Dodaj do ulubionych

Życie codzienne bez wózka...

    • tempera_tura Re: Życie codzienne bez wózka... 07.09.11, 13:03
      Widzę że wiekszość Pań chodzi na krótkie spacery jak tylko z kluczami...... Spacer-wycieczka 5-6 godzinna z dwulatkiem z samymi kluczami to jakaś durnota.
      Nie wiem gdzie chodzicie na te spacery ale tekst typu "nie ma barów" albo "kupic banana" też wskazuje ze latacie po mieście w jakiś nudnawych miejscach. My głownie z dala od cywilizacji wiec barów i bananów nie masmile Moje dziecko potrafi nie jeść 5 godzin jak jest taka potrzeba tylko nie bardzo wiem dlaczego miałabym go katować na spacerze który ma byc przyjemnościa. Wtedy takiej potrzeby nie widze, biore coś i jemy. Zabawki to chyba wiadomo po co sasmile Jak sie ma dwa lata to się książki na ławce nie czyta. O ubraniach na zmianę nie wspomne, przez dwie godziny w mieście faktycznie dzieciak sie nie ubrudzi cały ale to dla mnie dooopa a nie spacer.
      • aniasa1 Re: Życie codzienne bez wózka... 08.09.11, 01:27
        przez
        > dwie godziny w mieście faktycznie dzieciak sie nie ubrudzi cały ale to dla mnie
        > dooopa a nie spacer.

        i tu sie koelzanka myli. 2 godziny po miescie to wystarczajacao na obszczanie, obsranie, zalanie itp..... Ja w ciagu godziny jestem w stanie daleko odejsc od domu i dlatego tacham caly majdan, no chyba ze ktos 2 godziny w kolo bloku chodzi.....
      • mikams75 Re: Życie codzienne bez wózka... 11.09.11, 19:14
        ja latam roznie - w miejsca cywilizowane i po zadupiach ale tez nosze cos do jedzenia dla dziecka. Nie musze szukac barow czy innych fastfoodow bo wole dac dziecku cos innego. Bananami i bulkami tez nie musi sie ciagle zywic.
        Poza tym moje dziecko najczesciej glodnieje jak jedziemy pociagiem. Wole jej cos dac niz zagadywac, zeby nie marudzila. A jak glodna nie jest to od stacji do domu tez spokojnie dojdzie.
    • archeopteryx Re: Życie codzienne bez wózka... 07.09.11, 13:05
      Wózek przestał nam być potrzebny kilka miesięcy przed drugimi urodzinami. W ogóle mi go nie żal, wręcz przeciwnie. Ale może dlatego, że w czasie spaceru nie robię zakupów, a na spacer zabieram dla córki mało rzeczy - wiaderko z łopatką i foremkami w rękę, a do torebki majtki na zmianę, chusteczki i picie. W razie czego bluza też się zmieści.
      • ciociacesia a bluza dla siebie? 07.09.11, 13:21
        i jak majtki to i spodnie, czy jak sika to tylko na majtki? ja jak samochodem jade to i zapasowe skarpetki biore smile
        • archeopteryx Re: a bluza dla siebie? 09.09.11, 13:48
          Skrót myślowy - pisząc o majtkach na przebranie miałam na myśli drugą zmianę ubrań. Bluzę dla siebie mam na sobie bo straszny ze mnie ciepłolub, w przeciwieństwie do mojej córki.
    • kaskahh Re: Życie codzienne bez wózka... 08.09.11, 08:54
      a ja tesknie/bede tesknila za wozkiem.

      mieszka w duzym miescie, no dobra miejszym niz camel, ale nie mam samochodu.
      i tu:
      po zlobku nie wracam do domu, by pospacerowac miedzy blokami (nie mam w poblizu)
      tylko jade zazwyczaj na place zabaw, do znajomYch, muzeum, lub na zajecia dla dzieci
      od 14.30 do ok 18.30 jestesmy w rozjazdach
      wiec mam wode dla corki, siebie, owoc do przegryzienia, majtki i spodnie do przebrania
      jak pada zabieram ze zloba kalosze i gumowe spodnie, a jak sport potem to i sportowe rzeczy do przebrania dodatkowo
      i co? wygodniej mi z wozkiem, bo autobusy niskopodlogowe, z jazda nie ma prpblemu i zakupy male czasem zrobie po drodze

      tez mam lidla pod nosem ide z wozkiiem na zapupy takim jak dziewczyny wklejaly

      i to wszystko ostatnio taszcze w plecaku, bo dziecko zaraz skonczy 3 lata i
      • kaskahh Re: Życie codzienne bez wózka... 08.09.11, 08:55
        ucielo

        rezygnuje pomalu z tego ulubionego przeze mnie wozka...

        ale czas na zmiany, bedzie inaczej po prostu
    • w_miare_normalna Re: Życie codzienne bez wózka... 08.09.11, 12:20
      moja 3 latka nadal jezdzi w wozku co prawda bardzo rzadko, ale jednak
      zawsze biore wozek kiedy idziemy na wieksze zakupy i kiedy jade gdzies, jest mi z nim po prostu wygodniej, a i mala uwielbia swoj wozek smile
    • hanalui Re: Życie codzienne bez wózka... 08.09.11, 19:06
      A ja wlasnie dzis sprzedalam ostatni wozek...buuuuuu, kochalam ten wozek, ba....kochalam kazdy z wozkow mojego dzieciecia.
      I dla zszokowania i omdlenia coponiektorych...uzywalam wozkow baaaaaaaaardzo dlugo bo do jakiegos 3.5 roku dzieciecia, bo: ponad 2 km mamy do stacji i codziennie rano musimy byc tam na czas (tak, tak...wiem...forumowe dzieci zapylaja szybciej niz maratonczycy, ale ja mam tylko zwykle/przecietne dziecko wink); bo moje dziecie jednego dnia mialo skrzydla a drugiego mu sie nie chcialo i ja to doskonale rozumiem; bo sama niekiedy wsadzilabym tylek w wozek i niech mnie ktos powiezie wink; bo czesto gesto przy wiejacych tu wiatrach to megaulatwienie dla matki; bo kregoslup mam jeden i sie go nie da wymienic a taszczenie mojej torby, plecaka dziecka, czasem jakiejs zabawki i jakiegos zakupu, a nie daj boze i zmeczonego albo spiacego dziecka to ponad moje sily, ponad moje lenistwo, w starachanowca nie mialam zamiaru sie bawic.
      No ale wraz ze sprzedaza to definitywnie koniec ery...
      • takasobieja79 Re: Życie codzienne bez wózka... 09.09.11, 15:21
        Moja corcia chodzi do przedszkola do grupy 3-4 latkow dzis policzylam na 15 dzieci stalo 7 wozkow. Czesc wim ze pezyjezdza samochodem. Ja mam corke 3lata 2 mies i jeszcze mam wozek , jakjade na zakupy, albo mamy swietny wieeelki park z piaskownicami , mala go uwielbia ale to 40 min w jedna strone bez wozka sobie nie wyobrazam, tachac jedzenia zabawek , ciuchow i picia tak daleko! Tutaj w UK w wozkach widze i 3 i 4 latki baaardzo czesto. Dla mnie to nic ziwnego , preciez sa one po to by ulatwic zycie!
      • dzoaann Re: Życie codzienne bez wózka... 09.09.11, 18:08
        stachanowcatongue_out
        pl.wikipedia.org/wiki/Przodownik_pracy
        cos slyszalas, ale niedokladnietongue_out
    • mikams75 Re: Życie codzienne bez wózka... 11.09.11, 12:14
      ja sobie kupilam wozek na zakupy w ikei i wg mnie jest bardzo ladny a nie emerycki.
      Wystarczylo, ze pare razy poszlam po nieduze zakupy. Jakos sie zebraly wielkie siaty, ktore targalam zolwim tempem z dzieckiem zbierajacym kamyki u boku.
      • kasia111177 Re: Życie codzienne bez wózka... 11.09.11, 19:58
        Moje dziecko jest strasznie leniwe (po mamusismile) i po 3 krokach płakało, że je nogi bolą i trzeba wziąć na ręce. Wygodniej było więc zapakować Młodego w wózek i wywieźć do parku, tam sobie pobiegał, pobawił się z dziećmi i wrócił do domu, zasypiając często gęsto po drodze w wózku i dając mamusi parę minut na spokojną kawę po powrocie do domu. W międzyczasie zrobiłam też jakieś zakupy: dla 3 osobowej rodziny: 1l mleka, 1,5l wody mineralnej, płatki, chleb i coś do niego, jakieś owoce/warzywa i już niezła siata się uzbiera.
        Kiedy po powrocie z wakacji Młody oznajmił, że jest duży i nie chce wózka - było mi ciężko przestawić się na tryb bez wózka. I drażni mnie, że musimy co przed wyjściem z domu wybierać co będziemy robić na spacerze - piłki, kopary, wiaderka, zdalnie sterowanego samochodu nie damy rady zabrać bez wózka, wcześniej pół pokoju dziecięcego mi pod wózkiem jeździło.
        Z wózka zrezygnowaliśmy jak miał 3,5 roku.
    • futro.1 Re: Życie codzienne bez wózka... 11.09.11, 22:21
      nie jest łatwe, to fakt. gdy wybieram się z młodym do sklepu oddalonego ode mnie o 3km to rzecz jasna biorę wózek - nie zamierzam tachać i młodego i zakupów ale gdy wychodzimy połązić to wózek jest zbędny. nic mi nie będzie jeśli przeniosę młodego przez 10min a noszę go b często "na barana". rzeczy typu coś na grzbiet, pielucha,chusteczki, picie jedzenie noszę w plecaku a zabawki to młody nosi sam. po dzisiejszym spacerze i po tym, co tu przed chwilą napisałąm dochodzę do wniosku, że słusznie zrobię, gdy wózek trafi na strych i poczeka tam na nast młodego albo na kilkudniowy wyjazd do miasta, bo nie wyobrażam sobie poruszania się z młodym po dość sporym mieście bez wózka
    • sandorianka Re: Życie codzienne bez wózka... 12.09.11, 09:52
      To były cudowne czasy, chodziłam z wózkiem do ponad 4 lat dziecka, służył mi właśnie do dźwigania zakupów i innych niezbędnych rzeczy zabieranych na spacer. Uwagi innych miałam gdzieś. Szczególnie przy takim maluchu jak 2-latek.
      Teraz córka ma już 6 lat no i niestety zakupy muszę sama nosić, ręce czasami odpadają.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka