mical86
30.07.06, 13:37
Jest to dosyć kontrowersyjny temat, więc postanowiłem skomentować go na naszym
lokalnym forum. Może kilka osób dopisze swoje opinie i choć na chwilę
przerwiemy panujący tu marazm.
Czytając komentarze dotyczące Przystanku zaczynam coraz lepiej poznawać i
rozumieć polskie społeczeństwo. Patrze z perspektywy osoby o dość liberalnych
poglądach i absolutnie nie zgadzam się z większością kometarzy dotyczących tej
imprezy. Nie chodzi mi o upiekszanie Woodstocku, twierdzenie, że nie ma tam
używek, alkoholu. Są. Faktem jest także to, że dwie osoby zmarły podczas
tegorocznego festiwalu. Bardzo mi żal tych dwóch młodych ludzi. Jednak ich
śmierć to wynik ich własnej bezmyślności. Nikt nie jest temu winien, wyłącznie
oni sami. Nikt im nie kazał na przystanek jechać , nikt im nie wlewał do
gardła alkoholu. To były ich własne decyzje (byli pełnoletni) i ponieśli
konsekwencje. Oczywiście zewsząd padają głosy osób które tą odpowiedzialność
chcą z nich zdjąć i przenieść na Owisiaka lub inne ciemne siły. Chcą także
odebrać innym prawo do decydowania o sobie, o swoim życiu i zakazać
Przystanku. I te kometarze są w mojej opinii wybitnie niesprawiedliwe.
Podobnie jak niesprawiedliwe było by wprowadzenie całkowitej prohibicji na
Przystanku. Na całe szczeście nie udało się tego dokonać, jednak wiele osób
cały sercem poparło by te decyzje. Dziwi mnie ta skłonność Polaków do
odbierania prawa wyboru innym, pewnego rodzaju zamordyzmu. Dlaczego chcemy
siłą bronić innych przed zepsuciem i innymi zagrożeniami, ustrzec ich przed
własnymi błędami, nie licząc się z ich zdaniem? Dlaczego nie pozostawić
każdemu jak największego marginesu wolności, możliwości decydowania o własnym
losie i jednocześnie ponoszenia konsekwencji?