bardonski
12.11.11, 01:34
Jadąc w kierunku Warszawy 7-ką minęliśmy 3 razy autobusy z ONR-owcami a na mieście dwie grupy ok. 1000 osobowe narodowców - jedni z Poznania i jacyś drudzy chyba z Gdyni. Na godzinę przed marszem na Placu Konstytucji już było ponad 3 tyś. ludzi czyli więcej niż rok temu. Obeszliśmy plac dookoła szukając znajomych a także chcieliśmy zobaczyć te blokady, ale żadnych zboczeńców nie było widać. Przed trzecią tłok na Placu Konstytucji był taki jak w kościele podczas pasterki, ludzie zatrzymywali się w ulicach wylotowych. Ludzi było, na moje oko, 20 tyś. a jeszcze dochodzili bo było za 10 trzecia i wtedy jakaś mała grupka (mniej niż 100) młodych zamaskowanych prowokatorów zaczeła rzucać petardy w policję, bez powodu. Policja zamiast ich wyłapać zaczęła lać wodą z armatki, moim zdaniem bez sensu. Od trzeciej miały być przemówienia, część artystyczna a potem 16.30 przemarsz z pochodniami pod pomnik Romana Dmowskiego. Ta potyczka prowokatorów z policją miała miejsce lokalnie tak gdzieś w środkowej części placu. Organizatorzy i połowa tłumu byli zmuszeni do wymarszu od razu bez przemówień a drugie pół zostało zdezoriętowane i rozproszone przez policję, ciągle dochodziły na plac nowe grupy i panował bałagan, pare tysięcy błąkało się po placu i nie mogło się dopytać policjantów czy i kiedy się zacznie a może się skończyło? Ok. 16.00 na własną rękę doszliśmy pod pomnik Romana Dmowskiego na Placu Na Rozdrożu tam było kilkaset osób, przemówienia, śpiewanie pieśni patriotycznych miło i sympatycznie a przed 17.00 doszła ta główna część z placu okrężną drogą jaką wyznaczyła policja. Ta część to też były tysiące które zapełniły Plac Na Rozdrożu który jest mniejszy. Wtedy ruszyliśmy w drogę powrotną do Ciechanowa, nie czekaliśmy do końca, nasz szmochód musiał ruszyć wcześniej bo jedna pani się spieszyła.