iza609212
06.09.12, 15:50
Mój 2,5 letni Synek nic nie mówi. Jak skończył roczek zaczął chodzić do żłobka, potem po skończeniu 2 lat do przedszkola, wszyscy mi mówili, że pewnie jak w przedszkolu zacznie przebywać ze starszymi dziećmi zacznie mówić, ale On dalej nic. Jedyne jego słowa to "nie", "baba", "ka"(co znaczy tak), "mama" i "tata" sporadycznie. Przed wakacjami logopeda z przedszkola dała nam zestaw ćwiczeń, który miały trochę pomóc, problem z tym, że Mały wykonuje wszystkie ćwiczenia, a efektów w mowie nie ma. Dużo do niego mówimy (normalnym jezykiem, nie zdrobniale), czytamy mu codziennie bajeczki. Poza tym jest bardzo mądrym chłopcem, słucha nas, wykonuje polecenia, wie co jest co, nawet zna większość liter alfabetu (ma laptopa dla dzieci, gdzie mówią literki i dziecko musi odnaleźć na klawiaturze i wcisnąć), więc napewno problemem nie jest to, że nie słyszy lub nie rozumie.
Logopeda powiedziała, że jeśli po wakacjach nadal nie bedzie nic mówił trzeba będzie zacząć chodzić do jakiejś poradni. Bardzo sie martwię, że Mały nadal nic nie mówi, ale z drugiej strony ostatnio pediatra powiedziała mi, żeby dać mu czas do 3 roku życia i wtedy ewentualnie zacząć działać.
Czy któraś/któryś z Was miała podobny problem?
Poradźcie co robić