No właśnie, jak w temacie, na jakie zajęcia chodzą Wasze kilkulatki? Na ile same mają pasje i same wybierają formę aktywności, a na ile Wy o tym decydujecie? Ile popołudni w tygodniu zagospodarowujecie?
Ja z premedytacją nie zapisywałam synka na nic dodatkowego w maluchach /uważam, że dla 3-latka przedszkole to już wystarczająca nowość/, cieszyła mnie /i cieszy/ mnogość zajęć usprawniająco-muzycznych jakie oferuje przedszkole w ramach zajęć obowiązkowych /prócz rytmiki knill, klanza/. Na języki obce w pkolu patrzyłam niechętnie i to się nie zmieniło - francuski od maluszków, niemiecki dołączony w średniakach, wyszedł z tego wielki mix, nic sensownego. Na dodatkowy angielski nie zapisałam jako jedna z nielicznych, bo uważam, że to pomyłka - trzeci język obcy, gdy dzieci w ojczystym jeszcze nie artykułują dźwięków poprawnie.
Ale w średniakach uznałam, że jakieś dodatkowe zajęcia /jedne/ mogą się dziecku spodobac, pozwoliłam wybrać - i wybrał szachy. Grał cały rok z sukcesami, wsiąkł w to, kręci go mocno, a pani chwali jego zapał i predyspozycje ocenia wysoko. Zamarzyło mu się trenowanie dodatkowe w Akademii Szachowej - byłam zdumiona, że to aż dwa popołudnia w tygodniu, ale widzę, jak Jasia interesują i cieszą te zajęcia, więc będzie na nie chodził.
Chciałabym jeszcze zapisać go na basen, żeby miał ruchu trochę, takiego ogólnorozwojowego, on zresztą też jest chętny, ale to już trzecie popołudnie by było i nie wiem, czy nie za dużo. Chciałabym, żeby to wszystko było rekreacją, frajdą, urozmaiceniem, a nie batem i obowiązkiem, ale przecież będzie wymagało regularnej mobilizacji /co też kształtuje charakter bez wątpienia i ma swoje plusy

/.
W przedszkolu chce chodzić dodatkowo na plastykę, ale to i tak w godzinach zajęć, więc w programie tygodnia nic nie zmienia, a zajęcia rzeczywiśćie fajnie są prowadzone, różne techniki, rozwijanie rączki, czyli wszystko to, czego matka będąca plastycznym beztalenciem nie zaoferuje

Uff, nie sądziłam, że już w wieku niespełna 5 lat zainstalujemy w pokoiku plan lekcji