Dodaj do ulubionych

Prawdziwa przyczyna frustracji w Alejach.

17.07.09, 15:27
Jak podaje gazeta prawna do końca tego roku liczba sklepów w Polsce zmniejszy
się o ok. 5 tysięcy. Zniknie około 3 tysięcy sklepów spożywczych, a kolejne 2
tysiące to zmniejszenie w branży odzieżowej. Źródło informacji jest dość
wiarygodne (Gazeta Prawna). Tu cały artykuł:
biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/337753,do_konca_roku_bedzie_5_tys_sklepow_mniej.html

Ciekawi mnie ile z tych sklepów upadnie w częstochowskich Alejach. Czy nie
jest przypadkiem tak, że kryzys, który zajrzał w oczy właścicielom lokali,
spowodował u nich działania pozorne, które niby mają Aleje uzdrowić. Słowa
niby użyłem tu z pewną premedytacją. Czy w świetle zawartych w artykule
danych, znacznego zmniejszenia rentowności i zubożenia społeczeństwa jest
możliwe, by Aleje oparły się tym ogólnopolskim trendom? Czy ruch samochodowy,
bądź jego brak nie jest tylko pretekstem, a prawdziwe przyczyny leżą całkiem
gdzie indziej. Może ludzie po prostu Alei nie chcą? Może odzwyczaili się od
nich, a nawet ich nie lubią? W końcu gusta się zmieniają, nie słucha się już
piosenek w rodzaju Koterbskiej, to może i Aleje swój czas mają już za sobą?
Obserwuj wątek
    • Gość: hf Re: Prawdziwa przyczyna frustracji w Alejach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.09, 17:21
      dokladnie zakupy na calym swiecie robi sie albo na targach albo w
      galeriach
      • Gość: Tir Re: Prawdziwa przyczyna frustracji w Alejach. IP: *.chello.pl 18.07.09, 08:16
        Trzeba by odróżnić właścicieli sklepów od właścicieli kamienic, w
        których te sklepy sa. Całe to p...ne stowarzyszenie wręcz wymuszało
        na sklepikarzach podpisywanie sie pod czymś tam. Ale żeby z powodu
        kryzysu obnizyć czynsz? W życiu! Usłyszałem,że muszę sobie jakoś
        poradzić. Jeszcze pól roku, zabieram zabawki i przenosze się do
        Radomska. Czynsze 60 procent tańsze, a klientów tyle samo co tutaj.
        I nie ma nawiedzonych wyjców spod znaku dzierganego berecika
        • Gość: a kysz Re: Prawdziwa przyczyna frustracji w Alejach. IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.09, 00:14
          - i to jest cala prawda
    • Gość: I.LEŚNIKOWSKI czy ktoś pamięta IP: *.um.gov.pl 23.07.09, 15:42
      Nie sądzę żeby tak było. Na całym świecie najchętniej kupuje się w
      centrum miasta.
      Pod warunkiem, że jest atrakcyjne. Do brudnego, z połamanych
      betonowych płyt, zniszczonego, wyasfaltowanego, nie mam ochoty..
      Ważna jest także dbałość o klienta - badanie "trendów", atrakcyjny,
      nowy co jakiś czas towar, podążanie za modą, promocja, akcje
      przyciągające klientów, którzy podróżują zwykle w centrach miast
      pieszo a nie samochodem. Dzięki temu mają w ogóle czas zajrzeć na
      witrynę jedną, drugą, trzecią.
      Jeśli ktoś przyjedzie samochodem to szybciej stamtąd czmyhnie, bo ma
      czym.
      I jeszcze zasada, że lepiej nie podnosić ceny po hurtowniku o
      połowę - czyli lepiej sprzedac więcej po mniejszej cenie niż
      trzymać ten sam towar przez lata by zarobić na nim dużo.

      Czy ktoś pamięta jakąś imprezę zrobioną nie przez Urząd Miasta w
      Alejach?
      • Gość: politolog Re: czy ktoś pamięta IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.09, 16:06
        Np. 27 czerwca 2008 roku ogromna impreza organizowana przez TRW w samym centrum,
        no chyba że to Wasza zasługa tylko TRW płaciło, heh.
        • kicikici41 Re: czy ktoś pamięta 23.07.09, 23:44
          ale trw to nie kupcy w alejach a o to chyba było pytanie
      • Gość: nv Re: czy ktoś pamięta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 16:22
        tylko same takie na ktorych tadek sie z biskupem po mordach klepali
        • lulupax Re: czy ktoś pamięta 23.07.09, 16:53
          zawsze sa tylko imprezy organizowane przez UM, na inne się nie zezwala
        • Gość: gg Re: czy ktoś pamięta IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.09, 23:45
          Boże co z was za prymitywy, to już lepszy poziom umysłowy a na pewno
          mniej agresywni sa knajaki spod budki z piwem
      • Gość: jasiu... Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.dip.t-dialin.net 23.07.09, 18:19
        Mam porównanie, jak wygląda to choćby w Niemczech, gdzie pewne procesy
        zachodziły zdecydowanie wcześniej. Ot chociażby miasto, z którego piszę
        (porównywalne z Częstochową).

        W mieście jest bardzo zadbana powiedzmy starówka. Piszę powiedzmy, bo miasto
        przeżyło (jak wiele podobnych) tzw. nalot dywanowy w czasie II Wojny Światowej i
        starówka jest praktycznie zbudowana na nowo. W mieście znajduje się zamek z
        początków XIII wieku i drugi, barokowy, z ogromnym dziedzińcem, na którym są
        czasem organizowane imprezy. W czasie mistrzostw piłkarskich stał tam telebim,
        obecnie są czasem koncerty, czasem kino na powietrzu. Otoczenie zamku i
        przestrzeń pomiędzy zamkami jest wyłączone z ruchu kołowego, a na niektórych
        uliczkach ruch jest bardzo uspokojony. Jest tam trochę sklepików, nawet
        ekskluzywnych, trochę biur podróży, Karstadt, parę kawiarni i lodziarni, ale
        tłumów nie ma. Właściwie można określić, że ruch pieszy praktycznie wymarł i
        dość dużo lokali czeka na wynajęcie.

        Ruch i to olbrzymi jest za to w okolicach galerii. Mówię w okolicach, bo wiele
        sklepów w galerii się nie zmieściło (Zara, H&M, C&A i wiele innych mają swoje
        klikupiętrowe obiekty w pobliżu). Łatwo dojechać, bardzo blisko stacja kolejowa,
        węzeł (wspólny przystanek) wszystkich autobusów komunikacji miejskiej, wreszcie
        łatwość zaparkowania, choć wszystkie parkingi są płatne.

        Jeśli Częstochowa pójdzie tą samą drogą, czeka ją podobny los. O ile powstanie
        galeria Polimeni, jej okolice staną się prawdopodobnie centrum miasta. Problem
        będzie z tym, by samochodem dojechać i go w danym miejscu zostawić. Ja wiem,
        Polak nie lubi płacić za cokolwiek (wszystko chciałby za darmo, koncerty,
        parkingi itd.) Przecież rewelacyjnie położony parking pod Schotem często
        dysponuje wolnymi miejscami. Jeśli będzie trzeba (a będzie!) płacić za miejsca w
        galerii Polimeni, to i tam kłopotów z parkowaniem nie będzie.

        Ale jest inny problem. W miastach niemieckich, które znam, nikt mądry nie robi
        nawierzchni z kostki, by po niej puścić ruch samochodowy. Przyczyna jest prosta,
        jak się dowiedziałem. Asfalt można wykonać tak, że jest cichy. Kostka zawsze,
        nawet przy niewielkich szybkościach będzie głośna. Niby ładne, ale szum
        toczących się po kostce opon męczy. Może dlatego na zachodzie owszem, robi się
        chodniki z kostki (doskonale spasowanej, bez fug), ale jezdnie i drogi rowerowe
        zawsze robi się z betonu, albo asfaltu.

        Gładka asfaltowa, czy betonowa nawierzchnia jest też bezpieczniejsza. Jeśli
        nawet ktoś jedzie trzydziestką, łatwiej, w przypadku wtargnięcia zahamuje na
        asfalcie, czy betonie, niż na kostce. Poza tym, dając ładny, dobrej jakości
        asfalt na jezdni, trochę oszczędzamy i wowczas na trotuarach kostka może być
        lepszej jakości, droższa, położona bez fug.

        Miałem okazję ostatnio obejrzeć ulicę jakże podobną w swych założeniach
        architektonicznych do Alei (po bokach chodniki, dwie jezdnie i w środku znów
        ciąg dla pieszych i rowerów. Mówię o paryskiej Boulevard de Clichy, przy której
        znajduje się między innymi Moulin Rouge (wiem, po Montmartre, dzielnicy burdeli
        nikt z urzędu miasta się nie szlaja, ale może przynajmniej do Bazyliki
        Sacré-Cœur ktoś się wybierze?

        Ta ulica jest dość dobrze opracowana w maps.google.com/ - polecam
        dokładnie się przyjrzeć w widoku z satelity. Wystarczy wpisać, choćby adres
        różowego młyna: Paryż, Boulevard Clichy 82 - i powiększyć, by obejrzeć
        sobie jak to się we Francji robi. Można też zobaczyć w tzw. google street. Na
        chodniku asfalt, na środkowym pasażu asfalt, na ścieżce rowerowej asfalt,
        oczywiście na jezdniach też asfalt. Nikt (mimo ogromnego ruchu pieszego w tej
        dzielnicy) nawet nie pomyślał o eliminacji ruchu samochodów.

        Czyli że w atrakcyjnej dzielnicy Paryża asfalt nie przeszkadza ludziom, którzy
        przychodzą tą dzielnicę zwiedzać (tysiące osób, tłok naprawdę ogromny), a w
        Częstochowie przeszkadza? Proszę mi wybaczyć, ale uważam pańską teorię za mocno
        naciąganą.

        Napisał Pan: "Do brudnego, z połamanych betonowych płyt, zniszczonego,
        wyasfaltowanego, nie mam ochoty". Czy mam rozumieć, że nie ma Pan ochoty
        powłóczyć się po Paryżu. Ja naprawdę mogę dostarczyć wiele zdjęć, żeby
        udowodnić, że ci bezduszni Francuzi asfaltowali wiele miejsc, w tym ulice, gdzie
        para skarpetek kosztuje 150 Euro!. Bogaci tam podjeżdżają, Pan Leśnikowski nie
        ma ochoty. Ot paradoks.

        Skąd się u Pana bierze ten wstręt do asfaltu, czy to na ulicach, czy na
        ścieżkach rowerowych? Czyżby jakieś przykre wspomnienia z dzieciństwa? Proszę
        się nie przejmować, inni tak nie mają i to można wyleczyć.

        Bo ważne jest otoczenie, ale burżuazyjną etykietę na całym świecie zastępuje
        prostota, nowoczesność, a przede wszystkim wygoda. Moim zdaniem najmniej
        szlachetnym materiałem jest Polbruk, a mimo wszystko jest preferowany przez
        władze wszystkich miast. Jakaś schizofrenia urbanistyczna? Z jednej strony ma
        być ładnie, a z drugiej, gdzie się da, zamiast ładnych płytek farbowany Polbruk?
        Można zrobić z mieszaniny białego cementu, kolorowego kruszywa, następnie
        wypłukać elegancką kostkę czy płytki, wygodną dla pieszych, tyle że taka kostka
        jest droga. A więc co - farba do betonu i to ma być ładnie? No bo jeśli jak
        dotąd na wszystkich ścieżkach rowerowych stosuje się ten wstrętny Polbruk, to
        czy można rościć sobie pretensje do stawania się autorytetem w sprawie co ładne,
        a co brzydkie?

        Moim zdaniem, to nawet marmurowe płyty Alei nie pomogą. Czasy się zmieniają, a z
        nimi gusta ludzi. Mam wrażenie, że ktoś celowo nie chce tej oczywistej
        oczywistości zauważyć.

        I jeszcze jedno. Moim zdaniem tak samo brzydki jest asfalt, jak ładny i
        praktyczny jest Polbruk
        . A na Montmartre od czasu do czasu się znów wybiorę.
        Zupełnie mi asfalt w tym miejscu nie przeszkadza. W sumie to ma jeszcze jedną
        zaletę. Nie spotkam tam "uczulonych na asfalt", których spotykać nie mam
        przyjemności. Zawsze coś pozytywnego. Jednak!
        • Gość: KA Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.adsl.inetia.pl 23.07.09, 23:51
          to dziwne bo na zachodzie zwłaszcza w centrach zabytkowych miast
          wszedzie jest kostka granitowa. to i urokliwe i trwałe. jeszcze
          nigdzie nie widziałem asfaltu. gdyby im to zapropoonowac padli by ze
          śmiechu. nigdzie tez centrach ścisłych nie ma samochodów. są za to
          doookoła centrów parkingi wielopoziomowe, na które jak sie domyslam
          Polaków jeszcze nie stać.
          • Gość: a kysz Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.09, 01:00
            przeciez to jest jeden z tych dupków referendalnych sadzac po IP nie
            ma si eco podniecac, oni od kilku tygodni całymi rodzinami opluwaj
            awrone na tym forum
            • Gość: @ a kysz Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.09, 07:52
              a ty dupku-przygłupku,kim jesteś?
              • Gość: jasiu... Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.dip.t-dialin.net 27.07.09, 20:48
                Sądząc po IP nie należę do ludzi, związanych obecnie blisko z jakąkolwiek z
                ekip, mącących w tym mieście.

                Ale po twojej wypowiedzi widać, jakiego pokroju ludzie popierają obecny układ
                rządzący miastem. Kto tak naprawdę tym miastem (miastem?) rządzi. A niech tam, w
                końcu parę razy w roku mogę nie zauważyć, że trafiłem do skansenu. Częściej w
                Częstochowie nie muszę bywać.

                A ci co w tym mieście bywają, niech dalej podziwiają swoich idolów w rodzaju TW.
                A taki sympatyczny był z niego człowiek, w czasach, w których jeszcze był
                asystentem od przetwórstwa tworzyw "pod filarami". Nie ważne że nie rozumiesz o
                czym piszę, to takie miejsce, gdzie po ośmiu klasach bezpośrednio się nie trafiało!
                • Gość: ;-) Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.net.stream.pl 27.07.09, 21:04
                  > ...A taki sympatyczny był z niego człowiek, w czasach, w których
                  > jeszcze był asystentem od przetwórstwa tworzyw "pod filarami".

                  i tańczył w rajtuzach w zespole tańca nowoczesnego ;-)
                  • Gość: hmmm Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.adsl.inetia.pl 27.07.09, 23:43
                    no włąsnie postarzeliście sie chopaki: on czyli wrona poszedł do
                    przodu a wy zostaliscie sfrustrowanymi, zazdrosnymi zakompleksiałymi
                    ujadaczami internetowymi. normalny człowiek raczej nie bawi sie w
                    fora i blogi
                    • Gość: mis Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.09, 08:17
                      wynika z tego co piszesz ze i ty nie jestes normalny
                      • Gość: jasiu... Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.dip.t-dialin.net 28.07.09, 17:57
                        Oczywiście, że my tu wszyscy nie jesteśmy normalni. W końcu bezinteresownie
                        pokazujemy palcem tam, gdzie można coś zmienić, by było lepiej.

                        Niektórzy z nas zostali w Częstochowie, niektórzy wyjechali, powodzi nam się
                        różnie, choć jeśli ktoś nie wraca, nie zawsze świadczy o tym, że nie ma na
                        bilet. Zawsze bilans plusów i minusów pokazuje gdzie jest korzystniej, co warto
                        wybrać, a co poświęcić.

                        hmmm pisze, że zostaliśmy sfrustrowanymi, zazdrosnymi zakompleksiałymi
                        ujadaczami internetowymi.
                        . Czego mamy zazdrościć? Cóż to się Tadeuszowi i
                        Eli udało? Może rzeczywiście pierwsze ławki w kościele i wiele rąk. Niektóre z
                        tych rąk trzeba odtrącić, inne uścisnąć, jeszcze inne pocałować. Cały czas na
                        sztywno, cały czas w świetle flesza, cały czas w obecności obiektywów.

                        Są ludzie którzy takie życie kochają, ale jeśli inni z takiego cyrku się śmieją,
                        to niekoniecznie świadczy o zaburzeniach w poczuciu humoru.

                        Nawiasem mówiąc, kiedyś Tadeusz potrafił się śmiać. Ela raczej nie, do przesady
                        poważna, skromna, ale on czasem się uśmiechał. Cóż pozostało im z tamtych lat?
                        Może warto było przy tych wtryskarkach zostać, a jeśli nie, to przynajmniej iść
                        w nieco inną stronę?

                        Czy mogą, ot tak jak niektórzy z nas w każdej chwili wsiąść w samochód i
                        pojechać na kawę choćby do Fouqueta. To tylko jakieś pięć godzin autostradą.
                        Jakby tak pomyśleć, to osiągnięcia ich, a także całego podczepionego pod nich
                        otoczenia nie wydają się już takie wielkie.

                        No tak, wiem, w refektarzu Jasnej Góry też niektórym kawę mogą podać.
                        • Gość: a kysz Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.adsl.inetia.pl 03.08.09, 01:25
                          jurek, idź apsć
                          • Gość: a kysz Re: Rzecznik nie sądzi, a ja wiem. IP: *.adsl.inetia.pl 06.08.09, 00:09
                            tzn spać
        • utunia nie zgodzę się... 28.07.09, 18:11
          Też bywam w Paryżu.

          Ulica o której Pan pisze przypomina właśnie aleje.

          Jest fatalnie: głośno, tłoczno, smród spalin. Wszystkie sklepy ulokowane są w
          kamienicach, a chodniki przy nich wąskie. Do tego dochodzą "tubylcy" wciskający
          pseudo-markowe produkty.

          A pasaż w środku generalnie pusty. Usiadłam kiedyś na jednej z ławek na nim, to
          zostałam wzięta za ... - wątpliwa przyjemność...

          Jestem zdecydowanie za zrobieniem porządku w Alejach, i bynajmniej nie takiego
          jak kamienicznicy sobie życzą :-)
          • Gość: donald-marzy Re: nie zgodzę się... IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.09, 01:12
            tak
      • mmaly Re: czy ktoś pamięta 29.07.09, 00:07
        Hm.
        A propos pamięci.
        Pamiętam, jak miasto Częstochowa w osobie Prezydenta protestowało przeciwko
        autentycznej sztuce filmowej kręconej w Alei Sienkiewicza.
        Jakoś nie czytałem, by miasto Częstochowa protestowało przeciwko handlowi
        kartami startowymi telefonii komórkowej pod pretekstem uroczystości religijnych
        tamże.
        Słusznie, bo miasto nie powinno protestować przeciwko żadnym inicjatywom
        mieszczącym się w granicach prawa, czy to artystycznym, czy to biznesowym.
        • myzoriona ta,k pamietam 03.08.09, 01:23
          ty jak zwykle homotwist pamietasz tylko to co chcesz. protestowala
          jg a wrona sie tlumaczyl z tego że dal im pozwolenie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka