają, dzielone są te koszty na pół. Wtedy masz wysokość alimentów. Wysokość alimentów nie jest zasądzona raz na zawsze i może się zmieniać w zależności od rozwoju dziecka, wzrostu jego potrzeb. O to może wnieść w każdej chwili opiekun dziecka uprawnionego do otrzymywania alimentów, a nawet dorosłe, ale uczące się jeszcze dziecko. Tak więc najpierw strona wnosząca o alimenty powinna przygotować ten wykaz wydatków. Sędziowie są niezadowoleni, jeśli nie dopełni się tej powinności, ponieważ sąd nie jest w stanie ocenić rzeczywistych kosztów utrzymania dziecka. Zatem wysokość zasądzonych alimentów zależy od decyzji sądu, chyba że się dogadasz z matką i zadeklarujesz jakąś konkretną kwotę. Jeśli ona się na to zgodzi, to sąd uzna takie rozwiązanie. Jeśli jednak się nie dogadacie, a sąd zaproponuje jakąś kwotę, możesz ją negocjować, ponieważ na przykład możesz mieć jakieś koszty (np. spłacasz samodzielnie wasz kredyt), a alimenty sprawiłyby, że to Ty się znajdziesz w trudnej sytuacji finansowej. Jednak przede wszystkim liczy się dobro małoletniego dziecka i to jego potrzeby są brane pod uwagę w pierwszej kolejności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paweł Re: Kto wie? IP: *.21.pl 23.09.06, 18:42 Nie wiem, ale już ci współczuję, że cię oskubią. Już tak to jest w tym kraju, że mężczyźni są dyskryminowani, a w szczególności w tych sprawach. Innymi słowy, bardzo możliwe, że kobieta będzie się starała zgarnąć coś z tej kasy dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malwing Re: Kto wie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 20:36 mój znajomy zarabiał 1800zł - i sąd mu zasądził 500zł - teraz po kolejnej rozprawie o obniżenie alimentów płaci 300 albo 350 a w międzyczasie stał się bezrobotnym - więc gdzie tu sprawiedliwość. Odpowiedz Link Zgłoś
anna.scott Re: Kto wie? 23.09.06, 21:12 Mogę Ci tylko doradzić, żebyś się zgodził na minimum. Lepiej coś więcej kupować dziecku, niż dawać matce do łapy czy na konto. Chodzi o to, żeby w dokumentach sądowych nie było tych pełnych kosztów. Gdybyś, nie daj Boże, miał problemy finansowe, matka może oddać Twoją sprawę do egzekucji komorniczej. I dla Ciebie będzie lepiej, jeśli będą to mniejsze kwoty, prawda? Na wszystko, co kupujesz dziecku, bierz paragony, potwierdzenia, faktury itd. Zawsze możesz to potem odliczyć od kwoty alimentów. Poza tym roszczenia niektórych matek są wybujałe w nieuzasadniony sposób. Nie mówię tego przeciwko nim wszystkim, sama jestem matką, ale widzę, co niektóre chcą osiągnąć dzięki poprzez swoje dziecko i szachowanie jego ojca. Znam przypadek, kiedy matka chciała naciągnąć ojca dziecka na remont swojego mieszkania. Nie chodziło o poprawę warunków życia dziecka, tylko matka chciała mieszkanie unowocześnić na koszt taty swojej córki. Trafiła na jelenia, ponieważ jest to facet, który dobrze zarabia. Początkowo płacił jej każdą kwotę, jakiej chciała. Ponieważ nie był w ich mieszkaniu, a spotykał się z córką "na mieście", nie był świadomy, jak postępuje remont. Ale przypadkowo przechwycił paragon za wannę z hydromasażem. Zrobił porutę i źródełko wyschło. Kobieta została w rozgrzebanym mieszkaniu, a remont musiała dokończyć na swój koszt. No i musiała zwrócić wannę z hydromasażem do sklepu. I dobrze jej tak. Nie znoszę takich bab. Wrrr... Odpowiedz Link Zgłoś