butterfly_33
26.03.13, 21:18
Mam synka 4,3 latka. Chodzi do przedszkola odkad skonczyl 2,8 roku. Wiadomo,ze na poczatku byl placz. Potem bylo ok. Chodzil do przedszkola chetnie. Wiadomo raz lepsze dni raz gorsze...w tym roku zupelnie nie bylo problemow....az w listopadzie pewnego dnia powiedzial,ze nie idzie do przedszkola, bo poprostu nie. Zaczal plakac i spazmowac na calego. Trwalo to ok tyg...ja siedze w domu z maluszkiem 9 mies. I maly placze, chce zost w domu z bratem

od kilku dnni problem powrovcil. Jak stoimy przed drzwiami pzedszkola to maly zaczyna plakac, ze chce sie przytulic i chce do domu....do mnie do brata. Mimo wszystko zostawiam go w przedszkolu. Nie placze dlugo, ale na drugi dzien jest podobny problem. Czy Wasze przedszkolaki tez maja takie akcje? Wogole syn zrobil sie jakis taki marudny. Rozm z nauczycielka czy nikt mu nie dokuczal i czy wszystko jest ok. Mowi, ze nic sie nie dzieje. Maly powiedzialby mi jak cos by sie dzialo zreszta. Mam piprostu przeczekac czy jakos inaczejdo tego podejsc?