Dodaj do ulubionych

Reklamy a dzieci

04.11.11, 13:46
Niestety od jakiegoś czasu moja córka (2 lata i 4 miesiące) wkroczyła w okres, kiedy dziecko zaczyna być podatne na reklamy (właściwie to już chwilę po 2 urodzinach tak było).
A więc kiedy widzi np reklamę gazetek typu "Truskawkowe ciastko" czy magazyn Rybki Mini Mini, oczywiście chce. Podobnie rzecz się ma np z Actimelem, kiedy w tv jest reklama Actimela, córka biegnie do kuchni i staje pod lodówką.
Dzięki Bogu, na razie wciąż jest odporna na reklamy jakichś większych zabawek, chociaż ostatnio zainteresowała ją reklama kuchni Hello Kitty i coś czasem wspomina o niej.
Czy Wasze dzieci też tak mają ?
Ciekawa jestem także jakie jest Wasze podejście do sprawy, czy często ulegacie i kupujecie coś z reklam, co dziecko chciałoby (czy na pewno chciałoby ?) dostać ? Moja mama kupuje młodej często te głupie gazetki, pewnie stąd jak widzi w tv reklamę nowej to ją chce.
Ja staram się nie kupować nic z reklam.
Córka doskonale zna słowo i w pewnym sensie chyba także pojęcie "reklama". Ale na razie jest za mała aby tłumaczyć jej jak zgubny wpływ ma na ludzi.
Obserwuj wątek
    • budzik11 Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 13:51
      Ja jestem asertywna i umiem odmawiać, też dzieciom wink A jak zaczynają jęczeć "Chcę toooo" to ja też zaczynam jęczeć "Chcę fajny samochóóóóóód" i zaczyna się zabawa w licytację marzeń - i zwykle dzieciak zapomina co chciał. Ale nie mam problemu też z powiedzeniem "Nie" i koniec.
    • joshima Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 14:11
      corrina_f1 napisała:

      > Czy Wasze dzieci też tak mają ?
      Moja córka (2,5 roku) jest jeszcze reklamoodporna. Być może dlatego, że praktycznie nie ogląda bajek więc nie ma pojęcia co to kucyk pony czy truskawkowe ciastko. A ja też nie mam ciśnienia, żeby jej kupować bluzeczki z hello kity itp.

      > Ciekawa jestem także jakie jest Wasze podejście do sprawy, czy często ulegacie
      > i kupujecie coś z reklam, co dziecko chciałoby
      Moje dziecko czasem coś zobaczy w sklepie i chciałoby to mieć. Ulegam wyjątkowo rzadko i tylko w sytuacjach gdy i tak zamierzałam jej coś kupić. Na szczęście z moim dzieckiem można się dogadac i moja odmowa nie kończy się dziką awanturą.


      > Córka doskonale zna słowo i w pewnym sensie chyba także pojęcie "reklama". Ale
      > na razie jest za mała aby tłumaczyć jej jak zgubny wpływ ma na ludzi.
      Może zamiast tłumaczyć wystarczyłoby wyłączyć TV i pogadać z babcią na temat tych durnych gazetek? Ja w każdym razie, na Twoim miejscu, tak bym zrobiła.
    • anszetka Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 14:26
      U nas telawizor rzadko kiedy jest wlaczony, a jak sa reklamy to przelaczamy na inny kanal. Nie zbieramy tez gazetek reklamowych z supermarketow. Nasza 4 latka nigdy o nic nie jeczy w sklepie. Starcza jej to co ma. A cieszy sie nawet z 1 cukierka ktorego od kogos dostanie. Wlasciwie to dzisiaj dostala cukierka w przedszkolu bo jakies dziecko mialo urodziny. Nosila go jak najwiekszy skarb. Zjadla zaraz po obiedzie nie proszac o wiecej. Mysle ze to dobrze smile
      • neftis83 Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 14:59
        anszetka napisała:

        > Wlasciwie to dzisiaj dostala cukierka w prz
        > edszkolu bo jakies dziecko mialo urodziny. Nosila go jak najwiekszy skarb. Zjad
        > la zaraz po obiedzie nie proszac o wiecej. Mysle ze to dobrze smile

        o kurcze... jak dla mnie troche dziwnie
        • mnb0 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 14:13
          A co w tym dziwnego?
      • ponponka1 Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 15:44
        anszetka napisała:

        Mysle ze to dobrze smile


        bardzo dobrze. Z tym cukierkiem przypomnialo mi sie, ze moja np. jak dostanie wiecej (w Norwegii w soboty - i tylko w soboty - dzieci dostaja mala papierowa torebke ze slodyczami - takimi co sie kupuje na wage) to sie dzieli - albo z nami, rodzicami, albo z innymi dziecmi jak sa w poblizu. Naprawde. Ja jej tego specjalnie nie uczylam.
    • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 14:59
      corrina_f1 napisała:

      > A więc kiedy widzi np reklamę gazetek typu "Truskawkowe ciastko" czy magazyn Ry
      > bki Mini Mini, oczywiście chce. Podobnie rzecz się ma np z Actimelem, kiedy w t
      > v jest reklama Actimela, córka biegnie do kuchni i staje pod lodówką.
      > Dzięki Bogu, na razie wciąż jest odporna na reklamy jakichś większych zabawek,
      > chociaż ostatnio zainteresowała ją reklama kuchni Hello Kitty i coś czasem wspo
      > mina o niej.
      Mój 3,5 latek non stop "mama! chcę to!". Tłumacze mu, że nie można mieć wszystkiego. Kiedy jesteśmy w sklepie dostają jakiś drobiazg do ręki - piłeczkę kauczukową, tiktaki i jest spokój. Wiadomo, że powie, ze chce to czy tamto, to tłumaczę (akurat w tym okresie), ze niedługo Gwiazdor przyniesie jeden wymarzony prezent (drewnianą kolejkę smile) i dziecko szczęśliwe smile

      > Ciekawa jestem także jakie jest Wasze podejście do sprawy, czy często ulegacie
      > i kupujecie coś z reklam, co dziecko chciałoby (czy na pewno chciałoby ?) dosta
      > ć ?
      A czy ma znaczenie, że coś jest z reklam? Chyba bardziej chodzi o kupowanie zabawek w niepotrzebnym nadmiarze. Synkowi podoba się chomik zhu zhu pets - z reklamy i dostanie go, bo nie mamy prawdziwego zwierzaka wink

      > Ja staram się nie kupować nic z reklam.
      Czyli uważasz, ze przedmioty reklam są wszystkie złe i niepotrzebne?
      • mnb0 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 13:39
        > Czyli uważasz, ze przedmioty reklam są wszystkie złe i niepotrzebne?
        Oczywiscie, ze sa niepotrzebne. Wlasnie dlatego je reklamuja - zeby wytworzyc potrzebe.
        • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 16:23
          Czyli jak reklamują klocki, które pomagają w rozwoju dziecka, które rozwijają jego wyobraźnie, jego sprawność manualną, to jest to absolutnie niepotrzebne?
          Gdy reklamują ciastolinę, która ma identyczne zadanie jak klocki, to również jest absolutnie niepotrzebne?
          Gdy reklamują gry planszowe, to również jest złe dla dziecka?

          Uważasz, ze dziecko nie potrzebuje tych rzeczy?
          • figa33 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 16:38
            malina.25 napisała:

            > Czyli jak reklamują klocki, które pomagają w rozwoju dziecka, które rozwijają j
            > ego wyobraźnie, jego sprawność manualną, to jest to absolutnie niepotrzebne?
            > Gdy reklamują ciastolinę, która ma identyczne zadanie jak klocki, to również je
            > st absolutnie niepotrzebne?
            > Gdy reklamują gry planszowe, to również jest złe dla dziecka?
            >
            > Uważasz, ze dziecko nie potrzebuje tych rzeczy

            Nie potrzebuje.
            Polecam obejrzeć w całości ten film a zobaczysz, co dziecku jest potrzebne do szczęścia i zdrowego rozwoju.

            www.youtube.com/watch?v=1vupEpNjCuY
            • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:07
              Uroczy filmik, naprawdę wink

              Wybacz, ale nie dam dziecku do zabawy wielkich kamieni i nie zawieszę mu koralików na szyi, żeby drugi go za nie ciągnął :p

              Płytami CD, moimi włosami, kijkami i butelkami plastikowymi też się bawią big_grin

              To że dziecko posiada zabawki nie wyklucza zabawy, spaceru, przytulania z mamą, prysznica z tatą... To zależy tylko od nas...

              Koguta, psa, kozy, kota nie mamy, więc muszę kupić zhu zhu pets wink

              Poza tym, to moi też się tak gryzą i okładają wink no i siedzą w miskach wink
              • joshima Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:18
                malina.25 napisała:

                > To że dziecko posiada zabawki nie wyklucza zabawy, spaceru, przytulania z ma
                > mą, prysznica z tatą... To zależy tylko od nas...

                Owszem, ale chodzi wszak o to, że zabawki sa tylko zbędnym dodatkiem.
                • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:27
                  Są dodatkiem, ale na pewno nie zbędnym. Nie pisze o wszystkich zabawkach, ale jest kilka takich, które uważam za "konieczne".
                  • joshima Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:35
                    malina.25 napisała:

                    > Są dodatkiem, ale na pewno nie zbędnym. Nie pisze o wszystkich zabawkach, ale j
                    > est kilka takich, które uważam za "konieczne".

                    A ja uważam, że można się obejść bez nich. Wymień choć jedną taką niezbędną zabawkę.
                    • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:38
                      Klocki drewniane (nie mam tyle pudełek wink)
                      Klocki duplo
                      Puzzle

                      Nie masz żadnej zabawki dla swojego dziecka?
                      • ponponka1 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 10:16
                        a dlaczego i do czego klocki sa niezbedne?


                        ps. mamy caly wielki pojemnik duplo i drugi kolckow drewnianych - ale ja nie wiedze w nich zadnej "niezbednosci"
                        • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 11:24
                          Rozwijają wyobraźnie, myślenie przestrzenne, logiczne/matematyczne, rozumienie zasad grawitacji, umiejętności manualnewink
                          Wystarczy popatrzyć ile trzeba czasu, żeby dziecko samo zaczęło budować wieżę, ludziki. Zanim to zrobią muszą sporo się dowiedzieć i nauczyć na drodze prób i błędów.
                          • joshima Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 12:27
                            basca_basca napisała:

                            > Rozwijają wyobraźnie, myślenie przestrzenne, logiczne/matematyczne, rozumienie
                            > zasad grawitacji, umiejętności manualnewink
                            To są z pewnoscią ich zalety. Niezaprzeczalnie. Jednak nie czyni ich to niezbędnymi.
                            • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 13:25
                              To powiedz jak uczysz dziecko? w kółko lepicie rogaliki? Moi chłopcy szybko się nudzą i naprawdę posiadanie różnych rodzajów klocków, ciastoliny zapewnia im możliwość rozwoju i pozwala się nie nudzić. Nie mówię, ze nie bawimy się liśćmi czy kasztanami, ale uważam, ze ciężko zastąpić klocki lego wink
                              • joshima Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 14:54
                                malina.25 napisała:

                                > To powiedz jak uczysz dziecko? w kółko lepicie rogaliki?
                                Nie, czasem lepimy pierogi a innym razem gotujemy coś innego. Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić, że w zwykłym gospodarstwie domowym jest mnóstwo rzeczy w których dziecko może uczestniczyć i że jest to dla niego szalenie rozwijające? Twoi chłopcy mają różne rodzaje klocków, ale czy już próbowali obierać jabłka i kroić je na sałatkę?

                                > ale uważam, ze ciężko zastąpić klocki lego wink
                                A ja uważam, że to głównie kwestia wyobraźni i kreatywności. A klocki lego są po to, żeby mama mogła odpocząć a nie jako niezbędny element rozwoju dziecka. Nikt nie zaprzecza że są fajne i przydatne. Jednak nie potrafisz udowodnić, że są niezbędne, bo nie są.
                                • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 20:47
                                  Bardzo stateczne masz dziecko, bo ja przy moich muszę mieć bramkę do kuchni zamontowaną wink Starszy czasami pomaga robić mi babeczki czy ciasto, ale to tak raz na 2 tygodnie.

                                  Czyś Ty oszalała?!? Ja mam dać tak małym dzieciom nóż do ręki?!? Mam trochę rozumu w głowie...

                                  A klocki lego są p
                                  > o to, żeby mama mogła odpocząć a nie jako niezbędny element rozwoju dziecka.

                                  Mylisz się, bo to mama codziennie siedzi i buduje z chłopcami, to mama lepi z nimi ciastolinę, to mama z nimi rysuje, wydziera... - o nie! ja ich nie wyręczam - ja im towarzyszę smile

                                  Jednak nie potrafisz udowodnić, że są
                                  > niezbędne, bo nie są.
                                  Zależy dla kogo... wink
                                  • joshima Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 22:01
                                    malina.25 napisała:

                                    > Czyś Ty oszalała?!?
                                    Nie nie oszalałam. Uważam, że dziecko odpowiednio wcześnie zaznajomione z pewnymi rzeczami podchodzi do nich rozsądniej niż przypuszczałby rodzic.

                                    > Mylisz się, bo to mama codziennie siedzi i buduje z chłopcami
                                    No właśnie. A tak to by musiała najpierw wymyśleć w co by się tu pobawić, żeby było fajnie. Klocki ją z tego wysiłku zwalniają.

                                    > Zależy dla kogo... wink
                                    Dla dziecka.
                                    • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 08.11.11, 08:16
                                      > Nie nie oszalałam. Uważam, że dziecko odpowiednio wcześnie zaznajomione z pewny
                                      > mi rzeczami podchodzi do nich rozsądniej niż przypuszczałby rodzic.
                                      Naprawdę mało wiesz o dzieciach... Nie twierdzę, ze Twoje dziecko nie radzi sobie z nożem, ale to nie znaczy, że każde dziecko go opanuje... Starszy syn dostaje widelec, ale młodszy je łyżką. Kiedy dorwali się do noży - walczyli nimi, bo mają tak rozwiniętą wyobraźnie, ze udawali, iż to miecze... smile

                                      > No właśnie. A tak to by musiała najpierw wymyśleć w co by się tu pobawić, żeby
                                      > było fajnie. Klocki ją z tego wysiłku zwalniają.
                                      Nie dogodzisz. Przed chwilą pisałaś, ze dzięki klockom mama ma święty spokój. Okropna jestem, bo nie daje dzieciom pudełek z zapałkami.... uncertain Szukasz problemu gdzie go nie ma...
                            • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 16:43
                              Pytanie o jaka niezbędność pytasz? Historia udawania, ze do przeżycia dziecka nie trzeba nawet miłości rodziców - tylko jakie są tego skutki.

                              W naszej kulturze, gdzie wszystkie dzieci chodzą do szkoły przez niebagatelny czas, wydają mi się niezbędne takie zabawki. Klocki są bardzo pomocne w późniejszej nauce matematyki. Bez niej dzieci mają problemy ze zrozumieniem abstrakcyjnych rzeczy. Wydaje mi się krótkowzrocznym nie dostrzegać, ze dzieci w Afryce nie będą na takim samym poziomie rozwijać chociażby tej nauki.
                              W Afryce dzieci nie jeżdżą na rowerach (biegowych - czy słyszały o tym wynalazku!?), nie mają rolek, hulajnóg. Czy z tego powodu zabierzemy naszym dzieciom ten sprzęt lub będziemy rower robić z tektury i drutu - bo kreatywniej?

                              Choć owszem fajne są zabawy z kamieniem, patykiem i piaskiem - nikt nie mówi o zabieraniu tego. I owszem na półkach sklepowych jest przesyt bezsensownych zabawek - badziewia.
                          • figa33 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 12:50
                            basca_basca napisała:

                            > Rozwijają wyobraźnie, myślenie przestrzenne, logiczne/matematyczne, rozumienie
                            > zasad grawitacji, umiejętności manualnewink
                            > Wystarczy popatrzyć ile trzeba czasu, żeby dziecko samo zaczęło budować wieżę,
                            > ludziki. Zanim to zrobią muszą sporo się dowiedzieć i nauczyć na drodze prób i
                            > błędów.


                            Kopernik, Eifell , Einstein - co ich łaczy ?
                            Wszyscy wychowywali się bez klocków ! smile
                            • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 12:57
                              > Kopernik, Eifell , Einstein - co ich łaczy ?
                              > Wszyscy wychowywali się bez klocków ! smile

                              Hahahaha, a skąd wiesz że klocków (oprócz duplowink nie mieli?
                              Na pewno mieli bardzo rozwinięte myślenie przestrzenne, tego przynajmniej dowodzą badania naukowców na przykładzie Einsteina.
                            • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 13:30
                              Hmmm myślisz, że Einstein, Eiffel nie mieli klocków? www.natkaszczerbatka.pl/historia-zabawek/98-masy-iniynier-czyli-kr-historia-klock.html wink

                              Dzieci się kiedyś nie bawiły?
                              • figa33 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 13:53
                                malina.25 napisała:

                                > Hmmm myślisz, że Einstein, Eiffel nie mieli klocków? rel="nofollow">www.natkaszczerbatka.pl/historia-zabawek/98-masy-iniynier-czyli-kr-historia-klock.html wink
                                >
                                > Dzieci się kiedyś nie bawiły?


                                Jasne że się bawiły i może faktycznie pominęłam jedno słowo, że nie znali "współczesnych" klocków. Na pewno Kopernik sobie układał kamyki czy inne ociosane kawałki drewna. Ponadto na pewno bawił się niezliczoną ilością patyków, piaskiem, wszystkim co znalazł pod nogami.
                                Takie zabawki, wbrew pozorom, mają dziś miliony dzieci w Afryce, a ich zabawa w praktyce niczym się nie różni od tego jak bawiły się dzieci 100 czy 300 lat temu.
                                Dlatego zalinkowałam trailder filmu "Babies" i polecałam obejrzeć CAŁY FILM (nie cały trairler), ponieważ doskonale pokazuje on, że to my, rodzice poniekąd nakręcamy cały ten przemysł zabawkarsko-gadżeciarski i popyt na niego, dzieciom jest totalnie wszystko jedno gdzie i czym się bawią. Gdyby rodzice/reklamy (skrót myślowy nie pokazali dzieciom lego, zhu pets, hello kitty itp, nasze dzieci w dalszym ciągu byłyby super szczęśliwe i spełnione oraz kreatywne.
                                • joshima Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 14:56
                                  figa33 napisała:

                                  > Gdyby rodzice/reklamy (skr
                                  > ót myślowy nie pokazali dzieciom lego, zhu pets, hello kitty itp, nasze dzieci
                                  > w dalszym ciągu byłyby super szczęśliwe i spełnione oraz kreatywne.

                                  Może nawet bardziej kreatywne.
                                • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 16:52
                                  > Takie zabawki, wbrew pozorom, mają dziś miliony dzieci w Afryce, a ich zabawa w
                                  > praktyce niczym się nie różni od tego jak bawiły się dzieci 100 czy 300 lat te
                                  > mu.

                                  Ja nie oglądałam filmu. Ale czytałam inne rzeczy i wiem, ze nie bez kozery w pewnych kulturach, gdzie dominuje np tkactwo - dzieci mają zabawki z tym związane. Tam gdzie jest zajmują się ceramiką - bawią się częściej gliną. Zabawki dzieci odzwierciedlają życie dorosłych, bo to im będzie potrzebne do przeżycia.
                                  Być może dzieciom jest wszystko jedno - rodzicom już nie.
                                • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 20:52
                                  figa33 napisała:

                                  > Dlatego zalinkowałam trailder filmu "Babies" i polecałam obejrzeć CAŁY FILM (ni
                                  > e cały trairler), ponieważ doskonale pokazuje on, że to my, rodzice poniekąd na
                                  > kręcamy cały ten przemysł zabawkarsko-gadżeciarski i popyt na niego, dzieciom
                                  > jest totalnie wszystko jedno gdzie i czym się bawią.
                                  Co nie umniejsza "zasług" dla niektórych zabawek. Wybacz, ale nie widzę i nie będę widziała niczego złego w posiadaniu kolejki, klocków, roweru - bo to nie są tylko gadżety...

                                  Film obiecuję obejrzeć wink
                                  • joshima Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 22:03
                                    Ty masz poważne problemy ze zrozumieniem prostych komunikatów. Nikt nie mówi, że coś w tym złego. My tylko twierdzimy, że to nie jest niezbędne.
                                    • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 08.11.11, 08:20
                                      Też nie rozumiesz prostej rzeczy - sama napisałaś, ze dziecko nie widzi różnicy między pudełkami od zapałek, a klockami lego - więc ja wybieram lego, bo UWAŻAM, że dają więcej możliwości.

                                      Dziękuję za uwagę.
                                      • joshima Re: Reklamy a dzieci 08.11.11, 09:47
                                        malina.25 napisała:

                                        > Też nie rozumiesz prostej rzeczy - sama napisałaś, ze dziecko nie widzi różnicy
                                        > między pudełkami od zapałek
                                        Ty naprawdę nie umiesz czytać. Gdzie tak napisałam?
                                        • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 08.11.11, 13:29
                                          Dziewczę drogie, wybacz, że kończę, ale ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Poczytaj co pisałaś. Podsumowując - Że wszystkie zabawki kupne można zastąpić zrobionymi samodzielnie - a ja w to nie wierzę i tyle. Możesz nazywać takie mamy leniwymi i mało kreatywnymi, i jak siebie tym dowartościujesz, to gratuluje. Bo ja naprawdę nie czuję się gorsza, że kupuje dziecku NIEZBĘDNE DLA NICH zabawki. Tak właśnie uważam wink

                                          Pozdrawiam

                                          PS. widziałaś dziś może reportaż w DDtvn o nastolatkach? Przeraził mnie, bo nie wiem jak dzieci przed tym ustrzec... chyba niemożliwe sad
                        • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 13:19
                          a w jaki sposób uczysz dziecko tego czego "uczą" klocki?
                          • ponponka1 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 13:47
                            mozan np kamienie ukladac, dopsowywac. Brak zabawek, paradoksalnie, rozwija wyobraznie. Gotowe duplo, szczegolnie te ludzki, zwierzatka, polki, kasy, jej na pweno nie rozwijaja jak np. sterta kamieni lub.....piasek w piaskownicy lub na plazy smile

                            Nie jestem przeciwniczka zabawek, ale naprawde mozn sie bez nic obejsc. Oczywiscie wymaga to posiwecenia wiecej czasu dla dzieci ....... i tu lezy nieodzownosc kupnych zabawek smile One sa nieodzowne dla rodzicow, zeby zajely dzieci wink
                            • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 13:53
                              Mmmmm super dopasowywać kamienie.... uncertain

                              Uwielbiam (zresztą chłopcy też wink) bawić się zwierzątkami duplo, w farmę... Krowa, świnka, konik z kasztanów, kamieni... super uncertain

                              Zabawki dają urozmaicenie, a nie to, ze rodzicom się nie chce...
                              • figa33 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 15:01
                                malina.25 napisała:

                                > Mmmmm super dopasowywać kamienie.... uncertain
                                >
                                > Uwielbiam (zresztą chłopcy też wink) bawić się zwierzątkami duplo, w farmę... Kro
                                > wa, świnka, konik z kasztanów, kamieni... super uncertain
                                >
                                > Zabawki dają urozmaicenie, a nie to, ze rodzicom się nie chce...


                                Ano właśnie super !
                                Nie wiem ile masz lat, ale sugerując się nickiem domniemuję że ok 9 mniej niż ja (mój nick już się o rok zdezaktualizował wink ), nie wiem czy to była aż taka przepaść ale być może.
                                Nie dalej niż wczoraj rozmawiałam z koleżanką, że za "naszych czasów" nie było wielkich kuchni tefal Hello Kitty (którą moja 2,5 latka pewnie chętnie by posiadła), nie było nawet lalek Barbie (jedynie w Pewexie lub z zagranicy). Uwierzysz że ja nigdy Barbie nie miałam ?
                                A co miałam ? Właśnie masę kamyków, patyków, szkiełek (tak tak, pamiętam jak dziś że robiłyśmy z dziewczynami tzw."sekrety" - kopało się dołek, wyściełało go chyba płatkami róż albo liśćmi, wkładało kamyki czy inne zdobycze i skarby, a potem przykrywało kawałkiem rozbitej butelki od piwa, najlepiej bezbarwnej i zasypywało ziemią.) Czadowo było do tego wrócić (najpierw trzeba było to znaleźć) po kilku dniach smile
                                Bawiłam się też w szpital dla zwierząt - dżdżownice krojone na żywca patykami.
                                Układałam mozaiki z muszelek.
                                Zajmowałam się szerokopojętym zbieractwem ponieważ nie miałam nawet pojęcia, że takie cuda na kiju jakie dziś mają nasze dzieci, w ogóle istnieją. W najśmielszych snach nie sądziłam że kiedyś rodzice kupią mi lego. Ale dopóki go nie znałam, wcale nie czułam się głupsza.
                                • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 21:01
                                  Mam siostrę o 9 lat starszą... i patrząc na przykładzie komputera (nie do pracy, nauki, a do przyjemności) ona ledwo co potrafi go włączyć i obsłużyć pocztę. Ja mam obsługę w małym palcu... Jednak taka "zabawka" dała dużo korzyści...

                                  Nigdy w życiu nie bawiłam się dżdżownicą, bo się brzydzę wink

                                  Szkiełkami, kamykami, patykami, kwiatkami itd też się bawiłam, ale barbie też miałam wink I każda zabawa miała swój urok...

                                  W najśmiels
                                  > zych snach nie sądziłam że kiedyś rodzice kupią mi lego. Ale dopóki go nie znał
                                  > am, wcale nie czułam się głupsza.
                                  Ja tego na pewno nie zasugerowałam... Po prostu dajmy naszym dzieciom więcej możliwości, więcej urozmaicenia skoro możemy...
                                  • joshima Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 22:05
                                    malina.25 napisała:

                                    > Mam siostrę o 9 lat starszą... i patrząc na przykładzie komputera (nie do pracy
                                    > , nauki, a do przyjemności) ona ledwo co potrafi go włączyć i obsłużyć pocztę.
                                    > Ja mam obsługę w małym palcu...
                                    A ja znam osiemdziesięcioletniego emeryta, który dostał komputer stosunkowo niedawno i pewnie mógłby się z Tobą mierzyć? Czego to dowodzi? Założę się, że w dzieciństwie nie miał klocków lego. Bawił się w najlepszym przypadku łuskami od karabinu.
                                    • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 08.11.11, 08:25
                                      Czego dowodzi? Że wszystko zależy od człowieka... Nie ważne czy lepienie pierogów, czy ciastolina, ale ja wybieram ciastolinę, bo dodatkowo uczy kolorów, a zestawy pozwalają tworzyć dużo więcej niż lepienie z ciasta...

                                      Domyślam się, ze miałyście podobne zabawy z moją siostrą, a tak bardzo się różnicie... a dziadek raczej bawił się klockami drewnianymi...
              • figa33 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 20:36
                malina.25 napisała:

                > Uroczy filmik, naprawdę wink
                >
                > Wybacz, ale nie dam dziecku do zabawy wielkich kamieni i nie zawieszę mu korali
                > ków na szyi, żeby drugi go za nie ciągnął :p

                Naprawdę polecam obejrzeć W CAŁOŚCI, wtedy zrozumiesz co miałam na myśli. Film jest dostępny bez problemu w sieci.
                • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 20:47
                  Naprawdę tak trudno zauważyć, ze obejrzałam cały i w każdym zdaniu odnoszę się do niego?
                  • joshima Re: Reklamy a dzieci 06.11.11, 10:37
                    Sądzę, że obejrzałaś cały trailer a nie cały film.
            • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 21:08
              Pytanie czy w zabawkach chodzi tylko o uszczęśliwianie dziecka.
              Czy zabawki nie są RÓWNIEŻ wprowadzeniem w świat naszej lub innej kultury.
              Nasze dzieci raczej nie będą odpasać kozy lub tłuc manioku. Za to nasze dzieci mogą zostać inżynierami, projektantami, menadżerami.
              I dlatego potrzebują również puzzli, ciastoliny(ćwiczy łapki do pisania), skomplikowanych klocków, gier planszowych i innych tego typu zabawek.

              ps. jestem zdecydowanie przeciwna reklamom dla dzieci, wystarczy że reklama dociera do rodziców. Dzieci nie są na tyle dojrzałe, by móc zrozumieć "idee reklamy" i móc hamować swoje pragnienia..
          • joshima Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 16:44
            Ludzkość obywała się bez tego długo i popatrz jak się ładnie rozwinęła. A w wielu krajach takie reklamy są zabronione i chyba nie muszę Ci mówić, że nie są to kraje zacofane a wręcz wysoko rozwinięte.
            • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 16:58
              > Ludzkość obywała się bez tego długo i popatrz jak się ładnie rozwinęła.
              Przepięknie... no i oczywiście, to że dziecko buduje, klei, maluje, lepi, to nic mu nie daje...
              Założę się, ze wiele takich zabawek masz w domu.

              A w wie
              > lu krajach takie reklamy są zabronione i chyba nie muszę Ci mówić, że nie są to
              > kraje zacofane a wręcz wysoko rozwinięte.
              Bo do reklam trzeba mieć zdrowe podejście, a nie kupować jak leci... I dziecko tez można tego nauczyć.
              • joshima Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:20
                malina.25 napisała:

                > > Ludzkość obywała się bez tego długo i popatrz jak się ładnie rozwinęła.
                > Przepięknie... no i oczywiście, to że dziecko buduje, klei, maluje, lepi, to ni
                > c mu nie daje...
                Owszem daje, ale do tego nie jest potrzebna ciastolina. Moja córka dziś kleiła rogaliki z ciasta. A jakie pyszne wyszły.

                > Założę się, ze wiele takich zabawek masz w domu.
                Zdziwiła byś się.

                > Bo do reklam trzeba mieć zdrowe podejście, a nie kupować jak leci... I dziecko
                > tez można tego nauczyć.
                Tak. Pogadamy za parę lat.
                • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:33
                  joshima napisała:

                  > Owszem daje, ale do tego nie jest potrzebna ciastolina. Moja córka dziś kleiła
                  > rogaliki z ciasta. A jakie pyszne wyszły.
                  No oczywiście, a wieżę budujecie z pudełek po kremach, żarówkach... Nie używacie wycinanek, tylko stare gazety... Lalkę Mamusia uszyła, a samochód tata z papieru zrobił... Proszę Cię - ja nie pisze o zabawkach z "górnych półek", tylko takich, które dziecku posłużą wiele lat, a nie są tylko kaprysem.

                  > Zdziwiła byś się.
                  Wybacz, ale na pewno nie.

                  > > Bo do reklam trzeba mieć zdrowe podejście, a nie kupować jak leci... I dz
                  > iecko
                  > > tez można tego nauczyć.
                  > Tak. Pogadamy za parę lat.
                  "Zdziwiłabyś się"...
                  • joshima Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:36
                    malina.25 napisała:

                    > No oczywiście, a wieżę budujecie z pudełek po kremach, żarówkach...
                    Nie z pudełek z zapałkami.

                    > Nie używacie wycinanek, tylko stare gazety...
                    Oczywiście. Więcej kolorów a w dodatku ekologicznie.
                    • malina.25 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 17:39
                      Brawo! Chciałabym to zobaczyć wink
                      • joshima Re: Reklamy a dzieci 06.11.11, 10:38
                        Zapraszam.
                    • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 07.11.11, 12:14
                      Ja bardzo cenię robione ręcznie, w domu zabawki. Jednak nie zawsze zdają sprawdzian. Np w klockach moim zdaniem zasadnicza rolę odgrywa precyzja - dla mnie irytujące jest kiedy podobne wielkościowo klocki drewniane nie są tych samych rozmiarów, bo budowla się sypie. Myślę, ze to może bardzo zniechęcać dziecko. W pudełkach do zapałek przeszkadzałaby mi ich zbytnia lekkość - kolejny czynnik przyspieszający rozwalenie budowli.
                      Co do plastikowych to preferuje duplo, również ze względu na ich precyzje, choć czasami za bardzo wywatują, ale nic nie jest doskonałewink
                • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 06.11.11, 10:24
                  Jeśli jednak nie pieczecie codziennie rogalików, to polecam ciastolinę, choćby tą robioną w domu:
                  pinkcake.blox.pl/2011/01/Domowa-plastelina-i-ciastolina.html
                  IMO jest super, moje dziecko bawi się nią codziennie.
    • 1mzeta Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 15:27
      "Ciekawa jestem także jakie jest Wasze podejście do sprawy, czy często ulegacie
      > i kupujecie coś z reklam, co dziecko chciałoby (czy na pewno chciałoby ?) dostać ?"
      Mój jeszcze nie jest na tym etapie ale na pewno nie będzie to wyglądało w ten sposób, że coś zobaczy, zechce i lecę do sklepu kupić- O nie.

      "Moja mama kupuje młodej często te głupie gazetki, pewnie stąd jak widzi w tv reklamę nowej to ją chce."
      No to masz chyba odpowiedź na pytanie gdzie jest pies pogrzebany.
      Poczekaj jeszcze trochę,a z dzieckiem do sklepu wejść nie będziesz mogła.
    • ponponka1 moja nie oglada reklam 04.11.11, 15:40
      Ani w TV (norweska panstwowa TV nie ma reklam) ani gazetkowych.

      I problemu nie ma smile A w sklepie, jesli jestem razem z nia (biore ja kiedy musze np. kupic jej buty), jestem w stanie ja przekonac, ze czegos nie potrzebuje bo np. juz ma lub, ze jeszcze musi poczekac. Jak prosi o cos, co rzeczywiscie ja nigdy jej nie kupie, to jej to mowie i tlumacze dlaczego smile Szczerosc jest najlepszym sposobem.
    • kamelia04.08.2007 Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 16:53
      telewizor właczany jest rzadko, jesli juz, to na reklamy wyłączamy.
      bajki oglada na DVD, wiec na reklamy na razie odporna.
    • sokhna Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 17:17
      U nas nie ma tego problemu. Mala ma 3,5 roku, bajki oglada, reklamy tez widzi, ale odbiera to chyba bardziej tez jak bajke, ze np. dzieci sie czyms bawia, albo cos jedza itp. Nie mamy problemu przy chodzeniu po sklepach, czasem cos dostanie, czasem nie. Przy wyszukiwaniu prezentow dla kolezanek i kolegow na urodziny nie ma placzu i marudzenia typu: ja tez chce, ja takiej nie mam..
      Mam nadzieje, ze jej tak zostanie, bo az sama sie czasem dziwie smile
      • mikams75 Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 20:22
        my tv wlaczamy rzadko, ale czasem cos tam zobaczy. Ale podobnie jak u was - ona nie lapie jeszcze idei reklamy. Jak bylam mlodsza (ok.2 lat) to lapala cos w sklepie i chciala, czesto nie byly to nawet zabawki. Ale minelo.
        I tez moge spokojnie isc wybrac prezent z nia dla kogos innego.
    • kaskahh Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 20:52
      jak tv wlaczony caly czas to i reklamy leca..
      • corrina_f1 Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 22:13
        kaskahh napisała:

        > jak tv wlaczony caly czas to i reklamy leca..

        A skąd takie wnioski ? Napisałam gdzieś że tv włączony cały czas ?
        Są również inne formy reklamy, choćby bilboardy na mieście. Przed nimi raczej trudno się ustrzec.
        • kaskahh Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 14:09
          pisalas o reklamie Actimela, to sobie tak skojarzylam. nawet jesli oglada bajki dla dzieci, to pewnie miedzy jedna a druga nie reklamuja jogurtu...

          • corrina_f1 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 15:45
            "httpkaskahh napisała:

            > pisalas o reklamie Actimela, to sobie tak skojarzylam. nawet jesli oglada bajki
            > dla dzieci, to pewnie miedzy jedna a druga nie reklamuja jogurtu.

            Akurat właśnie najwięcej reklam Actimela jest na Mini Mini.
            • silje78 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 16:03
              hmm, ja nie widziałam na mini mini ani razu. kilka razy na innym kanale. na mini mini zetknęłam się z reklamą danonków, pauli itp.
    • w_miare_normalna Re: Reklamy a dzieci 04.11.11, 23:29
      corrina_f1 napisała:


      > Podobnie rzecz się ma np z Actimelem, kiedy w t
      > v jest reklama Actimela, córka biegnie do kuchni i staje pod lodówką.

      haha moja robi tak samo
      i nawet ostatnio jak zobaczyla reklame swoich zelkow hello kity (20 zl. kilka sztuk ?!) to zawolala i od tamtego czasu je, co mnie bardzo cieszy tongue_outP


      > Dzięki Bogu, na razie wciąż jest odporna na reklamy jakichś większych zabawek,
      > chociaż ostatnio zainteresowała ją reklama kuchni Hello Kitty i coś czasem wspo
      > mina o niej.


      co do zabawek to nie, raczej wlasnie jedzenie ja bardzej ciagnie


      > Czy Wasze dzieci też tak mają ?

      taaaaaaaak


      >
      > Ja staram się nie kupować nic z reklam.
      > Córka doskonale zna słowo i w pewnym sensie chyba także pojęcie "reklama". Ale
      > na razie jest za mała aby tłumaczyć jej jak zgubny wpływ ma na ludzi.

      moja sie sparzyla kiedy robila wojne o ciastka oreo i wkoncu malo sie nimi nie (brzydko mowiac) zarzygala.
      od tamtego czasu raczej powie, ze chce cos, ale nie robi scen
      jedynie ten aktimel i oczywiscie pepitki lubisie (to przepyszne misie)big_grin
    • leneczkaz Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 04:04
      Na mojego 3-latka reklama stanowczo już działa. Ale 'jedzeniowa'. Zawsze chce taki serek czy sok jak jedzą/piją na reklamie. Czasami podobają mu się zabawki.
      Ale po zakończeniu wyświetlania spotu zapomina i nigdy nie wraca do tematu.. W sklepie z zabawkami nie chce niczego a w spożywczaku zawsze to samo- Kinder.
    • silje78 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 09:45
      mam czteroletnią córkę. ogląda kilka bajek na minimini i nie uniknie się reklam, a nie będę leciała do niej żeby w tym czasie przełączyć tv...
      oczywiście woła mnie i mówi, że chce "to" i pada pytanie "kupisz" ? z reguły odpowiadam, że się zastanowimy, zobaczymy lub nie. nigdy z tego powodu nie było awantury. sporadycznie dostaje gazetki dla dzieci, zwłaszcza jak jest jakiś drobiazg, który chce mieć. nie unikałam nigdy stoisk z zabawkami. zawsze oglądała co chciała i odkładałyśmy na półkę. jak była malutka i chciała coś zabrać to tłumaczyłam, że to jest (np) misia domek i jego rodzina, że będzie płakał jak go stąd zabierzemy, skutkowało. do dziś ogląda sobie zabawki i pokazuje co by chciała. w kiosku ogląda gazetki, nawet jak odmawiam nie ma problemu. jeden raz w życiu zrobiła aferę o jakąś dziadowską laleczkę w sklepiku osiedlowym. do dziś nie wiem czemu taka sytuacja miała miejsce. oczywiście nie uległam. ma kilka zabawek z reklam, czemu miałabym ich nie kupić? dlatego, że je reklamują? ostatnim nabytkiem jest barbie świecąca syrenka. bardzo ją chciała i się nią bawi, kąpie się z nią itd.
      tak więc uważam, że we wszystkim należy zachować rozsądek, moja widzi reklamy, mówi, że coś chce, ale afer nie robi.
      • najma78 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 09:52
        Moje dzieci ogladaja tv i ogladaja reklamy. Owszem, czasem informuja, ze chca jakas zabawke i na tym sie konczy. Nie maja jakiegos wielkiego parcia, nie truja, nie susza glowy. Moge tez z nimi isc do sklepu z zabawkami i nie musze im tam niczego kupic. Zabawki dostaja z okazji np. urodzin. Mlodszy syn gdy mial ok. 3.5 roku zobaczyl reklame myjni samochodowej, ktora bardzo mu sie spodobala. Zapytal czy taka moglby miec, powiedzialam, ze owszem ale na urodziny. Poczekal pol roku a potem byla wielka radosc gdy ja dostal i bawil sie nia swietnie. Mysle, ze duzo zalezy od wychowania. Sobie tez nie kupuje wszystkiego co reklamuja.
    • klubgogo Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 09:55
      Tak, moja czasami po urokiem reklamy chce to czy tamto. Staram się wyłączać reklamy w tv, ale na mini mini nie zdążę, bo są za krótkie. NIe kupuję nic z reklam, poza gazetką Świnka peppa, jak widzimy w tv nowy numer, kupujemy na następny dzień, bo dziecko peppę uwielbia. Z innych reklam wypatrzyła sobie w gazetce lego, ale to akurat dobry wybór. Na okazję akurat.
      • sonrisa06 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 10:03
        Moja córka bardzo rzadko chce coś z reklamy. Czasami mnie woła, jeśli chce mi jakąś reklamowaną rzecz pokazać. Najpierw pytam, dlaczego ta rzecz tak jej się podoba i rozmawiamy chwilę o danej zabawce. Nastepnie odpowiadam zawsze zgodnie z prawdą, kupimy lub nie. Jeśli nie uzasadniam dlaczego. Jeśli zabawka jest fajna, ale droga mówię, że dostanie na jakąś okazję.
    • malina.25 forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 17:12
      Tak czytam i czytam i wszystkie te nasze dzieci takie ułożone i rozumne... to kto się awanturuje w sklepach? wink
      • joshima Re: forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 17:20
        Dzieci tych mam co ty nie zagladają, albo wolą się nie wypowiadać.
        • malina.25 Re: forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 17:35
          Rozbawiłaś mnie. Trochę odpuść, bo dystansu nie masz wink
          • joshima [OT] forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 17:37
            Jak masz do mnie uwagi personalne to pisz na e-mail i nie zaśmiecaj wątku.
      • silje78 Re: forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 17:24
        nie wiem jak ty, ale ja tych dzieci awanturujących się w sklepach, nie widuję często. może kilka razy mi się zdarzyło, czyli jednak nie jest to jakiś duży problem.
        • malina.25 Re: forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 17:37
          A czy ja napisałam, że to duży problem? Jednak takie dzieci są. Mój syn był taki jeszcze rok temu, ale tłumaczyłam, tłumaczyłam i mamy sukces. Młodszego nie interesują zabawki w sklepie, on woli uciekać między regałami wink
      • jestem_fajnou_mamou Re: forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 21:12
        Moje dziecko kilka razy awanturowało się w sklepach i innych miejscach publicznych, łącznie z kładzeniem się na podłodze i darciem się, że hej. A na co dzień to taki rezolutny i ułożony chłopaczek "proszę, dziękuję, na zdrowie" itd. Kilka razy coś go trafiło, widocznie nie wyczułam zmęczenia i przeholowałam a syn zareagował jak umiał.

        A co do tematu wątku, nie puszczam reklam. Ale mam o tyle łatwiej, że sama nie jestem uzależniona od włączonego tv. No i nie mamy też kablówki, łatwiej bez tych wszystkich Minimini naszpikowanych reklamami.
        • jestem_fajnou_mamou Re: forum swoje, a życie swoje... 05.11.11, 21:20
          Aha i unikamy też przy dziecku tych wszystkich młodzieżowych stacji radiowych, w których można czasem usłyszeć teksty, ze szkoda gadać. Lepiej żeby mu nie wpadały w ucho.
    • slonko1335 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 20:55
      To jej nie pozwalaj oglądać reklam jak masz z tym kłopot i po sprawie.
      Moje dzieci oglądają niewiele telewizji i rzadko reklamy ale owszem zdarza się, że coś tam chcą co zobaczą. Ja oczywiście kupuję albo nie w zależności od tego czy warto rzeczywiście i jaką frajdę sprawi. Nie mówię nie tylko dlatego, że produkt reklamowany bo niby czemu? podobnie jak nie kupuje od razu bo reklamowany, więc na pewno super.
      Odnośnie jeszcze Twojego problemu. Jest taka książeczka o przygodach JUlki z seri Julka poznaje świat, dokładnie na ten temat. "Chcę to mieć". Mozecie ją przeczytać i przy okazji porozmawiać.
      www.gandalf.com.pl/b/julka-poznaje-swiat-chce-to-miec/
    • basca_basca Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 21:12
      Dziecko jeszcze potrafię przyhamować, ale co z sobąwink
      Sama nie mogę oprzeć się kulodromom. Dobrze że chociaż cena zaporowa...
    • katriel Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 22:18
      > Czy Wasze dzieci też tak mają ?
      Mój syn tak nie ma. Telewizora nie mamy (więc i reklam w nim nie ogląda); billboardy
      totalnie olewa; katalogi i gazetki reklamowe ogląda z zapałem, ale nie interesują go
      towary, tylko ludzie ("tu jest pani... a tu pan... tu dziewczynka... a tu wysoka pani...").
      W sklepie bywa ze mną rzadko i raczej o nic nie prosi, chyba że przyuważy produkt,
      który regularnie kupujemy i który lubi.
      Wydaje mi się, że nie zna słowa "reklama". Zna słowo "zakupy" - to wtedy, jak mama
      wychodzi na godzinę i wraca z mięskiem i warzywami. Nigdy nie zdarzyło mu się
      powiedzieć "mama kup", nie wiem, czy w ogóle rozumie co to znaczy "kupić".
      Ma 2,5 roku.
    • olcia71 Re: Reklamy a dzieci 05.11.11, 23:57
      STARAM się omijać reklamy szerokim łukiem, ale jest ich tyle (nie tylko w telewizji), ze naprawdę czasem nie sposób. I owszem, moje dziecko już (22 miesiace) też chce, choć nie zdarzyła mi się awantura, ale nie wykluczam w przyszłości, bo charakterna to osóbka.
      I ja też jestem zdania, że reklamy ogłupiają i tylko stwarzają potrzeby (niepotrzebne zazwyczaj) a nie nam je uswiadamiają. Podzielam zdanie forumki piszącej, że zabawki mozna zrobic z wszystkiego. Trudno oczywiscie dziecko odciąć od otaczającego swiata, bo moja mała też stoi jak wryta jak widzi przejeżdżającego malca na rowerku typu "wiewiórka", ale chodzi o to żeby zaciekawić dziecko wszystkim innym a nie na ślepo kupować kupować kupować.......... i byc przekonaną, że to słuszna droga.
      • olcia71 Re: Reklamy a dzieci 06.11.11, 00:18
        I taka rzecz mi sie jeszcze nasunęła, ze moja mała też najchętniej bawi się najprostszymi zabawkami na świecie i sama je sobie znajduje. Wszystkie kolorowe, grające, swiecące (bo takie mam, nie wypieram się wink)zajmują uwagę, owszem, ale na krótko. Najchętniej bawi się garnkami, przeglądaniem książek, gazet, wodą, pianą, lubi czas spędzać ze mną też na oglądaniu i czytaniu książek i na różnych innych zabawach (np. robienie "dachu" z kołdry, chowanie się) czy robi przegląd w szafkach i to i 100 innych takich najprostszych rzeczy zajmuje ją najbardziej. Zabawki są tak robione i tak reklamowane, żeby je kupić. Na dworze najbardziej lubi zbierac kamyki, grzebac kijem, ogladać robaczki a na placu zabaw nie zabawia długo...
    • naomi19 Re: Reklamy a dzieci 06.11.11, 10:52
      Moja (3,5) dopiero niedawno zobaczyła 3 reklamy, które ją zainteresowały i zażyczyła sobie: Miasteczko Hello Kitty, syrenkę Barbie i lalkę robiącą kupę (chyba BB). Dostanie z okazji Mikołaja Klocki Hello Kitty i Barbie. na święta BN kupię jej to, co uważam za słuszne i przydatne. Co do lalki- powiedziałam, że jest za droga i jeśłi Mikołaj kupi jej baaaardzo drogi prezent, to inne dziecko nie dostanie, to ją przekonało.
    • justyna198515 Re: Reklamy a dzieci 06.11.11, 14:39
      Moj syn 2,5 latek ma to samo, oglada tylko minimini, ale ja sie wycwaniłam i tlumacze, ze nie mam pieniążków teraz i nie kupię. I jakoś to tlumaczenie pomaga choc nie wiem na jak dlugo. W sklepie czasami przezywam hardcore , ale jestem twardasmile
    • camel_3d Re: Reklamy a dzieci 06.11.11, 21:54
      To wlacz jej kanal bez reklam. U mnie mlody ( 3 lata) moze ogladac tylko tv od 18.50 do 19.20. Nie ma na nim reklam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka