Witajcie,
znalazłam tu kopalnię dobrych rad, więc może podpowiecie mi coś konkretnego.
Syn w tym miesiącu kończy 2 lata. Ma 85cm i waży ok 13kg. Jest więc niski i grubiutki. Dość dużo się rusza, biega, skacze, ale niestety brzuch mu przeszkadza

Spust ma po prostu jak u dorosłego. Oczywiście pilnujemy, żeby nie jadł za dużo, ale mam wrażenie, że zje wszystko co mu się da. I w każdych ilościach. Lubi i warzywa, i owoce, i mięso, pieczywo, cytrynę, ogórki kiszone itd. No, chrzanu nie lubi. Staram się, żeby na talerzu miał zawsze najwięcej warzyw, ale on nie tknie nic, póki nie zje mięsa, potem pieczywa, warzywa zawsze na końcu.
Syn chodzi do żłobka, więc tam nie bardzo mam wpływ na to co je, ale panie mają przykazane, żeby nie dawać u słodkich napojów i herbatek oraz dokładek. W weekendy jadłospis pi razy oko następujący:
Po wstaniu kubek mleka (krowiego/koziego).
Po godzince - półtora śniadanie:
- czasem owsianka z rodzynkami, jogurtem i owocami
- czasem kanapka z wędliną, serem,, pastą rybną, warzywa (chleb zazwyczaj razowy)
- naleśniki (zjadłby pewnie ze 3, ale poprzestajemy na jednym) z twarożkiem, domowym dżemem, z owocami
Na obiad jakieś mięso (pieczone lub grillowane), warzywa (surówki lub mrożonki na parze), pół ziemniaka czy łyżka ryżu. Generlnie jada z nami, staramy się mało solić, raczej zioła, używać mało tłuszczu. Jak lazania jest z beszamelem, to on dostaje bez, samo mięso z pomidorami. Jeśli jest zupa to raczej konkretna, z warzywami i wtedy już bez drugiego (w żłobku dwa dania).
Na kolację kanapki/owsianka/jogurt naturalny z rodzynkami itp. I kubek mleka.
Między posiłkami np. na podwieczorek pół jabłka lub pół banana (rzadko) czy inny owoc. U babci kawałek domowej drożdżówki. Raczej nie dostaje słodyczy, ale czasem się zdarza. Pije tylko wodę, czasem herbatę miętową czy owocową (niesłodzoną).
Co sądzicie o takim jadłospisie? Oczywiście nie jest aż tak ubogi nie jestem w stanie wypisać wszystkiego. Problem jest chyba w wielkości porcji, ale nie wiem ile powinien dostawać... Nie wiem czemu jest taki "konkretny" i co mogę wyeliminować/dodać, żeby stracił troszkę na wadze. Boję się, że jak sobie teraz rozciągnie żołądek to będzie już nieodwracalne i problemy z utrzymaniem wagi będzie miał już zawsze. A on co i rusz "idziemy do kuchni"...