alexa-75
26.05.11, 21:57
Mieszkamy w domu, na przeciw osiedla. Mamy spory ogród, trampolinę, huśtawkę, piaskownicę... W blokach mieszkają dwaj koledzy mojego synka z przedszkola, wyjątkowo niegrzeczne chłopaki! Do tej pory nie odwiedzali mojego synka, ale od czasu jak syn dostał na zajączka trampolinę i koledzy to wyczaili - są u nas stałymi bywalcami. Najchętniej przychodzili by do nas codziennie i na dodatek na kilka godzin! Nie wiem jak podejść do tematu. Z jednej strony nie chcę ograniczać mu kontaktów z dziećmi, boję się, żeby Ci koledzy go potem nie "niszczyli" w przedszkolu. Kiedyś synek mi mówił, że go biją (bo w grupie jest czterech chłopaków, którzy biją inne dzieci i dwóch to właśnie Ci z bloku). Ale z drugiej strony - nie mam siły i ochoty codziennie, lub prawie codziennie mieć ich na głowie. Już mi włosy dęba stają na myśl o wakacjach! To są niezłe łobuzy - np. wchodzą na trzepak, na co mój synek w życiu nie wpadł, przechodzą przez płot, biją się, gonią, popychają... Mój synek jest bardzo wpływowy i powtarza wszystko za nimi. Na dodatek boję się, że jak coś się im stanie to JA będę miała problem. Staram się być na ogrodzie w tym czasie jak oni przychodzą, ale ile można! Jak ich nie ma to synek spokojnie bawi się w piaskownicy, skacze sobie na trampolinie, jeździe na traktorku - i mogę zająć się innymi rzeczami, a jak oni przyjdą to zaczyna się szaleństwo! Mam zamykaną na pilota bramę, ale koledzy przychodzą pod bramę i wołają synka. Wtedy on biegnie im otworzyć i już szaleją. Jak podejść do tematu?