Dodaj do ulubionych

Tragedia w Gdańsku.

25.10.06, 22:28
W sobotę czternastoletnia uczennica klasy II gdańskiego gimnazjum nr 2
odebrała sobie życie. Choć nie zostawiła listu pożegnalnego, to policja
ustaliła, że przyczyną tragedii było piątkowe zajście podczas jednej z lekcji.


****
Koleżanki dziewczynki twierdzą, że wszystko zaczęło się we wrześniu. Wtedy to
Ania odrzuciła względy jednego z kolegów z klasy. Ten zaczął się mścić.
Znalazł „wspólników”, którzy wiele razy obrażali dziewczynkę. W końcu doszło
do okrutnej kulminacji.

Dwadzieścia minut

Piątek, lekcja języka polskiego. Nauczycielka musi przygotować apel. Zostawia
klasę samą, ale wcześniej prosi innego nauczyciela, by zajrzał do
drugoklasistów.
W klasie jest głośno, nauczyciel prosi o spokój. I wychodzi, by poprowadzić
swoją lekcję.
Wtedy do Ani podchodzą dwaj napastnicy. Pchają ją na ścianę, siłą kładą na
ławkę. Wyzywają przy tym dziewczynkę, zdzierają z niej części ubrania. Całą
scenę filmuje trzeci kolega.
Przyjaciółki Ani próbują powstrzymać chłopców. Bezskutecznie. Nie wiadomo,
dlaczego nie wołają nauczyciela.
Koszmar trwa dwadzieścia minut. Wreszcie Ania ubiera się i ucieka z klasy.

Rozmowa z bratem

Polonistka po powrocie zauważa płaczącą przyjaciółkę Ani. Pyta, co się stało.
- Chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu - odpowiada dziewczynka.
Polonistka zabiera uczennicę do wychowawczyni. Tam przyjaciółka mówi już
więcej, ale nie wszystko. Opowiada, że koledzy „obmacywali” Anię.
Nie wiadomo, dlaczego nikt z uczniów nie opowiedział nauczycielom, co
naprawdę stało się na lekcji.
Wychowawczyni dzwoni do domu Ani. Telefon odbiera starszy brat uczennicy.
Wychowawczyni jest przekonana, że rozmawia z ojcem. Prosi o zajęcie się Anią
i rozmowę na temat tego, co stało się w szkole.
W sobotę Ania spotyka się z przyjaciółką. Mówi jej, że "chce się powiesić, bo
nie zniesie tego, co ją spotkało".
Tego samego dnia popełnia samobójstwo.
W poniedziałek nauczyciele i uczniowie gimnazjum dowiadują się o śmierci Ani.
- Na pierwszej lekcji nauczyciel wuefu rozmawiał z dziewczynkami z tej klasy -
mówi Mirosław Michalski, dyrektor Gimnazjum nr 2 w Gdańsku. - Były
zrozpaczone. Cała klasa została objęta opieką psychologiczną i pedagogiczną
na trzeciej lekcji.
Tego samego dnia w szkole pojawiają się policjanci. Po rozmowie z uczniami
już wiedzą, co popchnęło Anię do samobójstwa.

Bez sygnałów i problemów

Wtorek, godzina 13.
Na szkolnych korytarzach jest wyjątkowo cicho i spokojnie. Przy wejściu wisi
plakat reklamujący akcję zbierania pieniędzy, które zostaną przekazane
potrzebującym dzieciom z Afryki.
- W poniedziałek z twarzy uczniów zniknęły uśmiechy - mówi Anna Pinio,
nauczycielka geografii w Gimnazjum nr 2. - Przygnębieni są również
nauczyciele, jesteśmy wstrząśnięci, wielu z nas ma dzieci.
Nauczyciele powtarzają - nie dochodziły do nich żadne sygnały, wskazujące na
to, że dziewczynce już wcześniej dokuczano.
- Nic na to nie wskazywało - twierdzi dyrektor. - Była to wychowawczo trudna
klasa, ale wychowawczyni i pedagodzy na bieżąco pracowali z uczniami, żeby
wyjaśnić pojawiające się problemy. Połowa klasy znała się jeszcze ze szkoły
podstawowej. Ta dziewczynka nie sprawiała problemów. I z drugiej strony - nie
mieliśmy sygnałów, żeby potrzebowała jakiejś pomocy. Z tego co wiem, była
pogodna.

Trzeba rozmawiać

Chłopcy, którzy dopuścili się tych czynów, staną przed sądem dla nieletnich.
A co stanie się z resztą klasy?
- Pedagog i psycholog muszą pomóc uczniom w przezwyciężeniu stresu. Pracę
muszą wesprzeć też wychowawcy. Z pewnością będzie to długotrwały proces -
mówi Lidia Dysarz, edukator ds. przeciwdziałania agresji i przemocy,
nauczyciel w II LO w Sopocie. - Gimnazjum to specyficzny i trudny okres w
życiu człowieka. Wchodzi w trudny okres dojrzewania, a ponadto jest niezwykle
podatny na wpływy otoczenia. Jednak 14-latek powinien mieć już świadomość
tego, co jest złe. To, że do takiej sytuacji doszło w szkole, w gronie wielu
osób, świadczy o tym, że oprawcy musieli się czuć bardzo swobodnie
Gimnazjum nr 2 zgłosiło się do naszej kampanii Szkoła bez Przemocy.
- Nie wycofamy się z akcji - deklaruje dyrektor.- Jeżeli dzieci z innych klas
będą chciały o tym porozmawiać, zorganizujemy spotkanie z psychologiem i
pedagogiem. Jeśli rodzice dziewczynki nie będą mieli nic przeciwko,
chciałbym, żeby jak najwięcej uczniów wzięło udział w uroczystościach
pogrzebowych.

Dorota Abramowicz Katarzyna Gruszczyńska - Dziennik Bałtycki

Obserwuj wątek
    • aureliano4 Re: Tragedia w Gdańsku. 25.10.06, 22:35
      Od dawna twierdzi się w środowisku nauczycielskim że gimnazjum, gdzie spotykają
      się młodzi ludzie nie tylko w trudnym wieku, ale także z różną wizją
      późniejszych swoich losów dotyczących wykształcenia, jest pomyłką,
      dostarczającą wielu kłopotów wychowawczych. Dawniej uczeń SP kończąc ją
      wiedział czy kształci się z myślą o studiach w liceum lub technikum czy woli
      zostać pracownikiem niskowykwalifikowanym, obecnie te dwie grupy młodzieży
      zostały przymusowo skoedukowane.Z tego wynika problem odmiennego spojrzenia na
      świat, etykę oraz postrzeganie tego co wolno i nie wolno.
      • Gość: lunch Re: Tragedia w Gdańsku. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.10.06, 11:40
        Racja - te gimnazja to jakaś tragedia. To jest właśnie wiek, kiedy młodzież o
        skłonnościach huligańskich zaczyna rozrabiać, ale gdy podstawówka była 8-
        letnia, to jeszcze jakoś się dało ich utrzymać w ryzach, bo często mimo
        wszystko byli z tą szkołą zżyci od dzieciństwa, a nauczycielkę często
        traktowali jak kogoś z rodziny ("nasza Pani", a niekiedy nawet "ciocia"). Potem
        już w liceum w zasadzie każdy wie, po co do tej szkoły poszedł i sam sobie ją
        wybiera. A w gimnazjum pojawiają się nagle ludzie w wieku bardzo niebezpiecznym
        (huśtawka emocjonalna, dojrzewanie, hormony), nikogo nie znają, nauczyciel
        kładzie lachę (bo to tylko 3 lata) - z kontaktami koleżeńskimi jest właściwie
        to samo.
        Nie mówiąc o tym, że dzieciaki, które dotychczas miały szkołę pod domem, nagle
        muszą jeździć gimbusami (małpowanie USA?). Wiecie, że kontrakt dla Jelcza I
        Autosana na dostawę gimbusów był największym zamówieniem tego typu, które
        uratowało te zacofane firmy przed bankructwem? Czasem mam wrażenie, że o to
        właśnie chodziło...
    • aureliano4 Re: Tragedia w Gdańsku. 26.10.06, 10:36
      Rodzice tych zwyrodniałych chłopców całą winą próbują obiążyć tą dziewczynę i
      nauczycieli, nie dociera do nich wymiar tego dramatu.Szokujące.
    • aureliano4 Re: Tragedia w Gdańsku. 26.10.06, 14:00
      Krzysztof Gottesman pyta w "Rz": "Co jeszcze muszą zrobić szkolni bandyci, by
      wszyscy uzmysłowili sobie, jak bardzo chora jest polska szkoła? Nauczyciele z
      roku na rok tracą autorytet, uczniom coraz więcej wolno i tę wolność
      wykorzystują w sposób najprostszy. Nadpobudliwość dysleksja, dysgrafia stały
      się słowami-wytrychami, za pomocą których tłumaczy się często zwykłe lenistwo,
      chamstwo ale również pedagogiczną nieudolność i słabość. Czas już najwyższy, by
      o tym poważnie porozmawiać. Pomyślmy bardziej o dziewczynce z Gdańska, a nie o
      wszechpolskiej przeszłości Romana Giertycha."


      • lunch Re: Tragedia w Gdańsku. 26.10.06, 14:04
        Nic dziwnego, skoro do szkoły przychodzą dzieci bogatych rodziców, które z domu
        wynoszą świadomość, że świat się wokół kręci. A głupia nauczycielka ma się
        synusia nie czepiać, jak tatuś kasę daje.
    • aureliano4 Re: Tragedia w Gdańsku. 26.10.06, 14:07
      Z tego co przekazują nam media odnoszę wrażenie, że dyrekcja szkoły,
      nauczyciele oraz miejscowe kuratorium podejmują próbę zatuszowania sprawy i
      przeniesienia jej ciężaru na barki rodziców zmarłej dziewczyny.
      • Gość: niewazne Re: Tragedia w Gdańsku. IP: *.25-1-64736c16.cust.bredbandsbolaget.se 26.10.06, 16:49
        Nie bardzo rozumie za co maja obciazac rodzicow tej dziewczynki?Czyz nie jest
        to zwykla ucieczka szkoly od problemu mobbingu,ktorego ofiara padla ta
        dziewczynka?Gdzie jest autorytet nauczyciela,pedagoga,ktory ma ksztalcic dzieci
        na miare oczekiwan rodzicow?Co sie dzieje na szkolnych przerwach
        miedzylekcyjnych?,dlaczego uczniowie w tym momencie zdani sa na laske i
        nielaske swoich kolezanek czy kolegow?Dlaczego nie ma nauczycieli dozorujacych
        wlasnie przerwy miedzylekcyjne,gdy formy mobbingu osiagaja apogeum?Ja
        rozumie,ze kazdy z nauczycieli przychodzi odbebnic swoje godziny w pracy(szkole)
        i predziutko do domu.Wiecej zaangazowania drodzy pedagodzy i dyrektorowie
        szkol.Bo jest problem mobbingu w waszych szkolach i trzeba to wykarczowac jak
        stare drzewa lub wyplenic jak chwasty.Im predzej tym lepiej.Kuratorium Oswiaty
        i Wychowania musi reagowac na przypadki,gdy uczniowie sa bici w szkole,gdy
        sprzedaja lub rozdaja narkotyki,gdy wymyszaja haracz na innych uczniach,gdy
        dochodzi do roznych form przemocy.A moze nazaloby karac rodzicow takiego ucznia
        mandatami karnymi i w wypadku odmowy zaplaty za wyrzadzone krzywdy relegowac
        ucznia ze szkoly?!Moze forma uszczerbku na domowym budzecie zmusilaby rodzicow
        do reakcji na postepowanie swoich pociech?Moze zorganizowac raz w tygodniu
        spotkanie z psychologiem dla dzieci o nadmiernej pobudliwosci(agresji)?
        • Gość: Mikado Re: Tragedia w Gdańsku. IP: 80.54.169.* 26.10.06, 17:05
          A może gdyby rzekomo nadpobudliwe dzieci musiały sie uczyć w szkołach
          specjalnych to zaświadczenia lekarskie o nadpobudliwości by zniknęły i
          wymagania stawiane tym dzieciom byłyby normalne do poziomu wieku, rozwoju
          umysłowego, emocjonalnego i wszelkiego innego. A tak to traktuje sie ich jak
          święte cielęta bo to przecież takie dobre dziecko tylko nadpobydliwe...
          Z tym oskarzaniem nauczycielki która wyszła z lekcji przygotowywać apel też bym
          nie przesadzała bo po pierwsze sama chyba tego nie wymyśliła a po drugie czy to
          by coś zmieniło? Chłopaki dopadliby tą dziewczynkę po lekcjach za murami szkoły.
          Mam nadzieję ze to co zrobili to była jednak głupota a nie okrucieństwo...
    • Gość: Ola Re: Tragedia w Gdańsku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 17:33
      Jesteśmy wstrząśnięci. Patrzę na młode twarze tych chłopców. Co sprawiło, że
      nie potrafili odróżnić dobra od zła. Dla mnie to wykolejenie. Nie moge
      zrozumiec gdzie była reszta klasy, na której oczach się to rozgrywało. Dlaczego
      nikt ze szkoły osobiście nie pofatygował się do rodziców tej dziewczynki. Czy
      rozmowa telefoniczna z bratem miała to zakończyć ? I teraz jeszcze te próby
      zrzucenia winy na Anię (*). Boże, ten świat zwariował. Jak słysze, że jeden z
      ojców podobnież określił ta sytuację mianem przepychanki to krew mnie zalewa.
      Młodziez jest coraz gorsza, nie ma wpojonych zasad moralnych. Jeśli tak
      wyglądają żarty to ja dziękuję. Współczuję rodzinie dziewczynki, która jest
      osamotniona, oceniana, byc moze zaszczuta.
      • aureliano4 Re: Tragedia w Gdańsku. 27.10.06, 10:16
        Rodzice tych chłopców byli zbulwersowani że ich synowie zostali wprowadzeni na
        salę sądową w kajdankach na rękach. Uważam że te kajdanki powinni mieć również
        na nogach. Prewncja ogólna też jest ważna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka