Gość: mama IP: 80.54.169.* 04.02.07, 20:56 w której poradni i jaki pedagog prowadzi terapię dla dzieci dyslektycznych, dzziecko ma 9 lat. A może ktoś zrodziców ma podobne problemy z dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: jan Re: dysleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 22:35 Dysleksja to inaczej nieuctwo (albo lenistwo). Najlepszym lekarstwem jest poświęcić więcej czasu na naukę, a i Ty jako matka powinnaś mu w tym pomóc! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Re: dysleksja IP: *.21.pl 05.02.07, 13:59 co Ty wiesz o dysleksji... nieuctow i lenistwo jak Ty to mówisz to jedno a dysleksja to drugie. I nie jest ona spowodowana brakiem checi do nauki i lenistwem. Oczywiście masz racje, że nalezy poswiecac dziecku wiecej czasu ale pomoc specjalisty odpowiednie rozpozanie jej objawow postawienie diagnozy oraz dobranej terapii spowoduje ze dziecko zacznie pracowac nad soba ;) POzdrawiam ;) a dla zainteresowanych mam, które maja dzieci z dysleksja polecam literature Marty Bogdanowicz. I pamietajcie dziecko nie moze sie poczuc gorsze od innych dzieci PRACA PRACA i jeszcze raz Praca z dzieckiem pomoże wam :) POWODZENIA :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: As Re: dysleksja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 23:41 Dysleksja to problemy z czytaniem i pisaniem, może to być spowodowane zaburzeniami mowy badź uwarunkowana genetycznie. Polecam Poradnie Logopedyczną na Kosmowskiej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boni Re: dysleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 08:22 mojego syna szkoła skierowała do poradni psychologiczno-pedagogicznej musisz porozmawiać z wychowawcą . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mara Re: dysleksja IP: *.prenet.pl 05.02.07, 19:58 Nie czekałabym na skierowanie ze szkoły. U nas "pare" lat temu dzieciaki były diagnozowane i wysyłane do Poradni dopiero w V klasie, a wtedy to jest naprawdę późno. Ja miałam to szczęście, że kiedyś wpadły mi w ręce artykuły o wszelkich dys- i gdy moje dziecko było diagnmozowane pod zupełnie innym kątem, a byłam przy badaniach, zorientowałam się, że MOŻE być dys-... Psycholog zapytany o to potwierdził, że może, ale nie musi. Nie czekając na dalsze diagnozy poczytałam i zaczęłam sama z córką ćwiczyć - nie żadne mechaniczne pisanie, bo miała 5 lat i zwyczajnie nie umiała pisać - poza tym, w ogóle z pisaniem i rysowaniem to był dramat, bo córka nie była w stanie utrzymać w ręce kredek dłużej niż 5 minut [miała wiotkość i męczliwość mięśni z powodów neurologicznych]. Pozostały więc inne ćwiczenia - malowanie na płachtach papieru całymi dłońmi, lepienie z plasteliny, jakieś układanki, a w pewnym momencie, gdy zwrócono mi uwagę, że jest uzdolniona muzycznie, kupiliśmy jej keybord i zapisaliśmy do ogniska na grę na pianinie [uznałam, że nie ma siły, to musi "uczynnić" obie ręce, oczy i obie półkule mózgowe]. Po jakimś czasie, gdy córka poszła do szkoły sama skontaktowałam się z Poradnią na Kosmowskiej i tam dostałam wytyczne na przyszłość. Pierwsze lata nauki to był dramat - na szczęście trafiłam na mądre wychowawczynie, które z cierpliwością odnosiły się do poczynań córki i tolerowały jej zeszyty, a pani w przedszkolnej zerówce pokazywała mi z radością każdą prosto wpisaną w linijki literę - zresztą córka nadrabiała byki i paskudne pismo wiedzą i to było oceniane. Cały czas kontynuowałam ćwiczenie z nią, a gdy wreszcie szkoła mogła ją wysłać na badania i zdiagnmozowanie, to ja byłam zaprzyjaźniona z Poradnią, a za nami było parę lat pracy... Mimo to ponownie córkę zdiagnozowano i wysłano na szkolne zajęcia dla dyslektyków. Po pierwszych 2 spotkaniach córka jednak odmówiła chodzenia tam, bo stwierdziła, że pani ich źle traktuje. [Była to nauczycielka starej daty, która również wykazywała się totalną ignorancją nazywajac dzieci nieukami i leniami... to bardzo motywujące i budujące dla dzieci]. Skończyło się tym, że w Poradni po "przesłuchaniu" mnie i sprawdzeniu moich umiejętności i jak widzę pracę z dzieckiem, dano mi pozwolenie na samodzielną pracę z córką i zaświadczenie do szkoły, że córka jest pod opieką Poradni - dano nam do domu materiały i wytyczne, ale raz w miesiącu meldowałyśmy się zdając relację z tego, co zostało zrobione, okazując wypełnione ćwiczenia czy napisane dyktanda. Gdy odkryłam, że u córki jest tzw. lateralizacja krzyżowa, która wtedy podsunęła mi pomysł, że córka może być dyslektykiem, córka miała 5 lat. Rzeczywiście była dysortografikiem, dysgrafikiem i ma dyskalkulię. Dzisiaj po problemach z ortografią nie ma prawie śladu, choć wpadki się zdarzają, pisze pismem technicznym, trochę wolniej niż inni, lub na szybko bazgrze i potem przepisuje, a jedynie z dyskalkulią jest gorzej, bo tu gorzej z ćwiczeniami, a córka nie jest w stanie zapamiętywać ciągów cyfr. Ale zapamiętuje ciągi abstrakcyjnych dla nas nut i od kilku lat gra z pamięci całe koncerty - z powodzeniem kontynuuje naukę w 2 szkołach [bo ognisko zamieniła na szkołę muzyczną, dzisiaj już II stopnia] i w obu mając dobre oceny [dyslektycy, to często bardzo zdolne dzieci :)]. Tak więc pomijając złośliwe i ignoranckie uwagi o lenistwie i nieuctwie, to jedno jest prawdą - trzeba systematycznej pracy i cierpliwości. Osobiście uważam, że szkolne zajęcia z ćwiczeniami z mechanicznym wpisywaniem tej samej litery "ó" lub "u", to bzdura. Ja najpierw wbiłam córce do głowy wszelkie formułki kiedy piszemy jakie "u" lub jakie "ż", a potem w codziennych zabawach utrwalałam - gdy trafiałyśmy na jakiś wyraz prosiłam córkę o przeliterowanie, w sklepie zmuszałam do liczenia, inicjowałam jakieś listy do rodziny i dyktowałam [zamiast dyktand] itd... Nauka nigdy nie była przymusem, ale zabawą. Podeszłam do wszystkiego na luzie, ale konsekwentnie - córkę wciągnęła ta "zabawa", sama chciała coś zrobić z tym problemem i dzisiaj cieszą nas efekty [wielu lat] pracy. Przepraszam, że tak długo, ale poddaję pomysł na samodzielną pracę. Z czystym sumieniem polecam Poradnię na ulicy Kosmowskiej - życzliwość pracujących tam pań i chęć do podejmowania niekonwencjonalnych decyzji pozwoliła mi na samodzielną pracę, która chyba więcej dała niż przymusowe szkolne zajęcia... a córka nigdy nie czuła się gorsza, bo i dlaczego ? Odpowiedz Link Zgłoś