aleboponiewaz
25.08.09, 09:20
... i bynajmniej nie mam na myśli ludzi myszkujących po śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia czy czego tam. Mówię o dziadach podjeżdżających wieczorami swoimi wypasionymi mercedesami i beemkami, wiadomo po co. Od niedawna mieszkam na Północy i szczerze mówiąc jestem oszołomiony skalą tego zjawiska. Toż to prawdziwe pielgrzymki są, czasem czekają w kolejce, jeden za drugim, żeby chyłkiem, wyrzucić, i chodu do miasta. Mam w związku z tym propozycję: dogadajcie się z mieszkańcami tych bloków, niech składają się na jakąś jałmużnę dla was, celem opłacenia waszych przydomowych śmietników. Sam chętnie dam datek żeby was nie oglądać, choć olimpijskie tempo w jakim opróżniacie bagażniki jest doprawdy imponujące:) Poza tym te eskapady są zapewne dla was uciążliwe, trzeba się przecież tłuc przez miasto, a wiadomo, benzyna też kosztuje...
ps.
Mam też pytanie, bo czasem widzę że wozicie ze sobą małe dzieci - czy to dla nich szkoła radzenia sobie w życiu czy jak?