martini-7
03.05.13, 20:38
pewnie temat przewinął się tu nie raz, nie mam siły szukać, jestem krok od załamania... moja córcia ma 16 m-cy, od kiedy zaczęło się inne jedzenie od mleka pomału zaczęły się problemy z jedzeniem. Kiedy miała około 6 m-cy zaczęła się gehenna, na sam widok jedzenia był wrzask. Pomału jakoś to przezwyciężyliśmy. Zaczęłam się przyzwyczajać, że ona po prostu jest taka, że mało je. Wyniki ma dobre, prawidłowo się rozwija, waga ok... Jednak ostatnio problem zaczął wracać, nie dość, że je mało, to potrafi całkiem odmawiać jedzenia, znowu wrzaski. Myślałam, że może coś w zębach się dzieje, no ale w sumie wszystkie już się przebiły, w ramach eksperymentu, kiedy odmówiła jedzenia obiadu, dałam jej smakołyk, zjadła, czyli, zdrowa, nic nie boli, tylko kaprysi bo, no właśnie bo co? Jestem cholernie zmęczona, wiem, że nie zagłodzi się (chyba) ale stresuje mnie to okropnie, a na domiar złego mąż pracuje za granicą więc sama z nią jestem. Wiem, że czasem za dużo od niej wymagam, ale staram się podchodzić spokojnie do sprawy, że każde dziecko inne, że widać ona tak ma... ale ostatnio jestem strzępkiem nerwów, znowu pory posiłków kojarzyć zaczynają mi się z koszmarem, ma ktoś jakąś złotą radę???