duramgama
22.12.05, 20:55
Diewczyny - czytam Wasze wypowiedzi na temat "Uśnij wreszcie" i momentu, w
którym ją wprowadzałyście lub zamierzacie wprowadzać. Jako że sama ma kłopoty
z wybudzaniem sie nocnym Srajdzinki, zaczęłam (na razie teoretycznie)
przyglądać się zaburzeniom snu u maluszków. W tym celu siegam do różnych
książek. Ostatnio dostałam, godną polecenia pozycję jednego z najbardziej
znanych badaczy snu dziecięcego Ulricha Rabenschlaga "Jak dzieci mogą
spokojnie zasnąć" (wyd.Jedność, Kielce 2003). W tej książce facet dość
skrupulatnie opisuje sen i problemy ze spaniem u dzieci począwszy od
noworodków (a nawet wcześniej - bo opisuje stan badań nad snem dziecka w łonie
matki) skończywczy na etapie dojrzewania.
Własnie doszłam do czytania o metodzie, którą popularnie nazywa się "uśnij
wreszcie" od tytułu innej publikacji, a która w tej książce zwana jest
"fryburską metodą klepsydry" od nazwiska jej twórcy. No i trochę się
zaniepokoiłam, konfrontując Wasze opisy z uwagami Ulricha Rabenschlaga.
Nie chcę nic sugerować, ale postanowiłam przepisać dla Was fragment jednego z
rozdziałów.
"Metoda "wewnętrznego uodporniania się" na wołanie wywodzi się z zaleceń
pediatry Richarda Ferbera z roku 1985 roku. Opiera sie ona na słusznej
obserwacji, że wiele dzieci wcale nie uczy się zapadać w sen, ponieważ ich
zatroskani rodzice zbyt wcześnie interweniują. Ale dziecko może spokojnie
zasnąć tylko wtedy, gdy może liczyć na to, że matka do niego powróci. Jedank
tę zdolność dziecko posiada najwcześniej pod koniec okresu niemowlęcego, kiedy
rozpoczyna się rozwój procesu usamodzielniania się dziecka.
Dlatego też polecamy "fryburską metodę klepsydry" dla nauczenia się zasypiania
tylko wtedy dla małych dzieci, gdy w ciagu dnia posiadają już odpowiednie
umiejętności rozstania się z matką oraz - co wazniejsze - samodzielnego
pocieszania się, kiedy tęsknią za matką, której chwilowo nie ma. Badacze
niemowląt okreslili tę zdolność jako decydujący znak, że dziecko posiada już
umiejętność wyobrażenia sobie nieobecnej matki. Kiedy osiągnięta zostanie ta
"wewnętrzna emocjonalna ciągłość" wtedy stosowanie tej metody usypiania należy
potraktować jedynie jako ćwiczenie rozstania, które nie stanowi już dla
dziecka zbyt wygórowanego wyzwania.
Fakt, że małe niemowlęta po 4 dniach rygorystycznego stosowania tej metody
potrafią samodzielnie zasypiać, co opisują liczni autorzy, nie jest dowodem na
to, że metoda ta jest adekwatna do ich wieku. Ponieważ badania nad
niemowlętami dowodzą, że potrafią one uczyć się dopasowywania do wymagań ich
otoczenia, nawet jesli to dopasowanie jest wyzwaniem przewyższającym
możliwości ich psychicznego rozwoju.
Żeby stosować "Fryburską metodę klepsydry" dziecko powinno mieć co najmniej 12
m-cy i w każdym przypadku być zdrowe. Jesli jest chore, również w ciagu dnia
ma duże problemy z zasypianiem, albo nawet powazne zaburzenia snu, najpierw
należy skonsultować się z lekarzem specjalistą.
Metoda samodzielnego zasypiania, której sukces jest już naukowo udowodniony,
dla dzieci powyżej roku nie stanowi żadnego duchowego obciążenia. Inni badacze
snu polecają ją juz od 6 m-ca życia i wydłużają czas czekania nawet do 30
minut. Jak wynika z naszych doświadczeń, jest to niepotrzebny i zbyt
obciążający zarówno rodziców jak i dzieci, wariant, którego nie polecamy."