IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.07, 10:54
właśnie świat mi zawirował,a ziemia usunęła spod nóg.Dowiedziałam się,że mój
mąż(po 50) ma kochankę.Nie chce ze mną na ten temat rozmawiać,a jedyne co
powiedział to ...że mleko sie rozlało.Mam umysł tak ścisniety,ze w ty szoku
nie rozumie co chce przez to powiedzieć.Co ja mam zrobić?jak sobie z tym
poradzić.Człowiek któremu wierzyłam bezgranicznie i który zawsze potwarzał,że
mnie kocha....jak to wszystko poskładać?
Obserwuj wątek
    • Gość: nieznajomy Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.07, 11:00
      ufać to można tylko sobie
    • Gość: Alex Re: zdrada IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.05.07, 11:05
      Niestety męszczyźni są z Marsa. Mąż pewnie cię kocha, co nie znaczy, że nie
      chce seksu z inną kobietą. Seks i miłość to dla męszczyzny zupełnie dwie różna
      sprawy.
      • b541 Re: zdrada 26.05.07, 11:45
        Rozumiem, że ty jesteś z Marsa i trudno oczekiwać, żeby na Marsie uczyli
        polskiej ortografii. Jak Ci nie wstyd pisać w ten sposób. Twoja wiedza życiowa
        jest na pewno równie głęboka, jak znajomość polskiego!!!!!!!
      • n.i.p.69 Re: zdrada 29.05.07, 11:35
        seks i miłość to dwie różne rzeczy, dla dupków szukających usprawiedliwienia
        swojej nie dojrzałości i braku moralnego kręgosłupa.
        • daga1974 Re: zdrada 29.05.07, 14:51
          racja
          • n.i.p.69 Re: zdrada 30.05.07, 07:34
            Daga, co ty ? (..chyba nie przestaniesz mnie zaskakiwać)
            • daga1974 Re: zdrada 30.05.07, 09:37
              no chyba nie :-)
    • Gość: rr Re: zdrada IP: *.wasz.ajd.czest.pl 26.05.07, 11:26
      Ciekawi mnie, czy wierzysz w możliwość pomocy sobie przez 100 tys. osób? To są sprawy osobiste, nie pomoże w tym manifestacja współczujących milionów, ale rozmowa głęboka, osobista, szczera... Skierowałbym się pod inny adres.
    • Gość: Nina Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.07, 12:40
      Ja mimo ze jestem kobietą, mam udane małzeństwo, czasami marzę o romansie. Póki
      co są to moje marzenia i walczę z tym by tak pozostało. Przecież zawsze ktoś
      by cierpiał.
      • Gość: megii Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 12:00
        "Ja mimo ze jestem kobietą, mam udane małzeństwo,"
        czytam i czytam ale jakoś tak bez zrozumienia, co chciałaś przez to powiedzieć ??
    • ancymonka Re: zdrada 28.05.07, 16:16
      Dla mnie nie do pojęcia...
      • Gość: kuminiorz Re: zdrada IP: 80.48.49.* 28.05.07, 16:58
        Jeśli mąż nie ma odwagi o tym pogadać, wykręcając się mlekiem, daj mu karę -
        odejdź albo przestań się odzywać albo bądź sucha... aż zrozumie i dopiero wtedy
        będziesz się zastanawiać nad kwestią wybaczenia
        • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.07, 17:46
          Zamiast łazić po dachach i czyścić kuminy byłbyś świetnym policjantem. Bandyci
          uwielbiają grożenie paluszkiem. :)
          • paniiks Re: zdrada 28.05.07, 18:08
            powiem Ci jedno ja mam 25 lat i romans z 50 letnim facetem ja jestem mężatką a on rozwodnikiem i jest nam wspaniale co może dziwić ale tak jest facet po 50 też może sobie chcieć ułożyć życie z kimś innym niestety takie życie..
            • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.07, 18:55
              Podobno jedną z największych cnót jest nie oceniać. Przychodzi mi to z wielkim
              trudem, ale...
              Rozumiem...
              A dobrze jest Ci być ciągle żoną?
              • Gość: kuminiorz Re: zdrada IP: 80.48.49.* 28.05.07, 19:01
                chyba nie rozumiem tego o ogrożeniu paluszkiem (?)
                • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.05.07, 22:28
                  Bo bycie oschłą przez żonę w reakcji na zdradę męża to jak grożenie palcem
                  bandycie przez policjanta w reakcji na rozbój dokonany na bezbronnej staruszce.
                  • Gość: kulka Re: zdrada IP: 83.245.40.* 06.06.07, 10:40
                    dokladnie...,masz racje!!! wlasnie taka skala!

                    wiele rzeczy mozna wybaczyc, ale nie wszystko , nie o wszystkim sie zapomni...,
                    a reakcja meza 2mleko sie rozlalo", swiadczy o tym jak bardzo sie tym
                    przejal... Trzymam kciuki za meska decyzje tej kobiety, choc wiem, ze takie
                    decyzje przychodza z wielkim trudem...
              • Gość: Dziwny Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 09:52
                Tom, nie chodzi przecież o to czy jest dobrze "ciągle być żoną", czy też nie
                dobrze! Chodzi o to żeby BYĆ ŻONĄ! co oznacza MIEĆ na własność swojego męża.
                Jak swoje buty na ten przykład. Jak uwierają odkopnąć w kąt. Przypomina się nam
                o nich jak pasują do ubrania a nie ma innych pod ręką.

                Dlatego choć wielu na tym forum w odpowiedzi pani żonie, zdradzanej, bo to
                wciąż ta sama osoba zarzuca brak ambicji, rozsądku, logiki. Radzą różnie - i
                mądrze i głupio, a żona nie zrozumie. Bo za wszelką cenę będzie bronić SWOJEJ
                WŁASNOŚCI!
                Ta sprawa, jak i wiele innych, jest zresztą nie taka prosta jak ją żona usiłuje
                przedstawić na forum. Każda z takich spraw jest inna, indywidualna. I trudna.
                Niewątpliwie. Ale KAŻDY CZŁOWIEK, również ten zdradzający mąż, MA PRAWO do
                życia po swojemu. A że wreszcie się otrząsnął z poddania, z marazmu i zapragnął
                szczęścia choćby kosztem wyrzeczeń? Ma prawo! Niewolnictwo zniesiono już dość
                dawno, o czym żona nie pamięta.
                Fakt, powinien rozwiązać definitywnie tą sprawę, zachować się po męsku i z
                honorem. Ale... pewnie też ma jakieś swoje uwarunkowania.
                A z propozycji "kołka" nie korzystaj. Odradzam.
                • Gość: jo Re: zdrada IP: *.iplus.com.pl 29.08.07, 16:35
                  mysle że cała wna tkwi w przysiędze małżeńskiej >po mojej
                  modyfikacji powinna brzmieć ."I opuszcze cię dopóki się nie
                  zakocham '' a jezeli ktoś składał "dopóki nas śmierć nie rozłączy "
                  to zdradzając robi z gęby cholewe
            • n.i.p.69 Re: zdrada 29.05.07, 12:22
              najwyraźniej masz deficyty, Ty zwyczajnie potrzebujesz ojca(pasa chyba
              również)powinnaś raczej coś z tym zrobić a nie chwalić się i kreować takie
              zachowania jako wzorzec bo niestety, wybacz ale normalne to nie jest.
            • Gość: młoda Re: zdrada IP: *.streamcn.pl 27.06.07, 21:03
              jestem mężatką od 6 lat.mam 2 dzieci,męża z którym nie mogę się dogadac,słucha
              i pomaga tylko swojej mamie która nie raz się na niego wypieła.nie potrafię z
              nim rozmawiac,on patrzy aby jemu było dobrze.nie interesowało go to,że byłam
              chora i brałam chemię,nie widział tego ze po przyjsciu z pracy byłam zmęczona i
              trzeba było się wszystkim zając.mam romans od1,5 roku z mężczyzną który jest w
              trakcie rozwodu,za tydzien ma 2 sprawe rozwodowa.jest mi z nim dobrze,lubi moje
              dzieci chcemy byc razem.lecz co z tego wyjdzie,czas pokaże.pozdrawiam.mam
              27lat,on 38
    • Gość: Mąż Re: zdrada IP: 80.48.49.* 28.05.07, 19:06
      Rok temu przeżywałem to samo, tyle,że to żona mnie zdradziła. I co? I nic,
      przezyłem. Ale doskonale rozumiem, co czujesz.
      • Gość: żona Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 11:58
        Prawda jest taka,ze składając kondolencje osobie która straciła najbliższa
        istotę wypowiadamy banały(boc czym są słowa "moje kondolejcje" serdecznie Ci
        współczuje) dopóki sama nie stracisz i pochowasz kogos bardzo bliskiego
        Najwieksze słowa nie oddadza załosci i tego co naprawde czujemy.Tak i w
        sytuacji zdrady tylko ktos, kto został zdradzony wie co czuje naprawde ktoś kto
        znalazł sie w takiej samej sytuacji .Jezeli kocha sie partnera naprawde to jest
        to...nawet nie potrafie znalezć słów.Tylko bardzo głebokie i prawdziwe uczucie
        stara sie tłumaczyc... ohydne uczynki zdradzającego partnera.A to co dzieje sie
        w duszy zdradzanego jest wielka raną.Dziwi mnie dobre samopoczucie 25 latki
        która chwali sie 5o letnia zdobycza.
    • Gość: marek do zony Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 12:56
      Syndrom wieku sredniego powoduje u faceta /wiem cos o tym/drastyczne oslabienie
      "..super ego".Zona, ktora nadal kochamy,staje sie urokliwa pamiatka erotyczna,
      do ktorej jestesmy bardzo przywiazani.NIc tylko przeczekac.
      • n.i.p.69 Re: zdrada 29.05.07, 13:18
        ...chcesz powiedzieć, że kobieta ma obowiązek znosić upokorzenia tylko
        dlatego,że facet przechodzi akurat kryzys wieku średniego? (...twoja bzdurna
        teoria to nic innego jak objaw szowinizmu i głupoty)
        • Gość: MAREK DO NIP 69 Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 14:51
          po co od razu ten szowinizm i glupota. Przeciez mnie nie znasz i tego rodzaju
          szybkie osady swiadcza o braku tolerancji i zwyklej egzaltacji.Nie prezentowalem
          zadnej teorii, bo takie w tej dyscyplinie zycia nie istnieja, a jedynie wlasny
          poglad na sprawe,a ze ..jestem nip 52, wiec nieco wiecej wiem o zyciu.
          • Gość: do...... Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.07, 15:38
            Wiem co czujesz i wierz mi, że to tak szybko nie przejdzie. To totalne
            ogłuszenie i otępienie będzie jeszcze trwało. Ale nie staraj się na siłę
            pokazać mężowi, że Ciebie też stać na taki krok. Potem będziesz miała
            strasznego kaca moralnego. Jeśli moge coś Ci podpowiedzieć, to zainwestuj tylko
            w siebie - kosmetyczka, fryzjer, zakupy w dobrym sklepie. Często zapominamy w
            związkach o sobie, a mężczyźni są wzrokowcami i lgną do cukierkowych kobietek
            jak muchy do lepu. Walcz o męża, jeśli uważasz, że warto, ale sprytem. Łzami i
            krzykiem nic nie zrobisz. Powodzenia.
    • Gość: żona Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.07, 09:20
      do: nie jest to takie proste.Zeby inwestować w siebie musisz miec kasę.A ja
      przestałam dostawać jakiekolwiek pieniądze z pensji męża.Odciął mnie
      skutecznie. Nawet skasował upoważnienie z konta.Zyję i kupuję sobie (drogą
      eliminacji) to co najważniejsze.Kosmetyki i inności schodzą na dalszy plan.Nie
      potfafię się wykłócać o pieniądze.W moin odczuciu to takie poniżające
      • n.i.p.69 Re: zdrada 30.05.07, 11:13
        ..wygląda na to,że nie masz wielkiego wyboru,powinnaś chyba niestety postawić
        wszystko na jedną kartę, albo znosić upokorzenie do chwili kiedy mu się to
        znudzi wtedy i tak Cie zostawi a Ty nie bedziesz miała siły by sie podźwignąć.
        Przejmij inicjatywę pokarz mu,że nie pozwolisz sie gnoić a wtedy nawet jeśli sie
        rozstaniecie, to przynajmniej zachowasz szacunek do samej siebie, bo bez tego
        nie będziesz w stanie ułożyć sobie normalnego życia. Pozdrawiam.
        • Gość: kuminiorz Re: zdrada IP: 80.48.49.* 30.05.07, 12:42
          Też jestem zdania, że powinnaś zająć się sobą - szukaniem drogi życia bez niego
          (czy to pracy, czy innej możliwości uniezależniającej Cię od męża). Nawet jeśli
          przyjmujesz myśl wybaczenia mu, pamiętaj, że facet niechetniej będzie wracał do
          kobiety słabej, która go nie zaskakuje i nie intryguje. Musi poczuć się
          przegrany, wtedy rura mu zmięknie!
    • Gość: kaja Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.07, 22:00
      do paniiks!! jak ci nie wstyd chwalić się zdradą gdy "żona" cierpi przez TAKIE
      jak ty!!!!
      • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.07, 22:14
        Nie bądź taka ostra. W końcu jak jest popyt to podaż się znajdzie. Jak na razie
        to niszczy jedynie swoje małżeństwo. Jej mąż się tu nie skarży. A może już nie
        ma co niszczyć? Może to akt słodkiej zemsty?
        • paniiks Re: zdrada 31.05.07, 06:00
          Nie możesz mnie oceniać nie znając sytuacji. Mój kochany 50-latek nie ma już żony i nie zostawił jej dla mnie bo się wtedy jeszcze nie znaliśmy aż tak dobrze więc nie rozbijam czyjegoś małżeństwa. A piszę ten wpis tutaj nie dlatego żeby zdołować żone tylko dlatego żeby jej uświadomić że facet nawet w tym wieku może zmienić całe swoje życie tak jak było z moim 50-latkiem on się męczył w małżeństwie 30lat i kiedy dzieci odeszły z domu on też odszedł ale tylko dlatego że żona nie umiała go zatrzymać okazało się że całe życie łączyły ich tylko dzieci i gdy zostali sami w domu okazali się obcymi dla siebie ludźmi już nic ich nie łączyło teraz każde z nich ma swoje życie i naprawde czują że żyją. Więc żono to że pójdziesz do fryzjera czy kosmetyczki to nic już teraz nie da jakieś 20 lat za późno o małżeństwo jeżeli chcesz by istniało musisz walczyć cały czas a nie wtedy gdy jedna strona zaczyna mieć już wątpliwości.
          • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.07, 07:03
            A skąd wiesz czy ona się nie starała? Może nie tak jak powinna, ale tego
            przecież nie uczą w szkołach.
            O 20 lat powiadasz? Czy aż tyle również było potrzeba w Twoim przypadku?
      • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 15:14
        Chyba nie doczytałaś co napisłam facet z którym się spotykam nie jest już żonaty i nie zostawił żony z mojego powodu a napomniałam o tym ponieważ uważam że faceci nawet w tym wieku mają prawo zmienić swoje życie o 180stopni..
    • Gość: inna Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.07, 10:07
      problem polega na tym,że kobieta z którą zdrada mnie mąż jest wolna.Nie mam
      pojęcia czy panienka czy też rozwiedziona.Bajeczki o tym jak to :żona kocmołuch
      i wogóle jak tyle lat z nią wytrzymał ,a wogóle to nic ich nie łączy.A teraz
      gdy dzieci to on czuje się wolny...to stały repertuar zdradzających mężów.A
      kobietki "łapią"sie na te nieszczęśliwe istoty No i zaczyna sie.W sytuacji
      kiedy zdrada dotyczy paretnerów w związkach małżeńskich najłatwiej przeciac
      niezdrowa sytuacje.Z reguły to zdradzany mąż wkracz w akcje i "frywolna" żona
      statkuje sie (wycofuje sie z romansu) i wraca na łono rodziny,a po latach
      mysli...ale mi odbiło.(To o mnie) ale związki kiedy on jest żonaty a ona
      panienka" w latach" sa dla zdradzanych zon bardzo brzemienne w
      skutkach.Przeważnie to ta trzecia chce koniecznie zmienic stan cywilny,bo
      (chocby bił,byle był)no i zmienia sie w rzepa,Tu niby harda a tak naprawdę
      skamle o kazde spotkanie i wysyła liściki.sms,.maile.pozwól mi ..... Taki
      związek przeciać najtrudniej.Mowie tutaj o mężczyznie.Jedynie radykalne
      zerwanie pozwala uwolnic sie z bluszczowego zwiazku,Jest fontanna łez i
      zrozumienie że nie włazi sie z butami z zwiazek małzeński innych.No ale sie
      rozpisałam.Ale to wszytko zycie,Przez trzy lata tłumaczyłam przyjaciółce ze
      robi krzywde zonie kochanka(jaki on cudowny i tak męczy sie z żona) nie
      opowiadając o mojej sanatoryjnej przygodzie(do dziaiaj tego sie wstydzę) i nie
      przypuszczałam,ze i mnie spotka odwet życia.Po co takie długie wywody?Moze zeby
      ostrzec 25 latke?
      • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.07, 10:13
        Nie mam pewności czy dotrze...
        • paniiks Re: zdrada 31.05.07, 13:24
          Dziękuję Ci bardzo Inna że chcesz mi pomóc ja wiem że kiedyś to się może odwrócić ale ja bym może właśnie tego chciała wtedy bym wiedziała że nie ja sama tak robie.. każdy ma coś na sumieniu to całe życie..
      • Gość: była zona Re: zdrada IP: *.iplus.com.pl 29.08.07, 16:45
        masz racje ja to przeżyłam . trzy lata zdrady i natrętna
        kochanka .,która przychodziła do pracy , robiła sceny ,
        konicznie chciała rozwodu bez ożekania o winie , aby były mógł
        wystąpic o alimenty .W końcu był rozwód z jego winy .przezyłam
        przepłakałam ,zmieniłam miasto i czuje ,ze żyje , ale musiało
        upłynąc kilka lat abym się pozbierała .....
    • daga1974 Re: zdrada 31.05.07, 14:11
      ant.agrest.org/tinky.jpg
    • Gość: mikado Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.07, 14:11
      Najlepiej jest zachować spokój i nie stresować się.Kilka dni temu nic nie
      wiedziałaś i było OK.Skoro mąż nie chce mówić to znak ,że romas chce skończyć a
      Ty jak będziesz mądra to mu pomożesz a jak głupio ambitna lub słuchająca
      koleżanek to
      tylko stracisz. Zdrada to tylko drobny "wybryk" a życie toczy sie dalej i jest
      bardzo trudne w tym "chorym" kraju,szczególnie jak sie zostaje sama.
      • n.i.p.69 Re: zdrada 06.06.07, 09:53
        ..a ty często sobie tak brykasz? baranku.
        • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.07, 09:58
          Daj spokój - szkoda sobie odciski na palcach robić...
    • luka76 Re: zdrada 07.06.07, 14:44
      jak czytam te posty dotyczace zdrad malzenskich to potwierdza sie to co mysle
      juz od kilkunastu lat - ludzie nie powinni sie ze soba zenic , malzenstwo to -
      moim zdaniem - instytucja przysparzajaca wielu cierpien ludziom w nia
      wstepujaca. Na poczatku jest wszystko pieknie, ladnie ale po jakims czasie
      obydwie strony czuja sie jak w "wiezieniu". Swiadcza o tym liczne wypowiedzi -
      nie tylko na forum - ale w prasie, telewizji noi oczywiscie w zyciu.
      Przypisanie sie do jednego / i tylko jednego czlowieka , obojetnie czy kobiety
      czy mezczyzny/ wprowadzamy sie w swiat totalnej zaleznosci i "umiejscowienia "
      w jednym miejscu : zamieszkania, pracy, rodziny. Nasza inwencja tworcza jest
      ograniczona na zawsze albo na wiele lat / jezeli ktos po wielu latach zrozumie
      to/, ograniczona albo wrecz zduszona , zniszczona w imie "wspolnoty
      malzenskiej". Oczywiscie zaraz tu uslysze slowa "kompromis, kompromi" jasne
      tylko ze "kompromis" to oddawanie po kawalku dzien po dniu, miesiac po miesiacu
      i rok po roku swojego kawalka terytorium na , ktorym mozemy oddychac swobodnie
      ., a kiedy pewnego , pieknego dnia sie budzimy / po ilus tam latach malzenstwa -
      stwierdzamy ze juz nie ma czym oddychac bo "cale nasze terytorium " zostalo
      zabrane.Moim zdaniem kobiety powinny miec swoje pieniadze / o ktorych nie bedzie
      wiedzial nikt ani maz ani dzieci a ni matka/ te panie, ktore mysla ze
      "wspolnota" przyniesie im bezpieczenstwo materialne moim zdaniem sie myla i
      wlasnie w tym przpadku / i nie tylko w tym tak jest/tak sie stalo. Czestolroc po
      wielu latach , kiedy dzieci nie ma w domu a nas zaczynaja dotykac roznego
      rodzaju dolegliwosci Pan Malzonek 'nie moze sie pogodzic z utrata "mlodosci" i
      chce wszystkim wkolo udowodnic ze on " to jeszcze moze.Pomimo ze jego sylwetka
      przez spadek hormonow tez jest inna / brzuszek, itd/ . Droga zono te "romanse
      sie szybko koncza" - facet wraca "skruszony" ale jesli ci moge poradzic - TO
      WYWAL NA ZBITY PYSK
      • Gość: Logik Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 14:56
        Chciałbym cichutko zauważyć, że zdrada nie występuje tylko w związkach
        małżeńskich ....
        Czyli Twój wniosek, do którego doszłaś już kilkanaście lat temu, należałoby
        zmodyfikować.
        I tu są dwa warianty :
        1. nie wiązać się z nikim ( cokolwiek by to miało znaczyć )
        2. wyeliminować z definicji wszelkich związków wierność i lojalność.
        Które rozwiązanie jest Twoim zdaniem lepsze ???
        Po wybraniu tego właściwego propaguj je :))).
        A swoją drogą, które zastosujesz, lub już zastosowałaś ???
        Pozdrowienia
        • luka76 Re: zdrada 07.06.07, 16:34
          Panie LOGIK: Kiedys bardzo popieralam instytucje malzenstwa jednakowoz ona sie
          nie "sprawdzila" nic nie poradzimy na to ze mezczyzni maja taka nature. Kiedys
          gdzies wyczytalam zwierzeniua jednego Pana i mowil on:"Nam mezczyznom monogamie
          narzucono - to wbrew naszej naturze" I moim zdaniem facet powiedzial cala
          prawde.Ale naturalnym dazeniem czlowieka jest wie pan do czego " do milosci i
          wolnosci / niekoniecznie w tej kolejnosci/ dlatego ludzie beda sie wiazac ze
          soba czy to "kontraktem" czy w "luznych" zwiazkach - tak bylo jest i
          bedzie.Dodam jednak ze w zwiazku dwojga ludzi tez mozna byc wolnym ale do tego
          potrzeba "dojrzalosci" i pewnego dystansu.A to juz sie udaje bardzo niewielu
          zwiazkom.Pozdrawiam
          • Gość: Logik Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 17:41
            Moja droga rozmówczyni :))).
            Ja z uporem maniaka wracam do głównego tematu :))).
            ZDRADA!!!
            Żeby w związku dwojga ludzi "dojrzałych", z dystansem itd ...
            Żeby w takim związku nie było zdrady, musisz zdecydować się na któryś z punktów
            z mojego poprzedniego postu.
            Weź jeszcze pod uwagę, że można zdradzić przyjaciela.
            I jak sie przed tym uchronić ???
            Niestety tylko przyjęcie wyżej wspomnianych punktów, da Ci gwarancję, że zdrady
            nie będzie.
            Tylko czy wtedy będzie jeszcze związek ???
            Pozdrawiam również ....
    • Gość: też zona Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 21:26
      Opisałaś moje życie. Może wspólnie podniesiemy się z tych nizin? Ja już trochę
      ochlonęłam ale brak mi wiary w siebie,ogladam się dookoła i okazuje się ze
      nawet nie mam z kim porozmawiać.Mam ochotę wyjść,zamknąc drzwi za sobą i isć
      gdzie mnie oczy poniosą.Trzymaj się dzielnie,potrzebujesz dużo siły aby nie
      wpaśc w chorobę.
      • luka76 Re: zdrada 07.06.07, 23:57
        Droga zono - ja nie potrzebujue sie "podnosic" - czuje sie pelnowartosciowa baba
        i jestemn szczesliwa. jezeli cos pisze to dlatego ze mam doswiadczenie zyciowe i
        chce komus pomoc . tto tyle.
        • Gość: Kora Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 10:42
          Zdrada w małżeństwie czy zdrada w "wolnym" związku boli chyba tak samo.
    • Gość: żona Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.07, 10:22
      Po przeczytaniu tych "postów" naszły mnie jednak refleksje. A może i ja w
      jakimś sensie też jestem winna temu co sie stało? Dotychczas nie brałam tego
      pod uwagę.Wydawało mi się (wydaje nadal) że jestem w porządku a wszystko co
      robię jest dobre.Dla kogo dobre ??? To pytanie męczy. Czy słusznie męczy ???
      On nie rozmawia o tym ze mną. Ja zaś najwyrażniej nie mogę się pozbyć w swoich
      wywodach oskarżeń i dominacji własnego bólu.
      Nigdy nie patrzyłam na to jego oczyma. Ale jak to zrobić? Mężczyżni to jednak
      inna konstrukcja, a ja widzę że moja złość i żal tylko pogarsza sprawę.
      Pogubione wszystko.
      • Gość: dziwny55 Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.07, 12:11
        I tu nareszcie masz trochę racji. Wina zawsze leży po obu stronach. Ale to w
        rękach K O B I E T jak świat światem leży rola strażniczki małżeństwa i
        stałości związku. A ty uznałaś, że jak go już kiedyś tam zapędziłaś do ołtarza
        to wystarczy. Nie, jak sama widzisz. Jeśli mężczyzna w tym związku czuł się
        wykorzystywany, zniewolony, bez prawa do swojej indywidualności, jeśli po
        wypełnieniu obowiąZKÓW WOBEC NIELETNICH DZIECI NIEŚMIAŁO ZAPRAGNĄŁ poczuć się
        wreszcie docenionym, szczęśliwym, spełnionym, czy co tam jeszcze to naprawdę
        nie ma do tego prawa? MA. Jest tylko człowiekiem. I jest aż Człowiekiem.
        • paniiks Re: zdrada 08.06.07, 17:31
          To przepraszam bardzo czy facet-mąż nie musi po ślubie się już starać wystarczy że zaciągnie kobiete do ołtarza i już.. bzykanko co kilka dni i co? siedź w domu gotuj obiady pilnuj dzieci-sory a później powie Ci pa idę do innej to chyba nie o to chodzi tak jak kobieta tak i facet muszą się starać i dbać o siebie co my jesteśmy gorsze?
          • dziwny55 Re: zdrada 08.06.07, 22:42
            oczywiście paniiks że oboje winni się starać! Odpowiadam tej pani, która
            winę "zwala" wyłącznie na męża zdradzającego, a nawet nie! na tą drugą kobietę
            która on wybrał sobie na jej miejsce, bo ona ....itd. poczytaj wyżej. Nie
            czepiaj się słów kotek tylko myśl. podobnie jak pani, która jest zdradzana, nie
            wie jak się zachować jak spotyka tą drugą na ulicy i ją obwinia o wszystko zło.
            Siebie? NIE! Męża?NIE! Wszystkiemu winna tamta kobieta że kochany, szanowany
            mężczyzna którym poniewierała przez wszystkie lata na przykład, nagle podniósł
            głowę i ją zostawił. Więc radzę: zrób no paniusiu rachuneczek sumienia i
            zachowaj się z godnością! I nie zawsze właściwe jest "wystawianie walizeczek
            za drzwi"! To że mężczyzna już dłużej nie wytrzymał nie może oznaczać że musi
            odejść "goły i wesoły" i wszystko zostawić formalnej żonie! To również jego
            dorobek. Chyba że jej zależy tylko na forsie.
            • paniiks Re: zdrada 09.06.07, 06:25
              Dobrze kotku postaram się postawić w jej sytuacji
            • luka76 Re: zdrada 09.06.07, 10:51
              'TO ZE MEZCZYZNA JUZ DLUZEJ NIE WYTRZYMAL' ale zony musza wszytko "wytrzymywac"
              tak? urodzic, wychowac dzieci,sprzatac, prac, gotowac i jeszcze zawsze byc
              gotowe na uslugiwanie mezowi? Szanowny Panie prosze zwazyc jedna rzecz - facet,
              ktory odchodzi od zony po kilkudziesieciu latach malzenstwa nie zostawia jej w
              takim samym "stanie" jak w dniu slubu. Wielokroc sa to chore osoby, juz nie tak
              atrakcyjne jak kiedys / nie ze swojej winy tylko z racji uplywu czasu/ . W USA
              na przyklad rozwiazano te sprawe - zona, ktora zostaje "opuszczona" otrzymuje
              od malzonka niebotyczne odszkodowanie i alimenty comiesieczne - poniewaz w
              wyniku jego odejscia poniosla "moralna szkode" Pozdrawiam.
            • vvrotka Re: zdrada 09.06.07, 13:33
              Problem w tym ze zdradził! Skoro jedno z dwojga czuje się źle w związku, to
              niech to powie, zakończy odejdzie a potem może robić co chce. To jest rozsądne
              podejście, nie pokątne zdradzanie i wracanie do domu i niby ok. Biedny
              uciemiężony poniżany i co jeszcze. Tak robią wredne szuje nie szanujące nikogo
              chyba nawet siebie samego. Wystarczy odwrócić kolejność, najpierw rozwiązuje
              "problem" małżeństwa potem szukam pociechy u kogoś innego, będzie bardziej
              humanitarnie. Większość niedorosła do życia w związku, liczy się tylko własna
              przyjemność egoizm i brak sensu w życiu, i zaspokojenie seksualne. Jak na wsi w
              dobie świec nie ma co robić to seksimy się, nawet zwierzęta mają zasady które
              przestrzegaja. Jeśli dwoje ludzi łączy jakaś pasja, mają swoje zainteresowania
              i kochają się będą ze sobą żyć razem, każdy we własnym terytorium jak ktoś już o
              tym wspomniał.
            • n.i.p.69 Re: zdrada 11.06.07, 09:54
              w każdym zwiazku wcześniej czy później pojawiaja się problemy,niedomówienia
              rozczarowanie. Kryzys w związku partnerskim jest czymś naturalnym nieuniknionym
              a czasem wręcz pożądanym, ale tylko od dojrzałości i odpowiedzialności partnerów
              zalezy czy wyjdą z tego wzmocnieni (co cie nie zabije, to cie wzmocni) czy
              wdepna w jeszcze wieksze bagno. Niestety zdecydowana większość ludzi wybiera
              łatwiejszą drogę unikając konfrontacji z realnościę i codziennymi problemami
              szukając wyidealizowanego nie realnego/ej partnera/ki niszczą wszystko co
              wcześniej wspólnie osiągneli.Za związek odpowiedzialni są zawsze oboje, ale
              zdrady winny jest zawsze ten ,który sie tego dopuscił, powiem wiecej jego wina
              jest podwójna ponieważ mając świadomość kryzysu w związku, wbił z premedytacją
              "gwóźdź do trumny"Takie sa niestety fakty i żadne infantylne tlumaczenia w stylu
              "..już dłużej nie wytrzymał" "..mężczyzna którym poniewierała przez wszystkie
              lata "itd. itp. nie są usprawiedliwieniem, mogą co najwyzej wzbudzić politowanie.
              • dziwny55 Re: zdrada 11.06.07, 13:29
                No cóż n.i.p. dla ciebie to że ludzkie uczucia też podlegają ewolucji, że
                człowiek (równie facet jak kobieta) ma prawo do zmiany swoich uczuć zwłaszcza
                jeśli przez lata nie czuł się w tym związku dobrze, trwał szukając wyjścia,
                żeby właśnie "nie wbijać przysłowiowego gwoździa" wzbudza u ciebie
                politowanie?! toż to idealizm, a życie jest życiem. Jeśli facet (czy kobitka)
                się pomylił, próbował, trwał w tym nieudanym związku dopóki np. dzieci się nie
                usamodzielniły, to uważasz że do śmierci już musi się tak męczyć? nie ma prawa
                zakochać się? zaznać choć trochę szczęścia? przecież nie wiemy na ile lat,
                autorka tego wątku daje do zrozumienia że partnerzy w związku nie mają po 20,30
                lat, tylko są dojrzali.
                I nie masz racji pisząc że winien jest ZAWSZE ten który zdrady się dopuścił.
                To ty zbyt płytko oceniasz życie i ludzkie uczucia.
                • n.i.p.69 Re: zdrada 11.06.07, 14:16
                  cyt."..człowiek (równie facet jak kobieta) ma prawo do zmiany swoich uczuć .." i
                  tu powinieneś sobie zadać pytanie po co w takim razie zawierałeś związek
                  małżeński,"...jeśli przez lata nie czuł się w tym związku dobrze.." tutaj
                  powinieneś sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego przez lata znosilem tem stan
                  rzeczy(czyżby jakieś inne korzyści ?)"..trwał szukając wyjścia.." czy może
                  bardziej oczekiwał,że partnerka uczyni cię szczęśliwym,'..toż to idealizm, a
                  życie jest życiem..." przypominam łaskawie,że to my sami tworzymy
                  rzeczywistość,"...to uważasz że do śmierci już musi się tak męczyć.." nie,
                  uważam że uczciwy czlowiek zakończyłby ten "straszny" związek chociażby ze
                  względu na te właśnie dzieci, żeby nie musiały znosić na co dzień widoku
                  rozgoryczonych i zakłamanych rodziców a póżniej przenośić takie wzorce na swoje
                  dorosłe życie i w taki sam sposób jak ci, marnować je, skacząc z kwiatka na
                  kwiatek w poszukiwaniu niby szczęścia.
                  ...ale ten temat juz tyle razy był wałkowany, że chyba nie ma sensu dalej sie
                  rozpisywać .pozdr...
                  P.S.... a winny zdrady bez wyjątku, jest zawsze ten który zdradza i nic na to
                  nie poradzisz....co wiecej,to jest właśnie prawdziwe życie, choć okrutne.
            • paniiks Re: zdrada 20.06.07, 19:11
              Lubię jak ktoś do mnie mówi "kotek"..
    • Gość: facet Tan garunek w tym wieku tak ma ale IP: *.centertel.pl 09.06.07, 13:54
      przejdzie jak katar , nie wyrobi się. Chyba że ma dużo kasy . Wtedy bedzie
      problem
    • Gość: muszla111 Re: zdrada IP: 80.48.49.* 10.06.07, 14:02
      ja przezylam to na poczatku roku nie chcialo mi sie zyc.Bylam u
      psychologa,wrozki,bralam tabletki na depresje.Pomogly mi nowe znajome z tymi
      samymi problemami co ja.Najwazniejsze zebys zadbala o siebie,idz do fryzjera,kup
      nowe ciuchy,zmien styl to maja byc ciuchy seksi,Zzebys poczula sie mlodo.Olej
      swego bylego,bedzie tego zalowal(pisze to na swoim przykladzie).Znajdz jakies
      hobby i baw sie.To wszystko dziala Powodzenia.
    • Gość: agnes Re: zdrada IP: *.21.pl 11.06.07, 11:55
      JAkiś czas temu zdradził mnie narzeczony.Od tego czasu jestem sama i jak sobie
      pmysle że miało by mnie spotkać to samo, to wole od facetów trzymać się z
      daleka!
      • n.i.p.69 Re: zdrada 11.06.07, 12:00
        ..nie zapominaj,że kobiety równiez zdradzają (...a może nawet częściej)
      • leandrao Re: zdrada 11.06.07, 13:28
        Bardzo "inteligentny" argument.
        Ja ostatnio mialem wypadek samochodowy, od tej pory chodze piechota, aha i
        podczas mycia rak oparzylem sie zbyt goraca woda, od tej pory nie myje rąk.
        Zdrada nigdy nie bierze sie z powietrza, o tym warto pomyslec, a nie zadawac
        sobie dozywotnie pokuty, bo panu zapachniala inna rozyczka:)
    • Gość: agnes Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 20:17
      Inteligentne czy nie wg Ciebie, ale wiesz jak to boli?Chyba nie bo bys tak nie
      mówił!
    • Gość: zakładająca wątek Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 12:40
      Szukając pomocy,przeczytałam juz kika ksiazek z zakresy ..no nazwijmy to
      psychologii zdrady.Od najbardziej szanowanych psychologów polskich ,terapeutów
      rodzinnych,po ksiazki tłumaczone z innych języków.(najliczniejsze to
      podreczniki amerykańskie)ale.. albo mam bardzo nietypowego męża bo wyłamuje sie
      ze wszystkich opisanych przykładów albo...Staram sie jednak rozmaiac z moim
      męzem, ale to jest monolog,bo przyjmuje postawę zwarta (założone recena klatce
      piersiowej) i nic nie mówi albo jak powie to ....lepiej było nie
      zaczynac,Ostatnio usłyszałam na moje słowa ze zdradził nie tylko mnie ale i
      wszsytko to w co kiedys razem wierzylismy,nasze zasady...usłyszałam :i co z
      tego.
      • Gość: muszla111 Re: zdrada IP: 80.48.49.* 12.06.07, 16:46
        ja z moim mezem tez rozmawialam i to tez byl tylko monolog.tlumaczylam mu jak
        malemu dziecku(mamy dwoje dzieci),trwalo to 2 miesiace.w koncu powiedzialam dosc
        postawilam na siebie.od miesiaca staramy sie aby byc znowu razem,tylko role sie
        odwrocily to on mnie prosi zebysmy byli razem.dlaczego sie zmienil bo
        powiedzialam mu ze sie z kims spotykam.radze ci nie czytaj tych psychologicznych
        ksiazek tylko idz za swoim instynktem(kobiety)
        • paniiks Re: zdrada 12.06.07, 17:44
          Najlepiej by było gdyby nie było facetów wtedy nikt by nas nie ranił i rzucał ale dziewczyny kto by nas wtedy bzykał..:)
          • n.i.p.69 Re: zdrada 13.06.07, 09:38
            ....to jest Twoje zyciowe kredo , rozumiem. (..no tak , blondymka)
    • Gość: agnes Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 15:07
      Uważam,że ludzie skoro już ze sobą są powinni się kochać, a nie zdradzać!A z
      tego co widzę co się dzieje w koło mnie to coraz trudniej o "normalny"
      związek.Panowie!Co sie z Wami dzieje?
      • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 15:11
        Panowie?!
        A panie to święte? Czytając ten wątek jakoś nie dochodzę do takiego wniosku.
        • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 15:21
          Powinien jakiś pan założyć wątek że żona go zdradza (byle nie mój) ciekawa co wtedy byście napisały, pewnie że mu tak dobrze że sam tego chciał a jak kobiete facet zdradzi czy zostawi to już koniec świata..
          • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 15:24
            Czemu nie Twój? Lżej by Ci się żyło - nie musiałabyś się kryć, maskować...
            Pełny luzik.
            ;)
            • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 15:33
              Nawet jeśli mój mąż mnie zdradza to czy ja wiem czy chcę o tym wiedzieć.. Niech to zostawi dla siebie..
              • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 17:39
                No bo najpierw:
                "Powinien jakiś pan założyć wątek że żona go zdradza (byle nie mój)..."
                a za chwilę:
                "Nawet jeśli mój mąż mnie zdradza to czy ja wiem czy chcę o tym wiedzieć..."
                - No to ja sam już nie wiem kto może zdradzać i kto nie powinien wiedzieć czy
                jest zdradzany. Coś Ci się poplątało. A więc Twój mąż nie powinien wiedzieć że
                go zdradzasz, a Ty nie chcesz wiedzieć czy zdradza Ciebie? Wygląda więc że
                uzurpujesz sobie wyłączne prawo do sterowania przepływem informacji. To
                straszliwie niedemokratyczne działanie. Czy mąż mówi o Tobie "moja Łukaszenka"?
                ;)
                • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 17:46
                  Wszystko poplątałeś.. ach
                  • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 17:57
                    Siakoś tak SAMO się splątało wzięło (by palcem nie pokazywać)...
                    A czy zgodnie z zasadą: "niechaj mowa wasza będzie tak - tak, a nie - nie"
                    mogłabyś to rozplątać, aby mogło dotrzeć w końcu do naszych nędznych, płaskich,
                    męskich mózgów?
              • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 18:06
                napisałam

                > Nawet jeśli mój mąż mnie zdradza to czy ja wiem czy chcę o tym wiedzieć.. Niech
                > to zostawi dla siebie..
                więc.. czy Ty byś chciał wiedzieć że Twoja kobieta Cię zdradza? może tak nie wiem ja bynajmniej nie chcę wiedzieć (chyba) bo po jaką.. żeby się dręczyć męczyć a tak każdy wie co musi i tyle spokojniej się żyje mniej siwych włosów na głowie...
          • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 18:02
            napisałam

            > Powinien jakiś pan założyć wątek że żona go zdradza (byle nie mój) ciekawa co w
            > tedy byście napisały, pewnie że mu tak dobrze że sam tego chciał a jak kobiete
            > facet zdradzi czy zostawi to już koniec świata..
            więc.. podkreśliłam w tej wypowiedzi że nie chodzi tu o mojego męża lecz o jakiegoś innego czyt. obcego faceta i byłoby to bardzo ciekawe poczytać jak faceci to odczuwają i fajnie by było czytać jak kobitki by go tu zjadły.. ok przechodze dalej..
            • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 18:15
              Krętą drogą i pod górkę, ale jakoś udało Ci się wybrnąć. Powiedzmy że
              zrozumiałem (zwłaszcza w kontekście innych postów).
              :)
              • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 18:17
                Tom - dzięki.. Pozdrawiam
                • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 18:22
                  Nie rozumiem. Ale przecież jestem tylko facetem - czy kto słyszał by mężczyzna
                  zrozumiał kobietę? Spoko...
                  • paniiks Re: zdrada 13.06.07, 18:26
                    Tylko facetem? proszę Cię nie oceniaj się tak nisko przecież prawie nam dorównujecie..
                    • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 18:30
                      Raczysz być dla nas zbyt łaskawa. Nie wiem czy zasługujemy. My robaki marne
                      jeno... Jakiż zaszczyt! Aż się przejść muszę. Co za emocje!
        • luka76 Re: zdrada 13.06.07, 18:30
          Szanowny Panie Tom - Kobiety pewnie nie sa "swiete" ale bardziej monogamiczne
          niz mezczyzni, oczywiscie zdarzaja sie wyjatki ale generalnie to faceci sa jak
          te samce , ktore wielokroc nie kieruja sie rozumem ale popedem seksualnym.
          Powinniscie brac przyklad z pary , ktora jest "nierozlaczna" przez cale zycie -
          tam samiec ma tylko jedna partnerke na cale zycie / i vice wersa oczywiscie/ ale
          niestety sa to LABEDZIE. Pozdrawiam
          • Gość: Tom Re: zdrada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 19:27
            Szanowna Pani luka76.
            Jestem głęboko przekonany że wszyscy z radością wzięlibyśmy przykład z owych
            szlachetnych ptaków, o ile podobny przykład wzięłyby również nasze małżonki.
            Pragnę jednocześnie Pani przypomnieć, iż nazwa gatunkowa drobiu stawianego nam
            za wzór to Łabądź Niemy. I być może właśnie w owej nazwie jest ukryty klucz do
            odpowiedzi na pytanie dlaczego panowie łabędziowie ni czują się zmuszeni do
            poszukiwania nowych wrażeń poza własnym gniazdem.
            Odpozdrawiam.
            :)
      • n.i.p.69 Re: zdrada 13.06.07, 15:26
        ...uważasz,że taki defekt umysłowy dotyka tylko mężczyzn ?
    • Gość: agnes Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 17:56
      Powtórzę za jednym z przedmówców z czym się w 100% zgadzam-ufać to można tylko
      sobie!!!
    • Gość: trzecia Re: zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 12:32
      mężczyżni kierują się motoryką a więc seksualnością i nie są ważne
      żadne przyrzeczenia ,tylko aktualna potrzeba zaspokojenia fiz.
      Jeśli do tego dojdzie zachwyt nad Panem to jest gotowy zapomnieć o całym świecie-
      INFANTYLIZM!!!!
      • n.i.p.69 Re: zdrada 15.06.07, 07:27
        tylko jak wytłumaczyć to ,że o kobietach mozna powiedzieć dokładnie to samo
        (...no może motywy są rózne, ale "jak zwał, tak zwał)
    • Gość: sowa Re: zdrada IP: 212.160.86.* 15.06.07, 19:50
      a wszystko przez to ze babka kocha goscia. bez milosci byloby o wiele prosciej,
      moglaby czuc sie w koncu uwolniona.sama nie przezylam tak wielkiej
      zaslepiajacej milosci,wiec tak mysle.mnie samej wydaje sie ze tkwie w odwiecznym
      przyzwyczajeniu ktore mnie momentami przeraza, fascunuje, podnieca, zniecheca,
      rozpala i tak na przemian?? czy to milosc sama nie wiem.mysle w chwili zdrady w
      koncu bym sie uwolnila, a z drugiej strony tak cholernie bym tego nie chciala-
      bo dobrze mi w tym piekielnym przyzwyczajeniu. a sama... tez mam ochote
      zdradzic,a zdrugiej strony tak cholernie jestem poukladana i przyzwoita, ze
      ..najzwyczajniej nie dalabym rady. te sprzeczne mysli caly czas buzuja w glowie,
      jesienia i zima przewage biora te poprawne, teraz te nieznosnie nieczyste......
      i co mam zrobic? poczekam do jesieni. naprawde ciezkie jest zycie zmiennej
      kobiety. rada dla zdradzonej???? ...bez komentarza /bierz zycie jakie jest.. a
      rozwiazanie moze przyjdzie samo;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka