Gość: ona20
IP: *.prenet.pl
19.01.07, 13:36
Czy zna ktos jakiegod dobrego weterynarza?? Ja chodzilam do "zwierzynca" na
walach dwernickiego, jednak ta przychodznia jest dobre aby dac zwierzakowi
zastrzyk, albo odrobaczyc, jezeli chodzi o bardziej skomplikowane rzeczy to
odradzam. Przed swietami moj piesek (york- szczeniak) zlamal lapke,
pojechalam do wymienonej wczesniej przychodni. lekarka nafaszerowala go
jakimis lekami, zrobila przeswietlenie, probowala nastawiac pare razy lapke
lecz wyskakiwala, zalozyla opatrunek i kazala przyjsc na drugi dzien ( koszt
wizyty 120 zl.)piesek byl nieprzytomny zalatwial sie pod siebie, noc byla
nieprzespana. Na drugi dzien poszlam z pieskiem, wyczekalam sie 3 godziny,
pani doktor znowu nafaszerowala go lekami,zrobila zdjecie i powiedziala ze
trzeba bedzie zrobic operacje jednak ona nie ma takch malych srobek wiec
owinela lapke i kazala przyjc po swietach (koszt wizyty 120zl.)... to byl
czwartek 21.12.06. postanowilam jednak poszukac w internecie jakiegos dobrego
weterynarza, znalazlam lecznice- brynow w katowicach, zadzownilam tam i
kazali mi przyjechac na drugi dzien. pojechalam z samego rana, przyjeli mnie
od razu,pieskowi zrobili przeswietlenie, bez faszerowania go lekami...
przyszedl chirurg i pokazal mi na szkielecie gdzie piesek ma zlamana lapke,
okazalo sie ze w lokciu a nie jak powiedziala mi lekarka wczesniej ze to kosc
ramieniowa. powiedzial ze natychmiast trzeba zrobic operacje, powiedzil mi na
czym to bedzie polegac, zostawilam pieska, odebralam go wieczorem. Piesek
mimo tego ze mial lapke w gipsie oraz srube w lokciu byk zywiolowy, merdal
ogodniek jak mnie zobaczyl, nie byl znuzony.. zaplacilam 360 zl. musialam
jeszcze przez pare dni jezdzic z nim na zastrzyki, wiec pojechalam do "starej
przychodzni" tam lekarka sie bardzo speszyla, burknela tylko ze dobrze ze
mial operacje. zamiast powiedziec po prostu ze nie jest przygotowana na
zabieg i polecic nam jakiegos dobrego lekarza to nas tak zwodzila i nie
wiadomo co by bylo gdybym czekala do srody po swietach. piesek szybko doszedl
do siebie, obecnie ma juz zdjety gips, a w poniedzialek jedziemy na kontrole
do katowic bo ma miec wyjowana srobe, jestem zadowolona, bo piesek sie nie
meczyl, wydalam 240 zl za nic :/ tam zdjecie gipsu mialam za darmo, a tu
pewnie myslalabym zaplacic i pewnie by go jeszcze znieczulili... teraz juz
nie chodze do przychodzni "zwierzyniec" jednak trzeba znalesc jakiegos
weterynarza, moze ktos mi polecic gdzie w czestochowie jest dobry
weterynarz?? prosze o namiar!! Ktos moze pomyslec ze glupia jestem zeby z
pieskiem jezdzic az do katowic, ale co mialam zrobic, balam sie jechac do
innego weterynarza w czestochowie bo znowu by robil zdjecia, i piesek by sie
meczyl, wiec wolalam jechac az do katowic i jestem bardzo zadowolona bo od
razu zaopiekowali sie pieksiem... pozdrawiam