zmeczona_mama83
07.11.16, 20:52
Synek ma już rok, nigdy nie było problemu z jedzeniem, wręcz przeciwnie, zawsze miał apetyt i najbardziej interesowało go jedzenie na naszym talerzu. Tak jest od początku i niestety robi się z tego co raz większy problem. Nie można przy nim NIC zjeść bo zaraz jest płacz i też chce, nie ma znaczenia że tyle co zjadł swój obiad, nawet jak była dokładka to i tak wymusza płaczem to co akurat jemy. Zazwyczaj jemy to samo, czasem ze swojego talerza już nie chce, ale jak widzi u nas to się aż trzęsie. Jak się u nas skończy to zawsze histeria, jak zje całą swoja porcję i jest koniec to nigdy nie płacze. Je bardzo dużo i nie sądzę, żeby był głodny, zresztą ma ogromny brzuch co tez mnie trochę martwi. To samo ostatnio się dzieje, jak gdzieś idziemy, widzi że ktoś je i wyciąga rączki i płacze. Dopóki widzi, że ktoś je albo jedzenie na stole to nawet nie chce odejść, zabawki go nie interesują, tylko am-am. Chodzimy na spotkania mam z dziećmi i próbuje zabierać innym dzieciom jedzenie albo łapie wszystko co znajdzie na stole. Aż mi głupio, bo wygląda jakby był głodny, a on po prostu musi spróbować to co ktoś inny je, nie ma dna i dostaje jakiegoś szału na widok jedzenia. Zdarza się, że pluje nowością, ale i tak otwiera buzię i chcę więcej. Posiłki je duże, zbilansowane, w każdym źródło białka, tłuszczu i węglowodanów. Jak nie widzi, że ktoś je to mu wystarcza to co dostaje, nie dopomina się sam o jedzenie (chyba, że o śniadanie), ale jak widzi to też chce i je dużo więcej niż zwykle. Najgorzej jak jesteśmy w gościach, potrafi wyrwać komuś z ręki jedzenie, ciągle marudzi że też chce jeść.
Miała któraś z Was taką sytuację? Można coś z tym zrobić czy samo przejdzie? Ograniczać jedzenie?