poziomka_84
27.07.17, 21:30
Martwię się o moją córkę.
Od dwóch miesięcy bardzo nasilił się u niej regres mowy - mówi niezrozumiale, lub w swoim języku, trudno ją zrozumieć. Przestała z nami rozmawiać, w ogóle z nikim nie rozmawia. Nie odpowiada na pytania, nawet te błahe, typu: chcesz napic się wody? Jeszcze rok temu prowadziła z nami wspaniałe rozmowy, dialogi, wszystko grało.
Odkąd poszła do przedszkola zaczęła dużo chorować, nie umiała odnaleźć się w kontaktach z grupą, ale zwalalismy to na jej długotrwałe absencje.
Dzisiaj nauczycielka w przedszkolu powiedziała, że zachowania córki bardzo ją martwią.
Przez 8 godzin w przedszkolu snuje się po sali, nie bawi się z dziećmi, nie bawi się zabawkami, wchodzi na stoliki, parapety, grzebie paniom w torebkach. Częściej czworakuje niż chodzi normalnie. Nagle wybucha głośnym śmiechem i macha rękami, jakby żyła w swoim świecie. Nie słucha poleceń. Nie odpowiada na pytania. W domu również te zachowania zaobserwowałam.
Jesteśmy w trakcie umawiania się na całościową diagnozę w poradni pedagogiczno-psychologicznej.
Bardzo boję się diagnozy. Dlatego pytam was tak na szybko, co to może być?