Dodaj do ulubionych

Latające jedzenie

27.07.15, 14:09
Potrzebuję jakiegoś postawienia do pionu. Mam na stanie bardzo temperamentnego synka, 15 miesięcy, łatwo nie jest, ale wydaje mi się, że sobie nieźle radzę. Jako duży nerwus, przy synku odkryłam w sobie oceany cierpliwości, i też kreatywności, no w ogóle same plusy dodatnie. Niestety oceny te gwałtownie kurczą się i wysychają podczas posiłków, zwłaszcza ostatnio. Ogólnie dziecię je super, radzi sobie z widelcem, łyżeczką, choć woli rączkę, sprawnie gryzie. Ale jak w tytule - maluch uwielbia zabawy jedzeniem więc każdy posiłek się nimi kończy. Od początku stosowaliśmy blw więc byłam na to przygotowana, potem radziliśmy sobie też nieźle, bo rzucanie talerzem itp to był ewidentny sygnał: już nie jestem głodny. Ostatnio jednak rzucanie żarełkiem, czasem dla testów grawitacyjnych i innych eksperymentów, czasem wręcz prowokacyjnie, ma miejsce od razu. Przerwanie posiłku powoduje protest, wskazywanie rączką znaku jedzenia więc mam wyrzuty, że jednak młode głodne. Po czym znowu zabawa na całego. No i trafia, mnie, niestety. Nawet nie kawałek makaronu, ale najprawdziwszy szlag.
Na nic stanowcze "stawianie granic", choć w wielu wypadkach działa, tu akurat mój synek jest niereformowalny. A ja robię się beznadziejna, wyznam - prawię kazania, zrzędzę, mam ochotę strzelać fochy itp. Wychodzą ze mnie minusy ujemne wink
Mam pytanie - kiedy dzieci zaczynają ogarniać, że do jedzenia trzeba podejść z minimalnym choćby szacunkiem? Czy ja za dużo wymagam w tym momencie? Czy mam wyluzować (i jak?) Powiedzcie mi drogie matki doświadczone, proszę - kiedy te nasze kochane i straszne potwory przestają rzucać jedzeniem? A może Wasze w ogóle tego nie robią?
Obserwuj wątek
    • zabka141 Re: Latające jedzenie 27.07.15, 18:24
      Wiesz co,ja bym jednak probowala byc konsekwentna i przerywala posilki jak dziecko rzuca jedzeniem. I tlumaczyla. Wiadomo, przerywamy i potem jednka mozesz jeszcze raz malego do jedzenia posazic Znowu rzucanie - znowu przerywamy.

      Inna sprawa - moze ma za duzo na talerzu na raz? Albo jest gotowy na normalne krzeslo zamiast fotelika (w foteliku mz moze cos przeszkadza). A moze warto jak stawiasz jedzenie zajac sie czyms innym zeby nie byc widownia dla tego rzucania (moze wtedy nie bedzie mial ochoty rzucac). Probouj, zachowaj zimne nerwy, moze niech probuje tez duzo tata.
      • panizalewska Re: Latające jedzenie 27.07.15, 21:15
        Mnie też to wkurza, spoko. Ilość zmarnowanego jedzenia + bałaganu przez ok rok, półtora, to masakra jest. BLW kiss my ass wink Ja bym przerywała. I nie dawała na talerzu póki zrzuca. Moja starsza jak miała ok 1,5 roku to się przesiadła na dorosłe krzesło. Wtedy nie mieliśmy stołu tylko barek, wysokie krzesła barowe robiły za stoliczki, siedzieliśmy na normalnych, więc i młodej podpasował poziom krzesło/stół. Do zwykłego by nie sięgała. Ale etap latających talerzy był już daaawno za nami. Młodszemu, 1 rok 2 miesiące nie daję talerza jeszcze. Nie chce mi się schylać pierdyliarda razy wink Na blat Antilopa dostaje ilości homeopatyczne, jak połknie, to dostaje coś nowego. Jak nie połknie, to wypluwa i bierze nowe, więc też lipa tongue_out
    • born_to_sea Re: Latające jedzenie 27.07.15, 21:26
      A czy bawi go to, że się wkurzasz? Jeżeli tak, to radzę spróbować przez powiedzmy dwa dni nie reagować zupełnie. Siedzisz, jesz, jeżeli jest też tata, to z nim rozmawiasz normalnie. Po prostu jak gdyby nigdy nic. U nas podziałało właśnie przy rzucaniu jedzenia (nie pamiętam, chyba jakieś 13 mies. mógł mieć) oraz na etapie paskudnego kopania podczas przewijania. Szybko mu się znudziło i już nie wróciło.
      • baba_za_kolkiem Re: Latające jedzenie 27.07.15, 23:08
        Popieram w całej rozciągłości. Mój miał etap rzucania jedzeniem, kręcenia talerzem, robienia prysznica zupą z ust. Im bardziej się wkurzałam, tym bardziej go to bawiło. Zaczęłam stosować metode odwracania się bokiem do niego kiedy to robi, niby że do telewizora czy po gazete czy chusteczke. Nie ma publiczności, nie ma show.
        Spróbuj nie reagowac, udawać jakbyś nie zauwazyła lub nic się nie stało. Bez słowa pozbieraj z podłogi, wyjmij go z krzesła, idz do kuchni jakbys szła tam po coś ważnego, nie wykazuj oznak zdenerwowania. Za 10 minut zapytaj czy chce jeść i znów to samo. I tak 2-3 próby. Potem poczekaj do następnego posiłku, nie przeciągaj w nieskończoność.
        U mnie tylko i wyłącznie to zadziałało, bawiło go że ja wychodze z siebie, dosłownie się śmiał. Masakra, co nas jeszcze czeka?
        Kopanie podczas przewijania to była moja zmora! Ile razy dostałam nogą w brzuch, w cycka! Również zadziałała ta sama metoda. Odchodziłam tak, zeby mnie nie sięgnął z przewijaka, sprawdzałam godzine, poprawiałam włosy, a on machał w powietrzu. Zupełnie jak gdyby nigdy nic pytałam kiedy przestał: już? przewijamy dalej? I juz na spokojnie przewijałam.
        Dzieci testują nas nieustannie.
    • toya666 Re: Latające jedzenie 27.07.15, 21:31
      Juz nie pamiętam kiedy mój synek przestał rzucać jedzeniem, ale nastało to po wielu stanowczych "NIE WOLNO". Początkowo to akceptowałam, widziałam, że eksperymentuje, odkrywa prawa fizyki. Ale jak już się upewniłam, że zrozumiał co się dzieje z jedzeniem, gdy się je upuści, to ukróciłam te zabawy. A swoją drogą po posiłku dostawał odkurzacz i odkurzał to, co zrzucił.

      Może dawaj małemu po kolei po kilka kawałeczków na talerzyku? Żeby nie miał za dużo.
      • rulsanka Re: Latające jedzenie 27.07.15, 22:47
        No to moje by zrzucały dla samego poodkurzania później. Kochali odkurzacze miłością wielką smile

        Ja w ogóle nie pozwalałam rozrzucać, bo nie lubię sprzątać. Testować grawitację można czymś nie brudzącym.

        Mała ilość kawałków to dobry pomysł.
        • toya666 Re: Latające jedzenie 27.07.15, 23:46
          Mój syn tez kocha odkurzacz. Odkurzanie nie bylo kara za zrzucanie. Bylo posprzatanuem wlasnego balaganu, ot co smile
          • rulsanka Re: Latające jedzenie 28.07.15, 22:13
            Pewnie, że nie karą. Ja się tylko obawiam, że to mogłaby być nagroda wink
    • mruwa9 Re: Latające jedzenie 27.07.15, 23:05
      szczerze powiedziawszy -nie wiem, bo jakos moje dzieci nigdy nie paskudzily przy posilkach, choc, co prawda, BLW nie praktykowalismy, na poczatek karmilam lyzeczka, pozniej wprowadzalismy potrawy do samodzielnego jedzenia, ale nigdy nie pozwalalam na rzucanie czy zabawe jedzeniem. Niemniej nie pamietam, zebym kiedykolwiek musiala konfiskowac posilek z tego powodu, jakos moje dzieci od poczatku jadly ladnie i dosc czysto ( "dosc" = adekwatnie do wieku)
    • ashraf Re: Latające jedzenie 27.07.15, 23:31
      Masz już duże dziecko, któremu jak najbardziej trzeba przekazać i pokazać, że pewnych rzeczy robić nie wolno, oczywiście zawsze tłumacząc dlaczego. Ja nie cierpię zabawy jedzeniem, więc przy próbach takich zachowań upominałam synka, a jeśli to nie skutkowało przerywałam posiłek. Po 10, 15 min. wracaliśmy do tematu (jeśli synek upominał się o jedzenie), ale generalnie panowała zasada: zaczyna się bawić jedzeniem, kończymy posiłek.
    • camel_3d a mnie zsatanawia takie cos... 28.07.15, 04:31
      mlody poszedl do zlobk jako 10 meisieczniak. Juz jadl wtedy sam widelcem...reszta dzeici tez (12 mies do 18 mies)... jako 15 jakd sprawnei lyzka....
      ale nie o to biega..

      biega o to, ze zadne zvdzeici nie rzucalo jedzeniem przy obiedzie... wszytskoe siedzialy przy stoliku i jadly... zawsze mnei zastanawialo jak te opienkunki to robily, ze te 15 dzieci po prostu jadlo, bez lazenia, ganiania z jedzeniem za nimi, proszeniem o zjedzenie jeszcze jednej lyzeeczki smile))

      moze dawaj mu po prostu minimalne porcje... wiesz, taki maluch ma malutki zaladek,..jak pilka do ping ponga...wiele do niego nie wejdzie. daj mu malutki eporcje...

      • stara-a-naiwna Re: a mnie zsatanawia takie cos... 28.07.15, 15:53
        nasz też jest żłobkowy

        i też mnie to zastanawiało, ze w domu to pozwala sobie na rózne rzeczy a w żłobku.. jakiś bardziej z socjalizowany i ułożony wink
        • amiralka Re: a mnie zsatanawia takie cos... 28.07.15, 23:56
          Naprawdę się zastanawiacie? A Wy też tak nie macie, że "skoszarowani" zachowujecie się inaczej niż w domowym zaciszu? No nie wiem, może w domu zdarza się Wam chlipać, czytać przy jedzeniu a wśród ludzi w restauracji (na dodatek pod nadzorem obcych) raczej łokcie nie na stole? wink Każdy opiekun żłobkowy Wam to powie.

          Moje dziecię też sobie radzi sztućcami, ale jedzenie łapką mi nie przeszkadza. W żłobku też dzieci miały prawo jeść łapkami, mówiono nam, że to ważne.
          • camel_3d Re: a mnie zsatanawia takie cos... 29.07.15, 11:16
            no wiec wprowadz te same zasady w domu. Stolik, krzeselko, konkretne godziny jedzenia, jak rzuca. Zabierasz i dostanie nastepny posilek.

            Ja tam wprowadzilem koszarowe zasady jedzenia przy stole i mlody szybko sie dostosowal.
            Teraz nie ma kompletnie problemu, ani w domu, ani w restauracji...


            • amiralka Re: a mnie zsatanawia takie cos... 29.07.15, 20:43
              Nie chodzi o zasady, bo te mamy, jemy razem o stalych porach (tak samo z innymi opiekunami) przy stole. Chodzi o kontekst - bycie w domu z ukochana mama, to jednak co innego niz wsrod innych dzieci i pan. Piszac o koszarach mialam na mysli nie pruski dryl, tylko kolektywizacje dzieci,
              Co ciekawe, w restauracji moj maluch zachowuje sie wzorowo, chyba mniej sie nudzi wink
    • firz Re: Latające jedzenie 28.07.15, 07:10
      Amiralka u mnie jest podobnie a córka ma 17 mcy. Mam bardzo szerokie granice, pozwalam poznawać świat tak jak ona tego chce ale nic mnie tak nie wk....a jak te akcje przy jedzeniu uncertain to tak na pocieszenie smile u mnie nie pomaga przerywanie posiłku, zabieranie itp, wtedy jest histeria, mała się nakręca a z posiłku nici. Najlepiej działają u mnie 2rzeczy - dawanie jej tego co lubi jeść smile i totalne ignorowanie. Gdy ona je, ja siedze spokojnie obok, usmiecham się do niej, zachwycam nad moim posilkiem , jak zjem pierwsza to sprzatam w kuchni i nie patrzę na nią w ogóle. Gdy wtedy zaczyna wylewac czy rozrzucac, mowie jej, ze widzę, ze się najadla i kończymy posiłek. Aha, ja mam 2 psy, które idealnie czyszczą podłogę, ściany i drzwi i to co spadnie na ich grzbiety tez sobie nawzajem myją wink. Gdyby nie one, projekt BLW skończyły się u mnie w psychiatryku wink
      • amiralka Re: Latające jedzenie 29.07.15, 00:24
        Zazdroszczę psów! A co do lubienia - ja daję to co ugotuję i proponuję nawet te mniej lubiane (oprócz sałaty może, ta nie wchodzi nigdysad, bo po pierwsze u mojego synka to się zmienia jak w kalejdoskopie, jego faworyci i wrogowie, a po drugie, nie chcę skończyć jak moja matka, która co najmniej trzy oddzielne dania przygotowywała dla każdego z grymaśników crying
    • e-kasia27 Re: Latające jedzenie 28.07.15, 09:12
      Moje tego w ogóle nie robiły, ale ja z góry założyłam, że dla mnie takie zachowania są całkowicie nie akceptowalne (nie lubię marnowania jedzenia, upapranego dziecka i jedzenia na około), więc nie stosowałam BLW, tylko sama karmiłam aż do momentu, gdy dzieci były całkowicie kumate i zdolne do zjedzenia posiłku bez rozchlapywania, rozrzucania jedzenia i zrzucania talerza.
      • mruwa9 Re: Latające jedzenie 28.07.15, 12:53
        moze cos w tym jest, bo u nas bylo podobnie. Nigdy nie bylo przyzwolenia na packanie, zabawe i rozrzucanie jedzenia. Ale tez nie pamietam, zeby byla potrzeba ostrego reagowania na takie nieakceptowalne zachowania, bo takich sytuacji praktycznie nie bylo.
    • kjut Re: Latające jedzenie 28.07.15, 15:45
      Ja albo zabieram (jak widzę, że już się bawi a nie głodny) albo informuje, ze ma wybór - zjeść porządnie sam albo zostać nakarmiony przeze mnie. Jak wybierze opcje "samodzielną" i powtarza wyczyny to informuje spokojnie, że się na to nie zgadzam i w związku z tym karmie go ja - i przejmuje łyżeczkę/widelec. Chce jesc? Ok. Nie chce, tez ok smile
    • stara-a-naiwna Re: Latające jedzenie 28.07.15, 15:50
      u mnie dziecko może sie bawić jedzeniem (w graniach rozsądku) może maziać po talerzu zgniatać, mieszać itp
      może dawać psu pod stołem (mnie trafia jak widzę ładny kawałek mięsa - szczególnie jak wiem, ze mięsa dla nas jest na styk albo mam wyliczone albo daje coś na co pies ma uczulenie albo jak wiem, ze pies nie zje i będzie tylko syf)

      Niektóre zachowania dla dla mnie sygnałem, ze obiad się kończył - rozwalanie totalne na talerzu i blacie (mazianie wielkich kółek albo uderzanie ręka w blat i celowanie w kawałki jedzenia)
      tak samo przerwała bym obiad po rzucanie jedzeniem.

      jak by mi się dziecko darło (że niby głodne) dała bym (RAZ) znowu talerz. jak by rzucał, bym najpierw ostro powiedziała, ze nie wolno a potem - jeśli by nie poskutkowało - zbrala całkiem.

      Po kilku razach wowinien byc efekt.
    • amiralka Re: Latające jedzenie 29.07.15, 00:22
      Dziękuję Wam wszystkim za rady i podzielenie się Waszymi doświadczeniami. Widzę, że mało kto ma tolerancję na jedzeniowe ewolucje powietrzne, pocieszyło mnie to.

      Uświadomiliście mnie, że po miesiącach wspólnego jedzenia robię tzw. błąd początkującego - daję synkowi pełen talerz (tak, daję talerz, jakoś bardziej to do mnie przemawia niż tacka). Zwiedziona tym, że tak ładnie i duże porcje je. A on faktycznie ostatnio zaczyna od porządku na talerzu, bo taka mnogość go przytłacza. Zgadzam się też, że takie zabawy to najczęściej oznaka końca posiłku i delikwent powinien być powiadomiony, że takie zachowanie matce nie podchodzi.

      Co do dorosłego krzesła, żabka, panizalewska - czasami wsiada na dorosłe, a że do stołu nie dosięga to sadzam go na podnośniku. A czasami sam próbuje wspinać się na swoje własne i raczej je lubi, ma dobry widok.

      Babko za kółkiem i born to sea - co do widowni - macie rację. Od pewnego czasu młodzieniec uwielbia jak jestem niezadowolona czy, co gorsza, przestraszona jego zachowaniem. Też czasem udaję, że nie widzę, jak mu coś spada, choć jemy razem przy stole więc to nie jest łatwe.

      Za do w ogóle nie przemawia do mnie karmienie łyżeczką, żeby było czysto (czy też, przepraszam kjut, karmienie łyżeczką za karę), tego bym dla mojego dziecka nie chciała. W żłobku małego powiedziano mi, że to jest rodzaj "łagodnej przemocy" powstrzymywanie dziecka od samodzielnego poznawania jedzenia i wszystkie dzieci, mimo że te małe karmione, miały swoje łyżeczki, wsadzały palce w jedzenie, mogły ciapkać i nikt nie bał się bałaganu. Nikt jedzeniem nie rzucał to fakt, ale mój synek i tak był znany z tego, że zajada samodzielnie, a na koniec musi sobie koniecznie włożyć opróżnioną miseczkę na głowę wink
      • baba_za_kolkiem Re: Latające jedzenie 29.07.15, 12:04
        Jeszcze coś chciałabym dodać a propos właśnie jedzenia rączkami. Nie wiem jak inne dziewczyny, ja różnicuję między poznawaniem i jedzeniem rękami a zabawą i rzucaniem. Jesli podaję makaron świderki z sosem i mały je te świderki wybierając palcami zamiast widelczykiem to mu pozwalam. Jak jeden czy drugi świderek spadnie na podłoge, to nie traktuje tego jako zabawe tylko wypadek przy pracy. Rękami czasem je brokuły, ziemniaki nietłuczone, klopsy, owoce. Czasem toczy pakcami borówke po tacce w te i we wte. Czym innym jest dla mnie świadome prowokowanie sytuacji "zbaczymy jak bardzo wkurze mame" i rzucanie dla zabawy. Np bierze borówki i rzuca we mnie lub dookoła. Wtedy podnosze bez słowa, zostawiam go i np patrze w gazete udając ze czytam, lub wstaje i ide myć naczynia. Jak to powtorzy, wyciągam go z krzesła i koniec posiłku.
      • kjut Re: Latające jedzenie 29.07.15, 13:16
        żeby było czysto (czy t
        > eż, przepraszam kjut, karmienie łyżeczką za karę), tego bym dla mojego dziecka
        > nie chciała.

        Przecież to nie jest tak, że ja go karmię, żeby nie było bałaganu, czy za karę. Jak je sam, to nawet jak przy tym jest bałagan, to nie mam problemu. Mówię o sytuacji, gdzie rozwala z premedytacją, a nie robi bałagan podczas jedzenia. Zazwyczaj to oznacza, że jemu się po prostu jeść samemu nie chce. albo akurat ma lenia - wtedy po prostu mu pomagam, albo nie jest już głodny - wtedy kończymy posiłek. Możesz z każdym razem zabierać, ryzykując, że będzie głodny.tylko ja nie wiem co jest lepsze - "za karę" łyżeczkę zabrać i nakarmić (nie ma siłę, pomoc jeśli chce), czy "za karę" zostawić dziecko głodne. Zobacz - większość proponuje przerwać całkiem posiłek, bez względu na to DLACZEGO dziecko się bawi. Ja proponuję przerwać jedynie zabawę. Tyle, ze ja nie wyznaje zasady "albo jesz sam albo w ogóle" i pozwalam mu jeść samodzielnie wtedy kiedy ma na to siłę, ochotę, a do tego jego zdolności na to pozwalają (zapewniam Cię, że choćby cały dzień próbował, to sam się zupą nie naje - wtedy zazwyczaj jedziemy na dwie łyżeczki jeśli tylko mały chce sam próbować).
        • amiralka Re: Latające jedzenie 29.07.15, 20:51
          Rozumiem kjut. U nas nigdy nie bylo karmienia lyzeczka, nawet zupy sobie chlepce z kubeczka, zawsze jadl sam.
    • ela.dzi Re: Latające jedzenie 29.07.15, 11:51
      Ja bym zabierała jedzenie mimo protestów. Niech się wylata i wtedy znów podaj z tekstem, że zabierzesz jak specjalnie będzie wyrzucał jedzenie.
    • ardus Re: Latające jedzenie 25.08.15, 01:14
      Jestem zażenowany tematem. Naprawdę są takie dzieci co jedzeniem rzucają? Są takie matki, które do tego doprowadzają? Żałosne. Miałem swój udział (niebagatelny) w wychowaniu dwójki dzieci i dwojga wnucząt, ale takich numerów ani Lem ani Spielberg w swojej twórczości nie przewidzieli.
      • baba_za_kolkiem Re: Latające jedzenie 25.08.15, 07:13
        big_grin rozwalaja mnie takie zbulwersowane posty.
        Owszem są takie dzieci. I są też inne - takie co nie rzucają jedzeniem. I sa też takie co rzucają innymi rzeczami.
        • amiralka Re: Latające jedzenie 26.08.15, 17:11
          A jeszcze inne, jak dorosną, rzucają głupimi komentarzami na forumwink
    • ministrant15 Re: Latające jedzenie 25.08.15, 14:53
      To bardzo proste i szybkie do wyleczenia. Jak gowniarz zacznie rzucac jedzeniem, to podniesc je, lub zetrzec z podlogi i wrzucic mu na glowe. Po kilku razach na 100% zrozumie, ze ta zabawa nie jest fajna. Sprawdzone wielokrotnie w roznych miejscach, gdzie podobna choroba zostala szybko wyleczona. W starszym wieku skutecznym lekarstwem jest niezastapiony sznur od zelazka.
    • amiralka Re: Latające jedzenie 26.08.15, 17:17
      Jeszcze raz dzięki za rady i komentarze,. Miesiąc później - problem mamy z głowy. Pomogło - nie stawiać pełnego talerza przed delikwentem, a najbardziej tlumaczenie przez pare dni, ze zamiast rzucic na podloge, moze to czego nie chce juz odlozyc obok na stol, czy moj talerz. Po kilku dniach zaskoczylo.
      Co ciekawe, teraz maluch jak nie chce juz tego co ma w buzi, to zamiast wypluwac do slinika, tez mi oddaje, najchetniej prosto do mojej buzi. (I co teraz drogie forum? Przypinac do kaloryfera.wink
      • zabka141 Re: Latające jedzenie 26.08.15, 20:04
        Super amiralka. Czyli wystarczyla mala zmiana i dziecku wytlumaczyc. Milo przeczytac taki pozytywny update smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka