Moj 3 letni synek od "zawsze" jest dzieckiem nieśmiałym, długo adatującym się do nowych sytuacji. Od września chodzi do przedszkola. Po pierwszych trudnych dniach adaptacyjnych, wydawać by się mogło, że wszystko idzie ku dobremu. Chętnie chodzi do przedszkola, w domu śpiewa, tańczy, recytuje

, nastapił wielki rozwój mowy i wydawało mi się także zachowań społecznych. Zaczął inicjować (poza przedszkolem) zabawy z innymi dziećmi, przestał panicznie chować się za mnie gdy ktoś się do niego zwrócił. Bardzo ciepło wyraża się o paniach w przedszkolu.
Jednak w przedszkolu ciężko, bardzo ciężko. Nic nie mówi, z nikim się nie bawi, z paniką reaguje na jakakolwiek próbę kontaktu pani z nim, boi, wstydzi (?) się wziąć np serwetki do ręki, odwraca się tyłem do dzieci i pań, nie spiewa, nie tanczy. Przy tym nie płacze, nie histeryzuje, nie pokazuje żadnych emocji.
Jestem w stałym kontakcie z panią, jutro mam wizytę u psycholog w przedszkolu, bo uznaliśmy, ze ten stan trwa już długo i należy pomóc synkowi w przełamaniu się.
Denerwuję się i nie wiem już co myśleć. Mam nadzieję, że jutro coś się wyjaśni i będę wiedziała jak pomóc synkowi.
Czy znacie takie zachownia u dzieci ? Zakladam, że istnieje jakaś możliwość terapii, ale martwię się. Na co jutro zwrócić uwagę podczas rozmowy z psycholog ?
pozdrawiam