Dodaj do ulubionych

Jaka ekologia

14.12.08, 19:48
Jak to jest z ekologią ,ze przeznacza sie w uni miliony euro na ekologie,na
likwidowanie emisji CO2,na walke z ociepleniem,a ma sie gdzies odzyskiwanie
makulatury,zlomu za ktore placi sie coraz mniejsze grosze i tym zniecheca sie
ludzi zeby zbierali,segregowali i oddawali odpady.Zaraz ludzie ktorym zalezy
na srodowisku beda zbierac,segregowac,odwozic,doplacac i placic podatek zeby
cwaniaki ze skupu mogli zarobic na ekologi! Co raz beda sie organizowaly
sympozja,gdzie banda cwaniakow bedzie jadla,bawila,wydalała i emitowala
co2,obradujac za super kaske by wymysliec srodek na porost wlosow.
Obserwuj wątek
    • Gość: jasiu... Re: Jaka ekologia IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.08, 20:27
      W Niemczech papiery i kartony wkłada się do specjalnych pojemników i nikt nie
      myśli, żeby za tą makulaturę komukolwiek płacić.

      Podobnie tworzywa, lądują w żółtych workach i czasem kubek po jogurcie czeka dwa
      tygodnie, bo co dwa tygodnie te worki zabierają.

      Nie wspomnę, że są trzy pojemniki na szkło, osobne na zielone, osobne ba
      brązowe, no i na przeźroczyste też osobne.

      I jeszcze resztki po obiedzie, skórki z owoców, czy inne odpadki, które trafiają
      na kompost. Jest dla nich specjalny pojemnik i każdy je tam usuwa.

      Do pojemników z napisem "Restmüll" trafiają tylko te śmieci, których
      rzeczywiście w żaden sposób nie daje się poddać recyklingowi. Tak to tutaj jest
      zorganizowane. Nikt się nie zastanawia, jakie są zyski firm zajmujących się
      odzyskiem surowców, czy zagospodarowaniem odpadów. Jakoś wszyscy, za darmo,
      czasem dopłacając (pojemniki z sortowanym szkłem są w jakimś określonym miejscu
      i flaszkę po winie trzeba tam właśnie dowieźć), śmieci segregują.

      Nie wspomnę, że sprzątanie po swoim psie (tekturowa torebka może trafić na
      kompost, więc tam trafia) każdy w Niemczech uważa za swój obowiązek. I to w
      kraju, w którym każdego stać na zapłacenie dużych pieniędzy za wywóz każdej
      ilości nieczystości. Tak to jakoś zorganizowali, że (może to lubią) segregacja
      śmieci stała się tu popularna.

      Oczywiście, jak piszesz "cwaniaki" zarabiają tu na zbieraniu tej makulatury, na
      recyklingu tworzyw sztucznych, czy metali (kolorowych też), na kompostowaniu
      odpadków z kuchni. Myślę jednak, że Niemcom bardziej przeszkadzałoby, gdyby tych
      cwaniaków (tu się mówi firm recyklingowych) nie było, niż to, że ktoś na ich
      śmieciach robi interes. Ot taka różnica narodowościowa. Bo Polak jak wie, że
      jego tektura jest warta 20 groszy, to nie popuści. Tylko Niemcowi wszystko
      jedno, że ktoś na jego pięciu centach, zawartych w śmieciu, zrobił wielki interes.
      • nutkajski Re: Do Jasia 14.12.08, 21:04
        Tak .Niestety dwa narody jak dwa kolory czarny i bialy.Osobiscie nie chodzi mi o
        to,ze ktos zrobi interes na czystosci i ekologi.Tylko niech sie do tego
        przyczyni.Niech nie zarabia 40% od zaraz tylko 30.Niechaj odda pare groszy temu
        co posprzata,pozbiera,wyszuka.Bo fakt,ze robi to z biedy,rzadziej z
        swiadomosci.Pokolenie 50,40 i nawet 30 latkow nie jest swiadome eko,tych mozna
        zmobilizowac finansowo.To oczywiscie sfera poziomu zycia.Niemiec uczy swe
        dziecko by puszki alu segregowal gdzie trzeba,Polak je sam pozbiera,bo
        potrzebuje na alkohol lub na obiady dla rodziny ,Druga sprawa,ze ludzie widzą,ze
        segregowane przez nich odpady trafiaja do jednego kontenera na
        samochodzie.Wszystko powinno byc jak trzeba tylko tak nie jest.
        • Gość: jasiu... Re: Do Jasia IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.08, 20:17
          To nie chodzi o zachęty finansowe.

          Żadne dziecko nie zbiera puszek Alu, czy butelek (plastikowych też). Na
          większości opakowań jest taki charakterystyczny znaczek, który mówi, że za danie
          opakowanie trzeba zostawić w sklepie 25 eurocentów. Cztery puszki, czy butelki,
          to jeden eurak. Stąd tu jest tradycja, że napoje (piwo też) kupuje się
          skrzynkami, przy okazji oddając poprzednie opakowania o otrzymując Pfand (polski
          zastaw). Skrzynka piwa, to 3.10 Euro (20 butelek szklanych po 8 centów, a reszta
          koszt skrzynki). O wiele droższy jest zastaw na butelkach plastikowych, czy
          puszkach - z reguły to 25 centów. Cola w Niemczech jest tańsza, niż w Polsce,
          ale w darmowych butelkach nie występuje.

          Dlatego Niemiec uczy swoje dziecko, że śmieci dzielą się na takie, które można
          wykorzystać i na takie, które po prostu zostawiamy dla przyszłych pokoleń,
          zasypując je ziemią. Stąd Niemiec, jak czymś swojego kraju nie musi brudzić, to
          stara się ten śmieć przekazać, nawet dopłacając do niego tam, gdzie odpad będzie
          mógł zostać zutylizowany, czy wykorzystany. Taka właśnie jest mentalność ludzi w
          Zachodniej Europie.

          Tu nikt nie pomyśli, że śmieci można wykorzystać jako paliwo w piecu CO, mało
          tego, tu nawet węgla nie spala się w domowych piecach. Może dlatego w dużych
          niemieckich miastach powietrze jest świeższe, niż w niejednej polskiej "zdrowej"
          wsi.

          Myślę, że w Polsce problem surowców wtórnych pozostanie problemem, dopóki będą
          jakiekolwiek zachęty finansowe, wiążące się z odzyskiwaniem surowców wtórnych.
          Gdyby takie dopłaty zlikwidowano, gdyby zdecydowano się, że handlem surowcami
          zajmują się jedynie firmy, to cała rzesza śmietnikowych grzebaczy straciłaby
          źródło utrzymania. Z jednej strony wiele osób nie miało by jak zarobić na
          kieliszek chleba, ale z drugiej nie byłoby kradzieży elementów metalowych, a
          choćby pokryw studzienek kanalizacyjnych, czy sieci trakcyjnej na kolei. A że w
          dziurze ktoś urwie koło, czy złamie nogę? A co to "zbieracza" może obchodzić, On
          się właśnie napił.

          Może właśnie dlatego uważam, że płatny obrót surowcami wtórnymi powinien zostać
          zlikwidowany. Powinny drastycznie zostać podniesione ceny tzw. śmieci nie
          podlegających przeróbce. Zamiast za to, na każdym rogu ulicy powinny pojawić się
          kontenery, gdzie za darmo można wyrzucić szkło, makulaturę, czy plastiki. Na
          zachodzie właśnie tak to działa. Oczywiście, jeśli ktoś się pomyli i wrzuci
          butelkę do kartonów są określone przepisy, by finansową karą zmusić delikwenta,
          by na przyszłość odróżniał, co gdzie powinien zostawić. Nawiasem mówiąc na
          koszach są rysuneczki, więc analfabeci też sobie tu radzą.

          Jeśli Polska nie zmobilizuje się i nie wprowadzi prawdziwego sortowania
          odpadków, to Unia Europejska potrafi ją do tego zmusić, właśnie finansowo. Już
          teraz biedny Polak płaci za kilowatogodzinę prądu więcej, niż bogaty Niemiec. A
          czemu? A no bo w Niemczech kiedyś wydano pieniądze, choćby na paskudzące
          krajobraz, tysiące wiatraków. Wiatr wieje, skrzydła się kręcą i nic nie dymi. A
          wodę na herbatę można taniej zagotować.

          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ktoś dawno zauważył, że to stare
          przysłowie się sprawdza. Stąd Polak na Zachodzie szybko uczy się tutejszych
          ekologicznych norm postępowania. Czemu nie robi tego u siebie? Ano właśnie?
    • Gość: K2 Dziwny jest ten świat? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 05:11
      Może nie świat tylko polska, temat jest naprawdę rzeka, te katrony i butelki to naprawdę czubek góry:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka